Ryszard Bugaj: PiS szuka szansy dla ludzi z dołu - to jest autentyczne. PO tylko gra pod wybory

Anita Czupryn
Prof.  Ryszard Bugaj
Prof. Ryszard Bugaj Bartek Syta
Udostępnij:
Rozszczelnienie systemu podatkowego jest spektakularne. Można coś z tego uszczelnienia uzyskać. Niestety PiS nie powiedział, co zrobi w tej sprawie - mówi prof. Ryszard Bugaj w rozmowie z Anitą Czupryn.

Podobają się Panu obietnice składane przez panie Beatę Szydło i Ewę Kopacz, konkurujące ze sobą o stanowisko premiera po wyborach?
Na pewno bardziej podobają mi się obietnice pani Beaty Szydło, i to z dwóch powodów. Co nie znaczy, że obydwa te przypadki to są moje bajki. Po pierwsze, mimo wszystko, z naciskiem na mimo, opowieść Beaty Szydło wydaje mi się bardziej autentyczna niż pani premier. Zresztą ja nie mam serca do pani premier. Wydaje mi się, że sobie nie radzi kompletnie. No, ale to pewnie dlatego, że jestem stary i pamiętam, że zaczęła być aktywna politycznie dopiero w 1997 roku.

Pani Beata Szydło weszła do polityki jeszcze później, więc chyba nie w tym rzecz?
Jeżeli tak, to przyjmuję to jako wiadomość prawdziwą. A z wiadomością prawdziwą trzeba się pogodzić. Ale drugi powód tego, że bardziej podobają mi się pomysły PiS, jest to, że do tych pomysłów jest mi bliżej. Kiedyś było mi jeszcze bliżej, ale myślę sobie, że "efekt Gowina" przesądził o tym, że teraz jest mi mniej blisko niż wtedy, gdy Kaczyński pisał swój program, a było to chyba rok temu.

To przyjrzyjmy się pomysłom PiS: 500 zł na każde drugie i kolejne dziecko, obniżenie wieku emerytalnego, zwiększenie kwoty wolnej od podatków, uszczelnienie systemu ich ściągania. Kluczem do sukcesu ma być ściągnięcie 52 mld zł więcej. To Pana zdaniem realne?
Nie za bardzo. Ale też nie jest to szaleństwo, jak to przedstawiają krytycy. Mówią: "Oni oszaleli, oni wyłącznie kłamią". Weźmy sprawę uszczelnienia systemu podatkowego. To nie jest łatwa droga do uzyskiwania dochodów budżetu państwa, tym bardziej że są pewne ścieżki tej metody, na które PiS nie chce wejść. Ale z drugiej strony trzeba zdać sobie sprawę z tego, że rozszczelnienie systemu podatkowego w ostatnich latach jest spektakularne. Jeżeli tak, no to symetrycznie można z tego uszczelnienia uzyskać coś szybciej i więcej. Niestety PiS nic nie powiedział, co zrobi w tej sprawie.

Taki jest właśnie główny zarzut: w jaki sposób uszczelnić ten system?
No właśnie. Są takie metody uszczelnienia, o których PiS nie chce powiedzieć, a które są, co tu dużo mówić, kluczowe. To znaczy np. z VAT ucieka strasznie dużo pieniędzy, dlatego że powstają takie karuzele VAT-owskie. Te dziesiątki "przedsiębiorstw słupów", które między sobą przesyłają faktury, a na koniec ostatni ucieka, a reszta żąda zwrotu od fiskusa. Co tu można zrobić? Niestety najważniejszą rzecz, jaką można zrobić, i myślę, że to nic bardzo złego, to trzeba zaostrzyć kontrolę przedsiębiorców.

I tymi kontrolami właśnie straszy przedsiębiorców pani premier Ewa Kopacz.
Ja mówię o etapie przed powstaniem przedsiębiorstwa. Dzisiaj przedsiębiorstwo może założyć każdy nie tak bardzo szybko, ale dość szybko. Nie sprawdza się jego biografii. Smutna sprawa, ale dla pewności obrotu, a także dla egzekwowalności podatków ma to niestety duże znaczenie. A ile razy człowiek w życiu, racjonalnie patrząc, może zakładać przedsiębiorstwo? Trzy, cztery razy? Czy to jest takie ważne, aby on to zrobił w ciągu 15 minut czy w ciągu jednego dnia? Wątpię. Ważniejsze, żeby miał dobry biznesplan, żeby wiedział, skąd wziąć pieniądze, co się zresztą składa na ten dobry biznesplan. A czy on będzie zakładał przedsiębiorstwo dwa dni czy tydzień, to nie może być kluczowe. Ale oczywiście PiS tego nie mówi.

Mówi za to, że chce obciążyć podatkami hipermarkety i banki.
Otóż to. Moim zdaniem to typowy program prawicy, która ma przede wszystkim niechęć do zagranicznego kapitału. Ja też nie jestem zachwycony, że tego zagranicznego kapitału tyle w Polsce jest, bo ponad 60 proc. dużych przedsiębiorstw, tych, które zatrudniają ponad 500 osób, jest w rękach kapitału zagranicznego. To ma jedną zaletę, bo przedsiębiorstwa, stając się częścią wielkich koncernów międzynarodowych, uzyskały dostęp do sieci dystrybucyjnych. I to jeden z powodów, dla których nasz eksport po 90. roku niesłychanie dynamicznie rósł.
Ale jest i druga tego strona…
Ale z drugiej strony jesteśmy spychani na pozycje tych części koncernów, które przynoszą najmniejszą wartość dodaną. Stajemy się montowniami, stajemy się centrami usługowymi. Do tego według wszelkiego prawdopodobieństwa koncerny te transferują dużo zysków przed opodatkowaniem. A zatem to nie może cieszyć. Niemniej przekonanie, że jak ktoś będzie miał polskie papiery i polskie obywatelstwo, to nie będzie uciekał od płacenia podatków i natychmiast osiągnie sukces technologiczny, to zawracanie głowy. Jest taki mechanizm, który powstał i odpowiedzi PiS na to nie bardzo widzę, choć jeszcze raz podkreślam - bliżej mi do PiS niż gdzie indziej - że jak polskie przedsiębiorstwo się wybija, ma jakieś pomysły, organizacyjny, albo techniczny, to kupuje je duży koncern. Kiedy nie mógłby kupić? No, gdyby polski właściciel się uniósł patriotycznie i mimo że mu oferują dobre warunki, toby powiedział: "Nie sprzedam! Jestem jak Drzymała!".

I wierzy Pan w to?
No więc właśnie, ja w to nie wierzę. Mogą się zdarzyć takie przypadki, ale one będą statystycznie mało istotne. Jak długo polski biznes się mocno nie zakorzeni w specyficznych krajowych relacjach (co może być też patologiczne), trudno liczyć na pożądane następstwa "polonizacji".

Ale Panu chodzi o tę więź, która związana jest z solidarnością i zaufaniem?
Albo z czymś takim, że ten biznes w kraju, ze względu na wytworzoną kulturę biznesową, kulturę korporacyjną, jest kompatybilny z tym krajem. W związku z tym prowadzenie tego biznesu, biorąc pod uwagę nawyki, tradycję, sposoby zachowania, jest stosunkowo łatwe i łatwiejsze niż gdzie indziej. No, niestety, jest to zadanie na dziesiątki lat. I to nie na dwie-trzy, ale raczej siedem-osiem dziesiątek lat. Pod warunkiem jeszcze do tego sprzyjających okoliczności. Nie bardzo widzę, żeby PiS tutaj miał jakieś pomysły. Niestety musi być faza przejściowa, w której, strach to powiedzieć, ale państwo musi być właścicielem niektórych przedsiębiorstw. Jest oczywiście wielki problem, jak funkcje właścicielskie państwo wypełnia. I to kolejna z rzeczy, której w programie PiS ja nie dostrzegłem. Mianowicie to jest kwestia tego, jak zarządza się sektorem przedsiębiorstw publicznych. Dzisiaj to jest bonanza dla krewnych i znajomych królika partyjnego.

Jarosław Kaczyński mówi, że w istocie ten program będzie gotowy na jesień.
Jak to na jesieni będzie, to nie omieszkam pochwalić. Ale na razie tego nie widzę.

Jeśli to, co proponuje PiS, widzi Pan jako program na dziesiątki lat, to na jaki okres ocenić obietnice pani Ewy Kopacz: obniżenie podatków osobistych, likwidacja umów śmie-ciowych, zwiększenie wydatków na żłobki i przedszkola przy uczelniach i firmach. To się wydaje bardziej realne i możliwe do spełnienia szybko? Wiarygodne?
Na tyle, na ile znam ludzi PiS, szczególnie Jarosława Kaczyńskiego, to myślę, że była pewna autentyczność w tym, że oni szukają szansy dla ludzi z dołu, szukają szansy widzianej przez nich w kategoriach narodowych. Natomiast w Platformie, wydaje mi się, to są wszystko pomysły na wybory. Nie chcę się powtórzyć skądinąd łatwym, ale i trafnym argumentem, że mieli osiem lat. Owszem pod koniec tego okresu parę rzeczy zmienili. Po kryzysie Platforma zaczęła wątpić w swój mocno liberalny stereotyp. Ale w to miejsce nie wykrystalizowało się w PO nic spójnego, innego. Tylko takie ruchy z poniedziałku na wtorek. Nie wiem, czy pani sobie przypomina, jeszcze był Donald Tusk premierem, kiedy mówił o umowach śmie-ciowych, że nic się nie da zrobić. Miesiąc później powiedział, że to wszystko trzeba zrobić.

Bo takie były potrzeby obywateli.
Obywateli, którzy zaraz pójdą na wybory. Z tego punktu widzenia PiS jest bardziej autentyczny, natomiast jeśli coś mi się w obydwu partiach nie podoba i co jest naprawdę groźne, to to, że postanowili się ścigać o to, kto bardziej obniży podatki. Po pierwsze, podatki w Polsce, wbrew temu, co się pisze, nie są wysokie, i to w dwojakim sensie tego słowa. Udział podatków w polskim PKB jest o jakieś osiem punktów procentowych mniejszy niż na Zachodzie. I to zarówno tych podatków w wąskim sensie, jak i szerokim, zaliczając do podatków składki, np. na ubezpieczenie. Po drugie, podatki nie są wysokie w tym sensie, że maksymalne podatki dochodowe, te od wysokich dochodów, są wyjątkowo niskie. Utrzymuję, że biorąc pod uwagę realia płacenia podatków i cały system podatkowy, mamy w sumie podatki degresywne. To znaczy, że po opodatkowaniu nierówności dochodowe są większe niż przed opodatkowaniem. A na ogół jest inaczej. Nie twierdzę oczywiście, że nie ma redystrybucji związanej z wydatkami budżetowymi. Ona jest. Ale na samych podatkach ta redystrybucja jest w drugą stronę - na rzecz zamożnych ludzi.
Mam wrażenie, że w tym, co proponują zarówno pani premier, jak i pani Beata Szydło zapomniano o tym, że to rozwój gospodarki sprawia, że obywatelom żyje się dostatniej. A czy w tych propozycjach, programach widać, że w przyszłości ta nasza gospodarka będzie się rozwijać?
I z tego punktu widzenia znowu jest mi troszeczkę bliżej do PiS, mimo wszystko, chociaż ocena tych postulatów wymagałaby konkretyzacji i bardzo poważnych dociekań. Bo te wszystkie meldunki, jakie spływają, te 300, 400 miliardów, 90, 30 - one wszystkie są metodologicznie niesłychanie wątpliwe i nie wiadomo, na jakich podstawach zostały zbudowane. Ale wydaje mi się, że to, co PiS proponuje, zmierza do pewnego zmniejszenia różnic dochodowych i nie musi grozić zawałem finansów publicznych. Dzisiaj działania na rzecz zmniejszenia dochodowych różnic i ekspansji płac (byle w granicach rozsądku) powinny dać efekt pobudzenia popytu krajowego. W tym sensie postulaty PiS sprzyjają, moim zdaniem, wyższej stopie wzrostu.

Ale pani premier Kopacz nazywa te postulaty "greckimi obietnicami" i mówi, że nie chce w Polsce drugiej Grecji.
Nie pierwszy raz pani premier nie wie, co mówi. Ani program PO, ani to, co chce zrobić w sprawie wydatków PiS, nie prowadzi do scenariusza greckiego. Z dwóch powodów. PiS - ponieważ jest powściągliwy bardzo, jeżeli chodzi o wstąpienie do strefy euro. Podzielam tę wątpliwość. Nie ma dobrych powodów, żeby się tam spieszyć. No, ale jak się nie jest w strefie euro, to pożyczanie jest troszkę trudniejsze. Ale jakby się było w strefie euro, to już nie jest ten czas, w którym Grecja się zadłużała, kiedy pożyczanie pieniędzy było bardzo łatwe. W tej chwili się okazało, że jest inaczej, niż sądzono. To znaczy, że jednak rynki wyceniają sytuację poszczególnych krajów z punktu widzenia wiarygodności obsługi i nie kierują się tylko tym, że jest strefa euro. W przypadku Grecji reakcja rynków była bardzo opóźniona. Grecja nawet gdy już przekroczyła 100 proc. swojego zadłużenia w stosunku do PKB, tanio pożyczała pieniądze. Ale teraz jest już to niemożliwe. Można powiedzieć, że teraz członkostwo w strefie euro jest mniej ryzykowne, ale też nie daje korzyści wynikających z dostępu do tanich oszczędności.

Jeśli jesteśmy przy Grecji, to zapytam, jak przyjął Pan wyniki referendum?
Raczej dobrze, chociaż są tu dwa aspekty. Polityczny, gdzie establishment europejski, szczególnie ten niemiecko--francuski martwi się nie tyle o Grecję, co o przyszłość Hiszpanii. Jeśli w Grecji Tsipras osiągnie sukces, to prawdopodobnie w Hiszpanii partia Podemos osiągnie sukces.

Czytam, że "grecka zaraza" może się rozlać i na inne kraje: Portugalię, Włochy, Francję i Unia się rozleci.
Nie sądzę. Ale nie mamy precedensu. Jak to się rozhuśta, to jak mówił mi pewien znany polityk, którego nazwiska nie wymienię, gdy mówiłem mu, że strefa euro nie może się rozpaść, bo za dużo politycy w nią zainwestowali, to odpowiedział, że I wojny światowej też nikt nie chciał, a jednak wybuchła. Coś jest na rzeczy w takim myśleniu, nie można go całkowicie oddalić. Ale Unia nie chciała sukcesu Tsiprasa. Moim zdaniem to ją usztywniało, poszliby dalej w ustępstwach, gdyby to nie był Tsipras. Z drugiej strony Tsipras, wygrywając referendum, sytuuje się jako człowiek, z którym trzeba zawrzeć porozumienie. Nie można z kimś innym. On potwierdził swój mandat od Greków i to bardzo spektakularnie. No, ale jest drugi aspekt - ekonomiczny. Europa nie bardzo może się zgodzić na to, żeby Grecja całkiem przegrała, bo to zbyt ryzykowny scenariusz. W tej chwili więc jest skazana na jakieś porozumienie z Tsiprasem. Tsipras grał va banque…

…ale wygrał.
Unia Europejska też grała va banque. Po tej rozgrywce on jest górą, co nie znaczy, że różne rzeczy nie mogą się przydarzyć zgodnie z tym, co powiedziałem o I wojnie światowej. Nie można tego wykluczyć. Ale w moim przekonaniu, generalnie rzecz biorąc, szansa na rozwiązanie tego problemu jest dzisiaj większa.

Rosja zatarła z radości ręce, ale wiadomo, że nie będzie się palić, aby pomóc Grecji.
Rosji na niewiele stać. Grecja jest niewielka, ale kosztowna. Myślę sobie, że Putina nie stać na kupienie Grecji, kiedy ma na głowie Krym, te "Donbasy" i inne rzeczy. To się więc odbywa raczej na poziomie ruchów symbolicznych. Poważni gracze wiedzą, co się dzieje.
A jakie konsekwencje greckie "nie" dla reform i unijnych żądań zaciskania pasa będzie miało dla Polski. Już się mówi, że frankowicze mogą mieć kłopoty.
Przypomnę, że Polska w 1988-1990 roku na dobrą sprawę upadała. Byliśmy niewypłacalni. Ale uzyskaliśmy umorzenie znacznej części długu i rozstawaliśmy się z naszymi wierzycielami w przyjaźni. Oni z nadzieją patrzyli na nasz sukces. Jeżeli tak będzie w Grecji, to nie spowoduje wielkich zaburzeń w światowej gospodarce i nie będzie w związku z tym rykoszetu dla Polski. Natomiast gdyby było inaczej i w światowej gospodarce pojawiłyby się wielkie perturbacje, to oczywiście rykoszet uderzy też w nas. Ale mówiąc o zależnościach bardziej doraźnych, to jesteśmy w stosunkowo dobrej sytuacji. Nie jest najważniejsze to, co pani premier podkreśla, że rezerwy dewizowe mamy spore, bo przy globalnych ruchach na rynkach walutowych to nikt, nawet Chiny, nie mają wystarczających rezerw. Ale nie jesteśmy wierzycielami, w żadnej postaci, żadne polskie podmioty nie są wierzycielami Greków, greckich przedsiębiorstw, greckich banków. Także dzięki temu, że nie wstąpiliśmy do strefy euro, nie składaliśmy się na ten fundusz pożyczkowy dla Grecji. Warto o tym pamiętać, bo to by nas kosztowało, przypuszczam, około 20 miliardów euro. Gdybyśmy, jak chciał Tusk, w 2011 roku byli w strefie euro, to musielibyśmy w tym partycypować. A wyłamanie się z tego stanowiłoby demonstracyjne zerwanie solidarności europejskiej ze wszystkimi tego negatywnymi następstwami rzecz jasna.

Wróćmy na nasze podwórko. Patrząc na obietnice wyborcze i pomysły na znalezienie pieniędzy na ich zrealizowanie, zastanawiam się, dlaczego nie szuka się ich w wydatkach państwa? Jak już nieraz pokazali sami politycy, publiczne pieniądze wydaje się lekką ręką.
Wydaje mi się, że tu są dwa powody. Pierwszy jest taki, że to są jednak nieduże pieniądze. I niełatwo je uzyskać w krótkim okresie. Dokonanie czystki w administracji, zwolnienie ludzi, których jest w niej rzeczywiście dużo, wymaga wypłaty odpraw.

Takiej czystki parę lat temu próbował dokonać Donald Tusk, szukając milionów oszczędności w ministerstwach.
I jak to się skończyło? Nie miałem złudzeń, że coś z tego wyniknie. Wie pani, pierwsze exposé Tuska trwało chyba trzy godziny. Czego on tam nie nawygadywał! Ostatnie było podobne. Jeśli więc już mówimy o tym, kto jest wiarygodny, no to, mój Boże. Naprawdę nie ma o czym mówić z tego punktu widzenia. Jak więc już powiedziałem, w administracji nie ma dużo pieniędzy i są to pieniądze niełatwe. Drugi powód jest inny. Nie wiem, czy zwróciła pani uwagę na to, że prezydent elekt nic nie wspomniał o tym, że zaoszczędzi na Kancelarii. A tam można by jakieś skromne 20 mln rocznie zaoszczędzić. PiS również nie chce rozmawiać o oszczędnościach na dotacjach dla partii politycznych. Bardzo znamienne jest stanowisko tej partii w sprawie podatku bankowego - SKOK-i mają nie płacić.

Przy okazji objeżdżania Polski przez panią premier w ramach akcji "Kolej na Ewę" pojawiły się pytania, czy Ewa Kopacz równie skutecznie rządzi? Czy podejmuje niezwłoczne decyzje, jakie powinien podejmować rząd, jak np. w sprawie przyjęcia uchodźców?
Najpierw uwaga w związku z objazdem pani premier: jestem zwolennikiem przyjmowania uchodźców. Nie jakoś strasznie dużo, bo w końcu powinny ich byłe państwa kolonialne przyjmować: Francja, Holandia, Wielka Brytania, trochę Włochy. Ale powinniśmy się do tego dołączyć. Natomiast te "numery" z panią premier, która wsiada do pociągu, są dość żenujące. O ile gdy Tusk wsiadał w pamiętny tuskobus czy jak jeździł autobusem Andrzej Duda, to jeszcze na pewnej części ludzi robiło wrażenie, to obecnie - tak mi się wydaje - to jest zużyta scenografia. Coraz więcej głosów będzie takich: "Niech ona siedzi i dba o nasze sprawy, niech ona nie robi tych min". No tak! Bo pani premier robi różne miny, a na dodatek nie potrafi tych min sprawnie robić. Pani premier nie ma tego, co miał Tusk - rzeczywiście wielką inteligencję emocjonalną. A pani premier jest po prostu nieporadna. I to coraz bardziej widać. Moim zdaniem powinna z tego zrezygnować. Podobne marketingowe ruchy wykonuje Beata Szydło. Też wątpię w ich skuteczność, ale ona jest w innej sytuacji - jest w opozycji. Może sobie pozwolić na więcej. Pani Kopacz powinna pokazać, że jest sprawnym administratorem. Ale nie bardzo to pokazuje.

Pojawił się i taki zarzut, że objeżdżanie Polski przez panią premier i panią kandydatkę na premiera to w istocie złamanie kodeksu wyborczego. W końcu daty wyborów jeszcze nie mamy. Politycy nazywają to kampanią informacyjną czy promocyjną, ale nikt nie ma przecież wątpliwości, że to już wyborcza gorączka.
No tak, zgadzam się z tym, ale nie przywiązywałbym do tego wielkiego znaczenia. Słuszne jest powiedzenie, że następna kampania wyborcza zaczyna się na drugi dzień po wyborach. I te zabiegi zawsze trwają, więc nie robiłbym z tego wielkiego problemu. Powinno to się odbywać w granicach dobrego obyczaju. Tego dobrego obyczaju może nie ma i to jest problem.

Zwykło się mawiać, że obywatele mają krótką pamięć i z tego powodu dają się uwodzić politykom. Które z kiełbas wyborczych, Pana zdaniem, najbardziej na obywateli podziałają?
Najpierw odniosę się do tej krótkiej pamięci. Obywatele mają krótką pamięć, ale to jest także pamięć, która się kumuluje, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Dlaczego obietnice SLD po wielu latach na nikim już nie robią wrażenia? No bo już oszukali, już mają tak zszarganą opinię, że cokolwiek by powiedzieli, to mało kto w to uwierzy. A co tutaj ma wielkie znaczenie? Moim zdaniem największe znaczenie ma ogólne przesłanie, kto jest kim. Platformie te tak zwane taśmy prawdy zagroziły bardzo poważnie. Myślę sobie, że powstało takie przekonanie, i moim zdaniem chyba uzasadnione, że to jest towarzystwo, które zupełnie co innego mówi, jak wychodzi na scenę, a zupełnie co innego mówi w kuluarach. Że manipuluje opinią publiczną. Bardzo trudno będzie Platformie to odrzucić. Większą wiarygodność, nie pełną, ale większą, w moim przekonaniu ma PiS. Na to nakłada się większa sprawność PiS. Ta konwencja programowa była sprawna. Pani Szydło przedstawiła się jako sprawniejsza od swojej konkurentki. Sądzę, że PiS - jeśli nic nadzwyczajnego się nie wydarzy - te wybory już wygrał.

Wideo

Materiał oryginalny: Ryszard Bugaj: PiS szuka szansy dla ludzi z dołu - to jest autentyczne. PO tylko gra pod wybory - Polska Times

Komentarze 13

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

F
FRANC
dopalacze, geje, Grecja, in vitro, uchodzcy, związki partnerskie , legalizacja marihuany itp . KIEDY tematy o gospodarce, długu, bezrobociu, biedzie, głodowych emeryturach, oszukańczej waloryzacji, drożyźnie, podwyżkach, braku REFORM, braku cięć wydatków. KIEDY likwidacja KRUSU, SENATU itp.. Co z reformą ZDROWIA, kiedy leki za darmo w Polsce dla emerytów , kiedy trzynastki, kiedy wdowie emerytury tak jak w innych krajach unii, co z zadłużeniem Polski, co z bezrobociem, co z brakiem socjalu dla bezrobotnych, co z brakiem lekarstw dla chorych na nowotwory,
KIEDY rozliczenie rządów PO, rządzą 8 lat i nic nie zrobili, jest coraz gorzej biedniej, drożej, dług coraz większy. Kiedy A U D Y T z finansów państwa, kiedy PROGRAM PO, kiedy rozliczenie z oszukańczych obietnic wyborczych? Czekamy na odpowiedz.
s
spokojny
to już takie wasze pozdrowienie?
"spieprzaj dziadu", "spieprzaj z Polski"?
p
polak maly
Jak dlugo jeszcze rzadzic bedzie ta parszywa PO!? Kto zaglosuje na te bande zlodziei i aferzystow, nie zostanie wpuszczony do nieba - bedzie wpuszczony w kanal historii!
J
Joseph E. Stiglitz
Dopóki nie zlikwidujemy podatku liniowego dla przedsiębiorców i nie zwiększymy drugiej stawki do 40%, będziemy bantustanem w którym to biedni pacą więcej niż bogaci. PIS nie zamierza tego zrobić, tak więc ma gdzieś zwykłych ludzi.
n
niepatriota
afery gruntowej, afery Telegrafu, afery madryckiej, taśm Beger, afery SKOK-ów, afery FOZZ, afera z lekami refundowanymi (iwabradyna), obnizki podatków dla najbogatszych.
n
niepatriota
"...trzeba zaostrzyć kontrolę przedsiębiorców..."! Dodajmy panie Bugaj; małych i mikro przedsiębiorców! Bo dużym to potraficie jedynie zrobić loda! Nie każdy jest beneficjentem systemu tak jak pan! Bardzo dużo ludzi zakłada działalność gospodarczą bo nie ma dla nich pracy. A wy, pan i ta cała pisowska stonka chcecie zrobić z nich złodziei i kombinatorów! I nisch pan nie wciska kitu, że PiS to prawica, chyba, że w sferze obyczajowej. W gospodarce to roszczeniowa lewica!
p
podatnik
PiS jeszcze nigdy nie pomógł biednym jeżeli pomaga to bogatym!
o
ojej
TAKIE TRYBUNAŁY POWINNY POWSTAĆ, aby ścigać tych, którzy Polskę zniszczyli, aby osądzic wszystich złodziei !!
1) Afera taśmowa
2) Afera hazardowa
3) Afera wyciągowa
4) Afera stadionowa
5) Afera autostradowa
6) Afera stoczniowa
7) Afera AmberGold
8) Afera Elewarru
9) Afera z informatyzacją MSW
10) Afera z budową gazoportu w Świnoujściu oraz dostawami gazu z Kataru
11) Afera z budową elektrowni atomowej (od 5 lat trwa "wybieranie" jej lokalizacji, a kasa dla zarządów specjalnych spółek leci)
12) Afera z opóźnieniem publikacji przez Rządowe Centrum Legislacji ustawy o rajach podatkowych
13) Grabież Polakom połowy oszczędności emerytalnych zgromadzonych w OFE (153 mld zł)
14) Wydłużenie obowiązku pracy (wieku emerytalnego) o 7 lat u kobiet i 2 lata u mężczyzn
15) Rozrost biurokracji (sto tysięcy nowych etatów)
16) Drastyczny wzrost zadłużenia kraju (z 530 mld zł do blisko 1 bln zł)
17) Podniesienie VAT-u na wszystko
18) Podwyższenie o 1/3 składki rentowej (ZUS) dla przedsiębiorców
19) Zamrożenie na 8 lat kwoty wolnej od podatku, kwot uzyskania przychodu oraz progów podatkowych
20) Podniesienie akcyzy na paliwo
21) Likwidacja ulg podatkowych (budowlana, internetowa)
22) Zmniejszenie o 1/3 zasiłku pogrzebowego
23) Wprowadzenie nowego podatku paliwowego - tzw. opłaty zapasowej
24) Nałożenie na Lasy Państwowe haraczu w postaci podatku od przychodu (a nie dochodu!)
25) Prace nad wprowadzeniem podatku smartfonowego i tabletowego
26) Prace nad wprowadzeniem podatku audiowizualnego
27) Przyjęcie zabójczego dla polskiej gospodarki pakietu klimatycznego
28) Zgoda na wprowadzenie do Polski GMO
29) Przyjęcie ustawy o ograniczeniu dostępu obywateli do informacji publicznej
30) Przyjęcie ustawy o ograniczeniu wolności zgromadzeń
31) Przyjęcie ustawy o "bratniej pomocy" (tzw. ustawa 1066)
32) Spuszczenie w sejmowym klozecie kilku milionów podpisów złożonych pod obywatelskimi inicjatywami referendalno-ustawodawczymi
33) Utajnienie raportu o nieprawidłowościach w ZUS do jakich doszło w latach 2008 - 2013
34) Próba nocnej zmiany Konstytucji RP, która umożliwiłaby sprzedaż Lasów Państwowych
35) Doprowadzenie do tragicznego stanu publicznej służby zdrowia (czekanie po kilka lat na wizytę u lekarza specjalisty)
36) Podpisanie z Rosją niekorzystnej umowy gazowej (najdroższy gaz w Europie)
37) Blisko 3-letni paraliż legislacyjny w sprawie wydobywania gazu łupkowego
38) Drenaż Funduszu Rezerwy Demograficznej
39) Wyprzedaż majątku narodowego za ponad 65 mld zł (w tym spółek strategicznych takich jak Azoty Tarnów);
40) Ograniczenie potencjału militarnego
41) Brak przemyślanej i suwerennej polityki zagranicznej
42) Wszechobecny nepotyzm i kolesiostwo (tysiące stanowisk opłacanych z publicznej kasy dla platformianych kolesi)
o
ojej
masz rację!!
o
ojej
niech ciebie o to nie boli glowa - będzie to zrobione po polsku, i nie odrazu. Jeżeli nie podoba to się tobie, to możemy minąć się w drodze - ja powrócę do Polski, a ty z niej spieprzaj!
s
spokojny
Czekam na rządy PiSu.
Na pewno od razu obniżą podatki i ceny, jednocześnie podnosząc zarobki i zasiłki.
Zrobią to po grecku.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Ryszard Bugaj: PiS szuka szansy dla ludzi z dołu - to jest autentyczne. PO tylko gra pod wybory
M
Macisław Płatow
Szanowny przedmówco lecz się,na głowę bo szwankuję.Co do sędziów,prokuratorów tam już dawno powinna być weryfikacja,tam są ludzie którzy pamiętają czasy Bieruta ( wtedy rozpoczynali studia). Może zadasz sobie proste pytanie kto straci ,a kto zyska? Zniesienie śmieciówek,stawka minimalna,dodatek na dziecko ,itd Zysk dla średniaków i biedoty.A kto straci ?Stracą banki,właściciele dużych sklepów,czyli ludzie bogaci, stracą kolesie ,cwaniacy,kombinatorzy.Stracą dzieci czerwonych elit.A dla Szanownego Profesora wielkie uznanie za obronę tzw. proletariatu,dziękuje Ślązak Narodowy.
G
Gość
W sredniowieczu były trybunaly ktore kazaly ścinac glowy tak zamierza tworzyć
ZIOBRO I KAMIŃSKI (skazany na 3 lata) pozatym ma być badny sędzia jaki ma mocz i aparatem klamstw.
Tak że panie Bugaj w d**** mam obiecanki polepszenia bedniejszym jak czytam i widze w telewizji ZIOBRO co plecie coś takiego.
LUDZIE ZACZNIJCIE SIĘ INTERESOWAC TYM CO NAM GOTUJE PIS A NIE OBIECANKI SZYDŁO CZY DUDY TO BLAGA !!!
Dodaj ogłoszenie