Sąd wydał wyrok w sprawie uczennicy pozwanej przez nauczycieli szkoły rolniczej w Piotrowicach

Katarzyna Puczyńska
Karolina S. i jej pełnomocnik na sądowym korytarzu
Karolina S. i jej pełnomocnik na sądowym korytarzu AP
Sąd Rejonowy w Kraśniku postanowił warunkowo umorzyć sprawę byłej uczennicy Zespołu Szkół Techniki Rolniczej w Piotrowicach Karoliny S. pozwanej przez pięcioro nauczycieli za zniesławienie.

Sprawa była niejawna, toczyła się za zamkniętymi drzwiami. Wyrok ogłoszono w poniedziałek. Oskarżona została zobowiązana do przeproszenia trojga z pedagogów w formie pisemnej i zapłaty po 300 zł tytułem zwrotu kosztu poniesionych wydatków.

Umorzenie sprawy oznacza, że uczennica nie została całkowicie uniewinniona, ale nie poniesie kary za zniesławienie. Groziła jej grzywna lub ograniczenie wolności.

- W mojej ocenie wyrok jakikolwiek inny niż uniewinniający jest krzywdzący, niesprawiedliwy i na pewno zapowiadam odwołanie - mówi mec. Piotr Janas, pełnomocnik dziewczyny i dodaje, że dopiero po poznaniu motywów uzasadnienia wyroku, będzie mógł powiedzieć coś więcej.

Sąd nie uznał winy Karoliny S. jedynie wobec oskarżeń złożonych przez pozostałą dwójkę nauczycieli.

Sprawa trafiła do sądu w kwietniu ub. roku.

Pedagodzy poczuli się zniesławieni pismem jakie Karolina S. wysłała do Kuratorium Oświaty w Lublinie i rady powiatu. Uczennica skarżyła się w nim m.in. na zaniedbania dyrektora placówki oraz reszty pracowników, którzy nie zrobili nic, by pomóc jej w związku z szykanami jakich doznawała w szkole.

Twierdziła także, że z ich winy nie zapisano jej na egzamin zawodowy i poddała w wątpliwość ich kompetencje.

Skarga uczennicy została odrzucona zarówno przez kuratorium jak i radnych powiatu lubelskiego.

- W piśmie do kuratorium nie ma nic obraźliwego, poza tym, nie było ono publiczne. Idąc tym tropem, to nikt nie może napisać żadnej skargi, ponieważ może to być odebrane jako zniesławienie - mówił nam mec. Piotr Janas w ubiegłym miesiącu.

Po złożeniu oskarżenia nauczyciele domagali się publicznych przeprosin i pieniężnego zadościuczynienia na rzecz lubelskiego hospicjium.

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:

Kurier Lubelski


Zobacz: Wojewódzka Inauguracja Roku Szkolnego

Wideo

Komentarze 12

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

N
No i co dalej
Jeśli mam szefa h... to od dziś już nie mogę się poskarżyć ?
P
POlak
to będą takie wyroki sądów. To nic ze jesteś niewinni my sprawimy że będziesz winny
U
UBywatel
Może też jest na telefon ?
s
sędziego
Skoro doszedł do takiego wniosku to dlaczego sądził? Mógł od razu umorzyć.
o
oko
widocznie sąd doszedł do wniosku że uczennica jest "normalna" inaczej, a wiadomo że tacy nie są sądzeni.
g
gość
Ryszard Milewski (53 l.) - sędzia, który przez telefon udzielał tajnych informacji rzekomemu pracownikowi Kancelarii Premiera - został ukarany przez sąd dyscyplinarny! Sędziowie uznali, że Milewski naraził godność funkcji prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku. Jego sprawą zajął się sąd dyscyplinarny. I nie zostawił na nim suchej nitki. - Wina obwinionego nie budzi wątpliwości. Wobec prezesa sądu trzeba stosować podwyższone standardy oceny zachowań. Na takim stanowisku trzeba czuć się i trzeba być niezawisłym i niezależnym od jakiejkolwiek władzy - mówił w ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Krzysztof Karpiński. Sąd uznał też za niewłaściwe, że Milewski z pominięciem drogi służbowej chciał wydelegować gdańskich sędziów na spotkanie informacyjne w Kancelarii Premiera Tuska o sprawach związanych z Amber Gold.
s
sprawiedliwość?
Sędzia Sądu Rejonowego w Żyrardowie Mirosław Topyła został obwiniony o to, że w dniu 3 marca 2017 r., na stacji paliw w okolicy Sochaczewa ukradł z lady banknot 50-złotowy pozostawiony tam przez innego klienta stacji, co stanowi uchybienie godności sędziego i za te przewinienie sąd dyscyplinarny I instancji wymierzył mu karę złożenia z urzędu.

Sąd Najwyższy, działając w niniejszym postępowaniu jako sąd odwoławczy, poczynił odmienne od sądu pierwszej instancji ustalenia faktyczne i na podstawie oceny zebranego w sprawie materiału dowodowego doszedł do wniosku, że "oskarżyciel nie wykazał, by obwiniony działał celowo, świadomie i z zamiarem kierunkowym przywłaszczenia banknotu 50-złotowego na szkodę osoby pokrzywdzonej".

Uzasadniając dzisiejszy wyrok Sąd Najwyższy wyjaśnił, że "z dopuszczonej opinii biegłego wynika, że obwiniony jest osobą odpowiedzialną, której zależy na opinii otoczenia, nieskłonną do ryzyka, introwertyczną, natomiast charakteryzującą się dużym stopniem roztargnienia". Opinia ta została skonfrontowana z innymi dowodami zebranymi w sprawie, w tym zeznaniami świadków, i znalazła w nich potwierdzenie.

SN zwrócił uwagę, że "dokonanie kradzieży zuchwałej na szkodę osoby starszej, stanowiącej przykład demonstracyjnego lekceważenia obowiązującego porządku prawnego musiałoby oznaczać, że obwiniony jest osobą całkowicie zdemoralizowaną, świadomie łamiącą nie tylko normy prawne, ale także wszelkie przyjęte społeczne kanony zachowania, wręcz osobą kpiącą sobie z opinii publicznej".

W ocenie sądu, w świetle wyłaniającego się z materiału dowodowego tej sprawy profilu psychologicznego obwinionego, a także jego dotychczasowej linii życiowej, nie ma żadnych przesłanek do takiej jego oceny. SN wyjaśnił, że jest wprost przeciwnie, "z zebranego w sprawie materiału dowodowego wynika, ze obwiniony jest osobą o prawidłowo ukształtowanej, zrównoważonej osobowości, jest osobą społecznie odpowiedzialną, nieskłonną do naruszania prawa i standardów społecznych oraz liczącą się z opinią otoczenia i przejawia tendencje do unikania sytuacji ryzykownych".
n
nielubięKODu
Art. 63. Prawo do składania petycji, wniosków i skarg
Dz.U.1997.78.483 - Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r.
Każdy ma prawo składać petycje, wnioski i skargi w interesie publicznym, własnym lub innej osoby za jej zgodą do organów władzy publicznej oraz do organizacji i instytucji społecznych w związku z wykonywanymi przez nie zadaniami zleconymi z zakresu administracji publicznej. Tryb rozpatrywania petycji, wniosków i skarg określa ustawa.
m
matematyka
A kto zwróci koszty tym dwóm pozostałym co ją pozwali? Bo z tego co wiem pozywało ją pięciu...
P
Pawlak
Teraz to się nawet poskarżyć nie będzie można, bo każdy "pokrzywdzony" będzie się mógł powołać na taki wyrok. Ten sędzia to chyba się zagapił - jak jego kolega ze stacji benzynowej co to nie ukradł 50 zł tylko wziął przez roztargnienie
C
Chichot Losu
"Sąd, sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie".
****
Sprawa powinna być przeniesiona do innego sądu.
W stosunkowo małej społeczności układowość jest taka, że obywatel jest bez szans.
Dodaj ogłoszenie