Przebudzenie Bryntona Lemara zaowocowało widowiskowym zwycięstwem Startu Lublin z Kingiem Szczecin

Krzysztof Nowacki
Wojciech Szubartowski
Czternaste zwycięstwo w Energa Basket Lidze koszykarze Startu odnieśli w przekonywujący sposób. We własnej hali pokonali Kinga Szczecin 88:65, z nawiązką rewanżując się za wyjazdową porażkę w pierwszej rundzie.

Start Lublin – King Szczecin 88:65 (14:17, 30:22, 19:15, 25:11)

Start: Lemar 25, Carter 19, Borowski 13, Dziemba 12, Szymański 8, Jeszke 6, Obarek 3, Taylor 2, Jarecki, Pelczar, Grochowski, Laksa. Trener: David Dedek

King: Melvin 17, Ware 16, Wilczek 9, Kikowski 6, Davis 5, McCauley 5, Łapeta 3, Kobel 2, Bartosz 2, Kucharek. Trener: Łukasz Biela

Sędziowali: Janusz Calik, Dariusz Lenczowski, Mateusz Skorek; Widzów: 2500

Osiem spotkań czekaliśmy aż lider Startu, Brynton Lemar znowu zdobędzie 20 i więcej punktów. W starciu z Kingiem rzucił ich 25 (to jego trzeci najlepszy wynik w „czerwono-czarnych” barwach), chociaż początek spotkania nie zapowiadał tak okazałego dorobku. Pierwszą kwartę Amerykanin rozpoczął od dwóch niecelnych rzutów z półdystansu i dopiero za trzecim razem zdobył, jedyne w tej części, punkty.

W drugich 10 minutach Lemar był już jednak nie do zatrzymania, mimo że kwartę zaczął od trafienia zaledwie jednego z trzech rzutów wolnych. Potem napędzał atak Startu i w tej części meczu zdobył w sumie 16 punktów, trafiając m.in. oba rzuty zza linii 6,75 m, a także popisując się indywidualnymi wjazdami pod kosz.

Po pierwszej połowie lubelski zespół prowadził 44:39, ale obie kwarty były wyrównane, a King w pierwszej prowadził już 15:10, a w drugiej 28:24. Odrobić straty pomogły m.in. dwie efektowne akcje pod koszem – Romana Szymańskiego i Kacpra Borowskiego. Obaj zresztą byli w tym spotkaniu wyróżniającymi się postaciami w ekipie trenera Davida Dedka.

Szymański spędził na parkiecie ponad 18 minut – najwięcej w tym sezonie. Po części wymusiły to problemy z faulami Jimmiego Taylora, który szybko łapał kolejne przewinienia (grał przez niecałe 18 minut, najkrócej w tym sezonie), ale także na to zaufanie trenera zapracował sobie dobrą grą po obu stronach boiskach.

Pod koszem Szymańskiego udanie wspierał także Kacper Borowski, z rekordową w tym sezonie liczbą ośmiu zbiórek. To ci gracze zdobywali pierwsze punkty w trzeciej kwarcie. Po przerwie wsparcie w ataku dali również Mateusz Dziemba i Damian Jeszke, których „trójki” pozwoliły powiększyć przewagę.

Ich dobra dyspozycja rzutowa z dystansu była tym ważniejsza, że słabszy dzień miał Martins Laksa. Łotysz przed tygodniem, po meczu w Dąbrowie Górniczej, wyprzedził Lemara w klasyfikacji na najlepszego strzelca Startu. W starciu z Kingiem nie trafił jednak żadnego z pięciu rzutów i po raz pierwszy zakończył mecz z zerowym dorobkiem punktowym.

Przed czwartą kwartą Start prowadził różnicą dziewięciu punktów (63:54). W ostatniej części meczu gospodarze już dominowali na parkiecie i nieważne, czy na boisku przebywali gracze wyjściowej piątki, czy zmiennicy.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

C
CzeCza

Gratulacje ! Brawo !

W
WaPi

gratulacje za mecz, za zwycięstwo. Lemar wreszcie rzucał. Mecz ciekawy. Pełna dominacja Startu w czwartej kwarcie. Brawo.

M
Metatron

Nie "przekonywUjący", a "przekonywAjący". Gdzie była korekta przed publikacją?

G
Gość

Szacunek Panowie

Dodaj ogłoszenie