PZL - jak się nie ma co się lubi, to...

Włodzimierz Spasiewicz
PZL Świdnik stanął przed kolejną szansą podpisania kontraktu z Ministerstwem Obrony Narodowej. Tym razem chodzi o modernizację 31 śmigłowców. Polski nie stać na zakup nowych maszyn, więc przerabia się stare dodając nowe uzbrojenie. Lepsze to niż serwisowanie i remontowanie sprzętu by nie popadł w ruinę. Przynajmniej może powstać nowa jakość.

Włoski właściciel zakładu ma jednak większe ambicje: chciałby produkować nowe śmigłowce i dostarczać je polskiej armii. Problem w tym, że w kraju mamy jeszcze dwóch producentów maszyn lotniczych (obu zresztą zagranicznych), którzy także chcieliby zawrzeć korzystny kontrakt. Tymczasem MON kluczy i obiecuje każdemu, że coś mu tam skapnie, ale sprawy nie posuwają się do przodu.

W Świdniku byli już pani premier, pan premier i minister obrony, którzy obiecywali rychłe kontrakty. Minister Antoni Macierewicz fotografował się nawet z modelami śmigłowców i zapewniał, że helikoptery PZL trafią do polskiej armii. Padały konkretne terminy. Do tej pory jednak nie było żadnego zamówienia. Ciągle tylko deklaracje i deklaracje.

Nie dziwi więc wypowiedź przedstawiciela załogi świdnickiego zakładu, który „obawia się o miejsca pracy i przyszłość firmy”. Pracownicy przeszli już bowiem kilka zakrętów, na których znalazły się PZL. Wielu straciło pracę. Wśród nich byli wysoko wykwalifikowani specjaliści.

Ale upadłość? Tego nikt nie chce przyjąć do wiadomości. Przypomnę jednak, że w sąsiednim Lublinie też nie wyobrażano sobie, że sztandarowy zakład - Fabryka Samochodów Ciężarowych - może upaść. A upadł, bo był nierentowny. Takie są bowiem twarde realia ekonomiczne kapitalizmu. Dlatego dobrze, że Świdnik nie ogląda się na gołębie na dachu, tylko mocno trzyma w garści wróbla, którym są wspomniane wcześniej remonty i modernizacje. A pomarzyć oczywiście można. I trzeba.

CZYTAJ WIĘCEJ: Duże szanse Świdnika na miliardowy kontrakt z polską armią

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Karol
proszę pana specjalisty , stare samoloty czy śmigłowce przerabia się nie tylko w Polsce.
może obiła się panu o uszy informacja o dalszej modernizacji bombowców B-52,które dożyją 100lat służby niedługo. i to w bogatej Ameryce !
latający sprzęt wojskowy jest drogi i nikogo nie stać , żeby wymieniać na nowy co 10 lat.
sama skorupa , to jeszcze nie samolot , dopiero jak się zabuduje wyposażenie staje się pełnowartościowym sprzętem. a postęp w elektronice jest szybszy niż w budowie samolotów.
nowoczesna elektronika , nowe silniki i samolot może śmigać dalej
Z
ZZ
Te trzy montowie samolotów utrzymywane są przede wszystkim po to, aby zgarniać zamówienia od WP i innych słłżb państwowych.
C
Chichot Losu
Nie sztuka jest wyprodukować byle co, ale sprzedać to co się wyprodukowało, to już sztuka.
Dodaj ogłoszenie