Ścieżka edukacyjna powstała na cmentarzu przy Lipowej

Agata Wójcik
Tablice na cmentarzu powstały z inicjatywy wiernych i duchowieństwa z Parafii Ewangelicko-Augsburskiej Świętej Trójcy w Lublinie.
Tablice na cmentarzu powstały z inicjatywy wiernych i duchowieństwa z Parafii Ewangelicko-Augsburskiej Świętej Trójcy w Lublinie. Anna Kurkiewicz
Udostępnij:
Na cmentarzu ewangelickim przy ul. Lipowej powstała interesująca ścieżka edukacyjna. Jest okazja do poznania życia pochowanych tu ludzi, zasłużonych dla naszego miasta.

- Cmentarz okazał się przestrzenią, która sprzyja opowieści o mniejszości wyznaniowej i historii Lublina, na którą mieli spory wpływ. Nie chcemy, by temat ewangelików powracał tylko okazjonalnie. Chcieliśmy stworzyć coś, co będzie trwałym śladem tej historii - mówi Andrzej Ner, który razem z żoną Magdaleną zajął się opracowaniem ścieżki, która powstała na cmentarzu ewangelickim przy ul. Lipowej.

Składa się na nią 15 tabliczek, w tym 13 poświęconych ewangelikom pochowanym na lubelskiej nekropolii.

- Często mówi się o Fabryce Wag Hessa czy szkole Vettera. Nie wszyscy, nawet rdzenni lublinianie, wiedzą kim oni byli. Chcieliśmy to zmienić - mówi Magdalena Ner.

Wszystkie tabliczki, które umieszczono przy nagrobkach, opatrzono w opis i kod QR, dzięki któremu można pobrać krótki film na temat pochowanej osoby lub całej rodziny zmarłego.

- Jak wiadomo, dla zwiedzających bardziej kusząca jest forma, która rokuje przyszłościowo. Chodzi o to, by każda grupa wiekowa mogła poznać ciekawą historię - zaznacza Andrzej Ner.

Filmy przedstawiające sylwetki zmarłych można obejrzeć także na kanale YouTube "Cmentarz Ewangelicki w Lublinie" lub na stronie internetowej Parafii Ewangelisko-Augsburskiej: www.lublin.luteranie.pl.

W kancelarii parafialnej przy ul. I Armii Wojska Polskiego 10 można natomiast za darmo dostać mapę cmentarza ze wskazanymi nagrobkami, przy których znajdują się tabliczki.

- Nie spodziewaliśmy się tak pozytywnego odzewu - przyznaje zgodnie małżenstwo Ner, bo, jak mówią, pomysł chwalą nie tylko lublinianie, ale także mieszkańcy innych miast, głównie ewangelicy.

Ścieżka edukacyjna powstała w ramach projektu "Rewaloryzacja cmentarza przy ul. Lipowej - dziedzictwa ekumenizmu i wielokulturowości" współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2007 - 2013.

Cmentarz ewangelicki przy ul. Lipowej ma charakter dwuwyznaniowy. Na początku grzebano na nim bowiem ewangelików dwóch wyznań: ewangelicko-augsburskiego i ewangelicko-reformowanego. Pierwszy pogrzeb na terenie tej nekropolii odbył się w 1826 roku.

Znani ewangelicy związani z Lublinem

Juliusz Vetter (1853 - 1917)
Jako współspadkobierca fortuny rodzinnej, prowadził odziedziczony po ojcu Karolu Rudolfie browar przy ul. Bernardyńskiej, destylatornię wódek przy ul. Misjonarskiej i założoną tam, do spółki z bratem Augustem, słodownię. Zasłynął jako fundator gmachu Szpitala Dziecięcego przy ul. Po-czętkowskiej (obecnie Staszica).

Wacław Moritz (1865 - 1947)
Po śmierci ojca Roberta Karola, założyciela Fabryki Maszyn i Narzędzi Rolniczych w Lublinie, został jej jedynym właścicielem. Pod jego zarządem zakład został rozbudowany i unowocześniony. Moritz produkował m.in. sieczkarnie czy pługi. W okresie okupacji austro-węgierskiej pełnił obowiązki wiceprezydenta Lublina.

Rodzina Wilhelma Hessa
Wilhelm Hess, z pochodzenia Czech, w 1879 r. przy ul. Lubar-towskiej otworzył zakład naprawy wag, by wkrótce rozpocząć ich samodzielną produkcję. "Fabryka Wag W. Hess" swoje wyroby sprzedawała z powodzeniem nie tylko w Królestwie Polskim, ale i w Rosji. Wilhelm zmarł jeszcze przed ogłoszeniem upadłości fabryki, na którą wpłynęły I wojna światowa i kryzys gospodarczy lat 30. Działalność chciał wznowić jego syn Karol. W 1947 r. obiekt został upaństwowiony i utworzono Lubelskie Fabryki Wag.

Ks. Aleksander Schoeneich (1861 - 1939)
Był cenionym luterańskim teologiem oraz pisarzem i publicystą religijnym. Prowadził intensywną działalność społeczną, m.in. jako współzałożyciel Biblioteki Publicznej im. H. Łopacińskiego w Lublinie i wiceprezes Lubelskiego Towarzystwa Szkół Średnich. Brał również udział w działalności Muzeum Lubelskiego. W latach 1916 - 1918 był członkiem Rady Miejskiej Lublina. Został nagrodzony m.in. Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski i Odznaką Honorową "Za Walkę o Szkołę Polską".

Robert Moritz (1830 - 1906)
Po przeniesieniu się do Lublina podjął pracę jako kotlarz w warsztacie swojego krewnego, Józefa Przybylskiego. Po ożenku z jego córką przejął kierownictwo nad zakładem. Po jej śmierci ożenił się z Antoniną z Lubowieckich i do spółki ze Szkotem Aleksandrem MacLeodem otworzył niewielką Fabrykę Narzędzi Rolniczych przy Krakowskim Przedmieściu.

Na podstawie opracowania A. Ner i M. Ner

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

U
Ulka
Myśląc w ten sposób jak @dlaczego? nie zeszlibyśmy z drzewa ;-(
"Ciągle ktoś nam każe uczyć się obcej historii i tej historii każe nam być wdzięczny....-a to gdzie postawić psa aby wywąchał ślady Singera ,a to w której ławce zasiąść aby poczuć szczypnięcie
Vettera. Hess też wielu po wojnie śnił się po nocach (no może nie ten)
I to wszystko po to aby potem taki Stefan Michnik miał sobie z czego kpić że sławnych Polaków to on może na palcach jednej ręki policzyć . Co gorsze że za te : ścieżki,wesela,pomniki,muzea płaci polski podatnik. "
To nie jest obca historia - to jest historia nasza polska - bo na polskiej rozgrywała się ziemi. I nie ma znaczenia narodowość tego, kto tu mieszka. W różnorodności siła :-)Inicjatywa ewangelicka jak najbardziej pożądana. Katolikom i prawosławnym i innym nie tylko na Lipowej tez by się takie ścieżki przydały. Serio. :-)
U
Ulka
Myśląc w ten sposób nie zeszlibyśmy z drzewa ;-(
J
Jacek
To nie jest obca historia. Ci ludzie mieszkali w Lublinie i dużo dla tego miasta zrobili.
d
dlaczego ?
Ciągle ktoś nam każe uczyć się obcej historii i tej historii każe nam być wdzięczny....-a to gdzie postawić psa aby wywąchał ślady Singera ,a to w której ławce zasiąść aby poczuć szczypnięcie
Vettera. Hess też wielu po wojnie śnił się po nocach (no może nie ten)
I to wszystko po to aby potem taki Stefan Michnik miał sobie z czego kpić że sławnych Polaków to on może na palcach jednej ręki policzyć . Co gorsze że za te : ścieżki,wesela,pomniki,muzea płaci polski podatnik.
Ja wam gwarantuję że bez bajek Tuwima szło by przeżyć a i Wieniawskiego i Hessa byłoby kim zastąpić ......gdyby nam w wojnę i tuż po wojnie ziomale tych tu czczonych inteligencji nie wystrzelali i po kazamatach nie wymordowali
m
mik
super sprawa, na katolickiej części też można by to zrobić
Przejdź na stronę główną Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie