Seks na saksach. Jak Opolanki jadą do Niemiec, aby zarabiać własnym ciałem

Mirosław Dragon
Mirosław Dragon
Jak wiele Opolanek, pojechały do Niemiec za chlebem. Miały sprzątać, stać przy taśmie w fabryce, zbierać pieczarki. Wolały zarabiać szybciej i łatwiej - własnym ciałem.

Najbardziej boją się tego, żeby ich nie rozpoznano. Zanim zgodzą się na wywiad, zastrzegają: w artykule nie wolno podawać nie tylko ich nazwisk, ale i imion ani wieku. Najlepiej, żeby nie podawać żadnych szczegółów osobistych, po nich łatwo bowiem rozpoznać człowieka.

A one pochodzą z małych miasteczek na Opolszczyźnie: z Olesna, Ozimka, Nysy. Niektóre mają mężów i dzieci. Wszystkie mają rodzinę na Śląsku, którą odwiedzają w czasie urlopu, na Boże Narodzenie.

Rodzina myśli, że pracują w Niemczech jako sprzątaczki, przy taśmie produkcyjnej albo przy zbiorze pieczarek. Bo to właśnie miały robić.

Kiedy Anna, atrakcyjna 35-latka z Olesna, straciła pracę, przez telefon zwierzyła się przyjaciółce, mieszkającej od kilku lat w Niemczech.

- Przyjedź do mnie, bez problemu załatwię ci pracę przy sprzątaniu, na początek będziesz mieszkała u mnie - powiedziała Baśka.

Anna długo się nie zastanawiała. Kupiła bilet na autokar i pojechała do Kolonii. Po powitaniu między przyjaciółkami odbyła się kluczowa rozmowa.
- Słuchaj, Ania, tutaj można zarobić o wiele większe pieniądze - powiedziała Baśka.
- Ale chyba nie trzeba dawać d… - zażartowała przyjaciółka.
- Nooo... właśnie trzeba! - usłyszała odpowiedź.
- Kategorycznie odmówiłam, a wtedy Baśka odpowiedziała mi: - Dobra, załatwię ci sprzątanie, ale po tygodniu sama zobaczysz: naharujesz się, będziesz miała zniszczone dłonie, a i tak zarobisz dziesięć razy mniej ode mnie.

Seks na saksach. Jak Opolanki jadą do Niemiec, aby zarabiać własnym ciałem

Nie jesteśmy prostytutkami!

Jak najszybciej można obrazić Baśkę i przedwcześnie zakończyć rozmowę? Nazywając ją prostytutką.

- Człowieku, prostytutki to są na ulicy albo w Paschy (Pascha to największy w całej Europie dom publiczny, stojący w niemieckiej Kolonii: 10 pięter, 126 apartamentów, ponad 200 prostytutek - red.) - mówi Baśka. - My świadczymy usługi. A w ogóle, żeby to zrozumieć, trzeba pomieszkać w Niemczech i zrozumieć, jacy są Niemcy.

- A jacy są Niemcy? - pytam.

- To jest kraj, w którym rewolucja seksualna zmieniła całkowicie mentalność, dla Niemców seks to czysta rozrywka - opowiada Baśka. - Podam ci przykład. Jedna z moich niemieckich znajomych powiedziała z uśmiechem: „Zrobiłam kumplowi loda, bo od dłuższego czasu jest bez kobiety, a to bardzo sympatyczny facet". Nic ich nie łączyło, to nawet nie było za pieniądze.

Podobnie mówi Anna: - W Niemczech jest ogromne przewartościowanie, wiele kobiet bez żadnego wstydu decyduje się na zarabianie ciałem. Mówią: „Hauptsache - das Geld stimmt", czyli najważniejsze, że jest kasa.

Testosteron działa z rana

Niech nikt, czytając o Opolankach zarabiających ciałem, nie wyobraża sobie kobiet stojących przy drogach i zaczepiających kierowców.

- Moja praca wygląda prawie jak w biurze - twierdzi Baśka. Autobusem miejskim jedzie na dziesiątą na Kaiserstrasse. Przy tej ulicy stoi trzypiętrowa kamienica, w której są dwupokojowe mieszkania. Właściciel kamienicy wynajmuje je prostytutkom.

Seks na saksach. Jak Opolanki jadą do Niemiec, aby zarabiać własnym ciałem

Baśka klientów przyjmuje do 16.00, potem wraca do domu. Dlaczego pracuje w jasny dzień, skoro przecież słynne dzielnice rozpusty ożywają zazwyczaj dopiero nocą?

- U facetów testosteron buzuje od rana i właśnie wtedy jest najwięcej klientów - wyjaśnia Baśka.

Za wynajęcie apartamentu płaci 70 euro za dzień. Ile płacą jej klienci?
- To zależy od programu - odpowiada Baśka. Program to zakres usług. Najtańszy jest seks oralny - 30 euro, szybki numerek to koszt 50 euro, godzinna wizyta z kąpielą przed i kawą po to koszt 80 euro. U Baśki najdrożej płaci się 100 euro - za pieszczoty oralne i seks, z kąpielą przed i kawą po.

- Oczywiście są i dużo droższe usługi, ale trzeba mieć Vollprogramm, a ja za bardzo się szanuję, żeby godzić się na takie coś - dodaje Baśka.

Co wchodzi w zakres Vollprogramm (pełnego programu)?

- Przede wszystkim seks analny, o to klienci pytają najczęściej, poza tym seks oralny bez prezerwatywy, z połykaniem spermy, trójkąty, sado-maso, a nawet zupełnie obrzydliwe rzeczy: Natursekt i Naturcaviar, co dosłownie znaczy: „naturalny szampan" i „naturalny kawior" - opowiada Baśka.

Seks na saksach. Jak Opolanki jadą do Niemiec, aby zarabiać własnym ciałem

Baśka średnio zarabia 300 euro dziennie. Iwona, 25-letnia, bardzo atrakcyjna blondynka, czasem wyciąga 1000 euro i to od jednego klienta.

- Jedną z opcji jest Begleitservice, klient zamawia kobietę na całą noc, często jako osobę towarzyszącą np. na imprezy okolicznościowe w firmie - wyjaśnia Iwona. - Po imprezie spędzam z klientem noc w hotelu, a rano po śniadaniu wracam do domu.

W ogłoszeniach panie do usług zazwyczaj informują, jaki program świadczą, podają też swój szczegółowy opis.

- Trzeba podać wszystko: 25 lat, sylwetka kobieca, rozmiar 38, biust 90 cm, miseczka C, wzrost 165 cm, blondynka, piercing w pępku, tatuaż na łydce, całkowicie wygolona, mówię po niemiecku i polsku - mówi Iwona. - Nawet jeśli nie podam tego w ogłoszeniu, Niemcy, umawiając się telefonicznie na wizytę, i tak wypytają o to wszystko. Traktują to jak towar: zanim się zdecydują, chcą dokładnie wiedzieć, za co płacą.

HE, czyli tylko rączką

Z Gabrielą jest jeszcze inna historia. W Polsce przedszkolanka, po wyjeździe do Niemiec została dyplomowaną fizjoterapeutką. Kilka lat temu otwarła swój gabinet masażu leczniczego.

Interes jednak w ogóle się nie kręcił. Aż do momentu, kiedy do wachlarza usług włączyła masaż erotyczny.

W ogłoszeniu podaje: „Massage. Ohne GV, nur HE". To skrót od „ohne Geschlechtsverkehr, nur Handentspannung" (bez stosunku płciowego, tylko z ręcznym odprężeniem). Taki masaż kosztuje 150 euro i klienci walą drzwiami i oknami, mimo że nawet podczas "ręcznego odprężenia" Gabriela jest ubrana w zapięty pod szyję biały fartuch!

- Facetów to właśnie podnieca - śmieje się Gabriela.

Kiedy Anna nie chciała posłuchać rady swojej przyjaciółki Baśki, aby zarabiać ciałem, zrobiła kurs profesjonalnego masażu.

- Kiedy szukałam pracy, za każdym razem pytano mnie, czy będę robiła masaż „mit HE" - opowiada Anna. - Kiedy odmawiałam, szefowie kończyli rozmowę kwalifikacyjną. A przecież nie pytałam o pracę w lokalach z masażem erotycznym, tylko w gabinetach, które mają podpisane umowy z kasą chorych!

Niemieccy pacjenci wybierają jednak te gabinety, gdzie po przepisanym przez lekarza masażu pleców mogą liczyć za dopłatą na „ręczne odprężenie".

Seks na saksach. Jak Opolanki jadą do Niemiec, aby zarabiać własnym ciałem

Gabrieli w ogóle to nie przeszkadza.
- Kiedy jeszcze w Polsce pracowałam w przedszkolu, to nieraz musiałam przebrać zafajdane dziecko. To było nieprzyjemne, a nie trochę spermy na rękach.

Podobnie swoją pracę bagatelizują Baśka i Iwona. Tłumaczą: seks oralny robię tylko przez prezerwatywę, faceci są tak napaleni, że często już przy kąpieli jest po wszystkim, nie daję się przelecieć, to on ma leżeć, ja jego obsługuję, mamy swoje sposoby na szybkie doprowadzenie do finiszu, często bez stosunku.

- Takie tłumaczenia są normalne u prostytuujących się kobiet - komentuje Justyna Laxy-Kruppa, psycholog zajmująca się problematyką seksuologiczną. - „Prostytutka to tirówka, ja tylko dobrze się bawię, a przy okazji zarabiam pieniądze." Takie tłumaczenie słyszy się najczęściej. Jest to po prostu mechanizm obronny. Zaprzeczanie, że mężczyźni korzystają z nich, często jak z przedmiotu.

Czym zajmuje się mama?

Prof. Romuald Jończy, który badał migracje zarobkowe mieszkańców Opolszczyzny, przyznaje, że słyszał o prostytuowaniu się Opolanek za granicą.

- Już w 1913 roku prof. Stanisław Głąbiński pisał, że kobiety znacznie gorzej od mężczyzn znoszą rozłąkę, oderwanie od swojego środowiska. Potwierdzają to wszystkie badania - mówi prof. Romuald Jończy. - Poza tym niepisane prawo migracji mówi, że to, czego nie wypada robić w Polsce, można robić za granicą. Po wyjeździe opada gorset obyczajowy, puszczają hamulce moralne. Do tego dochodzi możliwość zarabiania pieniędzy, a większość Polek po to właśnie jedzie za granicę.

Seks na saksach. Jak Opolanki jadą do Niemiec, aby zarabiać własnym ciałem

Jak wiele Opolanek zarabia na Zachodzie prostytucją?

- Prawdopodobnie nie jest to masowe zjawisko, choć wiele wskazuje na to, że nie są to też tylko incydentalne przypadki - dodaje profesor Jończy. - Generalnie jednak na ten proceder hamująco wpływa po pierwsze zakodowany u wielu kobiet etos rodziny, a po drugie fakt, że migracje kobiet z naszego regionu są raczej skoncentrowane, grupowe, co powoduje, że obok są ludzie z tej samej miejscowości.

Bohaterki tego reportażu zgodziły się na rozmowę, mimo obawy, że zostaną rozpoznane przez ich rodziny i znajomych.

- Chętnie rozmawiam o tym, bo dzięki rozmowie oczyszczam się - powiedziała Iwona. Jako jedyna nie chciała jednak opowiadać o szczegółach swojej pracy. Mówiła: - Kiedy za dużo pytasz, czuję się „angegriffen" (atakowana - red.).

Podczas rozmowy Opolanki przyznają, że ich praca odcisnęła piętno na życiu prywatnym.

Iwona rozstała się niedawno ze swoim chłopakiem. Wiedział, jaki jest jej zawód. Na początku to akceptował, po pewnym czasie zaczął jednak wypominać jej w kłótniach setki innych facetów.

Baśka rozwiodła się z mężem, poza tym ciągle ją gryzie, czy jej dzieci domyślają się, czym zajmuje się ich mama.

Wszystkie kobiety zgadzają się w jednym: efektem ubocznym ich pracy jest utrata szacunku do mężczyzn.

- 80 procent facetów, którzy do mnie przychodzą, to żonaci. To dupki, które mają tylko jedną potrzebę i nie potrafią nad tym zapanować - mówi ostro Baśka.

- Są śmieszni, skoro płacą 150 euro za to, że po masażu na koniec zaspokajam ich ręką - dodaje Gabriela.

Dlaczego zatem nie skończą ze sprzedawaniem swojego ciała? - To nie grzech i nie przestępstwo, tylko praca - mówi krótko Baśka.

Seks na saksach. Jak Opolanki jadą do Niemiec, aby zarabiać własnym ciałem

Czy taką pracę da się wykonywać bez uszczerbku, bez bolesnych śladów?
- Nie da się - odpowiada krótko Justyna Laxy-Kruppa. - Prostytucja zawsze zostawia ślad w psychice. Kobieta musi poradzić sobie ze świadomością, że jest traktowana jak towar, jak przedmiot, że musi wykonać określone polecenie i w konkretny sposób zaspokoić osobę, która korzysta z jej seksualnych usług. Jedna znosi to lepiej, druga gorzej. Czasem dopiero po latach mogą pojawić się lęki, nerwice, depresje.

- Nieprawdą jest też, że traci się tylko szacunek dla mężczyzn, często traci się szacunek do siebie - dodaje Justyna Laxy-Kruppa.

Imiona, wiek i niektóre szczegóły osobiste opisywanych kobiet zostały zmienione.

Reportaż ukazał się po raz pierwszy w 2010 roku. Przypominamy go w ramach cyklu "Hity nto", w którym będziemy publikować dla Was nasze najciekawsze teksty.

Czytaj także

Ogródki działkowe znów na topie

Wideo

Materiał oryginalny: Seks na saksach. Jak Opolanki jadą do Niemiec, aby zarabiać własnym ciałem - Nowa Trybuna Opolska

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3