reklama

Prosto z Vancouver: Małysz przymierzył się do podium

Przemysław Franczak, Whistler
Wojciech Matusik/Polskapresse
Zapnijcie pasy i szykujcie się na wielkie emocje. Adam Małysz potwierdził podczas treningów na olimpijskiej skoczni w Whistler, że jest jednym z głównych faworytów zaczynających się igrzysk. Kwalifikacje do sobotniego konkursu na średniej skoczni już w piątek, jeszcze przed ceremonią otwarcia. Początek o godz. 19 polskiego czasu.

Do Whistler prowadzi z Vancouver malownicza droga. 120 kilometrów niemal cały czas pod górę. Za oknami autobusu zmieniają się bajkowe krajobrazy, zmienia się też charakter igrzysk. U podnóża Świszczącej Góry jest bardziej kameralnie, spokojnie i nie narzekają na brak śniegu. Choć w czwartek, tak jak niemal codziennie w Vancouver, padał deszcz.

Prognozy nie są najlepsze, temperatura spada poniżej zera jedynie w nocy. Małysz jednak tym się nie przejmuje. - Kiedy człowiek jest w dobrej formie, to niewiele rzeczy jest mu w stanie przeszkodzić - mówi Orzeł z Wisły, który podczas próbnych skoków dobrze radził sobie nawet przy niekorzystnym wietrze. - Parę razy mną zakręciło, ale nie narzekam. Skoki były naprawdę fajne. Mam jednak nadzieję, że podczas konkursu warunki będą dla wszystkich takie same - przyznaje Adam, który razem ze Szwajcarem Simonem Ammannem i Austriakiem Thomasem Morgensternem przymierzał się swoimi odległościami do olimpijskiego podium.

Osiem lat temu na igrzyskach w Salt Lake City Ammann sprzątnął Małyszowi sprzed nosa złote medale. Wtedy to była wielka sensacja, bo nieopierzony Szwajcar wyskoczył tam jak diabeł z pudełka. Media nadały mu wówczas przydomek "Harry Porter", bo w małych okularach, z chłopięcą twarzą wyglądał jak słynny czarodziej.
Dziś 29-letni Simon o starym pseudonimie już zapomniał, ale na skoczniach czarować nadal potrafi. Na olimpijskich treningach nie widać, by lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata stracił choć ułamek ze swojej wspaniałej w tym sezonie formy. Czyżby więc szykowała się niesamowita dogrywka za konkursy z 2002 roku? - Nie patrzę na to w ten sposób. To jest inna sytuacja. Poza tym mnie interesują tylko moje skoki, bo to od nich wszystko zależy, a nie dyspozycja przeciwników - zaznacza Małysz, który w na średnim obiekcie w Whistler regularnie przekraczał 100 metrów.

Niespodzianką pierwszych treningów były słabsze skoki Austriaka Gregora Schlierenzauera. Jeden z najlepszych zawodników ostatnich lat, typowany na wielką gwiazdę igrzysk, wyraźnie stracił moc. Ta tendencja dotyczy zresztą wszystkich Austriaków poza Morgensternem, który do igrzysk przygotowywał się indywidualnie pod okiem trenera Heinza Kuttina. Dobrą formę wykuwał m.in. na skoczniach w Wiśle i Szczyrku. Teraz wszystko wskazuje na to, że właśnie on, mistrz olimpijski sprzed czterech lat z Turynu na dużej skoczni, będzie liderem austriackiej ekipy.

Poza nim liczyć się będą wracający do formy Norwegowie - znów widać rękę trenera Miki Kojnkoskiego, który jak mało kto umie wstrzelić z forma zawodników na dużą imprezę - oraz odzyskujący rezon Finowie.
Małysz nie wyklucza, że w sobotnim konkursie będą niespodzianki. Nie wytypował nazwisk, ale po pierwszym treningu jednym z kandydatów do sprawienia sensacji z powodzeniem mógłby być… Stefan Hula. Polak zaskoczył wszystkich i przyłożył 108 metrów. To była najlepsza odległość dnia. A że osiągnięta z wyższej niż inni belki? Cóż, i tak ładnie wygląda to w statystykach.

Jeśli jednak wyciągać z pierwszych treningów jakieś wnioski, to właśnie Hula jest - nie licząc Małysza - w najlepszej formie. Kamil Stoch, Łukasz Rutkowski i Krzysztof Miętus na razie nie zachwycili.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Materiał oryginalny: Prosto z Vancouver: Małysz przymierzył się do podium - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

T
Tomzik

Myślę, że każdy widzi, że u Małysza forma wzrosła. Absolutnie nie czas na koniec kariery. Wszyscy oczekują, że Małysz ciągle będzie pierwszy. Zapominają, że upłynęło już tyle lat jego sukcesów i zwyczajnie przyszli młodsi, a zwłaszcza Austriacy. Nadal jest w ścisłej czołówce, co prawda nie często, ale staje nawet na podium. Nie namawiajmy go więc do zakończenia kariery, bo póki co żaden inny skoczek polski nie potrafi się do niego nawet zbliżyć. Raczej podziękujmy za dotychczasowe sukcesy i prośmy o kolejne. Małysz to najlepszy polski skoczek w całej historii i coś mi mówi, że również z tej olimpiady nie wróci bez medalu. Chyba niewiele mamy szans na medale w sportach zimowych, poza Małyszem i Justyną Kowalczyk. Trzymajmy kciuki i kibicujmy Małyszowi, ale bez nadmiernych oczekiwań, ze liczy się tylko złoto.

s
spokojny

A Adaś ciągle maniakalnie po swojemu: najpierw mówi „piąte miejsce nie jest złe, ważne że mi się dobrze skacze”. Potem będzie „piętnaste miejsce nie jest złe, ważne że mi się dobrze skacze”. No tak, wbito mu do głowy, że trzeba myśleć pozytywnie a to jest bzdura. Owszem jak nie wyjdzie jeden czy drugi skok to tak trzeba podchodzić do sprawy ale nie cała seria porażek. Tu nie można ciągle tylko lekceważąco powtarzać „jest dobrze a będzie lepiej”. Bo jak nie jest dobrze to skąd może być lepiej? Z samego „myślenia pozytywnego”? Tu trzeba było coś zmienić i to szybko. Może strategię, może trenera, może zakończyć karierę. Nie zmienia się wygrywającego konia ale tu ten koń wyraźnie już pada!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3