Psycholog Paweł Fortuna: Potrzebujemy zmian, które odświeżają

Dorota Krupińska
dr Paweł Fortuna psycholog, entuzjasta życia, autor i współautor dziesięciu książek. „Perswazja w pracy trenera” została nagrodzona przez Polskie Towarzystwo Trenerów Biznesu.
dr Paweł Fortuna psycholog, entuzjasta życia, autor i współautor dziesięciu książek. „Perswazja w pracy trenera” została nagrodzona przez Polskie Towarzystwo Trenerów Biznesu. archiwum prywatne
Życie jest jak jazda samochodem przy ograniczonej widoczności, dlatego czasem wolimy wpaść w koleiny niż zaryzykować. Nowy Rok to czas przemian - mówi psycholog Paweł Fortuna.

Mija kolejny rok. Zastanawiamy się, jakie zmiany nas czekają. Odczuwamy radość, może i lęk. Dlaczego? Obawiamy się tego, co nieznane, niewiadome?
Lęk to bardzo indywidualna sprawa. Może być związany z różnymi osobistymi doświadczeniami, na przykład z zawiedzionymi nadziejami, jakimiś bolesnymi wydarzeniami. Komuś życie mogło się wymknąć spod kontroli. Czasem wystarczy jedna zaskakująca sytuacja, ułamek sekundy, moment nieuwagi i życie wywraca się do góry nogami, słabnie wewnętrzna siła. W sposób naturalny pojawia się ostrożność. A przy tym nikt nie wie, jaka będzie przyszłość, czy sprawdzi się scenariusz pozytywny, czy też pesymistyczny. Naszą egzystencję można porównać do jazdy samochodem z zupełnie zachlapaną przednią szybą. Jedyne, co wiemy i widzimy, to obraz w lusterkach. Ale są to lusterka wsteczne i w dodatku pokazują tylko wycinek rzeczywistości, wybrane wspomnienia, często zniekształcone. Mimo wszystko musimy jakoś jechać do przodu, a zdarza się, że w naszym wehikule jest ktoś jeszcze. Jesteśmy skazani na podejmowanie decyzji w warunkach niepewności. Nie znając przyszłości musimy działać intuicyjnie i nic dziwnego, że często zachowujemy się asekuracyjnie - chętnie jeździmy wytyczonymi trasami, wpadamy w koleiny. Przychodzi kolejny rok, który w przypadku wielu osób przypomina następne okrążenie zaliczone na życiowym torze. Znów będą ferie, walentynki, długi weekend majowy, wakacje itd. Kolejny obrót gwiezdnego kieratu. Za dwanaście miesięcy wielu z nas kolejny raz spojrzy w lustro i z westchnieniem powie „Jak ten rok szybko minął…”. A przecież przed chwilą była wiosna…

W tym, co znane, czujemy się bezpiecznie?
Szukamy nawigacji, chwytamy się poręczy, bo one dają nam poczucie bezpieczeństwa. Stabilizacja jest wartością. Z satysfakcją przecież konstatujemy, że ktoś ułożył sobie życie. Oczywiście to nie znaczy, że stronimy od zmian. Ba, my za nimi przepadamy, uwielbiamy je! Codziennie przecież wprowadzamy jakieś modyfikacje w zakresie wyglądu, ubioru, żywienia czy korzystania z kultury. Zależy nam na tym, żeby kolejny rok był nowy, czyli nieco inny od poprzedniego. Oczekujemy nowych trendów mody, gadżetów elektronicznych, nowych odkryć, leków, zabawek dla dzieci, filmów i książek, zmodernizowanych dróg i środków transportu. Cenimy sobie stabilizację, ale monotonia nas męczy. Jest źródłem napięcia, co wzmaga ciekawość i w konsekwencji motywuje do wprowadzania różnych innowacji. Ale są też zmiany poważniejsze. Takie, że gdy o nich myślimy, przeszywa nas dreszcz emocji, których źródłem jest świadomość ryzyka i prawdopodobieństwa doświadczenia porażki.

W takim razie, jakich zmian potrzebujemy, a jakich się obawiamy?
Potrzebujemy zmian, które odświeżają nasze życie i wyrywają nas z życiowego impasu, stagnacji. Intuicyjnie szukamy tego, co jest nowe i interesujące. Każdego dnia tropimy w gazetach ciekawostki, przeglądamy nowości na stronach internetowych. Zapewne w 2016 roku wiele osób wyremontuje sobie domy, kupi nowe meble, zmieni fryzurę, a może i miejsce zamieszkania. Potrzebujemy zmian, które będą czynić nas piękniejszymi wewnętrznie, bardziej spełnionymi. Natomiast boimy się sytuacji, które są testem naszych umiejętności, wystawiają nas na próbę. Nie jesteśmy nadludźmi, lecz istotami, które po prostu popełniają błędy i przeżywają takie potknięcia. W tym przypadku można postawić znak równości między obawą przed zmianą, a lękiem przed porażką. Warto przy tym jednak pamiętać, że boimy się nie tyle niepowodzeń, co ich konsekwencji.

Konsekwencji?
Tak, na przykład dotyczących samo-oceny. Mówi się, że ważne zmiany przesuwają nas z pozycji mistrza na poziom ucznia. Może to być ocenione jako degradacja, a nikt nie lubi otrzymywać negatywnych ocen. Ale oprócz tego obawiamy się również trudnych emocji, takich jak rozczarowanie, wstyd, poczucie winy czy złość. Lękamy się samotności, zerwanych relacji, więzi społecznych, tego, że kogoś zawiedziemy i się na nas obrazi. No i w końcu martwimy się tym, że nasze działanie zostanie zablokowane, a więc stracimy pracę, nie otrzymamy awansu, premii itp. Ważne działania niosą ze sobą ryzyko jednoczesnego doświadczenia tych wszystkich konsekwencji. Oczywiście w przypadku sukcesu nagroda jest również wielowymiarowa, ale jeśli do głosu w naszej głowie dojdzie autor czarnego scenariusza…

Nowe jest nieuniknione. Pozbywam się nieprzydatnych rzeczy z szaf, czuję się lżejsza…
Są różnego typu zmiany. Ta, o której pani powiedziała, wiąże się z odcięciem niepotrzebnego balastu. Bardzo polecam tego typu działania. Zwłaszcza że każdy z nas ma mnóstwo tzw. przydasiów, które tylko zajmują miejsce. Ludzką cechą jest szybkie przywykanie do pewnych spraw. Jeżeli ktoś wprowadza się do mieszkania i nie zrobi od razu remontu, to bardzo długo może mieszkać mając przewody wystające ze ściany. Nowy rok jest dobrym momentem, żeby zrobić kilka remanentów. Sprawdzić, czy aby nie mamy zbyt wiele przedmiotów, które trzeba chronić, konserwować itp. Być może niezauważalnie staliśmy się niewolnikami tych rzeczy. Poświęcamy im mnóstwo czasu i energii. Kolejny remanent powinien dotyczyć naszych relacji z innymi. Warto je zweryfikować, zwłaszcza jeśli otaczający nas ludzie nie sprawdzili się jako grupa wsparcia i są źródłem stresów i napięć. Osoby, z którymi się spotykamy, powinny nas uskrzydlać, a nie dołować. Dom powinien być azylem, miejscem, w którym nabieramy sił, a nie polem bitwy. Podobnie jest z pracą i kontaktami towarzyskimi. W wielu przypadkach radykalne odcięcie jest najlepszym rozwiązaniem.

To bardzo trudne wykreślić kogoś ze znajomych, przestać nagle zadawać się z kimś.
Czasem wystarczy postawić warunki: Chętnie się z tobą spotkam, jeśli… Ale to też jest trudne. Jeśli relacje są pozorne, same wygasną. Możemy być o to spokojni. Trzeba szukać ludzi, których obecność sprawia, że rozkwitamy i stajemy się najlepszą wersją samych siebie. Ludzi, którzy nas akceptują, nie podcinają skrzydeł, nie są małostkowi i nie wtłaczają nas w szablony własnego umysłu. Potrzebujemy ludzi, z którymi otwarcie można rozmawiać zarówno o sukcesach, bez groźby bycia posądzonym o narcyzm, jak i porażkach, bez widma odrzucenia i piętnowania słabości. Budowanie własnego społecznego ekosystemu trwa latami. Ale warto się tym zająć, mimo codziennego zmęczenia i rutyny ślęczenia przed ekranem telewizora lub komputera. Nic nie zastąpi rzeczywiste-go kontaktu z drugim człowiekiem. A jest przecież tyle miejsc i okazji, żeby się spotykać, porozmawiać lub pomilczeć.

Oprócz remanentu rzeczy i relacji, jest jeszcze coś do zrobienia w Nowym Roku, ale nie tylko, w każdym czasie?
Tak. Trzeba też pomyśleć o sobie. Na to najczęściej nie ma w ogóle czasu w codziennym zgiełku. Warto zadać sobie szczere pytanie, czego chcemy od życia? Czy mamy jeszcze marzenia, a jeżeli tak, to na jakim etapie ich realizacji jesteśmy? Czy robimy to, co powinniśmy robić, czy żyjemy we właściwym miejscu, czy jesteśmy tymi osobami, którymi możemy i powinniśmy być? Odkrywanie siebie jest trudnym, ale pięknym zadaniem. Wymaga czasu, soczystej i krzepiącej samotności. Niezbędna jest też odwaga, by zweryfikować, a czasem i odrzucić ciasny gorset oczekiwań rodziców i nauczycieli. Warto podjąć to wyzwanie. Samowiedza jest zarówno naszym kapitałem, jak i kompasem ułatwiającym znalezienie życiowej drogi. Nie każdy musi być lekarzem, profesorem czy prezesem. W głębi duszy może drzemać w nas florysta, ogrodnik lub dekorator wnętrz. Nie dowiemy się tego powtarzając w kolejnym roku znany już scenariusz. Nowy rok to dobry czas na eksperymentowanie, spontaniczne poszukiwania lub formułowanie pociągających celów.

No właśnie. Wydaje się, że najwięcej celów i postanowień wyznaczamy sobie w Nowy Rok. Obiecujemy sobie zmiany. Ale jakoś nie udaje się nam tego zrealizować.
Noworoczne zobowiązania mają najczęściej charakter „pobożnych życzeń”. Proszę zauważyć, że jeżeli nie są umiejscowione w kalendarzu pod konkretną datą, to mamy aż 365 dni na ich realizację! Pierwszego stycznia nie musimy jeszcze działać. Myślimy, że mamy czas. Drugiego i trzeciego również. Czas płynie, a kiedy niepostrzeżenie przekraczamy połowę roku, decyzje o zmianie odkładamy już na przy-szły nowy rok. Ale to nie wszystko. Doniosłe życiowo, a więc wymagające mobilizacji, zadania i zamierzenia, takie jak zmiana pracy lub miejsca zamieszkania, wydają się łatwe, ale tylko wtedy, gdy lokujemy je gdzieś daleko na wyobrażonej linii czasu. Dni mijają i w miarę zbliżania się do takiego celu jego atrakcyjność blaknie, a na pierwszy plan wysuwają się różnorodne trudności, które wcześniej były lekceważone. Wtedy najchętniej odsuwamy cel od siebie. A gdy to tylko zrobimy, zamiar znów wydaje się atrakcyjny. W takim wahadle można funkcjonować dziesiątki lat i przypominać sójkę, która wybierała się za morze, ale jakoś nie potrafiła odfrunąć.

Słyszałam różne teorie, np. że przełom grudnia i stycznia nie jest dobry do realizacji celów, lecz sierpień, bo słońce, urlopy, witaminy, energia itd. Większe prawdopodobieństwo, że się uda.
Ciekawa hipoteza. Myślę, że na dobrą, budującą zmianę każdy moment jest dobry. Nowy Rok ma w sobie coś z opisywanych przez antropologów obrzędów przejścia. To symboliczny moment. Jest w nim przyzwolenie na innowację, zmianę kierunku. Łatwiej wtedy o zrozumienie i akceptację otoczenia. Naturalnie w naszych ustach brzmią deklaracje typu: od Nowego Roku nie palę, jeżdżę samochodem, kręcę filmy, piszę książkę, odchudzam się. Oczywiście to samo możemy zrobić również w sierpniu, ale narażamy się wtedy na pytania typu: Co się stało? Co tak nagle? Wikłamy się wtedy w wielowątkowe wyjaśnienia, od których raczej stronimy.

Czego by Pan życzył innym ludziom w nowym roku?
W tym roku w internecie popularna była sentencja: Człowiek umiera w wieku 25 lat, a potem czeka z pochówkiem do siedemdziesiątki. Można odnieść wrażenie, że wiele osób żyje dlatego, że nie umarło w nocy. Każdy dzień podobny jest do poprzedniego, czas bezpowrotnie umyka przed telewizorem. Przybywa lat, ale doświadczeń już nie. Z badań wynika, że osoby szczęśliwe potrafią wskazać wiele rzeczy, które robiły ostatnio po raz pierwszy. Eksperymentują, smakują życie, korzy-stają z suto zastawionego stołu możliwości. Rozmawiam z ludźmi i wiem, jak powszechna i silna jest tęsknota za pełnym i pięknym życiem. Najczęściej jest to jednak idylliczny obraz zarezerwowany dla reklam płatków śniadaniowych. Ale status quo nie jest koniecznością. Nie musimy dreptać po czyichś śladach tylko dlatego, że inni tak robią. Możemy się inspirować wieloma osobami, które funkcjonują wie-lowymiarowo. Dają swój czas i talenty innym, oczywiście bez poczucia straty. Nie ma sensu zadawać im szablonowego pytania „Co u Ciebie słychać?”, bo to wprowadzi ich w zakłopotanie. Wszak dzieje się tak wiele i tyle jest jeszcze do zrobienia. Być może taka aktywność jest przepisem na eliksir młodości. A skoro o tym mowa. Szczerze rekomenduję wszystkim obejrzenie filmu Marka Osborne’a „Mały książę”. Mam nadzieję, że obraz ten pomoże wielu ludziom ocknąć się, przypomni, że można żyć, rozwinąć skrzydła i szybować. Niech Nowy Rok będzie pasem startowym, początkiem najciekawszej ze wszystkich podróży, zwanej codziennym życiem - tu i teraz!

W czerwcu zapłaciliśmy w sklepach mniej niż w maju

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
au au
Nowy rok jest umowny, nieprawdaż? Nic się z nim nie zaczyna i nie kończy, czas i życie to continuum jednym wiedzie się lepiej a innym niekoniecznie ...
a
anty-psycho
poważne pier***elenie o oczywistych rzeczach
Dodaj ogłoszenie