MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Speed Car Motor Lublin awansował do 1. ligi (ZDJĘCIA, WIDEO)

Krzysztof Nowacki
Żużlowcy Speed Car Motoru Lublin po raz drugi pokonali Stal Rzeszów i awansowali do Nice 1. ligi! Po wygranej przed tygodniem na wyjeździe różnicą 14 punktów, w niedzielę „koziołki” rozprawiły się z rywalami różnicą 22 „oczek”.

Zawody odbywały się w trudnych warunkach. Cały tydzień w Lublinie padał deszcz, który uniemożliwił nie tylko drużynie treningi, ale także odpowiednie przygotowanie nawierzchni. Sprawa rozegrania meczu ważyła się do ostatniej chwili. Po próbie toru zawodnicy obu zespołów oraz sędzia Krzysztof Meyze udali się na rozmowę. Po kilku minutach wyszli z klubowego budynku oznajmiając, że rywalizacja się odbędzie.

CZYTAJ TEŻ: Wybieramy najlepszego kibica lubelskiego żużla. Do wygrania kolacja z Jeleniewskim i Boberem

Kibice nie zawiedli i mimo niepewnej pogody, przyszli na stadion. Po raz kolejny zapełnili trybuny niemal w komplecie. Nie obejrzeli jednak emocjonujących zawodów, bo na takim torze trudno było o walkę. Zawodnicy w pierwszej kolejności myśleli o bezpiecznym ukończeniu wyścigu, a nie ściganiu się z rywalem. Decydował start. Kto szybciej wyruszył spod taśmy i zajął czołowe miejsca, tak dojeżdżał do mety. W tym elemencie żużlowego rzemiosła lepsi byli gospodarze, więc ich przewaga szybko rosła. Po trzech biegach Speed Car Motor wygrywał 14:4.

W 4. wyścigu doszło do groźnie wyglądającej sytuacji. Jadący na trzeciej pozycji Oskar Bober chciał zaatakować Nicka Morrisa, ale na śliskim torze trudno było mu w pełni kontrolować motocykl i lublinianin zahaczył o koło rywala, a następnie wpadł w bandę. Na szczęście, obyło się bez poważnych konsekwencji i Bober sam wrócił do parku maszyn. W powtórce osamotniony Robert Lambert nie dał szans rywalom, ratując w tym wyścigu remis.

Chociaż tym razem na lubelskim torze niewiele się działo, to przez cały czas kibiców Motoru rozgrzewała świadomość, że zespół jest coraz bliżej pierwszej ligi. Po sześciu startach gospodarze prowadzili 25:11, a więc w dwumeczu byli już lepsi o 28 punktów!

Taki przebieg spotkania gwarantował duży spokój w parku maszyn. Zawodnicy z Lublina oczekując kolejnego startu mogli skupić się na czyszczeniu kevlarów z błota, natomiast ekipa z Rzeszowa była już pogodzona z losem.

Tor utrudniał walkę, ale oczywiście Paweł Miesiąc nawet w takich warunkach nie tracił chęci do ścigania się. W 10. biegu najpierw odważnie na pierwszym łuku wjeżdżał między dwóch rywali, a na kolejnym łuku zaatakował skutecznie Morrisa.

Motor wygrał ten wyścig 5:1 i w meczu prowadził już 41:19. A to oznaczało, że w tym momencie lublinianie byli pewni już awansu do pierwszej ligi.

Po chwili kolejny wyścig 5:1 wygrali Lambert i Burza i przewaga gospodarzy wynosiła 26 punktów. Na osłodę gości, w 12. biegu, najlepsi okazali się bracia Lampartowie, Dawid i Wiktor.

Po 12 odjechanych wyścigach zawody uznaje się za rozegranie i sędzia udał się wtedy na naradę, czy jest sens kontynuowania meczu w trudnych warunkach. Zapadła decyzja o ich zakończeniu, a na stadionie rozpoczęło się wielkie świętowanie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski