Strona Zdrowie24 Strona Zdrowie24
    Przemysław Saleta o przeszczepie nerki: - Uświadomił mi, jak...

    Przemysław Saleta o przeszczepie nerki: - Uświadomił mi, jak życie jest kruche

    Anita Czupryn

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Gdy córka Przemysława Salety zachorowała, ten zdecydował się oddać jej nerkę. Nie wahał się, ponieważ wiedział, że procedura nie jest poważna, a z jedną

    Gdy córka Przemysława Salety zachorowała, ten zdecydował się oddać jej nerkę. Nie wahał się, ponieważ wiedział, że procedura nie jest poważna, a z jedną nerką można normalnie żyć ©ZOOM

    O życiu z jedną nerką i dylematach, z jakimi musiał się zmierzyć przed laty, rozmawiamy z Przemysławem Saletą, słynnym bokserem.
    Gdy córka Przemysława Salety zachorowała, ten zdecydował się oddać jej nerkę. Nie wahał się, ponieważ wiedział, że procedura nie jest poważna, a z jedną

    Gdy córka Przemysława Salety zachorowała, ten zdecydował się oddać jej nerkę. Nie wahał się, ponieważ wiedział, że procedura nie jest poważna, a z jedną nerką można normalnie żyć ©ZOOM

    Parę lat temu okrzyknięto pana narodowym bohaterem. Oto ojciec, który poświęcił się dla córki i oddał jej własną nerkę, aby mogła żyć. Ale czy poświęcanie się dla innych nie zawiera w sobie elementu egoizmu, bo tak naprawdę robimy coś dla siebie, żeby czuć się lepiej?

    Nie uważam, że to było poświęcenie. Pomogłem Nicole. Ale prawdą jest też, że pomogłem sobie. Cierpienie i choroba dziecka sprawia, na tym emocjonalnym poziomie, że najbliżsi również cierpią.
    Jeśli więc można coś zrobić, to należy to zrobić, należy zrobić wszystko. W tym sensie, o poświęceniu nie ma mowy. Natomiast patrząc na to z poziomu praktycznego, to Nika była straszliwie uwiązana dializami, a przez to my wszyscy też byliśmy uwiązani. Nie można było nigdzie z dzieckiem wyjść, wyjechać na wakacje czy na weekend. Po przeszczepie życie się usprawniło. Logistycznie.

    Nie miał pan wówczas żadnych wątpliwości, nie zastanawiał się, jak będzie wyglądało życie tak aktywnego sportowca, jakim Pan był, po przeszczepie?

    Już wtedy miałem wiedzę na temat przeszczepu, i na temat poziomu transplantologii w Polsce. Nie, obaw nie było. Bogiem a prawdą, to standardowy zabieg, a nie poważna operacja, po kilku dniach wychodzi się ze szpitala. Miałem zaufanie do lekarzy, wiedziałem, że z jedną nerką można normalnie funkcjonować, można wyczynowo uprawiać sport. Nie był to więc dla mnie żaden problem. Jedyne obawy, jakie miałem, dotyczyły tego, czy przejdę badania lekarskie. Są one dosyć skomplikowane i skrupulatne. Była też kwestia rozmiaru nerki, bo byłem sporo większy od Nicole, wtedy 13-letniej, więc czy się ta nerka zmieści? A druga sprawa - 20 lat uprawiania sportu wyczynowego nie jest dla zdrowia dobre. Zacząłem badania w czerwcu, trochę trwały, bo w lipcu z kolei był strajk pielęgniarek i lekarzy, słynne białe miasteczko pod kancelarią premiera. Lekarze wykryli u mnie ślady po żółtaczce, o której nie wiedziałem, że przeszedłem. W końcu zielone światło dostałem w październiku.

    Po operacji początkowo było wszystko dobrze, a nagle u pana zrobiło się dramatycznie. Pojawiły się komplikacje, zagrożenie życia.

    Operacja była w środę, przez czwartek, piątek normalnie funkcjonowałem. Z Niką nie rozmawiałem, bo nie miała telefonu. Ale jeszcze na żywo rozmawiałem w programie, w którym brałem udział: „Gwiazdy tańczą na lodzie”. Tylko że ja z tego już nic nie pamiętam. Lekarze stwierdzili krwotok w sobotę rano. Trafiłem na stół operacyjny, była to druga operacja, nastąpiła niewydolność oddechowa. Byłem intubowany, trzymano mnie w śpiączce, bym się nie zerwał nagle i nie wyrwał z gardła rury, za pomocą której oddychałem. Do następnego czwartku nic nie pamiętam. Ale dziś widzę, że te komplikacje i śpiączka były pożytecznym przejściem. Mówię o tym w tym sensie, że to mi uświadomiło, jak życie jest kruche. Dziś jesteśmy, jutro może nas nie być, dlatego warto robić to, co się chce, lubi, warto spędzać czas z tymi, z którymi się chce, nie odkładać niczego na jutro, bo tego jutra może nie być. I to wtedy, kiedy się tego najmniej spodziewamy.

    Co było najtrudniejsze w dochodzeniu do zdrowia?

    Potraktowałem to jako projekt sportowy. Do szpitala poszedłem 5 grudnia i ważyłem 110 kilo, wyszedłem 22 grudnia i ważyłem 93. Założyłem, że chcę na 40. urodziny, czyli w marcu, być w dobrej formie. Już 1 stycznia zacząłem się ruszać, poszedłem na siłownię. Podnosiłem, co mogłem, a niewiele wówczas mogłem. Ale to było wyzwanie i nie było trudne. Nika wyszła ze szpitala przede mną. Razem spędziliśmy Wigilię.



    POLECAMY RÓWNIEŻ:

    Poznaj i zastosuj w swojej diecie 25 zasad zdrowego żywienia




    Te domowe aktywności pomogą Ci szybko spalić kalorie!

    Zdrowy kręgosłup - oto ćwiczenia, które pomogą. Wypróbuj!

    Naturalne afrodyzjaki dla kobiet i mężczyzn, które na pewno masz w swojej kuchni [ZDJĘCIA]

    Te witaminy i mikroelementy wzmocnią twój organizm [ZDJĘCIA]

    Nie chcesz zachorować na raka? Oto 6 najważniejszych zasad diety

    Lista domowych czynności, które poprawiają zdrowie i urodę




    ZOBACZ TAKŻE: SEKUND BIZNESU - o niedzielnym zakazie handlu

    (Źródło:vivi24)

    Czytaj treści premium w Kurierze Lubelskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    A co on robi w Polsce

    Zenek (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 3

    Przecież miał wyjechać z Polski jak bredziasław przegra z Panem Dudą i PiS wygra z po.
    A następna to córka kłamczuchy też miała wyjechać

    Zapytaj lekarza

    1 3 4 5 ... 26 »
    28 stycznia

    Światowy Dzień Trędowatych

    zobacz więcej »