PZL-Świdnik nadal czeka na duży rządowy kontrakt. - Załoga jest rozgoryczona - twierdzi związkowiec

Piotr Nowak
Piotr Nowak
archiwum
PZL-Świdnik nie dostanie kontraktu na modernizację 30 śmigłowców. Tak spotkanie z posłem Arturem Soboniem relacjonuje związkowiec Piotr Sadowski. Obietnice polityka PiS nazywa „Soboniowym bajaniem”. - Te komentarze świadczą wyłącznie o stanie ducha pana przewodniczącego - odpowiada Artur Soboń.

- Załoga jest rozgoryczona tym, że pomimo wielu obietnic polityków, którzy chętnie odwiedzali nas przed wyborami, nie doszło do ulokowania istotnych zamówień w naszej firmie. Obecnie znaleźliśmy się na krawędzi

- przyznaje Piotr Sadowski, przewodniczący Związku Zawodowego Inżynierów i Techników.

Związkowiec powołuje się na deklaracje posła Artura Sobonia, który jeszcze w sierpniu 2019 r. zapowiadał rychłe ogłoszenie decyzji o modernizacji śmigłowców dla polskiej armii. Wart 1,5 mld zł kontrakt miały otrzymać właśnie zakłady w Świdniku.

Z tych zapowiedzi wyszło niewiele. Przedstawiciele PZL i MON podpisali wartą blisko 100 mln zł umowę na modernizację czterech W-3 Sokół do wersji W-3WA SAR. Kilka miesięcy wcześniej premier Mateusz Morawiecki, minister Mariusz Błaszczak i szef firmy Leonardo Alessandro Profumo zawarli kontrakt na zakup czterech śmigłowców AW101. Ta wcześniejsza umowa opiewa na 1,65 mld zł.

Jednak po wybuchu epidemii sytuacja PZL-Świdnik pogorszyła się. Spadły zamówienia dla klientów zewnętrznych i w ramach grupy Leonardo. Zarząd ogłosił plan zwolnienia około 90 pracowników. Na początku maja wprowadzono czterodniowy tydzień pracy. Pensje zostały zmniejszone o 20 procent. Do wynagrodzenia załogi dokłada się Wojewódzki Urząd Pracy.

Związkowiec twierdzi, że w tak złej sytuacji firma nie była od początku lat 90. Wówczas żeby ratować firmę w WSK produkowano m.in. wózki inwalidzkie i szybowce. - Robiliśmy wszystko, żeby przetrwać - mówi Sadowski. Ówczesny rząd załatwił dla WSK kontrakt na dostawę 24 Sokołów dla rządu birmańskiego. To umożliwiło firmie przetrwanie. W tej chwili PZL-Świdnik zatrudnia około 3000 osób. Zlecenia z fabryki są także źródłem utrzymania dla 1300 dostawców. Jednak załodze brakuje zamówień na poziomie zbliżonym do tego z lat 90.

- Nie chcemy zapomogi, chcemy produkować - zastrzega Sadowski. Dodaje, że dobrym pomysłem byłoby zakupienie w Świdniku śmigłowców dla straży pożarnej. Przeciwpożarowe Sokoły z PZL wykorzystują m.in. Hiszpanie.

Nie komentuję narad

- Wpisy w mediach społecznościowych świadczą wyłącznie o stanie ducha pana przewodniczącego, a nie o rzeczywistości

- zastrzega Artur Soboń, poseł PiS i sekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych. W rozmowie z Kurierem przedstawił własną wersję narady ze związkowcami.

- Podczas spotkania chciałem poznać zdanie przewodniczących związków zawodowych z PZL-Świdnik na temat propozycji zarządu spółki, które są na stole i o czym rozmawiam z MON. Powiedziałem co zrobiłem ostatnio dla spółki i czego oczekuję od kolegów związkowców. Usłyszałem też czego oczekują ode mnie - mówi poseł z Lubelszczyzny. Kolejne takie spotkanie ma się odbyć 25 maja. - Na nie również zaproszeni będą przedstawiciele wszystkich związków. Nie komentuję naszych wewnętrznych narad, robię swoje - ucina Soboń.

Sytuacją w zakładzie zainteresował się poseł lewicy Jacek Czerniak. Zapytał Wojciecha Skutkiewicza, sekretarza stanu w MON, o plany rządu dotyczące możliwości zakupów i modernizacji śmigłowców dla polskiej armii na przykładzie PZL-Świdnik. W odpowiedzi ministerstwa brak jest konkretów. Jest natomiast mowa o prowadzonych w MON pracach analityczno-koncepcyjnych, których celem miałoby być pozyskanie śmigłowców uderzeniowych. Nie ma informacji, czy PZL mógłby uczestniczyć w pracach nad tą maszyną.

Caracale dawno odleciały
Pięć lat temu Artur Soboń domagał się zamknięcia przetargu na zakup 50 śmigłowców Caracal dla polskiej armii. Kontrakt z francuskim Airbus Helicopters forsował rząd PO-PSL. W tym samym czasie zespół ekonomistów pod kierownictwem prof. Zbigniewa Pastuszaka z UMCS sporządził raport dotyczący skutków, jakie zakup będzie miał dla PZL-Świdnik i województwa lubelskiego.

- Tezy z tamtego raportu są nadal aktualne - zastrzega prof. Zbigniew Pastuszak, dyrektor Instytutu Nauk o Zarządzaniu i Jakości UMCS. - PZL-Świdnik ma bardzo duży potencjał ekspercki, technologiczny i wyspecjalizowanych pracowników, co w przemyśle lotniczym jest bardzo ważne. Jednak to nie wystarczy, żeby się rozwijać. Potrzebne są świadome inwestycje polskiego rządu, które umożliwiłyby rozwijanie nowych technologii potrzebnych na światowym rynku, a nie tylko doraźne kontrakty na utrzymanie działalności.

Odnoszę wrażenie, że załoga PZL została wciągnięta w politykę i teraz ponosi tego konsekwencje.

W restauracji zapłacimy więcej

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
magda
7 maja, 7:25, Gość:

Soboń to największy oszust.

Jaki on może być, skoro jest z-cą oszusta sasina?

G
Goźdź

A co? Nie widzieliście że was wydy...ją? Już nie jeden kontrakt wam obiecał Sobon i PiS i co? Naiwniacy że Świdnika ...

M
M

Wyborcy dorośli ludzie z pełną odpowiedzialnością tak wybrali. Ponoszą teraz konsekwencje swoich wyborów. Żal i pretensje powinni mieć tylko do siebie.... zresztą zaraz zagłosują tak samo

G
Gość

Soboń to największy oszust.

Dodaj ogłoszenie