reklama

Reforma OFE może być ciosem w emerytów oraz prywatyzację

RedakcjaZaktualizowano 
13 miliardów złotych zostanie w pierwszej połowie przyszłego roku przeniesione z otwartych funduszy emerytalnych do ZUS-u.

Spowoduje to zmniejszenie deficytu finansów publicznych o 1 proc. PKB oraz długu publicznego, który rośnie w szybkim tempie - powiedzieli wczoraj na wspólnej konferencji prasowej minister finansów Jacek Rostowski i minister pracy Jolanta Fedak.

To rewolucja w systemie emerytalnym, który funkcjonuje od 1999 r. Dziś 7,3 proc. z naszych składek przekazywane jest do OFE, reszta - do ZUS-u. Rostowski i Fedak proponują, by do OFE trafiało tylko 3 proc. opłacanych przez nas składek. Oznacza to, że w przyszłym roku 60 proc. składki (z 22,5 mld zł), którą dziś otrzymują fundusze, trafi na specjalne konta w ZUS-ie. Jest to ta część, którą OFE muszą inwestować w bezpieczne papiery Skarbu Państwa, czyli obligacje skarbowe.

Do OFE w wyniku reformy trafi 40 proc. dotychczasowych składek (9 mld zł). Reforma ma być prosta i skuteczna: bo jeżeli 13 mld zł zostanie w ZUS-ie, to rząd nie będzie musiał emitować obligacji na taką sumę i o tyle zmniejszy się zadłużenie i deficyt sektora finansów publicznych. To ogromny problem.

W wyniku spowolnienia gospodarczego na koniec tego roku deficyt finansów publicznych, a więc dziura w budżecie państwa, ZUS, KRUS, NFZ i samorządów, może sięgnąć 6,4-6,6 proc. PKB, a w dwóch następnych latach 6,6-6,7 proc., w najgorszym wypadku dobijając w 2011 r. do poziomu 7 proc. PKB. A to nie podoba się Brukseli żądającej zbicia deficytu poniżej 3 proc.

Wysoki deficyt oznacza z kolei wyższy poziom zadłużenia, bo państwo musi się zapożyczyć, by zrealizować swoje zobowiązania (choćby wypłacić emerytury czy renty). Jest bardzo prawdopodobne, że w przyszłym roku dług publiczny przekroczy 55 proc. PKB, co powoduje uruchomienie tzw. procedur ostrożnościowych - m.in. zawieszenie wydatków publicznych na inwestycje. Według "Rzeczpospolitej" kryzys w kasie państwa był tak głęboki, że rząd rozważał nawet zawieszenie na dwa lata progów ostrożnościowych. Minister Rostowski oficjalnie te informacje zdementował.

Niemniej ryzyko przekroczenia pułapu 55 proc. w przyszłym roku jest bardzo poważne i rząd robi, co może, uciekając się do różnych pomysłów, by zachować jak najwięcej pieniędzy w budżecie. Szczególnie że w 2010 r. odbędą się wybory parlamentarne, a rok później wybory prezydenckie i politycy nie mogą sobie pozwolić na pogrążanie finansów państwa.

Dlatego czołowi polscy ekonomiści uważają, że nowa idea przemeblowania systemu emerytalnego to decyzja wyłącznie polityczna i w dodatku głęboko nieprzemyślana.

- To będzie gwałtowne i bardzo niebezpieczne osłabienie otwartych funduszy emerytalnych, które wiedzą, jak inwestować nasze pieniądze ze składek, ale co najważniejsze, w pełni jawnie lokują nasze oszczędności i ewidencjują, ile obligacji kupiły. Z ZUS-em jest zupełnie inaczej, tu nie ma jawności - mówi prof. Stanisław Gomułka, były wiceminister finansów i główny ekonomista BCC. Jego zdaniem dodatkowe pieniądze, które trafią do ZUS-u, zostaną wykorzystane na bieżącą wypłatę emerytur. Ot, po prostu zostaną przejedzone.

- A zobowiązania ZUS-u wobec przyszłych emerytów są gigantyczne, to jest około 200 proc. naszego PKB - dodaje Gomułka.

Według prof. Jerzego Osiatyńskiego, byłego ministra finansów, reforma Rostowskiego uderza w przyszłych emerytów, bo nie może zabraknąć pieniędzy na wypłatę świadczeń.
- Funkcjonowanie ZUS-u w dużej mierze opiera się na dotacji z budżetu, a skoro państwo chce walczyć z długiem i deficytem, to nie może dotować ZUS--u na tym samym poziomie - mówi "Polsce" Osiatyński.

Były prezes ZUS-u i minister w Kancelarii Prezydenta Paweł Wypych dodaje, że to, co przedstawił rząd, świadczy niezbicie o tym, w jak rozpaczliwej sytuacji jest budżet państwa.

- Jestem przekonany, że próg ostrożnościowy 55 proc. PKB już dawno został przekroczony i niebezpiecznie zbliża się do 60 proc. Rząd pewne rzeczy ukrywa - twierdzi Wypych i dodaje, że by ratować dziurawą kasę państwa, rząd ucieka się nawet do wyczyszczenia pieniędzy z Funduszu Rezerwy Demograficznej, który gromadzi pieniądze na wypłatę przyszłych emerytur.

I faktycznie - resort pracy planuje w 2010 r. odjęcie 7,5 mld zł z Funduszu Rezerwy i przeznaczenie ich na Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, którym zarządza ZUS. Ministrowie bronią się przed adwersarzami jak lwy, twierdząc, że emerytury według nowego systemu będą wyższe i nikt na tym nie straci.

- ZUS nie będzie, tak jak OFE, pobierać prowizji od przyszłych emerytów, a więc te pieniądze zostaną w ich kieszeniach - zbijał wczoraj argumenty przeciwników reformy minister Rostowski.

Ale wśród ekonomistów krąży pogląd, że wymierzając ciosy w OFE, rząd strzela sobie w stopę, bo będzie miał niższe wpływy z prywatyzacji. A to sprzedaż państwowych spółek miała ratować publiczne finanse w przyszłym roku. Dlaczego?

- Bo OFE inwestują pieniądze na giełdzie, kupując akcje państwowych spółek. Jeżeli zmniejszy się strumień pieniędzy, który do nich trafiał, a jednocześnie zmniejszą się od przyszłego roku prowizje od składek ubezpieczonych (3,5 proc. zamiast obecnych 7), to OFE będą miały mniej pieniędzy na inwestycje i może dojść do zjadania mniejszych OFE przez większe - konkluduje prof. Gomułka.

Ale najwyraźniej rządzący chcą, by Polska poszła śladem Słowacji, Łotwy czy Litwy, które zdecydowały się ograniczyć wpłaty do swoich OFE. Różnica jest tylko taka, że kraje ościenne są w dużo gorszej sytuacji gospodarczej i fundusze emerytalne nie funkcjonowały u nich tyle lat co u nas.

Tomasz Ł. Rożek

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Materiał oryginalny: Reforma OFE może być ciosem w emerytów oraz prywatyzację - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 5

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

a-fe gucio

niech zarzadzajacy ofe pokaza nam swoje zarobki za 2008 porownamy...

g
gucio

ja chetnie zajme sie 7procentowa prowizja za zazadzanie obligacjami///

J
JUSTUS

Jeśli powinna powstać jakaś komisja śledcza dla dobra kraju i milionów Polaków, to niewątpliwie komisja śledcza ds. Otwartych Funduszy Emerytalnych. Dwunastu milionom polskich emerytów - członkom OFE - dziewięć lat temu wciśnięto poprzez gazety i ekrany telewizji kota w worku...

Wielu uwierzyło, że na stare lata niczym dzisiejsi emeryci z Niemiec czy Szwecji będą wygrzewać kości na słonecznych plażach Florydy, Majorki. Tymczasem zapowiada się, że będziemy mieli powtórkę ze skandalu w stylu powszechnych świadectw udziałowych NFI. Skala rozczarowań i oburzenia, jaka niewątpliwie nadejdzie może zmieść każdy rząd i koalicję, a zbliża się błyskawicznie. Już na początku kwietnia 2009 r. pierwsi beneficjenci nieprzemyślanej i szkodliwej reformy ubezpieczeniowej z 1999 r. zgłoszą sie po emeryturę, a raczej wyrok skazujący ich na nędzę i wykluczenie.
Ubezpieczeniowy cud?

Trzy tysiące kobiet, które jako pierwsze uzyskają emerytury z II Filaru na głodowym poziomie stanowiącym realnie 900 zł lub 1000 zł na rękę wywoła prawdziwe tsunami. Kończy się komfort PTE i OFE polegający wyłącznie na przyjmowaniu pieniędzy od emerytów poprzez budżet państwa w skali 20 do 30 mld zł rocznie (2 lub 3 mld zł miesięcznie) i kasowaniu prowizji rzędu 700 mln lub 1 mld zł rocznie. Wygląda na to, że stopy zastąpienia (czyli stosunek pierwszej emerytury do ostatniej pensji) dla osób z niskim wynagrodzeniem będą oscylowały pomiędzy 50 a 75 proc., podczas gdy w krajach OECD, gdzie takiej "cudownej" reformy nie przeprowadzono wynosi 83 proc., a w Polsce przed "cudem ubezpieczeniowym" wynosił 96 proc. Łatwo policzyć, że kobieta która zarabia obecnie od 1500 do 2000 zł otrzyma na rękę od 900 do 1500 zł. Nic dziwnego, że z analiz OECD wynika, że wdrożony w Polsce z takimi fanfarami system emerytalny w ramach tzw. czterech reform Buzka i Balcerowicza może prowadzić do zagrożenia ubóstwem osób o niskich zarobkach. A takich w Polsce jest najwięcej.

Kłamano od początku

Błędy i kłamstwa leżały u podstaw tej reformy. Media, licząc na wpływy z reklam, skutecznie zablokowały krytyków tych rozwiązań. Działania wielu OFE rozpoczęto od oszukańczych praktyk inwestycyjnych, wszystkie miały świetne wyniki, często sztucznie zawyżone, nadzór był jak zwykle wyrozumiały i pobłażliwy, z krótkim epizodem staranności za czasów prezesury Cezarego Mecha. Wysokie wskaźniki zyskowności w OFE były wynikiem po części dziwnej inżynierii finansowej. Skutecznie ukrywano straty na konkretnych operacjach często powtarzanych wielokrotnie. Sprzedawano papiery po cenach niższych od rynkowych, kupowano natomiast po cenach wyższych od rynkowych. Ponieważ napływały nowe mld zł z ZUS, w papierach się zgadzało (w 2008 r. OFE otrzymają 33 mld zł z budżetu państwa via ZUS, co miesiąc od 2 do 3 mld zł z naszych składek).

Emerytalne niewolnictwo

Prowizje pobierane przez OFE były i są nadal gigantyczne 7 proc. od wartości składek za sam fakt ich napływu. Wyobraźmy sobie minę klienta banku, który zakładając lokatę bankową na 30 lat miałby zapłacić za to 7 proc. Do tego dochodzą opłaty za zarządzanie, rocznie ok. 0,6 proc. wartości aktywów, które urosły dziś do ok. 134 mld zł, a w 2009r będzie to ok. 180 mld zł.

Do tego opłaty za zmianę przymusowego wcielenia do któregoś z OFE. Co to ma wspólnego z nowoczesną gospodarką wolnorynkową? To czyste niewolnictwo.

Czyje koszty, czyje zyski...

OFE mogą lokować do 40 proc. środków w akcje na GPW, na czym ostatnio w styczniu straciły blisko 6 mld zł pieniędzy emerytów i nie wiadomo czy to koniec. Podczas gdy klienci TFI stracili na giełdzie 11 mld zł, w styczniu 2008 r. mogli rzucić się do panicznej ucieczki, tu nawet zejść z pokładu emerytalnego "Titanica" nie ma możliwości. Około 60 proc. pieniędzy OFE lokują w państwowe obligacje. To blisko 90 mld zł, z których rząd i budżet dotują ZUS, emerytury i podwyżki w sferze budżetowej. Polski emeryt finansuje zatem podwyżki dla lekarzy, którzy często gęsto nie chcą go przyjąć w państwowej przychodni, bo akurat strajkują. Jeśli do tego dołożymy bałagan ustawodawczy, brak systemów informatycznych w ZUS-ie, brak jasnych zasad wypłat i dziedziczenia środków to 12 mln Polaków ma się czym martwić. OFE puchną jak pączki.

W 2006 r. zebrały 590 mln zł zysku netto, w 2007 r. około 700 mln zł. Aż 1,53 mld zł kosztowały nas usługi OFE tylko w 2007 r., podobnie będzie w kolejnych latach. Pamiętajmy, że co roku na emerytury przechodzi blisko 100 tys. Polaków. Gigantycznie rozbudowano biurokrację emerytalną. Przed reformą emerytalną płatnicy składek składali ok.18 mln dokumentów rocznie, a po reformie już 260 mln rocznie.

Ubodzy emeryci

Za grzech pierworodny tak szkodliwej reformy emerytalnej ponoszą winę rząd Jerzego Buzka, którego partia znów jest dziś u władzy, oraz twórcy tej reformy m.in. prof. Marek Góra, który dziś doradza rządowym gremiom. W ostatnich dniach odtrąbiono kolejny cud emerytalny rządu Donalda Tuska. Poinformowano, że za 30 lat polski emeryt otrzyma 5500 zł emerytury. Problem w tym, że dotyczy to wyłącznie dzisiejszego 30-latka, a realna wartość tych pieniędzy za 30 lat to obecnie 1800 zł. Podobnie dzisiejsi 50latkowie przy pensji 3000 zł dostaną emeryturę 1697 zł (dla kobiet) o realnej wartości 1056 zł i 2648 zł (dla mężczyzn), czyli realnie na stan teraźniejszy 1531 zł.

Co z kontrolą?

OFE proponują, by mogły inwestować za granicą docelowo nawet 30 proc. aktywów, choć dotychczas nie wykorzystywały nawet dozwolonego 5% pułapu, bo w Polsce łatwo i dobrze się zarabiało. Trzeba się zastanowić, czy to nie jest droga do wyprowadzenia oszczędności emerytów za granicę.

W wyniku spadków na GPW majątek OFE skurczył się przez ostatnie 12 miesięcy o około 16 mld zł. Tylko w styczniu aktywa zmniejszyły się o 6 mld zł.

.

Zresztą to dobrze, te OFE to być może więksi złodzieje od ZUSu. Póki co żaden nie oferuje emerytury znacząco wyższej, niż dostałoby się płacąc [te same] pieniądze do samego ZUSu.
Każdy zorientowany wie, że żeby mieć pewnośc wysokiej emerytury, trzeba odkładać niezależnie [tzw. III filar lub bank].

W
Widukind

czyli OFE nic nie robią poza odliczaniem kasy na swoje utrzymanie . To po co było w to wchodzić ? Ano po to aby ktos bral wielkie pieniądze na nic.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3