reklama

Promowanie idei parytetów może paniom zaszkodzić

dr Monika Michaliszyn Zaktualizowano 
Zwolenniczkom wprowadzenia parytetów idzie o zdobycie władzy, bo inaczej na wejście do polityki nie mają szans

Ciekawi mnie, co by było, gdyby 20 lat temu, kiedy nastąpiły gruntowne przemiany społeczne, a samochód stał się bardziej dostępnym, ale i koniecznym narzędziem pracy nie tylko dla mężczyzn, ale i dla kobiet, wprowadzono na jakiś czas specjalne przywileje, aby ułatwić paniom zdawanie egzaminu na prawo jazdy.

Tysiące kobiet zapewne trzy razy by się zastanowiły, czy rzeczywiście najlepszym dla nich miejscem jest fotel kierowcy, bo skoro mamy jakieś biologiczne ograniczenia… Kolejne tysiące rozbijałyby słupki na placach manewrowych. Jedno jest pewne, mężczyźni nigdy już nie potraktowaliby żadnej kobiety za kółkiem poważnie.

Odium "baby za kierownicą" wisiałoby nad przedstawicielkami mojej płci po wsze czasy. Dlatego zamiast korzystania z bezsensownych ułatwień kobiety, zaciskając zęby, pokonywały siłę stereotypów, bo zmuszała je do tego sytuacja materialna lub po prostu zamiłowanie do prowadzenia samochodu (takie kobiety też są!). Dziś już nikogo nie dziwi kobieta za kierownicą.

Z kobietami u władzy jest bardzo podobnie. Rzeczywiście, kobiet w strukturach władzy jest znacznie mniej niż mężczyzn. Ale czy wynika z tego, że należą się im parytety na listach wyborczych? Po pierwsze, polski system wyborczy jest tak skonstruowany, że umieszczenie kobiet na określonych miejscach list wyborczych wcale nie zagwarantuje ich wejścia do parlamentu.

Po drugie, nie miejmy złudzeń, listy wyborcze także układać będą panowie, w związku z czym potencjalnie dostaną się tam te kobiety, które niekoniecznie muszą być najlepszymi kandydatkami, więc nie będą stanowiły konkurencji dla silnych osobowości męskich.

Po trzecie, jeśli nawet społeczeństwo (z czym się nie zgadzam), jak twierdzą niektórzy zwolennicy parytetów, nie dojrzało do obecności kobiet w życiu politycznym, to mechaniczne narzucanie ich na listach po doświadczeniach inżynierii społecznej w systemie komunistycznym sprawi, że właśnie z czystej przekory nie będzie się na nie głosować. I parytety będą miały bardzo negatywny skutek.

Ich wprowadzenie spowoduje przekonanie, że problemy kobiet (jakiekolwiek) zostały "odfajkowane", po drugie - kobiet wprowadzonych na zasadzie parytetu, czyli de facto tylnymi drzwiami, nikt nie potraktuje poważnie. Najbardziej jaskrawym dowodem takiej konsekwencji jest komentarz do wyboru nowej szefowej dyplomacji UE Catherine Ashton, o której złośliwi mówią, że jedyną jej kompetencją jest bycie kobietą.

Po czwarte, czy zagwarantowanie miejsc na listach wyborczych zmotywuje kobiety, żeby chętniej w życiu politycznym uczestniczyły? Nie, bo podobnie jak w przypadku umiejętności prowadzenia samochodu potrzebna jest tu właśnie tzw. praca u podstaw. Kobiety muszą same zdecydować, że chcą w życiu politycznym uczestniczyć. Żeby o tym decydować, musiałyby mieć czas, aby o tym pomyśleć.
A tu już się kłania bardzo skomplikowany i niewygodny politycznie problem wprowadzenia rzeczywistej polityki prorodzinnej. Nie zaszkodziłoby również promowanie w mediach i popkulturze partnerskiego modelu rodziny. Nie zaszkodziłby także społeczny nacisk na partie polityczne, żeby kobiety były promowane, czy system stypendiów i programów promujących i aktywizujących kobiety.
Wszystkie te rozwiązania nie znajdują akceptacji zwolenników parytetów, którym rewolucyjne, chociaż w perspektywie szkodliwe dla samych kobiet kroki wydają się niewłaściwe. Dlaczego?

Mam wrażenie, że zwolennikom parytetu nie chodzi - niestety - o dobro kobiet. Pod piękną ideą parytetu kryje się niestety (o ironio!) właśnie walka o władzę i stanowiska. Wprowadzenie parytetu doprowadzi jedynie do tego, że kilka pań, znanych już z życia publicznego, będzie miało zagwarantowane miejsca na listach wyborczych. Ponieważ są znane, otrzymają raczej głosy wyborców, którzy często kierują się właśnie kluczem popularności. Smutny los czeka zaś te panie, którym mimo swoich kompetencji trudno będzie się przebić do mediów. Ich sytuacja się nie zmieni.

Może dlatego właśnie tak zażarcie o parytety walczą te panie, które na listy partyjne dostać się nie mogą (jak na ironię, dotyczy to w znacznej części lewicowych, czyli postępowych ugrupowań) lub których społeczeństwo nie obdarzyło kredytem zaufania w wyborach czy to prezydenckich, jak Henryki Bochniarz w 2005 r. (1,3 proc. głosów), czy europarlamentarnych 2009 r., jak Magdaleny Środy (10 798 głosów w Łodzi). Zanim podpiszemy się jako zwolennicy ustawy parytetowej, miejmy świadomość, czemu lub komu ona służy.

Szerzej o argumentach ekspertów w kwestii parytetów na www.parytety.pl

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Materiał oryginalny: Promowanie idei parytetów może paniom zaszkodzić - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

m
m.a

Szkoda, ze autorka artykulu nie rozumie jednej podstawowej rzeczy, ze parytety nie sa potrzebne kobietom tylko przebudowie mentalnosci naszego spoleczenstwa - zwlaszcza tej brzydszej czesci.

Bez wprowadzenia parytetow, niestety nie bedzie zadnego czynnika stymulujacego zmiany w mentalnosci - polecam ostatnie lapsusy rzecznika praw obywatelskich - rzecznika inaczej. Przeprosiny nic tutaj nie zmienily.

MENTALNOSC glupcze!!!

W
Widukind

na początku muszą stwierdzić że jest Pani urokliwą niewiastą. A co do tzw.parytetów : jeśli demokracja to całą gębą : 50/50 w tym w męskich 50% : dla homoseksualistów, dla pedofilów, dla alkoholików, narkomanów, onanistów itd. w 50% damskich : dla lesbijek, dla pedofilek, alkoholiczek, onanistek, a nawet obrończyń praw prześladowanych tu kobiet itd. Niech każdy ma swoja reprezentacje w tzw. sejmie. Jasny gwint, a co z biseksualistami ? Obudziłem sie przerażony tym parytetem wariatów.

W
Widukind

na początku muszą stwierdzić że jest Pani urokliwą niewiastą. A co do tzw.parytetów : jeśli demokracja to całą gębą : 50/50 w tym w męskich 50% : dla homoseksualistów, dla pedofilów, dla alkoholików, narkomanów, onanistów itd. w 50% damskich : dla lesbijek, dla pedofilek, alkoholiczek, onanistek, a nawet obrończyń praw prześladowanych tu kobiet itd. Niech każdy ma swoja reprezentacje w tzw. sejmie. Jasny gwint, a co z biseksualistami ? Obudziłem sie przerażony tym parytetem wariatów.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3