Śpiewak: Polacy są zmęczeni i bezradni. Następny lider przyjdzie z zewnątrz

Agaton Koziński
Paweł Śpiewak
Paweł Śpiewak FOT.BARTEK SYTA
- Nowego przywódcę wyniesie fala pokoleniowa - mówi socjolog Paweł Śpiewak w rozmowie z Agatonem Kozińskim.

Platforma Obywatelska wpadła w sondażowy dołek na początku tego roku - ale Donald Tusk odniósł sukces negocjacyjny w Brukseli i zapowiada podróż po Polsce. To wystarczy, by odbudować notowania PO?
To już kolejna ofensywa premiera. Jego wszystkie zrywy mają jedną cechę charakterystyczną: są niekonsekwentne. Premier już obiecywał, że będzie pół roku mieszkać w parlamencie, miał zamknąć budowę autostrad przed Euro, przyrzekał zbudować wielki program "Inwestycje polskie". Obiecanek było wiele, ale one się wszystkie gdzieś rozmywały. Nie mam poczucia, by teraz miało być inaczej. Oczywiście, Tusk wyruszy w drogę uzbrojony w silny atut w postaci 100 mld euro, które wynegocjował w Brukseli. To jego autentyczny wielki sukces i on może go sprzedać.

Zarzuca Pan premierowi brak konsekwencji, ale pod jednym względem jego ofensywy były konsekwentne - każda z nich była skuteczna. Gdy Tusk wchodzi do gry, za każdym razem przykuwa uwagę, odwraca trend, staje się politycznym graczem numer 1.
Bez przesady. Raz pojawia się on, a następnym razem inni aktorzy. Co jakiś czas pomocną rękę wyciąga do niego Jarosław Kaczyński. Tak jest choćby w tej chwili. Jeśli dojdzie do dyskusji o wotum nieufności w Sejmie, to zostanie ona całkowicie przegrana przez PiS, bowiem tej partii brakuje wiarygodnych argumentów na poparcie swego wniosku. Natomiast Platforma zyska świetną sposobność, by przedstawić argumenty działające na jej korzyść. Ale mimo wszystko skuteczność samego Tuska nie wystarczy, potrzebna jest skuteczność całego rządu. Ale z tym PO ma problem.

Problem? Od pięciu lat widać, że PO Tusk wystarcza. To on zapewnił Platformie zwycięstwa w 2007 i 2011 r., pomógł Bronisławowi Komorowskiemu zostać prezydentem. Czemu ten stan rzeczy ma się zmienić?
W skali ogólnopolskiej rzeczywiście tak to wygląda, Tusk dominuje. Ale mimo to ministrowie są dla niego problemem.

W jaki sposób?
Oni mają dużą autonomię działania i to oni tworzą klimat. I w tym miejscu często zaczynają się kłopoty. Katarzyna Hall rozpętała burzę protestów, gdy zaczęła forsować pomysł z posyłaniem sześciolatków do szkół. Wiele resortów, w tym kultury i cyfryzacji, nie zdołało zapanować nad protestami przeciwko ACTA. Tak samo jak minister Arłukowicz nie umiał sobie poradzić z protestem pieczątkowym lekarzy. Wiem, że to są w sumie drobne sprawy - ale na takich drobiazgach ten rząd się nieustannie potyka. I widać wyraźnie, że Tusk nad wszystkim nie jest w stanie zapanować. Owszem, on świetnie sobie radzi na poziomie ogólnym, ale każdy z nas jest zakorzeniony w konkretnej rzeczywistości instytucjonalnej i widzi, jak to działa. A to działanie zależy nie od Tuska, tylko od konkretnego ministra.

Ale gdy problemy się zaczynają piętrzyć, to pojawia się Tusk i je rozwiązuje - a PO bije kolejne rekordy w sondażach.
Ale dziś Platforma ma najgorsze notowania od 2005 r.

Na jesieni były gorsze - PiS wyprzedził PO w sondażach, tylko potem Jarosław Kaczyński zaczął mówić o zamachu po artykule w "Rzeczpospolitej" i notowania znów się odwróciły.
Tyle że ta sytuacja, która wydarzyła się na jesieni, nie była jednorazowa. Platforma powinna tamten sygnał potraktować bardzo poważnie. Widać, że coraz więcej osób odchodzi od PO. Odchodzą także ludzie, którzy byli z tą partią związani, utożsamiali się z nią. Dotyczy to inteligencji, mieszkańców wielkich miast, młodzieży. Ten trend można było zauważyć przy okazji ostatnich wyborów. Dziś jest on już faktem. Tych, którzy zniechęcili się do Platformy, nie da się udobruchać ogólnikami w stylu "zbudujemy drogi" czy "znajdziemy gaz łupkowy". To nie działa. System zarządzania jest dziś bardzo skomplikowany. Premier nie jest w stanie ręcznie kierować każdym resortem, potrzebuje profesjonalistów do pomocy. Decydujący są ministrowie, ale oni częściej są źródłem problemów dla Tuska niż oparciem.

Nie zostawia Pan suchej nitki na PO. Ale nie widać, by na jej słabościach ktoś zyskiwał.
Na pewno nie zyskuje PiS, ta partia od kilku lat stoi właściwie w miejscu. Można sobie wyobrazić scenariusz, że żelazny elektorat tej partii da jej nawet zwycięstwo wyborcze - ale to będzie tak słaby triumf, że i tak nie będzie ona w stanie przejąć władzy w Polsce.

Podczas naszej ostatniej rozmowy ("Polska", 28.09.2012) mówił Pan, że PiS ma szansę dotrzeć do szerszej grupy wyborców, łącząc wyrazistość światopoglądową i kwestie smoleńskie z realizmem ekonomicznym. To już nieaktualne?
Okazało się, że temperament Jarosława Kaczyńskiego nie pozwala na to. Historia z propozycją stworzenia rządu technicznego z Piotrem Glińskim na czele była dobra na początku, ale szybko okazała się blamażem, zamieniła się w żart. Podobnie było z merytorycznymi konferencjami, które organizował PiS. Pierwsza i druga były udane, ale kolejne przeszły bez echa, media ich nawet nie zarejestrowały.

Kaczyński nie ma więc szans dać się pokazać jako polityk umiarkowany? Kilka razy próbował - i wtedy jego notowania się poprawiały. Dzięki temu był o włos od zwycięstwa w wyborach prezydenckich.
Polacy w swej większości mają prawicowe poglądy, dlatego zawsze zerkają na to, co robi Kaczyński. Ale jednocześnie oni nie lubią radykalizmu, zawziętości. To jest nieakceptowalne, dlatego wiele osób odrzuca Kaczyńskiego. Ale jednocześnie często wiążą z nim pewne nadzieje, liczą, że może on się jednak zmieni, stanie się prawicowy zgodnie z ich oczekiwaniami. Stąd to falowanie nastrojów.

Czyli sytuacja jest patowa. PO traci, ale nie widać nikogo, kto mógłby na tym zyskać.
Dlaczego nikt? Nie wykluczyłbym sytuacji, w której wzięcie będzie mieć inicjatywa polityczna pod szyldem Aleksandra Kwaśniewskiego.

Tyle że ona nie ma fundamentu. Miał być nią Ruch Palikota, ale ta partia właśnie się rozpada.
Wcale Kwaśniewski nie musi współpracować z Palikotem, może po prostu przejąć jego elektorat. Na pewno ma dużą szansę na to, by mocno zaistnieć, ugrupowanie, na którego czele by stanął, ma spory potencjał. Wielu Polaków cały czas szuka swojej partii, chcieliby oddać na kogoś głos, ale nie mają na kogo.

Jest pustka w polityce, ale cały czas nie widać, kto mógłby ją zapełnić. Jedyne nazwisko to Kwaśniewski.
On zresztą nie musi mieć łatwo, gdyż wiszą nad nim poważne zarzuty. Nie mówię tutaj o współpracy z Janem Kulczykiem czy dyktatorem Kazachstanu Nursułtanem Nazarbajewem. Chodzi przede wszystkim o sprawę tajnych więzień CIA na terenie Polski. To nie zostało do końca wyjaśnione, ale może byłemu prezydentowi mocno zaszkodzić.

Kwaśniewski nie ma też struktur, które zrobiłyby mu kampanię w terenie. Miał je wnieść Ruch Palikota, ale on się sypie.
To akurat wydaje mi się mniejszym problemem. Zawsze może tę rolę odegrać SLD.

SLD? Przecież kieruje nim z sukcesami Leszek Miller - a trudno sobie wyobrazić, by poszedł on na współpracę z Kwaśniewskim.
A jakie sukcesy ma Miller? Przecież on cały czas ma mniejsze poparcie, niż miał Grzegorz Napieralski.

Napieralski w wyborach w 2011 r. zdobył 8 proc. głosów, natomiast teraz w sondażach SLD ma regularnie powyżej 10 proc.
Ale Napieralski w wyborach prezydenckich miał ponad 13-procentowe poparcie. Do tego wyniku Miller cały czas nie dobił. Poza tym on jedynie zaktywizował staruszków, którzy z rozrzewnieniem wspominają PRL. Praktycznie nic do tego nie dodał. Oczywiście, jego 10 proc. też jest wartością, czyni go partnerem do ewentualnych rozmów koalicyjnych. Jednak rząd złożony z trzech partii jest z definicji słaby.

Innymi słowy, widzi Pan przestrzeń w życiu publicznym, którą mogłaby zapełnić jakaś partia, ale nie za bardzo wiadomo, kto to mógłby być.
Dzieje się rzecz straszliwa. Widzimy coraz większe zużycie dwóch liderów stojących na czele dwóch wielkich formacji. Oni się zużywają w walce ze sobą, nawzajem paraliżują, bowiem Kaczyński też jest w stanie zablokować wiele decyzji proponowanych przez Tuska, na przykład wejście Polski do strefy euro. Jednak ich starcie jest coraz bardziej jałowe, coraz mniej wnosi do debaty publicznej. Ludzie są nim coraz mocniej zmęczeni. Ale nie widać żadnych aktorów, którzy mogliby zmienić tych grających dziś pierwsze role.

Najmocniej o miejsce w pierwszej lidze zabiega Jarosław Gowin. Ma szansę do niej wskoczyć?
Na pewno próbuje prowadzić jakąś grę - ale z tego powodu staje się tylko coraz większym problemem dla Tuska. Nie dość, że jest nie najlepszym ministrem sprawiedliwości, to jeszcze zraża do siebie centrowych, umiarkowanych wyborców Platformy swoimi konserwatywnymi poglądami.

Ale wyraźnie widać, że Gowin walczy o coś - a to już go wyróżnia na tle całej sceny politycznej. Czemu nikt inny nawet nie próbuje?
Wyraźne ambicje polityczne ma także Janusz Piechociński. To jest nowy polityk. Najbliższe wybory parlamentarne będą wyborami pokoleniowymi, w ich trakcie pojawią się w polityce nowi ludzie. Taka jest logika tej gry. Pewna grupa ludzi już się zużyła, ktoś ich musi zastąpić. Choć cały czas jesteśmy w kleszczach tych dwóch wielkich liderów rywalizujących ze sobą.

Gdzie szukać liderów, którzy ich zmienią? Jeden Piechociński wiosny nie czyni.
Liderzy pojawiają się nagle i nie do końca wiadomo skąd. Uważam, że wybitnym politykiem był Roman Giertych. Ja go nie lubię, ale cenię za styl działania. On pojawił się nagle i nagle zgasł.

Tak samo nagle błysnął Palikot - i tak samo nagle zgasł. Natomiast nie widać polityka, który skrupulatnie, krok po kroku, buduje swoją pozycję, a do tej pory tylko tacy zdobywali u nas szczyty.
Dlatego nie wykluczam sytuacji, że nagle nastąpi wstrząs, dojdzie do erupcji, która wyniesie na szczyt kogoś nowego. Ale nie wierzę, by to nowe wyszło z tych dwóch partii, które dziś dominują. Z tego nic dobrego już nie będzie.

Skoro nie widać nazwisk, to może uda się zdefiniować falę, która tego nowego lidera może wynieść? Skąd on wypłynie?
To będzie fala pokoleniowa. Coraz większą grupę wyborców stanowią ci, którzy już nie pamiętają komunizmu. Oni mają całkowicie inne punkty odniesienia. I właśnie ci ludzie przyniosą nową jakość. Choć jest im trudno zaistnieć z powodu układu obowiązującego w polskim systemie partyjnym. On nie premiuje indywidualności, każda nowa osobowość w każdym ugrupowaniu jest natychmiast wycinana. Dlatego jest mało prawdopodobne, by w Platformie lub w PiS pojawił się jakiś nowy, nieznany talent polityczny.

To wszystko prowadzi nas do konkluzji, że wybory w 2015 r. przebiegną dokładnie według tego samego scenariusza, według którego przebiegały wszystkie wybory od 2005 r.
Tak, nie można tego wykluczyć. Wszyscy są tym zmęczeni, Polacy czują się wręcz bezradni wobec konieczności głosowania na jednego z tych dwóch liderów, ale znów mogą nie mieć dla nich alternatywy. Ludzie więc pójdą do urn nie dlatego, że chcą kogoś poprzeć, tylko z nawyku albo z niechęci do politycznego przeciwnika. Ja sam jestem tym mocno zmęczony i zniechęcony całą sytuacją. Ale ten głos zmęczenia słyszę coraz częściej, nie tylko ja je odczuwam. I właśnie to zmęczenie sprowokuje zmianę.

A może tworzy się u nas miejsce na jakąś oddolną inicjatywę, coś w rodzaju polskiego Tea Party? Na przykład na inicjatywę Zmieleni Pawła Kukiza.
Takie inicjatywy nie chwytają. W Izraelu protestowało przez kilka miesięcy kilkaset tysięcy osób - nic z tego nie powstało. Tak samo jak nic nie wniósł nowego ruch Occupy Wall Street w USA. Być może w Hiszpanii protesty Indignados przerodzą się w jakąś trwałą inicjatywę polityczną - ale to byłby wyjątek. Łatwiej zorganizować masowy protest, niż go zamienić w partię. Udało się to jedynie Zielonym w latach 60.

Mieli charyzmatycznych liderów, Joschkę Fischera i Daniela Cohn--Bendita.
Ale w sumie Zieloni też nie odegrali wielkiej roli, po prostu istnieją, znaleźli swoją niewielką niszę obok wielkich tradycyjnych partii w Niemczech i Francji.

Czyli zmiana musi wyjść z wewnątrz systemu politycznego, a nie z zewnątrz. Może tę zmianę przyniesie prezydent? Bronisław Komorowski sprawia wrażenie gotowego do działania, reformowania kraju. Przejdzie od słów do czynu?
Szczerze mówiąc, nie mam żadnego powodu, by tak myśleć. Komorowski nigdy nie odgrywał roli przywódcy. To zacna osoba, ale nigdy nie pełnił roli lokomotywy. Ani w rządach, w których zasiadał, ani w PO.

Ale teraz jest prezydentem. To zobowiązuje.
Nie sądzę, aby był w stanie przeprowadzić taką kampanię. Aby był w stanie uwieść Polaków i sprawić, by mu uwierzyli.

Rozmawiał Agaton Koziński

Najnowsze informacje dot. koronawirusa

Wideo

Materiał oryginalny: Śpiewak: Polacy są zmęczeni i bezradni. Następny lider przyjdzie z zewnątrz - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 18

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

G
GABRIEL

Bardzo mnie ciekawi, czy fundacja związana z takim nazwiskiem ma jakikolwiek związek z Panem Prof. ?
To bardzo ciekawa zagadka.

W
Walek

Lider z zewnatrza chyba z bylego ZSRR bo ten garnitur elit politycznych jakie mamy to zbieranina

M
Medina

a sędziowie robią co chcą ,prawa naturalne wdeptywane w ziemie ! , pracowitość i wolny rynek popsute przez macherów od mas ! , a uczciwość i brak wyrachowania to domena durniów , żyjemy w państwie ludzi nic nie mogących i zawsze się bojących nawet już własnego sąsiada ! którzy co dzień muszą udawać że wszystko jest ok ! jakakolwiek próba zmiany tego stanu rzeczy rozbija się o to samo -- O strach przed jutrem i i jeszcze większą biedę -ciekawe jestem jak długo wytrzyma to jeszcze szary tłum z wielkich miast gdzie pęknie ? bo pęknąć musi ! ekonomiści o tym wiedzą zwłaszcza ci którzy zajmują się system zabezpieczeń emerytalnych ,zdrowotnych oraz tych którzy maja jakieś pojęcie o statystyce i demografii BOMBA CYKA W NAJLEPSZE tłum już przestał szukać sapera który by ją rozbroił, on już stracił nadzieję za to coraz bardzie rozgląda się z utęsknieniem za jakimś Brunonem albo Brunerem albo innym Stalinem albo Hitlerem który by tą bombeczkę odpalił - szkoda !! ale to praktycznie nie nieuniknione ! co gorsza czym bardziej tłum będzie się rozglądał za takowymi osobami tym bardziej elity będą ich przekonywać ze są elastyczni i mają świetne rozeznanie w sytuacji i czuwają nad ich problemami niestety tłum nie będzie już chciał tego słuchać i to z prostego powodu ! BRAKU CHLEBA ,PRACY ORAZ KŁAMSTW I KŁAMSTEWEK ELIT ORAZ ROZMIJANIA SIĘ PROPAGANDY POLITYCZNEJ Z RZECZYWISTOŚCIĄ a największym problemem będą zatroskane twarze intelektualistów którzy nagle obudzą się w rzeczywistości cyfr rzeczywistych oraz rzeczywistych często krwawych i bezlitosnych wydarzeń na które nie bedą mieli żadnego wypływu dla tego że nikt nie będzie już miał ochoty słuchać ludzi nawet i mądrych nawet i udciwych ale oderwanych od tłum - tłum ich wypluje jak zżutą gumę nawet nie wiadomo czy wrzuci do kosza i tak sobie myślę czy ktoś zadaje sobie pytanie z zatroskanych intelektualistów ze może być ta gumą do żucia !

j
jano

Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma - tyle z przysłowia.Jak znajdziesz inną alternatywę-lepszą to jestem za Tobą.Tusk dużo naobiecywał przed wyborami i nie dotrzymał słowa.Na następne wybory będę głosował na partię która w programie będzie miała likwidację Senatu,zmniejszenie przynajmniej o 100 posłów w Sejmie,zmniejszenie administracji w urzędach państwowych,likwidacja spółek i spółeczek opłacanych z kiesy państwowej np.na kolei,opodatkowanie wszystkich bez ulg/supermarkety/likwidacja finansowania KK.

a
ala

proszę sie zająć synalkiem Jakubkiem i mankiem na koncie fundacji. doradzac to mozna jak sie samemu nie spartolilo roboty

J
J.Ł.

Chyba tak. W Polsce są na to liczne przykłady.

J
J.Ł.

W Polsce tak, są na to liczne przykłady.

b
bond 007

Antypisowski zaklinacz. Może przyjść lider z zewnątrz, może być nawet ruski lub niemiaszek. Jest mu wszystka jedno. Oby tylko nie PiS. Nawt zaklinanie nie pomoże PiS zwycięży.

a
art

Skąd tu tylu kretynów broniących Tuska i PO ? Pewnie to banda urzędasów, lub
amatorów bezkarnej korupcji,. Dwa milionów Polaków szuka pracy, gdy banda
rządowa rozdziela nasze podatki na premie dla siebie, wmawiając naiwnym, że
takie mat prawo. Nie obchodzi ich postępująca nędza Polaków, bo dla nich są zawsze pieniądze. Dziwię się, że Naród jest tak cierpliwy i nie rozpędzi tych
szubrawców. Pamiętam prześladowanie prywatnej inicjatywy przez Komunę, ale
wszyscy mogli pracować, chociaż za niewielkie pieniądze. Państwo budowało
socjalne i spółdzielcze bloki, do których Zakłady dopłacały pracownikom koszty
wynajmu mieszkań, czasem z ciemną kuchnią lub aneksem kuchennym, ale z gazem i elektryką. Dziś też buduje się domy przez prywatnych inwestorów,tylko
kogo stać na wydatek kilkuset tysięcy za mieszkanie, gdy tak trudno o stałą pracę..Widzą to mądrzy ludzie, których różne szuje opluwają na tym forum, a PO
bazując na takim elemencie, psuje sobie coraz bardziej opinię u wyborców, Mam
wielki szacunek dla ludzi starszych, i niezależnie od politycznych poglądów nie
mogę zrozumieć chamstwa pseudo-komentatorów. Kto ich wychowywał ?

l
lesio

Jak Niesiołowski z Tuskiem przyjechali (prawdopodobnie nocą) autem Komorowskiego. W pewnych kręgach było wiadomo i to od dawna, że planują ten czyn z premedytacją. Ale dzięki bohaterskiej postawie niejakiego "polo" prawda wyszła na jaw. Obnażył on ich haniebny czyn w całej okazałości. Jako trzeci co do wielkości patriota - zaraz po Jarku i Adasiu - stoi niestrudzenie na straży prawdy i tylko prawdy. Oczywiście jeżeli ta prawda jest odpowiednia. Popieram i z niecierpliwością oczekuję kolejnych odkryć zdrad i innych niegodziwości tych nie-polaków. Bo są jeszcze jak widać prawdziwi Polacy..

l
lesio

Zapewne na białym koniu. Obecni liderzy i działacze każdej partii samozwańczo tytułujący się "elyto" są gwarantem tego, że nawet ślepy i kulawy ale mówiący coś co ma sens zostanie uznany za niemal wybawcę. PO z Tuskiem wciąż drepczą w miejscu i coś tam niby kombinują i niby robią. A przy okazji wychodzą na jaw ich niekompetencja i układy z innymi nieudacznikami. PiS z Kaczyńskiem zowiący się jedynym sprawiedliwym jest uosobieniem wszelkiej typowej polskiej niemocy i braku nowoczesności. Nie bez kozery jest porównywany do tow. Wiesława. W zasadzie gdy nie Smoleńsk to Kaczyński nie miał by nic w mediach do powiedzenia nie licząc dętej bujdy o jakimś tam wyimaginowanym w jego głowie rządzie. SLD z Millerem praktycznie nie istnieje. Chłopaki z PSL jak zawsze umieją kręcić lody z każdym i wszędzie. Kościół natomiast zawsze i wszędzie uważa, że ma prawo do wtrącania się do polityki a jego pracownicy są praktycznie bezkarni bez względu co by nie zrobili (z nielicznymi wyjątkami). Obecnie wyznawcy PiS gryzą się jak psy z poplecznikami PO. Ja w zasadzie nie widzę różnicy w rządach jakiejkolwiek partii. Każda opozycja obiecuje naiwnym jak to im zrobi dobrze gdy dojdzie do władzy. A jak robi to każdy kto nie ma klapek na oczach powinien pamiętać. Natomiast panowie typu Śpiewak i inni "eksperci" mają to do siebie, że zależnie od kierunku wiatru ich łódeczka płynie zawsze w słusznym kierunku. Bo sterników już mieliśmy wielu tylko nam zmiany jakoś nikt nie daje....
P. S. Natomiast ja osobiście mogę zagwarantować nawet na wasze głowy. Że tyle ile ja wam obiecam to nikt wam nie da!!! Pracujcie, harujcie a ja wam nie bójcie się :)

p
polo

"W Patriotycznym Parku Jordana 16 luetgo 2013 r. ( prawdopodobnie w nocy) zniszczony został pomnik ‘Inki” – Danuty Siedzikówny odsłonięty w ubiegłym roku podczas pięknej, patriotycznej uroczystości w dniu 16 września 2012 r.
Ta niepełnoletnia jeszcze dziewczyna zamordowana strzałem w tył głowy w wyniku mordu sądowego, podczas instalacji systemu komunistycznego zachowała się jak trzeba – co głosi napis na jej pomniku w Parku Jordana".

Haniebna profanacja w Patriotycznym Parku Jordana
Wklejono z;
wkrakowie2012cd.wordpress.com

Motłochowi przeszkadza nawet pamięć o młodej nastoletniej odważnej Polce.
Oto prawdziwe obraz III RP Ruska i Komoruska.

a
azotox

Trudno zgadnąć czy żartuje czy mówi poważnie.

A
ALA

ZNIECZULA PRZED NACHLANIEM SIE NASZEJ KRWI

D
DJ

czy co.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3