Robert Lis, trener MKS Perła Lublin: Ten ciężki okres nas wzmocni. A na pewno mnie jako trenera

Bartosz Litwin
MKS Perła Lublin zdobył 22. tytuł mistrza Polski i trzeci z rzędu zdobyty pod wodzą trenera Roberta Lisa. Szkoleniowiec przyznaje, że sezon był wyjątkowo trudny nie tylko ze względu na skrócenie rozgrywek. - Ten ciężki okres nas wzmocni. A na pewno mnie jako trenera - twierdzi szkoleniowiec mistrzyń.

Sprawy sportowe odeszły w ostatnich tygodniach na dalszy plan. Nie można zatem zacząć rozmowy inaczej niż pytaniem o zdrowie pana oraz pańskich podopiecznych. Nikt nie choruje?
Wszystko dobrze, siedzimy w domach, jak wszyscy. Musimy się dostosować do realiów i liczyć na to, że cała sytuacja, która nas dotknęła szybko minie. Nasze zawodniczki również pozostają w domu. Dziewczyny ćwiczą, ile mogą, co możemy obserwować na ich profilach w mediach społecznościowych. Nie jest to łatwe. Utrzymanie formy fizycznej musi jednak być jednym z naszych priorytetów nawet dziś, bo wciąż nie wiemy, co będzie dalej. Jeśli tylko sytuacja pozwoli na opuszczenie domów, to będziemy dalej trenować. W końcu będziemy musieli rozpocząć przygotowania do kolejnego sezonu, czy meczów kadry.

Jak wiemy, sezon PGNiG Superligi został zakończony. Nierozstrzygnięte spotkania ligowe już takie pozostaną. Czy to dobra decyzja?
Mnie z perspektywy trenera trudno jest oceniać takie decyzje. Sytuacja, z którą boryka się cała sportowa Polska, jest bez precedensu. Skoro ktoś na górze zdecydował, że nasze czekanie i łudzenie się na to, że będzie można w końcu grać, jest bez sensu, to my musimy to zaakceptować. Na pewno po tak długiej przerwie potrzebowalibyśmy przynajmniej trzech tygodni na przygotowanie odpowiedniej formy. Nawet gdyby założyć najbardziej optymistyczny scenariusz, który na ten moment wydaje się wręcz nierealny, czyli powrót do normalnej sytuacji po świętach Wielkanocnych to tego czasu i tak byłoby za mało. Dokończenie rozgrywek w maju, gdy w planie są także mecze reprezentacyjne, również wydaje się nierealne. Musimy myśleć o naszych zawodniczkach. Nie mam na myśli jedynie ryzyka zarażenia się wirusem, ale również kontuzji. Wejście w podwójny rytm meczowy po tak długiej przerwie byłoby istnym szaleństwem. W tym kontekście decyzja o zakończeniu rozgrywek wydaje się być najsłuszniejsza. Z drugiej strony nam szczególnie trudno narzekać na takie rozstrzygnięcie, skoro kończymy rozgrywki na pierwszym miejscu.

Nasz prymat był niepodważalny. Mamy zatem zaliczony mistrzowski hat-trick

To już trzecie mistrzostwo lubelskiego klubu z panem na ławce trenerskiej. Lubelscy kibice z pewnością mają nadzieję na kolejne sukcesy z Robertem Lisem za sterami. Możemy się tego spodziewać?
Obowiązuje mnie jeszcze roczny kontrakt i nic nie wskazuje na zmiany w tej kwestii. Nie biorę pod uwagę innej opcji niż prowadzenie MKS-u w kolejnych rozgrywkach. Sezon 2019/2020 zakończył się w sposób dotąd niespotykany. Trudno jednak nie zauważyć, że przez całą kampanię byliśmy na pierwszym miejscu. Z większą lub mniejszą przewagą piastowaliśmy pozycję lidera i myślę, że trudno byłoby w jakiś sposób deprecjonować mistrzostwo w naszym wykonaniu. W końcu rozegraliśmy zdecydowaną większość przewidzianych spotkań, a nasz prymat był niepodważalny. Mamy zatem zaliczony mistrzowski hat-trick.

17 zwycięstw w 20. meczach to bilans, który sugeruje pewną dominację. Mimo tego, co mówią liczby, zakończony sezon nie należał do łatwych. Napięty terminarz i fala kontuzji nie ułatwiała panu pracy. Jakie były najtrudniejsze momenty tego sezonu?
Zdecydowanie najtrudniejszy był styczeń. Gdy wydawało się, że po grudniowej przerwie będzie tylko lepiej, wszystko się skumulowało. Zawodniczki wypadały z kadry meczowej z powodu kontuzji i różnych innych względów. To właśnie w styczniu zaliczyliśmy te dwa przegrane mecze i jeden wygrany po rzutach karnych. Graliśmy w zaledwie 10 osób. Miałem do dyspozycji tylko trzy rozgrywające i praktycznie żadnej zmiany. Dziewczyny pokazały w tym okresie wielkie serce do gry. Było bardzo ciężko. Przegrywaliśmy spotkania w Pucharze EHF i w lidze, a moje zawodniczki mimo to walczyły w każdym meczu. Na przekór przeciwnościom udało się jednak utrzymać dosyć bezpieczną przewagę nad goniącym nas Zagłębiem Lubin.

Ze względu na ograniczoną kadrę kilka zawodniczek dostało swoją szansę. Można powiedzieć, że transfery sprawdziły się w tej trudnej sytuacji?
Wydaje się, że w stu procentach. Przez ten niedokończony sezon oraz kontuzje trudno to jednak poddać kompleksowej ocenie. Myślę, że większa część tych zawodniczek, które zostały sprowadzone do klubu na stałe lub wypożyczone jak Dominika Więckowska, sprawdziła się i udźwignęła ciężar gry dla lubelskiego klubu.

Mimo wielkiego sukcesu, jakim jest trzecie z rzędu i 22. w historii mistrzostwo kraju, to apetyty były jeszcze większe. Czy to właśnie kontuzje zaważyły o tym, że nie udało się zawojować europejskich rozgrywek, czy możemy mówić w tym kontekście także o innych czynnikach?
Liga Mistrzyń na dzień dzisiejszy nie jest w zasięgu drużyny z takim budżetem, jakim dysponuje MKS Perła Lublin. Gdybyśmy byli w komplecie, pewnie osiągnęlibyśmy nieco lepsze wyniki, ale w przypadku tych rozgrywek raczej szans na awans nie było. W przypadku Pucharu EHF z kolei jestem przekonany, że gdyby nie ta nieszczęśliwa seria kontuzji, byłoby nas stać co najmniej  na wyjście z grupy. Mieliśmy olbrzymiego pecha.

Myślę jednak, że ten ciężki okres nas wzmocni. A na pewno mnie jako trenera

Czy kiedykolwiek prowadził pan zespół tak zdziesiątkowany kontuzjami, jak to było w tym sezonie?
Trudno mi sobie przypomnieć tak trudną sytuację. Kontuzje w piłce ręcznej się zdarzają. To normalne. W zakończonym sezonie jednak mieliśmy wrażenie, że ktoś rzucił na nas jakiś urok. W poprzedniej kampanii również był taki moment. Wtedy jednak nie mieliśmy europejskich pucharów. W dwa tygodnie rozegraliśmy dwa mecze i dziewczyny zaczęły wracać. Tym razem najtrudniejsze chwile przypadły na kluczowy dla sezonu moment. Kumulacja tych meczów nam nie pomagała. Myślę jednak, że ten ciężki okres nas wzmocni. A na pewno mnie jako trenera.

Jeszcze jest pewnie zbyt wcześnie, by mówić o kadrze na przyszły sezon. Wiemy jednak już od dłuższego czasu o planowanym odejściu Anety Łabudy. Na pewno jest już plan na zastąpienie, chociażby tej zawodniczki. Czy zdradzi nam pan, jaki jest to plan?
Wraz z prezesem mamy plan w zarysie. Ja podałem swoje wytyczne dotyczące kształtu kadry na kolejne rozgrywki. Nie ma między nami w tej materii rozbieżności. Nie mogę zdradzać tutaj szczegółów dotyczących personaliów, bo negocjacje trwają. Potwierdzam jednak, że Aneta podpisała kontrakt we Francji i odchodzi.

Czy w tej planowanej kadrze znajduje się Kinga Achruk?
Jak najbardziej. Kinga jest w ciąży, a jak wiemy, to nie jest kontuzja. Trudno się spodziewać by była z nami od początku sezonu. Nie chcę tutaj zdradzać na kiedy ma zaplanowany termin. Na pewno jest dla nas bardzo ważną zawodniczką. Pytanie dotyczy raczej nie tego czy wróci, ale kiedy.

Aktualnie z pewnością trudno o konkretne daty, ale czy ma pan w głowie już jakiś wstępny termin powrotu do treningów przed przyszłym sezonem?
Wszystko mamy obecnie zaplanowane na połowę lipca, czyli standardowo 7-8 tygodni przed rozpoczęciem rozgrywek. Trudno na ten moment określić jak to będzie wyglądało. Mam oczywiście nadzieję, że start nowego sezonu będzie już spokojny, uporamy się z tym wirusem i będziemy mogli normalnie się przygotowywać.

Lubelskie złotka. To one zdobyły 22. tytuł mistrza Polski dl...

Ich nie zobaczysz już w Ekstraklasie w tym sezonie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3