Rewanż w Selfoss przegrali, ale piłkarze ręczni Azotów...

    Rewanż w Selfoss przegrali, ale piłkarze ręczni Azotów Puławy byli lepsi w dwumeczu i awansowali do fazy grupowej Pucharu EHF

    Krzysztof Nowacki

    Kurier Lubelski

    Kurier Lubelski

    Rewanż w Selfoss przegrali, ale piłkarze ręczni Azotów Puławy byli lepsi w dwumeczu i awansowali do fazy grupowej Pucharu EHF

    ©KS Azoty Puławy

    Na początku drugiej połowy rewanżowego spotkania z islandzkim UMF Selfoss kibice Azotów Puławy mieli prawo zadrżeć o los swojej drużyny. Na szczęście przestój zespołu był chwilowy i chociaż ekipie trenera Bartosza Jureckiego nie udało się wygrać, to siedem bramek zaliczki z pierwszego meczu zapewniło im drugi z rzędu awans do fazy grupowej Pucharu EHF.
    Rewanż w Selfoss przegrali, ale piłkarze ręczni Azotów Puławy byli lepsi w dwumeczu i awansowali do fazy grupowej Pucharu EHF

    ©KS Azoty Puławy

    UMF Selfoss – Azoty Puławy 28:27 (13:13)
    Selfoss: Kiepulski, Olafsson – Jonsson 10, Steinthorsson 8, Sverisson 4, Ingolfsson 3, Grimsson 2, Egan 1, Palsson, Omarsson. Kary: 6 min. Trener: Patrekur Johannesson
    Azoty: Bogdanow, Koszowy – Podsiadło 6, Seroka 6, Panic 5, Masłowski 4, Jarosiewicz 3, Gumiński 1, Titow 1, Rogulski 1, Grzelak, Łyżwa, Kasprzak, Prce. Kary: 10 min. Trener: Bartosz Jurecki
    Pierwszy mecz:
    33:26 dla Azotów; awans: Azoty

    Przed tygodniem Azoty wygrały we własnej hali 33:26 i przed meczem w Selfoss byli w komfortowej sytuacji. Ale zespół z Islandii w dwóch wcześniejszych rundach udowodnił, że na własnym parkiecie potrafi odrabiać starty. I gospodarze rozpoczęli rewanż od prowadzenia 2:0, a puławianie pierwszą bramkę rzucili w 5. minucie.

    Gracze Azotów od początku mieli duże wsparcie ze strony Vadima Bogdanowa, który w pierwszych minutach zaliczył kilka skutecznych interwencji. Po raz pierwszy goście wyszli na prowadzenie w 12. minucie, po trafieniach Piotra Jarosiewicza i Mateusza Seroki (6:5). Cztery minuty później Jarosiewicz podwyższył jeszcze prowadzenie do trzech bramek.

    Pierwsza połowa zakończyła się jednak remisem 13:13, a więc Azoty wciąż miały aż siedem bramek zaliczki z pierwszego spotkania. Ta świadomość widocznie zdekoncentrowała puławskich graczy, którzy pogubili się na początku drugiej połowy i pozwolili rywalom na nowo uwierzyć w szansę odrobienia start.

    W 33. minucie Selfoss prowadził 16:13, a miejscowi kibice w hali szaleli z radości. Zdenerwowany takim obrotem sprawy Bartosz Jurecki natychmiast przywołał do siebie zawodników. Chwilę później prosta strata Nikoli Prce mogła skończyć się stratą kolejnej bramki, ale na szczęście dla Azotów w szybkim ataku pomylił się Einar Sverrisson.

    Pierwszą bramkę dla Azotów po przerwie rzucił Łukasz Rogulski (w 35. min.). Ale napór gospodarzy nie ustawał. W 38. minucie Selfoss prowadził 18:14, a Paweł Kiepulski, Polak w bramce islandzkiej drużyny, obronił rzut Pawła Podsiadło i jego koledzy mieli szansę uzyskać prowadzenie różnicą pięciu trafień. Na bramkę Azotów popędził Sverrir Pálsson i chociaż rozgrywający umieścił piłkę w siatce, to na szczęście dla puławian, sędziowie odgwizdali przekroczenie linii bramkowej.

    - Wiedzieliśmy, że u siebie są bardzo mocną drużyną. Handball skandynawski jest na wysokim poziomie i to się potwierdziło. Mieli akcję na pięć bramek przewagi, ale cieszę się, że nie spanikowaliśmy, tylko graliśmy swoje. Awans do fazy grupowej jest naszym sukcesem i mam nadzieję, że w tym sezonie zaprezentujemy się jeszcze lepiej niż ostatnio – powiedział Paweł Podsiadło w rozmowie z Radiem Lublin.

    Po kilkuminutowym kryzysie polski zespół zaczął w końcu wracać do gry, a sygnał do walki dał Podsiadło, który zdobył ważne bramki. W 43. minucie Selfoss było lepsze o trzy trafienia (21:18), ale trzy minuty później był już remis 21:21, a w 54. minucie Azoty prowadziły nawet 24:22.

    - Możemy być zadowoleni ze swojej gry, a awans przegraliśmy przez słabą grę w meczu w Polsce – stwierdził Arni Steinn Steinthorsson. – Osiągnęliśmy czterobramkową przewagę i mogliśmy nawet odskoczyć na pięć. To było bardzo frustrujące, że nam się nie udało, bo rywale zaczęliby się wtedy mocno denerwować – ocenił zdobywca ośmiu bramek dla Selfoss.

    Podopiecznym trenera Bartosza Jureckiego nie udało się w prawdzie wygrać rewanżowego spotkania, ale zrealizowali najważniejszy cel, czyli awans do fazy grupowej Pucharu EHF.

    Czytaj treści premium w Kurierze Lubelskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo