Rodzice przedszkolaków z wizytą w MEN. Walczą o zajęcia dla dzieci

Ilona LećZaktualizowano 
Rodzice przedszkolaków z wizytą w MEN. Walczą o zajęcia dla dzieci
Rodzice przedszkolaków z wizytą w MEN. Walczą o zajęcia dla dzieci Jacek Babicz/Archiwum
- Będziemy walczyć. Trzymajcie kciuki! - prosili na swoim profilu internetowym rodzice przedszkolaków, którzy w czwartek po południu mieli spotkanie z minister edukacji Krystyną Szumilas.

Wśród nich byli m.in. Rafał Iskra i Anna Turska z Lublina, współzałożycielka profilu na Facebooku "Zajęcia dodatkowe w przedszkolach. Jestem na TAK!" oraz aktorka Katarzyna Bujakiewicz. To oni mieli być głosem prawie 18 tys. rodziców, którzy podpisali się pod listem protestacyjnym do MEN. Żądali w nim, aby ministerstwo jednoznacznie określiło, czy rodzice mogą opłacać zewnętrzne firmy, prowadzące zajęcia dodatkowe, nie łamiąc przy tym prawa.

- W trakcie rozmowy każdy nasz argument był podważany przez grono ekspertów i dyrektorów warszawskich przedszkoli, biorących udział w dyskusji. Im udało się dostosować do zapisów ustawy dzięki dotacji, którą otrzymała Warszawa - relacjonuje Anna Turska. - Wysłuchano nas, ale nie podano rozwiązania problemu organizacji różnorodnych zajęć dodatkowych. Pani minister jest nieugięta i twierdzi, że wszystkie zajęcia uda się sfinansować samorządom z pieniędzy państwa - dodaje Turska.

Lubelska delegacja pojechała do Warszawy dzień po tym, jak resort opublikował na swojej stronie kolejny komunikat dotyczący tzw. ustawy przedszkolnej. To, co się w nim znalazło, jest odpowiedzią na sygnały rodziców, którzy na własną rękę chcą organizować ciekawe zajęcia przedszkolakom. Wśród pomysłów pojawiło się zbieranie dobrowolnych darowizn na opłacanie instruktorów, zawieranie umów z firmami przez każdego rodzica oddzielnie lub całą radę rodziców. Okazuje się, że to wcale nie będzie takie proste.

MEN stoi na stanowisku, że umowy z zewnętrznymi firmami mogą podpisywać tylko osoby fizyczne i prawne, a niestety rada rodziców takiej osobowości prawnej nie ma.

- Organizowanie zajęć przez rodziców możliwe jest jedynie poza godzinami pracy przedszkola. Ministerstwo Edukacji Narodowej nie planuje zmian w tym zakresie - czytamy w komunikacie MEN.

Rodzice nawet gdyby chcieli to i tak nie mogą dopłacać do zajęć. - Wszelkie próby uzyskania finansowania tzw. zajęć dodatkowych od rodziców są sprzeczne z obowiązującymi od września przepisami - uprzedza MEN i straszy kontrolami kuratoriów oświaty.

- Ministerstwo za naszym pośrednictwem będzie nadzorować realizację przepisów tzw. ustawy przedszkolnej. Nie wiemy jeszcze, kiedy to się rozpocznie ani jaką będzie miało formę: kontroli czy monitorowania - przyznaje Anna Szczepińska, wicekurator oświaty w Lublinie.

Lubelskie przedszkola na prośbę miasta zaczęły zbierać podpisy pod zajęciami, na które rodzice chcą zapisywać swoje dzieci. Ratusz zapewnia, że część z nich uda się sfinansować z ministerialnej dotacji.

- W naszym przedszkolu zostaną zajęcia umuzykalniające z pianinem, taniec współczesny i język angielski. To one cieszyły się największym zainteresowaniem - informuje Bożena Bartnik, wicedyrektor przedszkola nr 58.

- Chcą nas kontrolować? Naprawdę? Rodzice się skarżą, bo przez ten cały bałagan zajęcia dodatkowe jeszcze nie ruszyły, a mamy się jeszcze dodatkowo stresować wizytą kuratorium? - denerwuje się inna dyrektorka lubelskiego przedszkola.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 20

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

q
q--ku

i zapisz dziecko do prywatnego
masa dzieci czeka

t
tessa

Pragnę Ci przypomnieć,że Przedszkolanka-to dziewczynka uczęszczająca do przedszkola.
Nauczycielki przedszkola są pedagogami z wykształcenia i nie wszystkie mają wymagane przez Ministerstwo certyfikaty językowe uprawniające do nauczania języka obcego.Nie zrobią ich w ciągu miesiąca nawet gdyby chciały.
Potrafią i prowadzą zajęcia muzyczne z elementami rytmiki, teatralne ,plastyczne... na takim samym poziomie jak w wychwalanych przez Ciebie placówkach prywatnych. Problem zajęć dodatkowych nie dotyczy nauczycielek. Niepotrzebnie je do tego mieszasz. czy beda zajęcia dodatkowe, czy nie one i tak będą służyły.

A
Akurat

Komuś coś się w ministerstwie pomyliło. Problemem nie były dodatkowe opłaty za zajęcia dodatkowe, problemem był i jest brak dostępu do państwowych, tanich przedszkoli. Często właśnie dzięki temu, że dziecko chodziło do państwowego przedszkola mniej zamożni rodzice mogli wysupłać pieniądze (nota bene dużo mniejsze niż gdyby mieli posłać dziecko indywidualnie) na zajęcia dodatkowe. Tak jak kiedyś kilkoro dzieci nie chodziło na te zajęcia, tak teraz pokrzywdzonych dzieci będzie znacznie więcej - prywatne przedszkola już zacierają ręce....

a
aya

Ale w przedszkolu jedne zajęcia (1 lekcja)kosztowały od 2-4 zł,a poza przedszkolem za takie same zajęcia trzeba zapłacić 20-40 zł.CZY TO TAK CIĘŻKO POJĄĆ !!!!!!

g
gość

nigdy cała grupa nie uczestniczy zajęciach dodatkowych ponieważ jak sam nazwa mówi są to zajęcia dodatkowe i płatne część dzieci uczestniczy w zajęciach reszta zostaje w swojej grupie ze swoją nauczycielką . zawsze tak było a nawet jak cała grupa uczestniczyła w rytmice to nauczyciel był zobowiązany uczestniczyć w niej aby widzieć jakich piosenek uczy rytmik. ktoś kto nie zna specyfiki pracy w przedszkolu nie powinien się wypowiadać. Ale Polska to taki kraj że każdy zna się na wszystkim. Jeśli zawód nauczyciela przedszkola jest taki "lekki łatwy i przyjemny" to nic nie stoi na przeszkodzie żeby ukończyć studia kierunkowe i podjąć prace w tym zawodzie.

I
Ilona

Nie zgadzam się aby ktoś za mnie decydował czy mnie stać czy nie na zajęcia dodatkowe to moja sprawa oczywiście że nie wszystkich stać ale bez przesady tańce w przedszkolu profesjonalny instruktor ze szkoły tańca 2 x w tygodniu 33 zł u tego samego Instruktora w Szkole Tańca takie same zajęcia 70 zł m-nie i teraz będę musiała wozić dziecko a tak miało w czasie godzin w przedszkolu tak więc żadnego zysku nie widzę ani finansowego ani jeżeli chodzi o mój czas i wożenie dzieci na inne zajęcia nie przesadzajmy że dzieci tak strasznie przeżywają że ktoś chodzi a ktoś nie chodzi trzeba to po prostu dziecku wytłumaczyć to co mam mojego dziecka nie zapisywać np. na basen bo innych dzieci nie stać lekka przesada uważam tak ten świat jest urządzony stoją mamy pod przedszkolem i papieros za papierosem to co na papierosy ludzi stać 12 zł za paczkę na parę dni a dla dziecka na zajęcia szkoda

G
Gość

Proszę jeszcze raz przeczytać i wypowiedzieć się w temacie "jednolitych warunków dla dzieci w całej Polsce".

Zapewniam, że nauczycielki wynagradzane z budżetu pracują ciężej i bardziej odpowiedzialnie niż na ten przykład komentator o nicku "a" wynagradzany również z budżetu państwa lub samorządu.

D
Dobro dziecka

Czy ktoś się zapytał o dobro dziecka?
Po pierwsze:
Jakoś ja nie znam rodzica który narzeka, że nie będzie zajęć dodatkowych. Większość się cieszy że nie będzie trzeba dodatkowo bulić za tzw zajęcia dodatkowe, na których część (rytmika, angielski, akrobatyka/ćwiczenia...) niby wszyscy chodzili i trzeba było dziecko zapisać, bo inaczej siedziało w oślej ławce i płakało - czyli w praktyce obowiązkowe (zresztą wystarczyło pójść do byle jakiego przedszkola i od razu powiedziane było że na rytmikę i angielski wszyscy chodzą - w domyśle są obowiązkowe. W praktyce za pobyt dziecka w PAŃSTWOWYM/niby darmowym przedszkolu dopłacało się o ok 100zł więcej czyli ok 300zł./8 godz.
Ok, zajęcia dodatkowe mogą być, ale po godz pracy przedszkola, np jak dziecko ( co jest najpopularniejsze) to zajęcia niech będą po 16, a nie jak dotychczas rytmika o 10, angielski po obiedzie...
PO WTÓRE:
Dziecko które nie było zapisane na te zajęcia dodatkowe przez ten czas siedziało, czasem z innymi dziećmi i miało świadomość, że jest w pewnym zawieszeniu - przedszkolanka oczywiście starała się wypełnić ten czas, jednak to było wypełnienie ad hoc, gdzie dziecko wiedziało, że inne dzieci poszły na jakieś zajęcia, a Ty NIE MOŻESZ, więc coś porobimy! (znam to z autopsji - część zajęć uznaliśmy za bezsensowne, czy może bardziej, nie warte dodatkowych opłat/przedszkole oferowało chyba 9 zajęć tego typu).
Nie każdego rodzica stać na tzw zajęcia dodatkowe, więc proszę wczuć się w dziecko, które każdego dnia pozostaje na sali a część, bądź większość rówieśników idzie gdzieś... Później o tym rozmawiają, przeżywają i czasem pytają, czego Ty nie poszedłeś?

Ps. Mnie akurat stać żeby posyłać dzieci na dowolną liczbę zajęć(mam 3 dzieci - i prowadzę własną firmę). Jako jednak człowiek z wykształceniem psychologicznym. Uważam, że:
- część tych zajęć tworzona jest na siłę, aby tylko wyrwać kasę, a nie dla potrzeb dziecka;
- zarówno dzieci które są na zajęciach jak i te które nie są, nabywają względem siebie BAAARDZO ZŁEGO doświadczenia polegającego na pod- czy nad- rzędności (zarówno pierwsze, jak i drugie niesie ze sobą poważne, negatywne konsekwencje w rozwoju;
- przedszkola publiczne/państwowe winny dawać wszystkim zapisanym dzieciom tę samą bezpłatną możliwość edukacyjną - nie chodzi tutaj o to że 5h za darmo ( z czego co jakiś czas są zajęcia dodatkowe), lecz że w rozsądnych godzinach, czyli w tych gdzie znakomita większość rodziców posyła dzieci, tych zajęć nie będzie;
- część zajęć winna być prowadzona przez przedszkolanki i nie jako program ponad...podstawę (czyli dodatkowy), tylko w ramach zintegrowanego wychowania przedszkolnego.
Przecież przedszkolanki skończyły w tym zakresie STUDIA. Wykonując więc swój zawód rzetelnie, winy mieć rozeznanie, czy dane zajęcia należny stosować w ramach podstawy, czy też są niepotrzebne - więc po co stosować je w zajęciach dodatkowych.

Część z tych zajęć jest oczywiście potrzebna jak np j. angielski gdzie dziecko od małego winno nabywać umiejętności językowych, jednak czy trzeba dopłacać 40zł/m-c. To winno być w zakresie obowiązków przedszkolanek/nauczycielek. Tak jak rytmika...

Oczywiście, to (jak wiele ponad) jest w zakresie tych pań które pracują w przedszkolach prywatnych - i dużo mniej zarabiają, więc czego przedszkola publiczne nie mogą tego zaoferować?

Moja propozycja: Niech przedszkolanki pójdą tak na jeden sezon do przedszkoli prywatnych na praktykę, wtedy docenią swoją pracę (już nie mowie swoją służbę).

Pozdrawiam.

D
Dawny przedszkolak...

Sam do przedszkola chodziłem ponad 25 lat temu. Już wtedy były zajęcia z rytmiki, ćwiczenia logopedyczne czy zajęcia taneczne. Wszystko w ramach zagwarantowania dziecku opieki przedszkolnej. I rodzice NIC za to nie dopłacali. Część zajęć prowadziły same przedszkolanki, a część przychodziły panie z zewnątrz (rytmika, taniec). O ile zgadzam się, że angielski w przedszkolu to jedynie fanaberia (czego może się nauczyć dziecko w przedszkolu, skoro nie zna do końca języka ojczystego?), o tyle bulwersuje mnie fakt, iż zabrano zajęcia z rytmiki czy tańców. Pierwsze rozwijają u dzieci tzw. słuch fonematyczny - potrzebny do prawidłowego rozwoju mowy, drugie są połączeniem ruchu (chyba zależy nam na zdrowiu dzieci, prawda?) i, znowu, kształtowania słuchu u dzieci. Zasadniczym pytaniem pozostaje: dlaczego Państwo odbiera dzieciom możliwość rozwoju? Przypominam, że Państwo nie sponsoruje CAŁEGO dnia dziecka w przedszkolu, a jedynie 5h (!) i za posiłki dziecka rodzice muszą dopłacać oddzielnie. Co więc daje Państwo? Z mojego punktu widzenia: niewiele. Podatki wszyscy płacą dość wysokie, pomoc z Państwa - jak zwykle na niskim poziomie... Ale rozmnażajcie się, Polacy, rozmnażajcie, bo politykom powoli zaczyna brakować pieniędzy, a im szybciej dzieciaki pójdą do pracy, tym większa szansa na okradzenie ich jeszcze bardziej. Ku chwale Ojczyzny, wszystko...

G
Gość

np. można wybrać albo rytmikę albo angielski, a do tej pory była możliwość chodzenia na oba zajęcia
nie ma to sensu

a
a

przedszkole to instytucja pańswowa i w końcu jest porządek i jednolite warunki dla dzieci w całej Polsce. Nauczycielki nie sa tylko od wycierania nosów, nie powinny wszystkiego zlecac na zewnątrz. Co robi nauczycielka za poństwowe pieniądze, gdy cała grupa ma zajęcia np. z angielskiego, rytmiki, tańców, baletu i in. u osoby opłaconej przez rodziców?

e
ewa

Najpierw robi się szum wokół sześciolatków w szkole ,że zabiera się dzieciństwo , że powinny się bawić a nie uczyć . Wobec tego niech się bawią. Po co im nauka w przedszkolu.

P
P.

albo nauczycielki podniosą odrobine swoje kwalifikacje i będa uczyły dzieci i tańca i angielskiego, jestem pewna, że już za rok naucielki będą dokwalifikowane, a wszystkie absolwentki zadbają o odpowiednie kompetencje

L
LG

Domy Kultury organizują wspaniałe zajęcia dodatkowe dla przedszkolaków. Są praktycznie w każdej dzielnicy jak Węglin czy Bronowice.

a
aaa

PO płaci już nawet za komentarze na Kurierze?

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3