Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Sąd umorzył sprawę gwałtu na 7-latku w szkole w Moniakach

Sandra Michalewska NM
Jacek Babicz/materiał ilustracyjny
Sąd umorzył sprawę gwałtu na 7-latku, do którego miało dojść w Szkole Podstawowej w Moniakach w powiecie kraśnickim. Stwierdził, że ma uzasadnione wątpliwości w zakresie materiału dowodowego.

Do zdarzenia doszło pod koniec października 2012 r. 7-latek miał zostać wtedy pobity i zgwałcony przez starszych kolegów. Babcia chłopca na łamach prasy ze szczegółami opowiadała o dramacie jej wnuka. Gwałtu na chłopcu mieli się dopuścić czterej uczniowie. Sprawą zajęli się śledczy.

- Dotyczyła wyjaśnienia czy istnieją okoliczności świadczące o demoralizacji nieletnich polegające na tym, że 31 października 2012 r. na terenie szkoły miało dojść do dopuszczenia się innej czynności seksualnej w stosunku do jednego małoletniego - wyjaśnia Artur Ozimek, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.

31 grudnia 2012 r. sprawę umorzono. - Sąd umorzył postępowanie z uwagi na uzasadnione wątpliwości w zakresie materiału dowodowego - mówi przedstawiciel lubelskiego SO.

Chodzi m.in. o zeznania chłopców - pokrzywdzonego oraz napastników i świadków zdarzenia. Okazało się, że są od siebie bardzo odmienne. Dodatkowo biegły z zakresu medycyny sądowej stwierdził, że do nieznacznych zmian w powłoce skórnej mogło dojść w zupełnie innych okolicznościach.

- W mediach przedstawiono sytuację jakby była już przesądzona.To było straszne dla całej mojej rodziny. Pytałam mojego syna: zrobiłeś to? Syn mówił mi, że nie. Wiem, że nie szedłby w zaparte, gdyby rzeczywiście do czegoś doszło - mówi matka jednego z chłopców, który miał brać udział w zajściu. - Miałam wrażenie, że ludzie odbierają nas jak winnych. Nie ukrywam, że dzięki tej sytuacji poznałam, na kogo mogę liczyć. Zastanawiam się jednak czy nie przenieść dziecka do innej szkoły.

Od momentu, gdy o sprawie rzekomego gwałtu oraz przemocy w szkole zrobiło się głośno dyrekcja zdecydowała się wprowadzić zmiany. - Zmieniliśmy harmonogram dyżurów, by nauczyciele młodszych klas mogli w innym czasie realizować przerwy - mówi Grażyna Kamyk, dyrektorka placówki. - Wszelkie zalecenia odnośnie bezpieczeństwa są wykonane. Było dużo zebrań, wysłuchaliśmy zarzutów wszystkich rodziców dotyczących tego, co trzeba zmienić. W rzeczywistości jednak te zarzuty z ust rodziców uczniów klasy zero i 1 nie miały pokrycia w faktach. Były to sprawy sprzed roku i dwóch lat. Najbardziej ubolewam nad tym, że w tym wszystkim ucierpiały dzieci. Środowisko jest teraz podzielone.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski