Śmierć Tomasza S., lekarza kardiologa ze szpitala przy ulicy Jaczewskiego. Znamy wyniki sekcji

Michał Dybaczewski
Michał Dybaczewski
- Sekcja zwłok lekarza, która została przeprowadzona w czwartek rano przez biegłych z zakresu medycyny sądowej wykazała, że przyczyną śmierci Tomasza S., kardiologa ze szpitala przy ulicy Jaczewskiego, było postrzelenie w głowę - poinformowała Agnieszka Kępka z Prokuratury Okręgowej w Lublinie. - Wykluczony został udział osób trzecich i wszystko wskazuje na to, że było to samobójstwo - dodała Kępka.

Zwłoki Tomasza S. zostały znalezione we wtorek w Motyczu. Do późnego wieczora, pod nadzorem prokuratora, trwały oględziny miejsca.

Mężczyzna był poszukiwany od soboty: grupy policjantów i strażaków przeczesywały okolice miejsca zamieszkania kardiologa.

Z nieoficjalnych źródeł dowiedzieliśmy się, że Tomasz S. kilka dni temu kupił broń sportową, którą znaleziono przy nim w środę w Motyczu.

- Nie możemy komentować w tym momencie, co mężczyzna miał przy sobie i czy była to broń - mówi Agnieszka Kępka.

Zobacz też: Zwłoki mężczyzny w Motyczu. To poszukiwany lekarz kardiolog. Prokuratura ustala okoliczności śmierci

Zwłoki mężczyzny na polu koło Motycza. To zaginiony lekarz

***

Jeśli masz silne myśli samobójcze, zgłoś się do izby przyjęć najbliższego szpitala psychiatrycznego. Otrzymasz pomoc lekarską tego samego dnia.
Masz kryzys? Zadzwoń do Centrum Wsparcia na bezpłatny numer: 800 70 2222, lub porozmawiaj na czacie - www.liniawsparcia.pl.
Możesz też uzyskać pomoc dzwoniąc na bezpłatny kryzysowy:
Telefon zaufania dla dorosłych: 116 123 (czynny codziennie od godz. 14.00 - do 22.00.
Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży: 116 111 (czynny codziennie od godz. 12.00 do 2.00).
Aktualne dane dotyczące ośrodków pomocowych znajdziesz na stronie www.pokonackryzys.pl.
W sytuacji zagrożenia życia zadzwoń na numer alarmowy 112.

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:

Zobacz też: Krajowa mapa zagrożeń bezpieczeństwa

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Prawda
Najpierw mąż zdradzał żonę i miał z kochanką dziecko, dlatego jego źona (też lekarz) podpaliła się w samochodzie. Teraz mąż miał wyrzuty sumienia, że zdradzał, i postanowił się zabić. Dobrze zrobił. Szkoda tylko ich dzieci - córka studiuje medycynę.
j
jacoob
Pozwolenie uzyskane przez działalność w klubie strzeleckim - broń sportowa. W kole łowieckim - broń myśliwska. Jest też kolekcjonerska - nie można nosić naładowanej. Nazwa sportowa nic nie znaczy - pewnie jakiś pistolet typu Glock lub Walther kał 9. Zresztą jakie to ma znaczenie... Szkoda człowieka, który że swymi umiejętnościami pomógłby wielu osobom.
a
anka
popełnia samobójstwo poprzez spalenie się w samochodzie? Szczególnie jeśli są lekarzami i mogłyby wybrać 100 innych sposobów znacznie lżejszych, szybszych i też skutecznych.
Dziwne to wszystko. Najpierw żona, a teraz mąż.
Niech odpoczywają w pokoju wiecznym.
g
gosc
w naszym kraju to tylko znajomości sie liczą, bo jak nie mam znajomości to orzę 45 lat za 1800 zł
c
czytelnik
Nie wiem czy to było samobójstwo najpierw żona a teraz Pan Tomasz S.
C
Czytelnik
Z tego co wiem z broni gazowej też można sie śmiertelnie postrzelić, wystarczy lufę przyłożyć do skroni i po ,,herbacie" a jeśli chodzi broń palną, to pewnie wystarczy mieć trochę kasy i dobre znajomości lub wiedzieć z kim rozmawiać na ten temat.
p
ppp
Cały czas tej afery zachodzę w głowę, jaką to "broń sportową" można kupić w Polsce i się nią zabić. Bo zakładam, że pozwolenia nie było.
Dodaj ogłoszenie