MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Rodzice zastępczy znęcali się nad dziećmi? "Chłopiec mówił, że zasłabł z głodu"

Marcin Koziestański
MK
Trwa proces rodziców zastępczych podejrzanych o znęcanie się nad dziećmi. - Dzieci nigdy nie skarżyły się na rodziców - mówił pracownik socjalny.

W piątek przed Sądem Rejonowym w Lublinie odbyła się kolejna rozprawa przeciwko Zbigniewowi i Monice Z., rodzicom zastępczym. Zeznawała m.in. kurator, która sprawowała piecze nad rodziną zastępczą i pracownik socjalny.

- W domu państwa Z. panowały twarde zasady, tak traktowano jednak wszystkie dzieci. W pokojach musiał panować idealny porządek, a członkowie rodziny musieli być zaangażowani w prace w gospodarstwie - zeznawała Małgorzata B., która była koordynatorem rodziny zastępczej.

Według jej relacji dzieci miały być przez rodziców zastępczych również karane za nieposłuszeństwo, m.in. zakazem grania na komputerze, czy zakazem wyjazdu na wycieczki szkolne.

Twarde reguły nie podobały się starszemu z braci. - Rafał bardzo tęsknił za poprzednim życiem. Ciągle mówił o czasach, gdzie był swobodny, nieskrępowany, nie musiał chodzić do szkoły i nie miał żadnych obowiązków w domu - mówiła Małgorzata B. - W tej rodzinie początkowo doznał szoku - dodawała.

Koordynatorka opowiadała również, że kiedyś zdarzyła się sytuacja, że młodszy z chłopców - Mateusz, miał zasłabnąć, jak sam stwierdził, z głodu, ponieważ nie zjadł śniadania. - W szkole dowiedziałam się, że dziecko nie ma opłaconych obiadów w szkole. Mateusz podobno wykazywał duże zainteresowanie stołówką, zaglądał tam, obserwował, jak inne dzieci jedzą - twierdziła Małgorzata B.

Kobieta twierdziła, że słyszała także o zarzutach, jakoby Zbigniew Z. miał popychać i stosować wulgaryzmy do młodszego z podopiecznych. - Uznałam, że trzeba objąć rodzinę opieką kuratora - przyznała koordynatorka.

- Chłopcy przeszli wiele przykrych doświadczeń życiowych, potrzebowali wiele miłości, zrozumienia i zaangażowania - mówiła podczas rozprawy Urszula D., pracownik socjalny, który zajmował się rodziną. Według niej rodzice zastępczy dbali o chłopców. - Wysyłali ich na wakacyjne obozy, w domu zawsze panował ład, chłopcy mieli dobre jedzenie, nigdy nie skarżyli się na złe traktowanie. Rodzice starali się, jak mogli, by zadbać o edukacje podopiecznych, co w tamtym warunkach, naprawdę nie było łatwym zadaniem - twierdził pracownik socjalny.

Urszula D. przyznała jednak, że słyszała o tym, że Zbigniew Z. miał uderzyć Mateusza. - Były to jednak nie potwierdzone informacje - dodała.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski