Spalone, nigdy nienapisane, zaginione... O indeksie książek, których nigdy nie przeczytamy

Lucjan Strzyga
Za patrona widmowej biblioteki można by przekornie uznać Michaiła Bułhakowa, autora powiedzenia, że rękopisy nie płoną. Lucjan Strzyga wyrusza śladem tomów, których już nigdy nie przeczytamy.

Owa biblioteka im. Bułhakowa musiałaby być ogromna, bowiem zagubionych, spopielonych albo po prostu zapomnianych książek ludzkość doczekała się sporo. Już samo skatalogowanie autorów i tytułów wydaje się pracą tytaniczną, bowiem niefrasobliwość naszych antenatów w kwestiach ochrony zasobów bibliotecznych budzi podziw pomieszany ze zgrozą.

Zacznijmy od starożytnych. Najczęściej przywoływanym dziełem, które zginęło w mroku dziejów, jest drugi tom Arystotelesowskiej "Poetyki". Sęk w tym, że prócz kilku wzmianek z epoki nie ma żadnych dowodów, że dzieło takowe w ogóle istniało. Filozof miał w nim opisać komedię jako gatunek literatury. Miał, ale czy kiedykolwiek opisał - nie wiadomo. Z tej niewiedzy gorliwie skorzystał Umberto Eco, konstruując intrygę "Imienia róży", w którym "Poetyka" jest bezpośrednim powodem kilku wyrafinowanych morderstw.

Literaturoznawcy leją łzy nad Arystotelesem, a tymczasem antyk zanotował w dziedzinie literatury znacznie poważniejsze straty. Z ponad 80 sztuk Ajschylosa zachowało się jedynie siedem, podobnie jak ze 120 dramatów Sofoklesa. Czas pochłonął dzieła Homera (m.in. legendarnego "Mergitesa"), wszystkie zwoje Safony i Agatona, poety ateńskiego, który kunsztem miał dorównywać samemu Eurypidesowi. Dalej: gdy tyran Aten Pizystrat zlecił uporządkowanie dzieł Hezjoda niejakiemu Onomakrytowi, poecie już wtedy uważanemu za zwykłego hochsztaplera, połowa pergaminów zdematerializowała się niepostrzeżenie.

"Historia literatury jest zarazem historią strat literatury" - pisze Stuart Kelly, autor "Księgi ksiąg utraconych", pierwszej solidnej próby podsumowania strat rodzaju ludzkiego w tej dziedzinie. Wnikliwa lektura jego książki jeży jednak włosy na głowie. Ilość ludzkiego wysiłku, który poszedł na marne wraz z upływającym czasem, przyprawia o melancholię. Optymista Bułhakow, który wyznawał wiarę w ludzki rozsądek, byłby po tej książce załamany. Rękopisy nie tylko płoną, one stanowią nierzadko główny powód rozpalania ognia.

Przenieśmy się do IV w., w czasy cesarza Konstantyna, który gorliwością religijną dorównywał swojemu religijnemu neofityzmowi. Oto przed śmiercią zażądał od swoich poddanych dostarczenia wszystkich zachowanych pism Ariusza i jego zwolenników (arianizm został potępiony jako sprzeczny z doktryną Kościoła na soborze w Nicei w 325 r.). Ponoć ogień rozpalony pod stosami zwojów płonął kilka dni, i to tak wesoło, że dziś teksty Ariusza znamy jedynie z odnośników jego adwersarzy.

Z przykładu Konstantyna skorzystali sto lat później Teodozjusz II i Walentynian III. W 435 r. nakazali spalenia wszystkich ksiąg Nestoriusza, a w dekrecie ogłosili najsurowsze kary dla tych, którzy nie oddadzą pism manichejskich. By jednak nie odnieść wrażenia, że w paleniu książek lubują się tylko chrześcijanie, przypomnijmy, że w 642 r. przed fasadą Biblioteki Aleksandryjskiej (nowej, stara spłonęła w 48 r. przed Chrystusem, za czasów inwazji Cezara na Egipt, a wraz z nią 40 tys. woluminów) stanął Omar I, by osobiście dać sygnał do jej podpalenia. Miał wówczas rzec: "Albo te księgi zawierają to samo, co Koran, więc są niepotrzebne, albo coś innego, więc są szkodliwe". Biblioteka spłonęła, a na jej ponowne otwarcie musieliśmy czekać do 2002 r.

Z upływem wieków w kwestii książek ludzkość wcale nie zmądrzała. Historycy mówią, że zaginęła spora część dorobku Dantego, Cervantesa, Szekspira, Villona, Moliera i Byrona. Ten ostatni w przypływie alkoholowej depresji kazał swoje pamiętniki wrzucić do kominka. Dla odmiany Thomas Carlyle zrobił to sam, zniesmaczony poziomem własnej twórczości. Przy okazji - palenie wydaje się najczęściej praktykowanym sposobem pozbycia się zapisanego papieru.

Wogień wrzucono rękopis "Spirali" Gustawa Flauberta, "Tajemnicę Edwina Drooda" Charlesa Dickensa i sporo powieści Richarda Burtona Mathesona. W przypadku Burtona wiemy nawet, kto to zrobił - żona, rozwścieczona zbyt powolnymi mężowskimi sukcesami na gruncie literatury. Sławny rosyjski językoznawca Michaił Bachtin nie czekał przy tym na niczyją pomoc - osobiście, spodziewając się rewizji, sporą cześć swojego dorobku cisnął do kominka. Świadkowie dodają, że z kartek, których nie spalił, kręcił sobie papierosy. Z kolei Fiodor Dostojewski, którego powieść "Pijacy" nie znalazła zainteresowania u żadnego wydawcy, zwyczajnie wrzucił ją do wychodka.

Wspomniany wyżej Kelly forsuje tezę, że do katalogu książek zaginionych można zaliczyć również te, które - choć zapowiedziane - nigdy nie zostały napisane. W ten sposób do historii przeszły "Klucze do Apokalipsy" Oskara Miłosza, kilka powieści Williama S. Burroughsa i Georgesa Pereca. Na marginesie: w końcu XVII w. niejaki Georg Hieronim Welschius stworzył nawet ekscentryczną, wirtualną bibliotekę dla takich właśnie książek. Nazwał ją Catalogus Librorum Ineditorum (Katalog Ksiąg Niewydanych). Z zapałem zaczął wpisywać doń kolejne pozycje, ale z czasem rzecz porzucił. Tym samym katalog stał się kolejną nienapisaną książką.

W dziedzinie strat literatura polska też ma się czym pochwalić. Naszą największą narodową stratą jest "Mesjasz", powieść autorstwa Brunona Schulza opowiadająca o nieoczekiwanym przybyciu mesjasza do Drohobycza. Powieść miała zaginąć w czasie wojny (Artur Sandauer twierdził, że zdążył zobaczyć jej rękopis), choć nie wszyscy badacze dają temu wiarę. Podobno w 1990 r. do ambasadora Szwecji zgłosił się sowiecki urzędas, oferując mu zakup powieści, która znajduje się w... moskiewskim archiwum KGB.

Wyliczajmy dalej: w czasie wojny prócz "Mesjasza" bezpowrotnie straciliśmy m.in. powieść "Białe skrzydła" Juliusza Kaden-Bandrowskiego, "Mosty" Karola Irzykowskiego i dzienniki Tadeusza Gajcego. Nie licząc zbiorów bibliotecznych - wedle szacunków straciliśmy 15 mln książek z różnych okresów historycznych, 75 tys. rękopisów oraz 22 tys. starodruków. Naszymi skarbami podzielili się solidarnie Niemcy i Rosjanie.

Hurtowe wyliczanie nie robi jednak takiego wrażenia jak detale. Gdy w 1924 r. na gruźlicę umarł Eugeniusz Małaczewski (autor głośnej powieści "Koń na wzgórzu"), ówczesne media obiegła sensacyjna wiadomość, że podczas dezynfekcji jego mieszkania spalono jedyny rękopis jego "Mojry". Podobny skandal wybuchł trzy lata wcześniej, gdy Tadeusz Peiper ogłosił, że w skradzionej mu walizce były największe arcydzieła polskiej literatury. Podobnie świata dziennego nie ujrzały nigdy powieść "Książka o starej kobiecie" Stanisława Brzozowskiego, dramat "Tak zwana ludzkość w obłędzie" Witkacego, juwenilia Witolda Gombrowicza i szkice zamordowanego w 1918 r. na Białorusi Tadeusza Micińskiego.

Czy Państwo mają jeszcze wątpliwości co do sensu powołania widmowej biblioteki? To także fragment - wcale nie najbłahszy - historii ludzkości.

Najnowsze informacje dot. koronawirusa

Wideo

Materiał oryginalny: Spalone, nigdy nienapisane, zaginione... O indeksie książek, których nigdy nie przeczytamy - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3