Rafał Kijańczuk (zawodnik MMA): Jeśli bym wygrał tę walkę, to na pewno bym na tym zyskał

BLIT
Fot. facebook.com/rkijanczuk92
Jest jednym z najlepszych zawodników MMA w regionie. Jego walka z Marcinem Wójcikiem miała być ozdobą odwołanej gali FEN 28, którą planowano zorganizować pod koniec marca w lubelskiej hali Globus. O niedoszłym starciu i trudnościach wynikających z trwającej pandemii rozmawialiśmy z pochodzącym z Chełma Rafałem Kijańczukiem.

Najważniejszym tematem ostatnich tygodni jest z pewnością zdrowie. Jak wygląda sytuacja w tej materii u ciebie?
Wszystko jest w porządku. Jestem zdrowy, nic mi nie dolega. Mam nadzieję, że tak już zostanie. Nie ma także żadnych niepokojących przypadków w moim najbliższym otoczeniu. Prawdę mówiąc, nie znam nikogo dotkniętego wirusem. Nie słyszałem także o zarażonych zawodnikach.

Miałeś być jedną z gwiazd gali FEN 28. Żałujesz, że została odwołana i nie doszło do twojej walki?
Oczywiście. Dla nas są to bardzo duże straty, także finansowe.

Zajmujemy się tym, bo lubimy to robić. Chcemy walczyć i zawsze nam, zawodnikom jest szkoda, gdy walki są odwołane.

To już druga gala odwołana z powodu koronawirusa, na której miałem walczyć. W lutym miałem wystąpić w Korei. Gala miała mieć formułę - Korea kontra zawodnicy M-1 Global. Ostatecznie jednak wydarzenie odwołano z powodu epidemii.

Kibice chyba także mają czego żałować, ponieważ twoje starcie z Marcinem Wójcikiem zapowiadało się na dobre widowisko.
Mało jest gal u nas w regionie. Ostatnia tak duża gala to chyba zeszłoroczne KSW. Bardzo szkoda, tym bardziej że teraz imprez masowych nie będzie raczej przez dłuższy czas.

Wierzyłeś do końca, że galę uda się zorganizować?
Według informacji, które docierały do nas, mieliśmy normalnie trenować do ostatniej chwili. Już od dłuższego czasu było jasne, że gala nie odbędzie się w normalnej formule. Obostrzenia wprowadzone przez rząd nie pozwalały na to, by gala odbyła się w hali pełnej publiczności. Były jednak próby zorganizowania wydarzenia w studiu telewizyjnym. Rozpatrywano możliwość wprowadzenia systemu PayPerView.

Właściwie dopiero dwa tygodnie temu dowiedzieliśmy się, że gali na pewno nie będzie. Wcześniej zmieniano termin z 4 kwietnia na 11. Niestety się nie udało. Zaważyły nowe zalecenia rządu dotyczące zakazu zgromadzeń powyżej dwóch osób. Choć jak wiemy, jest federacja, która i te przepisy zdołała ominąć.

Jaki wpływ na zbijanie wagi przed walką ma takie przestawianie daty starcia na ostatnią chwilę?
Od razu mieliśmy informację o uelastycznieniu kategorii wagowych. Jasne było, że będzie to przynajmniej +5 kilo do tych, jakie były wcześniej przyjęte. Robienie wagi jest bardzo wycieńczającym organizm procesem. Osłabianie zawodników, którzy musieliby dłużej trzymać wagę, nie byłoby mądrym posunięciem. Na szczęście, nie było z tym problemu.

Wcześniej często dostawałeś walki, na których mogłeś więcej stracić niż zyskać. Czy Marcin Wójcik to przeciwnik, na którego czekałeś?
Podpisując kontrakt z FEN, na pewno liczyłem na taki pojedynek. Była to jednak pewnego rodzaju niespodzianka. Myślałem, że Marcin wciąż ma ważny kontrakt z KSW. Gdy wypadł mój przeciwnik, ta propozycja wyszła trochę jak z kapelusza. Jeśli bym wygrał tę walkę, to na pewno bym na tym zyskał, a tak zamierzałem zrobić. Nie byłem w tej walce jednak faworytem, a wręcz underdogiem, przynajmniej według bukmacherów. Marcin jest rozpoznawalnym, solidnym zawodnikiem z przeszłością w KSW. W środowisku MMA i ludzi zainteresowanych tym sportem ja także już nie jestem osobą anonimową.

Czasem są walki z zawodnikami, którzy są bardzo mocni, ale już nie mają tak mocno zbudowanej marki. Wtedy faktycznie można więcej stracić niż zyskać.

Jaki był plan na tę walkę?
Lubię rywali, którzy wchodzą do klatki po to, by się bić, a nie kalkulować. Chciałem pokazać to, co robię najlepiej. Nie kombinowałem. Na pewno nie układałem złożonej taktyki na wymęczenie rywala. Kibice mogli się spodziewać mocnych ciosów w stójce, jednak na spokojnie. Oby się nie wystrzelać.

Na co kładłeś największy nacisk w przygotowaniach do tej walki?
Na pewno zapasy. Skupiłem się na obronie przed obaleniami. Wiedziałem, że mój rywal lubi to robić. Musiałem być na to przygotowany.

Zanim zacząłeś bić się na dużych galach, wielokrotnie zwyciężałeś w turniejach Amatorskiej Ligi MMA. Uważasz, że to dobre przetarcie przed poważnymi walkami dla młodych adeptów mieszanych sztuk walki?
Wtedy gdy ja zaczynałem to była to bardzo dobra droga. To były jednak czasy, gdy nie było dużo gal MMA. Dziś są gale na, których jest wiele walk amatorskich. Są to walki na dystansie trzy razy 3 minuty, które nie wliczają się do rekordu. To chyba lepsze rozwiązanie dla młodych zawodników. Można się wtedy oswoić z klatką, publicznością i całą otoczką.

Walki amatorskie to są po prostu zawody sportowe. Turniej to jednak cos innego niż walka na gali. Jeżeli młody zawodnik, który myśli o karierze zawodowej, ma możliwość zawalczenia na gali, to na pewno powinien to zrobić. Dziś o taką walkę łatwiej, bo jest więcej mniejszych federacji jak MCF czy TFL.

Jak wygląda życie zawodnika MMA w dobie pandemii? Z jakimi spotykasz się utrudnieniami?
Moje treningi teraz trudno porównać do tego, co było wcześniej. Raczej mają formę podtrzymania sprawności fizycznej, siły motoryki. Wciąż jeżdżę na rowerze, chociaż i to zaczyna być problemem. Mieszkam na obrzeżach Warszawy, więc jest tu trochę spokojniej. Staram się podtrzymywać formę. Władze FEN informują, że gdy miną tylko dwa tygodnie od zdjęcia zakazów, zorganizują galę. Największym problemem dla zawodników są dziś zamknięte sale treningowe. Gdy było to jeszcze możliwe, robiłem treningi na zewnątrz, chociażby na siłowniach plenerowych. W domu już trudniej zorganizować sobie odpowiednie warunki.

Sama przerwa od walki w środowisku zawodników nie jest czymś nowym. Już nawet nie chodzi o samego wirusa. Musimy być przygotowani na to, że jakiś pojedynek się nie odbędzie, chociażby ze względu na kontuzję. Finansowo bycie zawodnikiem MMA jest pewną sinusoidą.

Raz się zarabia, a raz nie. Trzeba być na to przygotowanym. Sytuacja jest o tyle nowa, że teraz przerwę mają wszyscy.

Przed galą M-1 Global w Ałmatach i przegraną walką o pas z Khasidem Ibragimovem miałeś nieskazitelny rekord. Walki kończyłeś często przed upływem 20 sekund. Porażka mocno podrażniła twoje ambicje?

To nie tak, że czułem się wcześniej niezniszczalny. Robiłem przecież sparingi z lepszymi od siebie. Wiedziałem, że nie jestem niepokonany. Nie było wkręcania sobie nieśmiertelności. Ta pierwsza porażka nie zabolała mnie mocno.

Myślałem o niej w takim sensie, że przyszedł na nią czas. Po prostu. Ciężko w tym sporcie być niepokonanym. Samo dojście do walki o pas traktowałem jako sukces i trudno mi było myśleć o tej walce jak o porażce. Gorsza był druga przegrana walka na FEN 25 z Adamem Kowalskim. Wtedy dopiero to do mnie dotarło.

Często trenujesz z Janem Błachowiczem, który ma szansę otrzymać walkę o pas UFC. Uważasz, że to dziś najlepszy polski zawodnik MMA?
Na pewno jest dziś najlepszy i to bez podziału na kategorie. Czy dostanie tę walkę dziś jednak ciężko powiedzieć. Swoje gale odwołuje także UFC. Słyszałem o próbach zorganizowania gali na prywatnej wyspie, ale i ten pomysł nie wypalił.

Janek w USA nie jest najbardziej rozpoznawalnym zawodnikiem, a kolejka chętnych jest długa. Na pewno zasłużył na tę walkę. Jeśli by do niej doszło, to myślę, że miałby szanse. Skoro doszedł do tego miejsca, w którym jest, to znaczy, że ma odpowiednie umiejętności.

Ostatnie walki Jona Jonesa pokazały, że można sprawić mu problemy. W walce z niepokonanym mistrzem wagi półciężkiej, na pewno nie byłby faworytem. Myślę jednak, że stać by go było na to, by podjąć rękawicę.

Kalendarz gal MMA w Polsce zrobił się na przestrzeni czasu bardzo napięty. Sądzisz, że trudno będzie odbudować ten rynek, gdy już uporamy się z bieżącymi niedogodnościami?
Każda branża odczuje skutki dzisiejszej sytuacji. Branża eventowa w szczególności. W zeszłym roku mieliśmy jakąś galę praktycznie w każdy weekend. Myślę jednak, że to wróci do normy. Jak szybko? To zależy od ludzi. Musi najpierw minąć strach związany z unikaniem skupisk ludzkich. Na pewno nie będzie trzeba tego rynku budować od nowa, tylko przywrócić do życia.

Ich nie zobaczysz już w Ekstraklasie w tym sezonie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3