Sergiusz Prusak (Górnik Łęczna): Widać w nas jeszcze lekki stres

KK
fot. Karol Kurzępa
Udostępnij:
Po dwóch kolejkach sezonu 2018/19 II ligi, Górnik Łęczna ma na swoim koncie cztery punkty po remisie 2:2 z Gryfem Wejherowo oraz wygranej 2:1 ze Skrą Częstochowa. O sytuacji zielono-czarnych na początku nowych rozgrywek porozmawialiśmy z kapitanem łęczyńskiej drużyny, Sergiuszem Prusakiem.

Za wami udany początek sezonu przed własną publicznością, ponieważ udało się wygrać,a to jest chyba najważniejsze?
Tak, aczkolwiek to spotkanie kosztowało nas nieco za dużo nerwowości. Chcieliśmy na swoim stadionie sięgnąć po komplet punktów by od samego początku piąć się w tabeli i znajdować się w czołówce. Zespół jest jeszcze w trakcie budowy. Udało nam się strzelić bardzo ładną bramkę na 1:0 i potem niepotrzebnie oddaliśmy inicjatywę rywalowi i Skra doprowadziła do remisu, po części po moim błędzie. Jednak w dobrej drużynie musi być tzw. "team spirit". Dlatego w szatni powiedzieliśmy sobie kilka mocnych słów i najważniejsze, że ostatecznie wyciągnęliśmy ten rezultat na 2:1.

A jak Sergiusz Prusak odnajduje się w tej młodej szatni jako kapitan zespołu?
Bardzo dobrze, bo można powiedzieć, że szatnia Górnika to mój drugi dom. Czuje się w Łęcznej świetnie i mam nadzieję, że tak samo będzie z naszymi nowymi zawodnikami, ponieważ każdy z nich został tu przyjęty bardzo dobrze. Nie ma tutaj podziału na młodych i starych. Każdy z zawodników na boisku ma zapieprzać i wiedzieć jakie zadania ma do wykonania na murawie.

Jak wygląda proces zgrywania nowego zespołu?
Z poprzedniego sezonu w klubie została tylko garstka zawodników. Za nami krótki okres przygotowawczy, ale uważam, że z każdym kolejnym meczem ligowym nasza gra będzie wyglądać lepiej. Póki co, widać w nas jeszcze lekki stres, szczególnie po młodszych kolegach. Jednak najważniejsze żebyśmy regularnie punktowali, a wtedy stres będzie mijał.

Większość zawodników ma do czynienia pierwszy raz z taką sytuacją w Górniku. Dla pana z kolei to nie nowość, gdyż to samo działo się w klubie rok temu, a wiadomo jaki był finał. Przed kolejnymi rozgrywkami nie było więc obawy o ten projekt?
Absolutnie nie. Bardziej zastanawiałem się nad tym jaką presję będą musieli podnieść młodzi zawodnicy. Widać to było w Wejherowie szczególnie podczas pierwszej połowy kiedy straciliśmy dwie bramki. Potem jednak nastąpiło przebudzenie i udało się wywalczyć remis, a przy odrobinie szczęścia nawet wygrać. Natomiast przeciwko drużynie z Częstochowy narzuciliśmy swój styl gry i przez większość spotkania dominowaliśmy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

....
Serkowi zawdzięczamy bardzo dużo. W wielu meczach był naszym najlepszym zawodnikiem. Obronił wiele a że zdarzają mu się pomyłki to w porównaniu do obronionych w ekstraklasie czy w I lidze sytuacji można a nawet trzeba mu to wybaczyć. Nie jego winą jest brak skuteczności napastników. Mecze się wygrywa strzelając bramki a nie je broniąc....
G
Gość
Prusak już powinien być w odstawce czas swoje zrobił,a za zasługi trenować trampkarzy.
s
stanley
Dobrze że przyznał się winy za bramkę . Miałem wrażenie jak by spał na bramce . Mecz był po 20 godz to może dla starego była pora spania . Puszczać młodych na bramę . Z drużyny przeciwnej bronił 16 latek , i o mały włos byłoby bez punktu . Serek daj młodym szansę .
P
Piotr
Ale pan mówi o stresie gry w II lidze, pan zawodnik dobiegający 40- tki, grający przez kilka sezonów w ekstraklasie i I lidze. Coś tu nie halo nie sądzi pan?
Przejdź na stronę główną Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie