Spektakl na dziedzińcu Zamku Lubelskiego. Sny o historii i wspólnocie. Wielkie show o dumnym mieście

PAF
Spektakl był eksplozją koloru i świętem tańca. Miał też wymiar charytatywny: podczas widowiska (kolejne w następny weekend o godz. 21) zbierane są pieniądze na leczenie małej Wiktorii
Spektakl był eksplozją koloru i świętem tańca. Miał też wymiar charytatywny: podczas widowiska (kolejne w następny weekend o godz. 21) zbierane są pieniądze na leczenie małej Wiktorii Łukasz Kaczanowski
W swojej historii Lublin rzadko sypiał snem spokojnym, nie raz śniły mu się koszmary, o czym przypomina widowisko „Sen o mieście”.

Nikomu się nie śniły takie tłumy. W sobotę wieczorem od placu Zamkowego do wejścia na dziedziniec Zamku ciągnął się ogon dłuższy, niż kolejka po karpie w supermarkecie na Boże Narodzenie. Organizatorzy sprawnie poradzili sobie z sytuacją, wpuszczali nas partiami, kazali wszystkim podążać w stronę światła, a może Słońca, nie pamiętam, podążyłem więc, usiadłem i czekałem z kilkoma tysiącami innych mieszkańców tego miasta na widowisko, które im to miasto jeszcze bardziej przybliży.

WIĘCEJ: Widowisko "Sen o mieście" przyciągnęło na dziedziniec Zamku Lubelskiego tłumy (ZDJĘCIA, WIDEO)

Od pierwszych chwil widać było, że Janusz Opryński, reżyser teatralny, twórca Teatru Provisorium, który zrealizował „Sen o mieście” dobrze rozumie do kogo mówi i jak mówić trzeba. O historii, nie tylko miast opowiadać bowiem można tak, jak w latach 90. polska telewizja państwowa. Pamiętam, że w programach o Polsce jakiś nudny facet przebrany za trubadura albo mnicha łaził w tę i we w tę, gadał o powstawaniu klasztorów i wież obronnych i rzucał datami tak skutecznie, że można było do tego usypiać niemowlaki. Ale można opowiadać i tak, jak Amerykanie. Oni tam w Hollywood wiedzą, że fakty faktami, daty datami, ale liczy się show. Opryński postawił raczej na tę drugą opcję - widowisko po pierwsze miało cieszyć oko i ucho zwykłego odbiorcy, nie intelekt historyków. Stąd feeria barw w scenografii Jarosława Koziary, z imponującym Słońcem w tle, highlinerzy, akrobatki na szarfach, żonglerze, tancerze, wizualizacje na donżonie i tzw. mapping 3D na murach Zamku. Historia opowiadana była przez narratora i gdybym koniecznie miał wytykać błędy „Snu o mieście”, powiedziałbym, że miejscami tekst odstawał dynamiką od akcji. Można napisać: „…wraz z rozpoczęciem działań wojennych”, a można, po prostu: „Przyszła wojna”.

Nie miałem jednak czasu skupiać się na leksykalnych zawiłościach, bo nad głowami widzów chodzili highlinerzy, wyginały się tancerki, żonglowano cegłami i rzucano pierze. Wszystko w takt dynamicznej, dobrze skomponowanej muzyki Rafała Rozmusa, choć szkoda, że nie związanej z lubelską tradycją muzyczną. Imponowało wyczucie przestrzeni reżysera, który przenosił akcję z jednej wieży na drugą, nie tylko ożywiając tym spektakl, ale i pozwalając widzom na całym dziedzińcu śledzić wydarzenia. Okazało się też, że teatralne rozwiązania świetnie sprawdzają się w tak dużych widowiskach. Chodzenie po taśmie nie należy do najbardziej emocjonujących sportów na świecie (zapewniam, oglądanie tego po godzinie ekscytuje tylko samych slacklinerów), a tu stało się metaforą wybuchu wojny i holokaustu, najmocniejszym, najlepszym punktem całego „Snu…” i to z podwójnym dnem, bo przecież „Sztukmistrz z Lublina” był linoskoczkiem.

Spektakl miał być małą lekcją historii i dumy zamkniętą w dużym spektaklu. I w tym kontekście odniósł pełny sukces. Może i wrocławianie widzieli show wcześniej, ale oglądanie snu o Lublinie w wielotysięcznym tłumie lublinian daje rzadką dziś możliwość odczucia, że jest się częścią wspólnoty.

ZOBACZ TEŻ:

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

t
też widz

Które sceny były słabo zaznaczone? Wg mnie każda stanowiła wyraźną całość, a (co rzadko się zdarza) przejście do następnej było płynne i zrozumiałe. Nagłośnienie znakomite, więc może "widzu" byłeś w zupełnie innym miejscu.

t
tylko

sen

K
Krytyk

Byłem,widziałem,ale nic nie pamiętam bo byłem napruty.

w
widz

Byłem, widziałem. Słabe, pomimo wysiłków artystów. Problemy z synchronizacją dźwięków, słów, obrazów. Trzeba się było chwilami zastanawiać gdzie się patrzeć, gdyż poszczególne sceny były zbyt słabo zaznaczane i akcentowane. Basy w głośnikach tak dudniły, że prawie popękały mi bębenki w uszach. Najlepszy był fragment, moim zdaniem, z komputerową wizualizacją na frontonie kaplicy zamkowej, ale na końcu też przedobrzone.... Słoneczko Koziary piękne...

A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu Spektakl na dziedzińcu Zamku Lubelskiego. Sny o historii i wspólnocie. Wielkie show o dumnym mieście

z
z Lublina

Byłam, widziałam, przeżyłam, cieszyłam się jak dziecko, klaskałam w ręce, płakałam prawdziwymi łzami, miałam refleksję. Jestem zachwycona tym artystycznym doświadczeniem. Gratulacje dla artystów.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3