Rosja jest dziś tak słaba jak 20 lat temu

rozmawia Tomasz Pompowski
Z rosyjskim dysydentem, autorem "Moskiewskiego procesu" Władimirem Bukowskim, rozmawia Tomasz Pompowski

Brytyjscy parlamentarzyści w raporcie na temat Rosji zalecają rządowi zaostrzenie polityki wobec Kremla. Raport ma bardzo znaczący tytuł: "Rosja: nowa konfrontacja?" Jak oceniłby Pan poziom zagrożenia, jaki stwarza dziś Kreml dla demokratycznego świata?
Zaskoczę pana - Rosja się rozpada. Ten proces trwa powoli, ale żadna z grup rządzących nie jest w stanie go zatrzymać. Powiedziałbym nawet, że Putin, który w 2000 roku rozpoczął zimną wojnę, zaczyna ją dziś przegrywać. Przegrał wojnę z korupcją, nie udało mu się zreformować armii, służby specjalne poszły w swoją stronę, a Rosja nie wie, jakim państwem chciałaby być w XXI wieku. Na czele tego kraju stoją ludzie bez wizji. I dokładnie tak było w latach 70. I wtedy pisarz Andriej Amarlik napisał słynną książkę: "Czy Związek Sowiecki rozpadnie się w 1984". On nie twierdził, że wówczas dojdzie do rozpadu, ale opisywał procesy społeczne i polityczne, które musiały się zakończyć wielkim krachem imperium - tym, co stało się w 1991 r.

Ale dziś Rosja jest nieporównanie silniejsza. Autorzy brytyjskiego raportu uważają, że Moskwa dysponuje siłą szkodzenia, która jest groźna zwłaszcza dla jej bezpośrednich sąsiadów. A przecież wśród nich niestety jest Polska.

Niech pan się tak nie martwi. Uważam, że Rosja dysponuje siłą pozorną, choć rzeczywiście może jeszcze nieco zaszkodzić. Ale proszę pamiętać, że kiedy w sierpniu 1998 Rosję dotknął kryzys finansowy, wówczas było wyraźnie widać jej słabość. Nikt z regionalnych przywódców gubernatorów nie słuchał wytycznych z Kremla. Regiony walczyły z kryzysem samodzielnie, wprowadzając cła na towary z innych miejsc Federacji, by zapobiec spekulacji.

Ale to przecież działania niezgodne z konstytucją!
Racja. I tym bardziej pokazują one gotowość regionów do odłączenia się od Moskwy. Niektóre regiony nawet chciały wydrukować własny pieniądz. Na przykład gubernator regionu Swierdłowskiego chciał proklamować niezależną republikę uralską. Taka sama sytuacja miała miejsce na Dalekim Wschodzie. Wtedy było wyraźnie widać, że Kreml nie ma żadnych narzędzi, by je sobie podporządkować. I teraz powoli znowu rośnie bezradność Kremla wobec kryzysu. Kilkakrotnie zamykano już giełdę w Moskwie na wieść o olbrzymich spadkach. Władze zmuszają do utrzymywania niskich cen przez sprzedawców. Widać, że tracą głowę.

Niemniej właśnie dziś Rosja postawiła w stanie gotowości swoje wojska na granicy z Gruzją. Rzekomo jest to odpowiedź na gruzińskie prowokacje.
To jest także oznaka największej od 20 lat słabości Kremla. To jest próba realizacji marzeń o odbudowaniu Związku Sowieckiego. Jest to najpewniej sposób jednoczenia Rosjan w obliczu największego kryzysu gospodarczego po 1991 r. Stąd te krzyki pod adresem Gruzji. Kto się przejmuje tak naprawdę takim malutkim krajem? Rosja nie ma poważniejszych kłopotów? Przecież dla gospodarki rosyjskiej Gruzja nie jest żadną korzyścią. A teraz ten kraj jest jednym z największych wrogów Rosji. A według badań opinii publicznej innym wrogiem jest Estonia. Przecież to jest kpina. W jaki sposób to małe państwo ma zagrozić Rosji? Ale propaganda rosyjska wmawia ludziom, że to jest problem. W ten sam sposób mówi się o Polsce, bo Putin nie może przeboleć, że nie ma już wspólnej, długiej granicy z wami. Ale jest oznaka szaleństwa. Myślę więc, że Rosja rzeczywiście może posiadać potencjał szkodzenia taki, jak ma człowiek niespełna rozumu.

Przerażenie może budzić rosyjska armia. Czy to nie ona jest czynnikiem jednoczącym Rosję.
Nie, dziś już nie. Ten czynnik nigdy zresztą pojedynczo nie odgrywał roli scalającej. Musiała być zawsze ideologia. A tej już nie ma. Tak zwany nacjonalizm, który Putin chce wskrzesić jest tworem sztucznym i nie uda się porwać za jego pomocą ludzi.

Ale zapominamy, że ideologię zastąpiły służby specjalne.
Tak. Ale ich sukcesy się kończą. Mogą powstrzymać powstawanie opozycji, ale rozpadu władzy na górze nie są w stanie. Jeśli lokalne rządy, które mają swoje służby specjalne, zechcą ogłosić swoją niezależność, to FSB z Moskwy nic na to nie poradzi. Rosja jest słaba i tak ją trzeba traktować.

Wideo

Materiał oryginalny: Rosja jest dziś tak słaba jak 20 lat temu - Polska Times

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
spokojny
A co to jest Rosja? Razem z Ukrainą Polska ma z grubsza podobny potencjał co Rosja, i nie kłóćmy się o parę milionów, u nas 40 tam 50 czyli razem koło setki się zbierze a Rosja to raptem 120 i wiemy, że w Rosji nie wszyscy są Rosjanami i nie wszyscy na Ukrainie są Ukraińcami ale jakby nie liczyć to żadne państwo w UE nas razem nie przegłosuje i dobrze by było zacieśniać tę współpracę nawiązując do dawnych związków historycznych nawet na wzór unii polsko-litewskiej. Bo z kimś trzeba trzymać.

Nie chcemy z Francuzami czy Niemcami, Ameryka za daleko to z kim? Znowu sami?
a
analityk Kremla
to przyczyna jej szalonych ataków
Dodaj ogłoszenie