Sierakowski: Mamy partię głupków i partię cyników. Sojusz też nie jest cnotliwy

Joanna Miziołek
Sławomir Sierakowski
Sławomir Sierakowski Bartek Syta/Polskapresseq
- Elektoratowi PiS potrzebny jest inny typ przywódcy niż pozostałym partiom. To musi być ktoś z zadatkami na dyktatora. Może być to ktoś zupełnie nowy, jakiś lokalny prorok, typu ks. Natanek czy Andrzej Lepper. Może nagle wypłynąć na jakiejś symbolicznie ważnej sprawie, zyskać poparcie ojca Rydzyka i zostać nowym Kaczyńskim, ale dopiero po jego odejściu - mówi publicysta Sławomir Sierakowski w rozmowie z Joanną Miziołek.

Po co dzisiaj wchodzi się do polityki? Dla władzy, pieniędzy?
Nie wiem. Mam wrażenie, że dzisiaj najsilniejszym fetyszem jest rozpoznawalność, dla której tracą głowę nawet całkiem porządni ludzie.

Rozumie Pan powrót do gry Aleksandra Kwaśniewskiego? Wrócił na poważnie? Czy to wciąż podchody?
Aleksander Kwaśniewski od jakiegoś czasu w prywatnych rozmowach sygnalizował zainteresowanie może nie powrotem do bieżączki politycznej, ale ułożeniem w nowy sposób istniejących podmiotów politycznych. To coś więcej niż podchody, ale jeszcze daleko do decyzji o starcie w wyborach albo tworzeniu nowej partii. Jeśli napotka istotny opór, nie będzie angażował się na siłę.

Po co wrócił?
Stworzyć lepszą od obecnych partii ofertę wyborczą, dla osób o nieprawicowych poglądach.

Czemu były prezydent postanowił angażować się w inicjatywę polityczną z Januszem Palikotem?
Raczej między innymi z Januszem Palikotem. Kwaśniewski wolałby, żeby to był i Palikot, i Miller. Musi mieć świadomość, że stanięcie po jednej stronie w rywalizacji między liderami obu partii osłabia go bardziej, niż gdyby udało mu się od ręki tę rywalizację zakończyć.

Który z pary jest bardziej ryzykowny dla Aleksandra Kwaśniewskiego?

Z pary Palikot - Miller ten pierwszy jest bardziej kontrowersyjnym politykiem niż drugi dla elektoratu Kwaśniewskiego. Nie mówiąc o tym, że Kwaśniewski zaczął w ogóle od uratowania Palikota, który po kompromitującej go i odbierającej mu jedyną symboliczną przewagę nad Millerem awanturze z Wandą Nowicką stanął na granicy przepaści.

Co będzie Pan radził Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, gdy się Pan z nim spotka?
Żeby pojechał na konferencję ukraińskiej "Krytyki Politycznej" do Kijowa jako członek globalnej komisji ds. polityki narkotykowej. A w sprawie nowej inicjatywy, to o dobre rady nietrudno, gorzej może być z możliwościami ich realizacji. Choć na przykład konieczność zapewnienia obecności kobiet w grupie inicjującej nowe przedsięwzięcie wydawała się oczywistą oczywistością po lewej stronie, a jednak tak się nie stało. Metoda na "trzech tenorów", a nawet czterech to mogło się podobać dekadę temu i raczej konserwatywnemu wyborcy. Zamiast otaczać się wianuszkiem małych i mniejszych partii, które wyliczał na konferencjach Palikot, może należało najpierw zbudować coś w rodzaju komitetu honorowego złożonego z symbolicznie istotnych osób, które nie kojarzą się z partiami, a gotowe są kibicować Kwaśniewskiemu. Przybliżałoby to tę inicjatywę do ludzi, a oddalało od słusznie nisko ocenianych partii. Ostatnio Agnieszka Holland stała się symbolem liberalnego wyborcy PO, który ostatecznie wypowiedział zaufanie Tuskowi. Pierwsze, co należałoby zrobić, to skierować do niej prośbę o wsparcie. Jeśli cała energia pójdzie w rywalizację Kwaśniewski - Miller albo w namawianie opatrzonych, najdelikatniej mówiąc, polityków na start z list, to nie jestem pewien, czy ta inicjatywa coś zmieni. Może nawet osiągnąć sukces wyborczy, ale bez przełożenia się na naprawę życia politycznego. To jest przecież zmora naszej polityki, że prawie co roku są jakieś wybory, a od ponad dwóch dekad widzimy tych samych ludzi, którzy - jak w ostatnich latach Platforma - głównie panują, a nie rządzą.

Kiedy Pan patrzy na projekt Europy Plus, o czym Pan myśli? Szansa dla nowoczesnej lewicy czy raczej partia biznesu?
"Partia biznesu" to wyzwisko rzucone przez SLD, który nie jest wcale bardziej cnotliwy w tych sprawach. Na pewno powrót Kwaśniewskiego to jest szansa na zastąpienie - w całości lub w części - Platformy nowym podmiotem, który nie będzie oddalał Polski od Europy w sprawach światopoglądowych. To już coś, dlatego kibicuję tej inicjatywie.

Już powstały pierwsze przymiarki do list wyborczych. Mieliby się na nich znaleźć między innymi Paweł Piskorski, Andrzej Olechowski, Józef Oleksy. To są przedstawiciele nowej siły politycznej?
(śmiech) No oczywiście to wygląda na bardzo defensywną strategię: pozbierać rozpoznawalnych polityków, odkurzyć, postawić na scenie i zagrajmy to jeszcze raz. Z drugiej strony, trudno jest znaleźć dziś innych albo lepszych, bo każdy, kto się na czymś zna i mu na czymś zależy, chce się zajmować konkretną pracą, a nie spędzać czas na nieustających konferencjach prasowych i pustych kłótniach, a inaczej nie zaistnieje w mediach.

Leszek Miller nie zgodził się na współpracę z Palikotem. Dobrze zrobił?
Nie wiem, jakie są cele i motywacja Millera. Jeśli to tylko spór ambicjonalny, to szkoda. Ale jeśli rodzaj licytacji, to zależy, jaki będzie efekt dla partii, której jest przywódcą. Na razie zyskiwał w sondażach i utrwalał przewagę nad Palikotem. Teraz może zacząć tracić, bo rywalizował będzie już nie z Palikotem, ale z Kwaśniewskim i z tymi, których Kwaśniewski przyciągnie swoim powrotem.

Jeśli z SLD odejdzie Ryszard Kalisz, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polityków Sojuszu, partia dużo straci.
Pewnie tak, ale Miller nie może też sobie pozwolić na podwójną lojalność w swoich szeregach. Jeśli Miller od razu nie wyrzuci Kalisza, to znaczy, że dopuszcza możliwość włączenia się w Europę Plus i chodzi mu tylko o jak najlepsze dla siebie warunki lub chce sprawdzić, czy to w ogóle zaskoczy. Jeśli zaskoczy i zostanie uznane przez część dotychczasowych wyborców Platformy za lepszy wybór, to mogą dołączyć do nich wyborcy SLD i Miller może się znaleźć w trudnej sytuacji. A jeśli nie zaskoczy i Kwaśniewski się wycofa, to pozostaje sprawa rywalizacji Millera z Palikotem, którą trzeba będzie rozstrzygnąć. Niedobrze, że czekają nas takie podchody, bo gdyby Kwaśniewskiemu udało się od razu włączyć Ruch Palikota i SLD, to właściwie z miejsca stałby się równorzędną konkurencją dla PO i PiS.

Platformie Obywatelskiej po sporze o związki partnerskie elektorat odpływa w stronę lewicy. Ruch Palikota czy SLD potrafią to wykorzystać?
Palikot pogrążył się gorszącym sporem z Wandą Nowicką. Jedyna przewaga, jaką miał nad Millerem, to te kilka osób, którym nie da się zarzucić koniunkturalizmu w sprawach lewicowych. Nowicka była z tego punktu widzenia najważniejsza. Tymczasem nie tylko nie ma jej już w Ruchu Palikota, ale przy okazji Palikot wypowiedział ileś bzdur w języku tych, których miał zwalczać, a nie naśladować. Dlatego to raczej SLD mógł się wzmocnić z powodu kompromitacji Platformy przy głosowaniu nad wnioskami partnerskimi. Ale wydaje się, że najbardziej powiększyła się liczba ludzi odrzucających wszystkie obecne partie. Kwaśniewskiemu się uda, jeśli to właśnie ich przekona.

Czy Europa Plus ma szansę na dwucyfrowy wynik w wyborach do europarlamentu?
Jak najbardziej, nawet bez SLD, jeśli Platforma dalej będzie tracić liberalnych wyborców albo jeśli dojdzie do jakichś niekorzystnych perturbacji po wyrzuceniu Gowina i rząd straci większość. Kryzys gospodarczy prawie zawsze osłabia partię rządzącą.

Platforma Obywatelska po konflikcie w sprawie związków przestała być już taka obywatelska?
"Obywatelska" to dla mnie równie jasne słowo jak "platforma". Przy związkach partnerskich wyszedł nie tylko anachronizm Platformy (także w stosunku do konserwatystów z innych krajów, którzy od dawna akceptują już związki partnerskie i znacznie więcej praw mniejszości), ale także protekcjonalna postawa wobec obywateli. Przecież w tej ustawie nie chodzi o nic więcej niż jedynie o uznanie istniejących realiów, w których żyją ludzie. To nie jest jakaś inżynieria społeczna, ale dostosowanie prawa do istniejących norm funkcjonowania. Jeśli Platforma uważa, że wie lepiej, jak żyją Polacy, niż oni sami, i że nie uznając ich praw, zmieni im te życia na właściwsze, to nazywanie się obywatelską traci jakikolwiek sens.

Donald Tusk mocno naciska na Platformę w tej sprawie. Od początku swojej kariery politycznej przeżył dużą przemianę. Przestaje być liberalnym konserwatystą, a zaczyna liberalnym lewicowcem?
(śmiech) Bardzo zabawne. Pani już zapomniała, że Donald Tusk w latach 90. był antyklerykalnym, uznającym prawo kobiet do aborcji liberałem, który na konserwatywne jazdy posła Niesiołowskiego odpowiadał pukaniem się w czoło. Ale to dawało wtedy niecałe 5% poparcia i należało nawrócić się na konserwatyzm. Teraz wypada z kolei znowu przejść przynajmniej częściowe nawrócenie, odwrócenie, przewrócenie, w każdym razie jest inna koniunktura.

Jak długo będzie trwał lewicowy skręt Tuska? Mówi się o tym, że przyszły rząd mógłby współtworzyć z lewicą.
Możliwe, że jeszcze w tej kadencji do koalicji dołączy SLD. Jeśli Tusk wyrzuci Gowina, to nie pójdzie za nim wcale wielu posłów, ale wystarczy, żeby poszło trzech, żeby brakowało większości i SLD stałby się niezbędny. A z kolei dla tej partii udział we władzy, nawet jeśli bardzo ryzykowny ze względu na kolejne wybory, to jednak byłaby jakaś zmiana. Gdyby SLD był w stanie objąć i z sukcesem poprowadzić kilka ministerstw, to mógłby na tym sporo zyskać. Także indywidualne ambicje coraz bliższego emerytury Millera mogą go skłaniać do takiego rozwiązania. Prawdopodobieństwo, że w przyszłej kadencji Platforma utrzyma poparcie, jest małe, nie tylko ze względu na kryzys, ale także ze względu na te żenujące widowiska przy okazji każdej ustawy światopoglądowej.

Możliwe, że jeszcze w tej kadencji do koalicji dołączy SLD. Dla tej partii udział we władzy, nawet jeśli bardzo ryzykowny ze względu na kolejne wybory, to byłaby jakaś zmiana

Skończył się czas Platformy dla wszystkich, od Arłukowicza po Gowina? Frakcja konserwatystów jest coraz bardziej marginalizowana. Jarosław Gowin może skończyć jak Jan Maria Rokita?
Rokita nie był politykiem cynicznym, więc miał mniejsze szanse. Gowin prezentuje się jak coraz bardziej prawicowy fanatyk, ale jest cyniczny. Byłby niebezpieczny, gdyby miał jakieś zdolności organizacyjne. Nie wiem, czy może być czymś więcej niż elementem układanki, którą układa Tusk, Kaczyński czy ktoś bardziej podmiotowy. W ogóle podmiotowych polityków mamy najmniej, bo tych kilku, którzy zostali, wycięło wszystkich innych i ostali się i dochodzą wyłączni tacy, co mają zadatki na karnego żołnierza. Mamy więc "partię głupków" i "partię cyników" - żeby nawiązać do głośnej wypowiedzi na temat własnej partii kongresmena, który nazwał Republikanów "stupid party". Pierwsza nadaje ton debacie publicznej kolejnymi wariackimi pomysłami typu zamach w Smoleńsku, druga stara się zebrać wszystkich pozostałych, żeby "bronić" kraju przed pierwszą.

Co z prawą sceną strony politycznej? Jest zabetonowana?
Wciąż wydaje się własnością jednego człowieka. Ale ten człowiek nie będzie wodzem wiecznie. Gorzej, że zostawi po sobie pogorzelisko. Żadnych osobowości, żadnej wizji politycznej, bo przecież PiS od dawna nie zajmuje się polityką, tylko Smoleńskiem.

Czy połączenie PJN z PSL może być alternatywą dla PiS?
Elektoratowi PiS potrzebny jest inny typ przywódcy niż innym partiom. To musi być ktoś z zadatkami na dyktatora. Zbigniew Ziobro, Paweł Kowal i Janusz Piechociński są zbyt normalni. To może być ktoś zupełnie nowy, jakiś lokalny prorok, typu ks. Natanek czy Andrzej Lepper, może nagle wypłynąć na jakiejś symbolicznie ważnej sprawie, zyskać - na razie wciąż niezbędne - poparcie ojca Rydzyka i zostać nowym Kaczyńskim, ale to dopiero po jego odejściu. Takie inicjatywy jak PJN czy partia Ziobry nie mają szans, bo są budowane jak niepopulistyczne, a przynajmniej ta druga adresuje swój przekaz do tradycyjnie populistycznego wyborcy.

Kiedy dzisiaj patrzy Pan na politykę, żałuje Pan, że do niej nie wszedł?
Ale ja z niej nigdy nie wyszedłem. Partie akurat są najmniej polityczne, skoro nie zajmują się zmianą społeczną, tylko zmieniają siebie w zależności od bieżących koniunktur. W tym sensie polityka jest gdzie indziej. Jest w niej każdy, kto działa w społeczeństwie na rzecz jakiejś rzeczywistej zmiany. Przecież żeby taki czy inny polityk mógł się "nawrócić", musi mieć najpierw na co się nawrócić. (śmiech)

Sławomir Sierakowski, publicysta, redaktor naczelny "Krytyki Politycznej"

FLESZ: Kiedy będzie wiosna? Zwierzęta dają sygnały.

Wideo

Materiał oryginalny: Sierakowski: Mamy partię głupków i partię cyników. Sojusz też nie jest cnotliwy - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 13

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

k
konsument

skreślam ze swojej listy jednego waszego reklamodawcę. pasuje?

p
propaganda

artykuł mając jeden wpis znajdował się w zakładce "najczęściej komentowane. Żałosna metoda propagandowa. I wy chcecie zarabiać pieniądze na "obiektywnej informacji"? Dziwię się reklamodawcom że nie dostrzegli gdzie lokują swoją kasę. Wstyd.

e
ex

niech się zajmuje analizowaniem wrogim działaniem ziomków z B'nai B'rith i szabas gojów,my w Polin nie potrzebujemy takich rad.

F
Franciszek D. Ksut

... lewacko-antypolska kanalia

e
errata

oczywiście chodziło mi o 11 Listopada 2011 roku!

b
bond 007

Jeżeli miałbym zapłacić za czytanie takich palantów jak Sierakowski 9,90,- to byłbym tak samo głupi jak on.

R
Rafał

Przypadkiem natrafiłem na ten pseudopolityczny bełkot tego szczawika i po 3 zdaniu miałem odruch wymiotny, dlatego postanowiłem nie czytać tego dalej. Skąd tacy się biorą w tej naszej Polsce i kto pozwala im na publikowanie bzdetów. Jestem za cenzurą, bądź czymś w rodzaju wstępnej korekty internetu. Do czego my zmierzamy ?? - Skoro oszołomy i pajace wmawiają zdrowo rozsądkowo myślącym ludziom, że są dziwologami, głupami itp. ????

A
Anusz Topićpsa

Oto ten który sprowadził bandyterkę niemiecką 11 Listopada 2013 roku, wrzeszczącą "Heill Auschwitz!". Oto plugawy antypolak!

31 węzłowy Burke

chce wyłudzić 9.90 . Swastyka wbiła mu się w mózg.

W
Wirak

Kolejny blazen z galeri blaznow polskich prubuje gdzies zaistniec

r
romp6

Nie zapominajmy,że jegomość Sierakowski to tez V kolumna lewicy, sabotujący lewa stronę sceny politycznej na polecenie Tuska Gronkiewicz Waltz całego PO.
Sierakowski i Krytyka Polityczna, otrzymali wsparcie od Ministerstwa kultury rządzone przez PO, w wysokości 200 tyś. zł. Hanna Gronkiewicz Waltz(PO) Prezydent Miasta Warszawy wsparło Krytykę Polityczną 500 tyś zł.

i
internautka50+

bo tych głupot wstyd czytać!!!!!!

i
internautka50+

że najbardziej osłabiony z tej rywalizacji wyjdzie p Kwaśniewski, (czego mu życzę)
Mam nadzieję że Miller który wie,, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy a nie jak zaczyna'', nie będzie kończył tej rywalizacji ma na 100% większe szanse niż ten polityczny potworek
Kwaśniewski- Palikot

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3