18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Śpiewak: Autorytet albo zabawa

rozmawia Wiktor ŚwietlikZaktualizowano 
O kompromitujących zdjęciach z udziałem Krzysztofa Piesiewicza, z prof. Pawłem Śpiewakiem, historykiem idei i socjologiem, byłym posłem Platformy Obywatelskiej, rozmawia Wiktor Świetlik

Swojego czasu jeden z senatorów PSL dawał fotografować się z prostytutkami w łóżku w pokoju w hotelu sejmowym, innego razu z okna hotelu wyleciała naga kobieta, Andrzej Lepper opowiadał w telewizji o tym, jak warszawka zawróciła mu w głowie i zaczął zamawiać sobie dziewczyny. Żadna z tych spraw nie wzbudziła aż takiej reakcji jak kompromitujące zdjęcia z udziałem Krzysztofa Piesiewicza. Dlaczego?
Bo tamte sprawy dotyczyły ludzi, po których niewiele więcej się spodziewaliśmy. Działających na zasadzie: mam władzę, więc mi się należy. A tu sprawa dotyczy człowieka, który bardzo dbał o swoją szlachetność. Był okrzyknięty specjalistą od tablicy moralnej, tym, który niósł kaganek etyki po zmarłym Krzysztofie Kieślowskim. Powstaje ogromny rozziew między tym, co głosił, a tym, co zobaczyliśmy.

Panem to jakoś szczególnie wstrząsnęło?
Nie. Powiedzmy szczerze, wielu posłów pije, wielu na pewno bierze narkotyki, wielu chodzi na dziwki. W końcu Sejm to miejsce, gdzie jest pełno facetów, w miarę zarabiających, którzy są na wyjeździe z domu. Zawsze koło takich ludzi kręcą się dziewczyny. Jeśli ktoś lubi przebierać się w sukienki, to jego sprawa. Zażywanie narkotyków nie jest niczym chwalebnym ani legalnym. Ale tak czy siak, przede wszystkim to problem wizerunkowy. Albo się robi z siebie świątobliwy autorytet, albo jest się normalnym człowiekiem z krwi i kości.

Piesiewicz nadmiernie moralizował?
Moim zdaniem tak. Kiedy taki rozziew wychodzi, to razi ludzi bardziej niż nawet otwarty cynizm. I słusznie zresztą, bo hipokryzja jest obrzydliwa.

Polityka nie jest w ogóle także sztuką hipokryzji?
Bez przesady. Problem pojawia się wtedy, kiedy ktoś zaczyna mówić, co powinni inni robić, skazywać na potępienie za postawę etyczną, dokonywać publicznych egzekucji.

Pan też czasem mówi "powinien".
Ale mówię na przykład, co rząd moim zdaniem powinien zrobić z jakimś problemem, by lepiej działał, a nie rozkazywać, jak inni powinni żyć i grozić im klątwą. Owszem, tak jak każdy, wymagam od pana jako dziennikarza, żeby był pan rzetelny, ale nie grożę panu wiecznym potępieniem, jeśli pan nie będzie.

Tak czy siak, postaram się być - obiecuję. Co powinni robić politycy w sytuacji wpadki?

Przyznać się. To też problem Lecha Wałęsy, który zachowuje się, jakby był nieskazitelnym zbawcą narodu, a nie może zmierzyć się uczciwie ze słabszymi momentami swojej biografii.

Bo w Polsce w ogóle nikt tego nie robi, przyznanie się przez polityka do współpracy byłoby dla niego niszczące. Coś takiego przetrwał tylko Michał Boni.
Który się przyznał i jest de facto drugą osobą po premierze. Zdzisław Najder kiedyś się przyznał i jest szanowanym przez wszystkich analitykiem. Ja też ich obu bardzo szanuję. A poza nimi nikt ze świata polityki uczciwie się nie przyznał.
Dotychczasowa polska rzeczywistość nie obfitowała w tego rodzaju afery, jak ta z Piesiewiczem, prowokacje obyczajowe niszczące polityków.
Właściwie to wcześniej była tylko afera Anastazji P. Podstawiona dziewczyna wciągała polityków do wyra. Kilku się przed nią wybroniło, między innymi Donald Tusk, ale wielu szło za nią jak dzieci. Jest to tym bardziej dziwne, że Anastazja P. nie była specjalną pięknością. Za to najprawdopodobniej była współpracowniczką służb.
Po co to robiono?
Być może po to, by skompromitować klasę polityczną, bo później materiały te wykorzystywał Jerzy Urban. Było to zresztą działanie bardzo skuteczne. "Pamiętniki Anastazji P." stały się przebojem wydawniczym i medialnym.
A nie przeraża Pana fakt, że wokoło Piesiewicza kręciła się przestępcza grupa.
Politycy muszą się liczyć z takim zagrożeniem i być ostrożni. Od zawsze są celem takich ataków. Wystarczy wspomnieć słynną aferę Profumo.
Brytyjskiego ministra wojny, który miał wspólną utrzymankę z sowieckim dyplomatą i rezydentem KGB. Profumo zniszczyło tak naprawdę to samo, co zaszkodziło Billowi Clintonowi, krzywoprzysięstwo. Piesiewicz też utrzymuje, że biały proszek, który wciąga ze stołu, to lekarstwo.
Cóż, faktycznie to żenada, ale pamiętajmy, że Krzysztof Piesiewicz jest adwokatem, więc zapewne szykuje już swoją linię obrony. Najgorsze jest jednak to, że senator płacił szantażystom.
Prokurator krajowy zapowiedział, że wszczął śledztwo w sprawie senatora i narkotyków. To trochę irytujące, że Piesiewicza traktuje się jako gorszego przestępcę niż bandytów, którzy go szantażowali. Z jednej strony mamy jakichś gangsterów, z drugiej faceta, który, biorąc kokainę, zrobił coś, co robi pokaźna część wielkomiejskiej elity finansowej. Nie mówiąc już o tym, że zakazaną trawę pali się powszechnie.
Bez przesady. Sądzę, że ci gangsterzy też prędzej czy później zostaną schwytani. Nie jestem wielkim fanem tych restrykcyjnych przepisów w stosunku do marihuany, ale po pierwsze, chodziło jednak prawdopodobnie o kokainę, po drugie, prawo jest prawem, a Piesiewicz jako polityk powinien bardziej niż inni przestrzegać zgodności treści z formą. Jeśli dziennikarza złapią na jakichś dziewczynach, to co najwyżej będzie pośmiewiskiem w redakcji, a redakcja - czytelników. Jeśli profesora, to pośmieją się z niego na uczelni. Jeśli robi to polityk, to kompromituje też państwo.

Sejm to miejsce, gdzie jest pełno facetów na wyjeździe. Zawsze koło takich kręcą się dziewczyny

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Materiał oryginalny: Śpiewak: Autorytet albo zabawa - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość PIC i NIC

jako głosiciel prawdy że wszystkie żony do dziwki

s
sęp

Pan prof.Spiewak zapomniał o Marcinkiewiczu szczególnym hipokrycie.Jeszcze miesiąc przed porzuceniem żony w Tyńcu w klastorze bajdurzył o wartości rodziny.Teraz ma czelność straszyć Polaków,że byc może będzie kandydował na prezydenta,gdyby miał wygrać Kaczyński.Marcinkiewicz to dopiero wredny hipokryta.Tylko,że u nas wszystko jest możliwe.Niech ktoś mi powie jako kto występował w TV Maleńczuk.który stwierdził,że artystom więcej wolno.Autorytet?

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3