Pszczółka Polski-Cukier AZS UMCS Lublin. Włoska przyjaźń w drużynie koszykarek

Karol Kurzępa
Karol Kurzępa
Najskuteczniejszą zawodniczką Pszczółki Polski-Cukier AZS UMCS Lublin w przegranym, inauguracyjnym meczu z VBW Arką Gdynia była Martina Fassina. Włoska skrzydłowa pokazała, że w nowym sezonie będzie jedną z liderek drużyny akademiczek. Podobne ambicje ma jej rodaczka, Ilaria Milazzo.

Fassina spędziła w niedzielnym spotkaniu na parkiecie ponad 30 minut. W tym czasie zanotowała 19 punktów, sześć zbiórek i pięć asyst. 21-latka była najlepszym strzelcem zespołu z dystansu, myląc się tylko raz w czterech rzutach zza linii 6,75 metrów. Ponadto ze stuprocentową skutecznością wykonywała rzuty wolne.

- Przez dwa lata obserwowałem Martinę w rozgrywkach U-20. To jedna z najbardziej utalentowanych zawodniczek w Europie na swojej pozycji, która potrafi grać w koszykówkę, choć myślę, że umie to robić jeszcze lepiej niż w niedzielę - ocenił występ swojej podopiecznej Krzysztof Szewczyk, trener Pszczółki.

Fassina podpisała umowę z lubelskim klubem na początku lipca. Do tej pory Włoszka nie występowała w zespole spoza granic swojej ojczyzny. - Decyzja o wyjeździe nie była łatwa, ale od początku czuje się w Lublinie bardzo dobrze, bo trafiłam do wspaniałego środowiska z bardzo miłymi ludźmi. Wkomponowałam się również w nową drużynę i cieszymy się, że rozgrywki wreszcie ruszyły. Jeśli chodzi o różnice pomiędzy koszykówką we Włoszech i w Polsce, to dostrzegam niewielkie zmiany. W obu tych krajach preferowany jest europejski styl basketu, w którym najlepiej się odnajduje - tłumaczy 21-latka.

Nowa skrzydłowa Pszczółki pochodzi z północy Italii, z miejscowości Castelfranco Veneto, oddalonej o 60 kilometrów od Wenecji. Jej pasją są podróże. - Uwielbiam poznawać nowe kultury i ciekawe historie. Sporo czytam o tym także w Internecie. Bardzo lubię również spacerować i zdążyłam już zwiedzić dużą część Lublina, który jest pięknym miastem. Duże wrażenie wywarł na mnie obóz koncentracyjny na Majdanku - wyjawia Martina.

Drugą z włoskich koszykarek, która trafiła latem do zespołu akademiczek jest Ilaria Milazzo. Zawodniczki z Półwyspu Apenińskiego przyznają, że wspólnie łatwiej zaaklimatyzować im się w nowym otoczeniu, zwłaszcza że dla obu jest to pierwszy transfer zagraniczny w karierze. - Mieszkamy w tym samym budynku. Jesteśmy sąsiadkami. Czasami spotykamy się na wspólne posiłki. Z Ilarią jest bardzo wesoło. Śmiejemy się, że w drużynie zawsze ostatnie zjadamy lunch, bo trzymamy się typowego włoskiego zwyczaju, czyli "scarpetty". Po skończonym posiłku bierzemy pieczywo i "wycieramy" nim talerze z sosu - mówi z uśmiechem Fassina.

- Nie znałyśmy się przed przyjazdem do Polski. Grałyśmy przeciwko sobie na boisku, ale nigdy nie rozmawiałyśmy - przyznaje Ilaria Milazzo, która pochodzi z południa Włoch i jest Sycylijką. - Teraz możemy dzielić się różnymi spostrzeżeniami dotyczącymi poznawania życia w nowym dla nas kraju. Miło jest porozmawiać z kimś w ojczystym języku - dodaje.

26-letnia rozgrywająca rozpoczęła sezon w barwach Pszczółki od występu, w którym zanotowała na parkiecie 16 minut, pięć punktów i po jednej zbiórce oraz asyście. - Ilaria najpóźniej wróciła do drużyny po kwarantannie i to też miało wpływ na postawę przeciwko Arce. Szybko złapała trzy faule i dlatego nie mogłem z niej korzystać w większym wymiarze czasowym. Na pewno stać ją na dużo lepszą grę - mówi trener Krzysztof Szewczyk.

Milazzo podchodzi do występów w Energa Basket Lidze Kobiet bardzo ambitnie. - Wyjazd od rodziny i całego dotychczasowego życia nie był łatwy, ale jestem zmotywowana, by pokazać się w Polsce z jak najlepszej strony. Transfer do Pszczółki to duża szansa dla rozwoju mojej kariery i ciekawe doświadczenie. Przed podpisaniem kontraktu dowiedziałam się, że w Lublinie jest świetny klub z dużymi ambicjami i chciałabym pomóc tej drużynie osiągać sukcesy. Dam z siebie wszystko, żeby tak się stało - zapowiada koszykarka.

Zarówno w Italii, jak i w naszym kraju trwa tzw. "druga fala" pandemii koronawirusa. Przebywając w Polsce, Włoszki doświadczyły już kwarantanny, dlatego podchodzą do reżimu sanitarnego z powagą. - Sytuacja w moim rodzinnym mieście nie wygląda zbyt dobrze. Każdego dnia jest coraz więcej zachorowań. Wszędzie trzeba się poruszać w maskach, a ludzie są przejęci. Rozumiem to zmartwienie, ale uważam, że każdego dnia należy starać się normalnie żyć. W każdym kraju musimy przestrzegać zasad i przywyknąć do nowej rzeczywistości - podkreśla Milazzo.

ZOBACZ TAKŻE:

Cheerleaderki i kibice na meczu Pszczółki Polski-Cukier AZS ...

Pszczółka Polski-Cukier AZS UMCS Lublin zaczęła nowy sezon o...

Kogo powoła nowy selekcjoner?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Fassina znacznie lepsza od koleżanki, której niestety brakuje zdecydowanie warunków fizycznych.

Dodaj ogłoszenie