Śląsk Wrocław - Górnik Łęczna. "Górnicy" kontra rywal, który u siebie punktuje najgorzej w lidze

Karol Kurzepa
Łukasz Kaczanowski
W sobotę o godzinie 15.30 piłkarze Górnika Łęczna zmierzą się we Wrocławiu z tamtejszym Śląskiem. Co ciekawe, gospodarze nie są zdecydowanym faworytem tej potyczki.

Śląsk jest bowiem w tym sezonie najsłabiej punktującym zespołem na swoim stadionie w całej Lotto Ekstraklasie. W czternastu domowych spotkaniach wrocławianie zwyciężyli trzykrotnie, pięć razy zremisowali, a także zanotowali sześć porażek.

Zielono-biało-czerwoni lepiej prezentują się na wyjazdach, o czym „Górnicy” przekonali się w rundzie jesiennej. Pod koniec października ubiegłego roku łęcznianie przegrali ze Śląskiem na Arenie Lublin 0:3, tracąc wszystkie gole w pierwszych dwóch kwadransach spotkania. Zarówno Górnik, jak i drużyna z Wrocławia miały wówczas innych trenerów. Nadal jednak plasują się w dolnych rejonach tabeli.

Aktualnie, oba zespoły dzieli sześć punktów. Ekipa z Dolnego Śląska zajmuje jedenaste miejsce w ligowym zestawieniu, z kolei zielono-czarni są na jego dnie. Zespół z Łęcznej zdobył wiosną osiem oczek w ośmiu meczach, a WKS o dwa punkty więcej.

We Wrocławiu trenera Franciszka Smudę czeka niełatwe zadanie w postaci skompletowania linii obrony pod nieobecność ważnych dla zespołu Brazylijczyków. Występ zmagającego się z urazem Gersona stoi pod znakiem zapytania, z kolei Leandro będzie pauzować za żółte kartki.

Doświadczony szkoleniowiec pokazywał jednak w tym sezonie, że potrafi radzić sobie z problemami kadrowymi w zespole. Popularnego "Franza" z pewnością cieszy fakt, że w ataku znów będzie miał do dyspozycji powracającego po karencji za kartki Bartosza Śpiączkę.

„Górnicy” byli ostatnio na fali wznoszącej, po tym jak zremisowali w Poznaniu z Lechem oraz pokonali w Gdyni Arkę. Gdy wydawało się, że forma zespołu wzrasta, łęcznianie przegrali w ostatniej kolejce z Wisłą Płock. Porażka 2:3 bolała podwójnie, gdyż do przerwy zielono-czarni prowadzili 2:0.

- Mentalnie jesteśmy dobrze przygotowani i ta przegrana nas nie załamuje - mówi Szymon Drewniak, pomocnik Górnika. - W tej lidze nie ma łatwych meczów, a można powiedzieć, że gramy o „życie” w każdym spotkaniu. Chcemy wygrywać i wywalczyć utrzymanie - dodaje 23-letni zawodnik.

- Po ostatnim meczu wszyscy mamy kaca, bo z boiska czuliśmy, że byliśmy lepszym zespołem. Natomiast proste błędy zaważyły na tym, że wówczas przegraliśmy - uważa kolejny z pomocników, Łukasz Tymiński.

Wrocławianie są dla Górnika bardzo niewygodnym rywalem. Odkąd łęcznianie powrócili do Ekstraklasy w 2014 roku, w meczach przeciwko Śląskowi zanotowali aż pięć porażek i tylko jeden remis. Ostatni raz zielono-czarni pokonali ekipę z Wrocławia w sezonie 2002/2003 na poziomie ówczesnej II ligi.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

l
lbn
Lubelacy życzą zaprzyjaźnionemu miastu i klubowi wysokiego zwycięstwa w meczu z drużyną zawaną "cyrkiem kapelki"
K
Kibic nie piłkarski
Będzie lany poniedziałek w sobotę i niestety ale to Górnik zostanie zlany przez Śląsk
l
lubelak
gdzie wszyscy zawodnicy obu klubów stali w polu karnym i główce Copika. Podczas meczu było wszystko w pogodzie raz świecilo słońce,raz padał snieg,grano pomarańczową piłką ze wzgledu na aurę. Najpierw w 95 minucie Szałachowski sam na sam strzelił lecz bramkarz Sląska noga wybronił na rzut rożny a potem korner i szał radości w Łęcznej. Tym wiekszy mój szał radości bo dzięki temu zwycięstwu wtedy 14 lat temu zarobiłem u bukmachera ponad 4 tysiące złotych więcej w zakładach systemowych. Dziś mecz we Wrocławiu i pogoda będzie bardziej łaskawa niż wtedy ale końcówka retro mile widziana mimo że tego meczu nie obstawiam.
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie