reklama

Rozwód, który pogrąży Silvia Berlusconiego

RedakcjaZaktualizowano 
Wali się świat Berlusconiemu. Żona chce połowy z ośmiu miliardów dolarów majątku premiera, była kochanka opowiada, że chciano ją zabić. Bandzior wspomina o związkach premiera z mafią, a politycy oskarżają go o rujnowanie Włoch - pisze Richard Owen.

Tego się dumny i pewny siebie Silvio Berlusconi nie spodziewał. Oto jego żona domaga się od niego na początek alimentów wysokości 3,5 mln euro miesięcznie. To dużo nawet dla takiego bogacza jak premier. 73-letni Berlusconi - jak napisał włoski dziennik ''Corriere della Sera'', proponował bowiem ślubnej comiesięczną odprawę nieprzekraczającą 300 tys. euro.

53-letnia Veronica Lario, była aktorka, ogłosiła już w maju, że rozwodzi się z premierem Włoch. Powodem były doniesienia mediów, iż Berlusconi przyjaźni się z młodziutką, bo zaledwie 18-letnią, aktorką i modelką Noemi Letizią. Szef rządu miał nawet uczestniczyć w jej urodzinowej imprezie i dać w prezencie złoty naszyjnik z diamentami. Lario w wywiadach, a także w swojej książce o małżeństwie z Berlusconim mówiła, że to nie jest dobry człowiek. Premier, jak sugerowała, jest uzależniony od seksu. Berlusconi wielokrotnie zaprzeczał, jakoby miał romans z Letizią. Nie potrafił jednak wyjaśnić okoliczności, w jakich poznał dziewczynę.

''Corriere della Sera'' napisał, że domagając się bajońskich alimentów, Lario chciała ''utrzymać styl życia, jakim cieszyła się dotychczas''. Maria Cristina Morelli, prawniczka Lario, nie chciała wypowiadać się o wysokości roszczeń swej klientki. Berlusconi liczy jednak, że dojdzie do porozumienia w sprawie rozwodu, o który żona wniosła w tym miesiącu. Teraz prawnicy obu stron zastanawiają się, jak podzielić majątek Berlusconiego, który szacuje się na 5 do 8 mld euro.

Niezatapialny, za jakiego uchodził Berlusconi, tym razem otrzymał potężne ciosy, i to od kobiet, które tak uwielbia. We Włoszech panuje opinia, że premier straci pieniądze, twarz oraz stanowisko

Wiadomo już, że premier będzie chciał uniknąć bitwy w sądzie ze względu na dzieci, które ma z Lario i ze swoją pierwszą żoną Carlą. Z Carlą Berlusconi ma dwoje dzieci: 43-letnią Marinę i 40-letniego Piersilvio, z Veronicą Lario trójkę: 25-letnią Barbarę, 24-letnią Eleonorę oraz 21-letniego Luigiego. Berlusconi obiecuje, że chce podzielić swoją fortunę po równo na każde dziecko.
Włoskie prawo stanowi, że można się rozwieść po trzech latach separacji. Decyzja Lario o podaniu męża do sądu świadczy o tym, że chce ona jak najszybciej zakończyć związek, nie oglądając się na procedury prawne. Prasa sugeruje również, że pomiędzy dziećmi Silvia może dojść do bitwy o majątek ojca.

A to dlatego, że najstarsze dzieci premiera zarządzają jego firmami, co może oznaczać, że będą chciały wyciąć jak największy kawałek medialnego imperium dla siebie. Tym bardziej że to również ich praca przyczyniła się do zbudowania obecnej pozycji Berlusconiego. A na jego majątek składają się firmy budowlane, stacje telewizyjne, klub piłkarski AC Milan, towarzystwa ubezpieczeniowe, agencje reklamowe i wydawnictwa.

Ponadto Berlusconi ma wille i inne nieruchomości nie tylko we Włoszech, ale także w Wielkiej Brytanii, USA i na Bermudach. Sam Berlusconi ma około 60 proc. udziałów w każdej ze swoich firm. Pozostałe są po równo rozdysponowane między jego dzieci. Lario nie dysponuje akcjami firm swojego męża, jednak należy do niej willa w Macherio na przedmieściach Milanu.

Rozwodem Berlusconiego żyją dziś całe Włochy. Jeden z teatrów na Sycylii chce nawet wystawić musical o pełnym miłości i seksu życiu Silvia Berlusconiego pod tytułem ''Mój ulubiony Papi''. Jednak premierowi z pewnością nie jest i długo jeszcze nie będzie do śmiechu. Zwłaszcza że sprawa rozwodowa runęła na niego w momencie, gdy wszelkimi sposobami stara się nie dopuścić do rozpoczęcia procesów związanych z zarzutami o korupcję i unikanie płacenia podatków.
Lario spotkała Berlusconiego 30 lat temu. Występowała wtedy w stroju toples w sztuce ''Rogacz wspaniały''. Ślub wzięli w 1990 r., już po urodzeniu ich trójki dzieci. Pozew rozwodowy - zapewne nieprzypadkowo - trafia również w chwili, gdy doradcy premiera starają się o przepchniecie w parlamencie projektu ustawy ograniczającej czas trwania procesów sądowych. Posunięcie to stanowi odpowiedź Berlusconiego na październikowe orzeczenie włoskiego trybunału konstytucyjnego. Uznał on za niezgodną z konstytucją ustawę przyznającą immunitet czterem najważniejszym osobom w państwie: premierowi, prezydentowi i przewodniczącym obu izb parlamentu.

Nowy projekt z pewnością napotka przeszkody prawne, konstytucyjne i polityczne. Krytycy Berlusconiego już głoszą, iż nie chodzi tu o pilnie potrzebną Włochom reformę sądownictwa, lecz o desperacką, przygotowaną na kolanie próbę, która ma uchronić premiera przed czekającymi go procesami.
Na dodatek należący do brata Berlusconiego Paolo dziennik ''Il Giornale'' napisał, że premier przeżywa obecnie głęboką frustrację związaną z napięciami w obrębie jego własnej centroprawicowej koalicji. Powodem owych napięć są coraz większe kłopoty z prawem szefa rządu. Berlusconi rozważa nawet rozpisanie przyśpieszonych wyborów. Wskaźnik jego społecznego poparcia spadł od początku roku aż o 17 punków procentowych - z 62 proc. do 45 proc. Choć i tak pozostaje wyższy niż w przypadku większości liderów krajów europejskich.

Przedstawienie propozycji skrócenia czasu trwania procesów sądowych dla osób podejrzewanych o czyny podlegające karze więzienia od 6 do 10 lat poprzedziło porozumienie zawarte między premierem a współprzewodniczącym jego partii Lud Wolności Gianfrankiem Finim. Wielu włoskich polityków w Finim widzi następcę Berlusconiego. Fini jednak nie godzi się na tak radykalne, jak chciał tego Berlusconi, obniżenie trwania czasu procesów o tego typu przestępstwa.

Berlusconi został premierem po raz trzeci półtora roku temu. Dysponuje w parlamencie pozwalającą mu rządzić zwykłą większością głosów. Do końca kadencji pozostało mu trzy i pół roku. Sądził, że z łatwością dociągnie do końca terminu przewidzianego prawem. Nie podejrzewał jednak, że jego zgubą mogą się okazać kobiety, których jest - jak sam wielokrotnie powtarzał - wielkim miłośnikiem.

W pewnym momencie nawet wyrozumiała żona powiedziała: dość, nie zniosę dłużej tego upokorzenia, rozwodzimy się. W kraju, gdzie to mężczyzna decyduje o tym, jakie będą losy rodziny, gdzie rola kobiety sprowadza się zwykle do wychowania dzieci i dbania o dom, był to szok.

Zwłaszcza że rękawica poleciała w kierunku prawdziwego macho, za jakiego uważa się Berlusconi. Będąca w sile wieku, ale nadal atrakcyjna żona premiera nie mogła znieść, że on obściskuje się z osiemnastolatką. Czary goryczy dopełniła obecność premiera na przyjęciu w Neapolu z okazji 18. urodzin wspomnianej modelki i tancerki Noemi Letizii. Lario zarzuca też mężowi, iż zachował się w sposób ''haniebny i szmirowaty'', wysuwając jako kandydatki swojej partii w wyborach do Parlamentu Europejskiego atrakcyjne tancerki rewiowe i modelki.

W styczniu 2007 r. żona premiera opublikowała w dzienniku ''La Repubblica'' list otwarty, domagając się publicznych przeprosin za jawne flirtowanie z młodymi modelkami i wychwalanie przed opinią publiczną powabów Mary Carfagny. Ta była modelka sprawuje obecnie funkcję minister ds. równego statusu kobiet i mężczyzn. Jakby tego było mało, niedawno luksusowa prostytutka z Bari Patrizia D'Addario przyznała, iż wieczór wyborów prezydenckich w USA spędziła razem z Berlusconim w jego rzymskiej rezydencji.
Berlusconi z właściwym sobie humorem stwierdził, iż to jemu należą się przeprosiny od żony. A nie odwrotnie. Jego zdaniem wprowadziły ją w błąd fałszywe doniesienia prasowe. - Jestem oburzony. Veronica wpadła w pułapkę - oświadczył premier na wieść, że Lario zażądała rozwodu. W ubiegłym tygodniu oświadczył, że ''nikt nie może go zaszantażować'' i nigdy nie płacił za seks. Zaś jeśli chodzi o partyjne kandydatki do Parlamentu Europejskiego, stwierdził, że wybierał ''tylko kobiety mające za sobą świetną karierę zawodową, których standardy moralne, intelektualne i kulturalne są niepodważalne''.

Mina mu jednak zrzedła, gdy wspomnienia opublikowała właśnie Patrizia D'Addario - luksusowa dama do towarzystwa, z usług której korzystał premier. D'Addario napisała między innymi, że po spędzeniu nocy z włoskim premierem grożono jej i próbowano dokonać na nią zamachu.
Mało tego. Skazany przez sąd zabójca mafijny powiedział, iż w latach 90. obecny premier udzielał ochrony politycznej ojcu chrzestnemu cosa nostry. ''Cyngiel'' mafijny Gaspare Spatuzza okazał skruchę i poszedł na współpracę z wymiarem sprawiedliwości. W języku mafii ludzi takich określa się mianem pentito - zdrajca.

Skruszony oświadczył przed sądem, że w 1994 r. ojciec chrzestny Giuseppe Graviano powiedział mu, że jego politycznymi protektorami są Silvio Berlusconi i Marcello Dell'Utri - współtwórca ówczesnej partii premiera Forza Italia (FI). Przypomnijmy, iż w tym właśnie roku Silvio Berlusconi wkraczał w świat wielkiej polityki. Dell'Utriego w 2004 r. skazano za związki z mafią. Do dziś jednak pozostaje senatorem, gdyż wyrok nie jest jeszcze prawomocny.

Spatuzza będzie zeznawał 4 grudnia podczas rozprawy apelacyjnej Marcella Dell'Utriego. Ten od razu odrzucił oskarżenia "cyngla" jako ''melodramatyczne bzdury, które wywołują u mnie tylko uśmiech politowania''.

Adwokat Berlusconiego, a także poseł do parlamentu z ramienia jego partii Lud Wolności (PdL) Niccolo Ghedini poinformował, iż "dotyczące premiera oświadczenia Spatuzzy nie mają najmniejszych podstaw. Nie też ma żadnego sposobu ich weryfikacji''.

Zarzuty ze strony mafijnego zabójcy pojawiają się momencie, gdy wiadomo, iż Patrizia D’Addario kończy przygotowywanie do druku swoich wspomnień. Zawierają one barwne i pikantne opisy jej ubiegłorocznych spotkań z premierem. Włosi przyzwyczaili się co prawda do licznych skandali obyczajowych z jego udziałem, jednak przypadek D'Addario, nawet w kontekście znanych ekscesów Berlusconiego, stanowi wyjątek. Kobieta udzielała się politycznie. Miała startować w wyborach samorządowych w Bari.

Fragmenty zapisków D'Addario opublikowała lewicowa ''Il Fatto Quotidiano''. Tytuł wymowny - ''Wszystko dla pańskiej przyjemności, panie premierze''. Autorka opisuje z detalami wieczór spędzony wspólnie z Berlusconim. D'Addario przekazała też sądowi zrobione telefonem komórkowym nagrania audio i wideo z tego spotkania.
Autorka wspomnień opisuje także, jak po rozmowie o jej upodobaniach seksualnych z Gianpaolem Tarantinim ten zabrał ją do rzymskiej rezydencji premiera Palazzo Grazioli. Tarantini to biznesmen z Bari. Dziś toczy się przeciw niemu dochodzenie o stręczycielstwo i płacenie kobietom za udział w prywatnych przyjęciach wydawanych przez Berlusconiego oraz innych włoskich VIP-ów.
D'Addario pisze, że po powrocie do Bari zaczęła otrzymywać anonimowe telefony - wszystkie je nagrała - w których nieznany głos wzywał ją od k... i dziwek. Dzwoniący groził, że połamie jej kości i zgwałci siostrę.

Kobieta twierdzi także, iż nieznany mężczyzna zaatakował jej matkę. Miał przy tym krzyczeć: "To nauczka dla twojej k... córki". Czterech innych mężczyzn przebranych za policjantów próbowało się włamać do mieszkania D'Addario. Inny - podający się za byłego policjanta - mężczyzna z początku oferował jej pomoc. Ale później splądrował pokój i próbował ją zgwałcić.

D’Addario oświadczyła, iż wszystkie przypadki zgłosiła na policję. Zrozumiała jednak, jak wielkie niebezpieczeństwo jej grozi, gdy któregoś dnia na trasie z Bari do Bitonto jakiś samochód próbował zepchnąć ją z drogi. Auto uderzyło w tył jej wozu. Ona sama straciła panowanie nad kierownicą. Samochód obrócił się o 180 stopni i stanął w poprzek drogi. - To cud, że przeżyłam - oświadczyła D'Addario.

Patrizia D'Addario jest na liście centroprawicy w wyborach do samorządu miejskiego w Bari. Chciała o swoich przeż'Addario powiedziała dziennikarzom, iż w trakcie kampanii wyborczej z jej mieszkania zniknęły komputer, fragmenty wspomnień, a nawet bielizna osobista. Złodziej zostawił jednak jej nowy plazmowy telewizor. - To była robota zawodowca - oświadczyła i wycofała się z wyborów.

Autorka intymnych wspomnień nie poddaje się, zapowiada, że wystąpi w filmie "Panie do towarzystwa - dziewczęta z Palazzo Grazioli". Pojawi się tam również Barbara Montreale, jedna z 30 dziewcząt, które za udział w organizowanych przez premiera przyjęciach otrzymywały gotówkę i biżuterię. - Niech się Włochy dowiedzą, jaki jest naprawdę ich premier - mówi kobieta.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Materiał oryginalny: Rozwód, który pogrąży Silvia Berlusconiego - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3