Prosił o wodę, leżąc pod stertą śmieci

Marcin Jaszak
Ratownikom po 3 godzinach udało się dotrzeć do uwięzionego pod śmieciami mężczyzny...
Ratownikom po 3 godzinach udało się dotrzeć do uwięzionego pod śmieciami mężczyzny... fot. Marcin Jaszak
Ponad trzy godziny trwało w piątek uwalnianie ze sterty śmieci schorowanego mężczyzny, przetrzymywanego tam przez żonę Kazimierę J. Aby sanitariusze mogli dostać się do Witolda J., pracownicy firmy wywożącej odpady wynieśli z mieszkania przy ul. 3 Maja w Świdniku dwa kontenery śmieci. O godzinie 11.40 mężczyzna został przewieziony do świdnickiego szpitala.

W piątek o godz. 8 pracownicy MOPS razem z policjantami i przedstawicielem spółdzielni mieszkaniowej weszli do lokalu. Kazimiera J. po krótkiej szarpaninie z policjantami została odwieziona do szpitala. Zaraz po tym zaczęło się opróżnianie śmietniska. Po trzech godzinach udało się dotrzeć do zakopanego pod śmieciami Witolda J.

- Kiedy nas zobaczył, poprosił od razu o wodę - mówi pracownica świdnickiego MOPS-u. - Mężczyzna był wychudzony, miał opuchnięte, zsiniałe nogi i nie mógł chodzić.

Mieszkanie państwa J. od kilkunastu lat służyło za składnicę śmieci. Właścicielka co noc przynosiła nowe odpady.

- Mieszkamy tu od 1990 roku. Już wtedy był tu magazyn odpadków. Kiedyś trzymała je również na klatce schodowej. Dochodziło do tego, że państwo J. jedli na klatce, bo w lokalu nie było już miejsca. Zrobiłam z tym porządek i zabroniłam pani Kazimierze zostawiania czegokolwiek pod drzwiami - opowiada Halina Bukowska, sąsiadka J.

Sąsiedzi wciąż alarmowali wszelkie służby, te jednak były bezradne. Nikt nie mógł wejść do mieszkania bez nakazu prokuratora. Cztery lata temu, po interwencjach sąsiadów i gospodarza domu, spółdzielnia mieszkaniowa wywiozła śmieci. Od tamtej pory znów urosły pod sufit.

Piątkowa wywózka nastąpiła po interwencji Kuriera Lubelskiego. Sąsiedzi J. zaalarmowali nas, że mąż Kazimiery J. od paru miesięcy nie daje znaku życia.

- Mężczyzna jest schorowany. Nie wiadomo, co się z nim dzieje. Kiedyś dawał jeszcze znak życia gwizdkiem. Teraz jest cisza - podzielił się swoimi obawami Stanisław Kondrat, gospodarz domu.

W piątek po zakończeniu sprzątania, przedstawiciele Spółdzielni Mieszkaniowej, MOPS-u i sanepidu zapewnili, że podejmą wszelkie kroki, aby udzielić dalszej pomocy państwu J.

- Wydamy decyzję o doprowadzenie lokalu do właściwego stanu sanitarnego w trybie natychmiastowej wykonalności - informuje Jan Nowicki, dyrektor świdnickiego sanepidu.

Prezesa spółdzielni mieszkaniowej zapytaliśmy o możliwość eksmisji. - Musimy mieć wyrok sądowy i wiedzieć, gdzie tych państwa przenieść. Liczę, że ta kobieta zostanie zatrzymana w jakimś szpitalu czy ośrodku. A mężczyzną zajmie się rodzina. Oni potrzebują stałej opieki i godnych warunków życia - mówi Wiesława Wypchło.

W świdnickim Ośrodku Pomocy Społecznej zapewniono nas, że małżeństwu J. zostanie zapewniona wszelka potrzebna pomoc.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie