Puławski zespół Siekiera powraca z nową płytą. Premiera 13 grudnia

Paweł Franczak
Okładka nowej płyty
Okładka nowej płyty Materiały prasowe
Niewygodna to prawda, ale to Puławy, nie Lublin wydały na świat największą muzyczną legendę tego regionu. I nie byli to "artyści estradowi". "Czterech uroczych bestialców (...) strach przed nimi nie pozwala nam więcej o nich pisać", reklamowano ich. Antywirtuozi i antypoeci, słynni z zalepionej plastrem strun w gitarze elektrycznej i niepokojących tekstów, jak: "szewc zabija szewca bum tarara, bum tarara". Punkowa Siekiera właśnie wraca z nową, niepunkową płytą.

W kłębowisku pod sceną trudno dostrzec jakiś wzór zachowań. Ludzie chaotycznie odbijają się od siebie, ruszają spontaniczną falangą w dowolnym kierunku, albo łącząc się w kordon przecinają umowny krąg placu. Niektórzy podnoszą pięści w rytm muzyki. Tak wygląda archiwalne nagranie z Jarocina '84, kiedy zainstalowana na scenie puławska Siekiera z Tomkiem Budzyńskim za mikrofonem zapoczątkowała największe pogo w historii Polski Ludowej. Na tym samym festiwalu zespół zdobywa nagrodę Kameleon dla najbiedniejszego zespołu. Do domu zabierają biały wzmacniacz o wartości 100 tys. zł.

Dwa lata później, na albumie "Nowa Aleksandria" (tak w roku 1842 nazwały Puławy władze rosyjskie) punkowa estetyka Siekiery ustępuje miejsce nowej fali. W 1988 zespół decyzją lidera Tomasza Adamskiego przestaje istnieć. W 1992 roku perkusista Krzysztof Grela zostaje omyłkowo zastrzelony w puławskim pubie przez rosyjską mafię. Siekiera wydaje się być historią.

Ale w 2008 roku na rynek trafia "Na Wszystkich Frontach Świata" i winylowa "1984". Okładkę projektuje słynny Wilhelm Sasnal - pierwszy znak, że Siekiera to już rzecz szanowana, punkowa instytucja, jakkolwiek dziwnie to nie brzmi i jakkolwiek mizerny byłby ich dorobek płytowy. W końcu nagrali trzy płyty. Ta najnowsza, "Ballady na koniec świata" wydana zostanie 13 grudnia i może wzbudzić kontrowersje. Raczej akustyczna, iż elektryczna, raczej poetycka, niż nowofalowa Siekiera 2011 to właściwe solowy projekt Adamskiego, któremu momentami bliżej do poezji śpiewanej, niż punk-rocka. Zresztą, sama nota od wydawcy może budzić niepokój sentymentalistów: "Słychać tu wpływ muzyki klasycznej, zimnej fali, Leonarda Cohena i Marka Grechuty z okresu 'Korowodu’"

- Uważam, że robienie jakiejś muzyki, czy w ogóle sztuki wymaga pewnego eksperymentu - mówił w 1986 Adamski dla pisma "Non Stop".

Po 25 latach od tamtych słów wciąż wydają się być aktualne.

Siekiera, "Ballady na koniec świata". Data wydania: 13 grudnia 2011


Codziennie rano najświeższe informacje z Lublina i okolic na Twoją skrzynkę mailową. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

x
xxx

wielkie glowno

.

Totalne nieporozumienie zeby zrobić coś takiego pod nazwą SIEKIERA.W ten sposób Adamski zmieszał zespół z błotem i jestem pewien,że wiele osób odejdzie od słuchania starej,dobrej Siekiery.To co proponuje Adamski na tej płycie nadaje się do serialu M jak Miłość.Popelina ludzie.Kult zniszczony!!!!!Sprofanowana nazwa,a ludzie z poza naszych granic,wielbiciele Siekiery..lepiej żeby tego nie usłyszeli.Polak potrafi...zrobić gówno!!!

69

... nowa płyta Siekiery nie będzie w starym stylu, ale... posłuchamy, zobaczymy, ocenimy:) Po dziś dzień winylowe, pierwsze wydanie "Nowej Aleksandrii" (zakupione w sklepie fonorgaficznym na Krak. Przedm. - w bramie) przechowuję jakby była ze złota. I nadal dość często ląduje na talerzu gramofonu - już z lekka porysowana, trochę trzeszcy ale...:)

Dodaj ogłoszenie