Śpiewak: Żydokomuna rządząca Polską to szkodliwy stereotyp

Redakcja
Prof. Paweł Śpiewak
Prof. Paweł Śpiewak Bartek Syta/Polskapresse
- Mit Żydów komunistów mordujących polskich patriotów to echo odwiecznych antysemickich stereotypów - przekonuje historyk idei prof. Paweł Śpiewak w rozmowie z Agatonem Kozińskim.

Czy słowo "żydokomuna" w tytule Pana najnowszej książki ma być zamierzoną prowokacją?
Pełny tytuł mojej książki to "Żydokomuna. Interpretacje historyczne".

Z okładki krzyczy wyraz "żydokomuna" - dopisku prawie nie widać.
Bo takie jest hasło wywoławcze tej książki. Ale nie należy tego utożsamiać z twierdzeniem, że żydokomuna istniała naprawdę. W ten sposób chciałem zasygnalizować, że istniało zjawisko o podłożu ideologicznym, które tym hasłem określano. Zjawisko, które miało katastrofalne skutki. Bez niego nie można zrozumieć Holokaustu, nie można zrozumieć przedwojennego antysemityzmu w Polsce. Choć samo słowo pojawiło się w dyskusji dopiero po wojnie. Wcześniej to zjawisko określano jako judeobolszewizm lub żydobolszewizm.

Czemu Pan to zjawisko łączy z Holokaustem czy antysemityzmem? Czy one były reakcją na przedwojenną żydokomunę?
Nie, usprawiedliwieniem dla prześladowania Żydów. Ludzi, których by można określić terminem "żydokomuny", było bardzo niewielu. Ale jednocześnie hasło dawało możliwość do głoszenia twierdzeń, że wszyscy Żydzi są nosicielami - faktycznymi, częściej potencjalnymi - wrogiej ideologii, czyli bolszewizmu.

Czarny stereotyp żydokomuny nie wziął się jednak z podejrzeń wobec Żydów o szerzenie wrogiej ideologii - bardziej z podejrzeń, że sięgają po władzę, rządzą krajem. Na ile ten stereotyp jest uzasadniony?
W ogóle nie jest uzasadniony. Nie ma żadnej empirycznej podstawy do takich twierdzeń. W czasie wojny domowej w Rosji często używano tego stereotypu, mówiono, że to Żydzi wywołali rewolucję. Ale to było kompletnie nieprawdziwe. W tamtym okresie większość partii żydowskich była przeciwna rewolucji. Było sporo osób wywodzących się z żydowskich domów, które tę rewolucję popierały, ale nie daje to podstaw do szerszych uogólnień. Jak w każdym narodzie - są ludzie o poglądach lewicowych i prawicowych. Tak samo jak nie da się powiedzieć, że wszyscy Rosjanie to socjaliści, ponieważ w tym kraju wybuchła rewolucja bolszewicka.

Czyli żydokomuna to legenda?
Jest ona efektem popularności historii, które powstały jeszcze w XIX w. Wszystkie te opowieści łączył ten sam schemat - spisku grup ludzi rządzących światem. W ten sposób próbowano nadać proste wyjaśnienia złożonym procesom. Dziś zresztą spotykamy się z podobnymi wyjaśnieniami, na przykład słuchając opowieści o tym, że za wszystkimi współczesnymi wydarzeniami stoją wielkie koncerny naftowe. Te dawne teorie spiskowe o żydokomunie wzmacniało poczucie obcości wobec Żydów. Paradoksalnie ta obcość była tym większa, im bardziej Żydzi się asymilowali i upodobniali do reszty obywateli. Im bardziej czuli się oni Polakami, Rosjanami, Francuzami, im bardziej przywiązywali się do kultury europejskiej.

W którym roku kończy się Pana książka? Czy to jest książka stricte historyczna, czy szuka Pan nawiązań do współczesności?
Kończy się wypowiedzią Jarosława Kaczyńskiego, który stawia tezę, że "Gazeta Wyborcza" to spadkobiercy Komunistycznej Partii Polski. W takich zdaniach słychać echo schematu, który zbudował stereotyp żydokomuny, i dlatego właśnie tym kończę książkę. Ale piszę w niej też o wydarzeniach roku 1968, o tym co się działo w latach 1944-56, także na pewno nie można jej nazwać pozycją historyczną.

CZYTAJ TEŻ:
* Prof. Śpiewak został dyrektorem Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie
* Prof. Śpiewak: Polskim nieszczęściem po 1989 r. są sekty nacjonalistyczne
* Wojciechowski: Nie będę przepraszał Żydów. W Polsce nie było im najgorzej
* "W Polsce jest wielu Żydów wirtualnych. Następuje renesans kultury żydowskiej"
* Wokół książki Grossa: Polacy mordowali Żydów. To norma czy patologia?

Mimo wszystko można się spodziewać, że na początku marca, gdy Pana książka trafi do księgarni, wybuchnie skandal. Powtórzy się sytuacja, gdy kolejne pozycje pisał Jan Tomasz Gross. Czemu z tak wielkimi emocjami dyskutujemy o stosunkach polsko-żydowskich?
Jesteśmy dziś w specyficznej sytuacji. Z jednej strony rośnie świadomość historyczna, coraz więcej różnych środowisk intelektualnych staje się wrażliwymi na kwestie antysemityzmu i krytycznie patrzy na polską przeszłość. Z drugiej strony ciągle nie wyrwaliśmy się ze stereotypowego myślenia o Żydach jako obcych. Te dwa nurty ze sobą się teraz ścierają. To zmiana w porównaniu z sytuacją sprzed kilkudziesięciu lat, kiedy żadnej dyskusji nie było - także widać wyraźny wzrost świadomości historycznej Polaków. Faktem jest, że coraz lepiej znamy własną przeszłość, dostrzegamy jej złożoność.

Czy Pana książkę należy traktować jako kolejną po dziełach Grossa, która zaczernia białe plamy w naszej historii?
Sposób, w jaki Gross pisze o historii, bardzo mi się podoba. Może dlatego, że on nie jest historykiem zawodowym. Zresztą ja również nie jestem historykiem z wykształcenia. Gross o przeszłości pisze bardzo wyraziście, nie boi się uogólniać, mocno postawić sprawy. To mi bardzo imponuje. W swoim pisaniu unika on tego, co gubi wielu historyków, a mianowicie nie stosuje aptekarskiego podejścia do tematu, nie dzieli na czworo każdego faktu, każdego wydarzenia. Warsztat historyka wymaga stawiania wielu kwantyfikatorów - ale takie podejście utrudnia czytanie książek historycznych i zabija zdolność myślenia o historii.

Najwięcej zastrzeżeń wobec Grossa dotyczyło liczb, jakimi on szermował w książkach - i właśnie zastrzeżenia o brakach warsztatowych przy dokonywanych przez niego szacunkach brzmiały wiarygodnie. Jak Pan rozwiązał ten problem?
Pod tym względem miałem łatwiej, mogłem bowiem operować danymi już dawno obliczonymi. Wiemy, ile było osób żydowskiego pochodzenia w partii komunistycznej, wiemy, ile osób o korzeniach żydowskich działało w służbach bezpieczeństwa w PRL (oblicza się, że w służbach bezpieczeństwa po wojnie 2% zatrudnionych miało pochodzenie żydowskie). Ale też nie sądzę, żeby w książkach Grossa to właśnie liczby wzbudzały największe emocje. On postawił pewne tezy ostrzej, niż wcześniej się o nich pisało - i dlatego spadło na niego tyle gromów. Gdy pisał o strachu, który towarzyszył Żydom wiele lat po wojnie, to nie odkrywał czegoś nieznanego - historycy znali dobrze te fakty. On po prostu wprowadził te fakty do dyskusji publicznej. Tyle, że przedstawił je z perspektywy, której Polacy nie brali pod uwagę, nikt nie myślał o stosunkach polsko-żydowskich z perspektywy lęków Żydów. Właśnie dlatego jego książki są tak odważne i tak ciekawe.

Mimo wszystko liczby w jego książkach były szeroko dyskutowane, Gross wycofywał się później z niektórych danych, które były w "Złotych żniwach".
Wielu historyków podejmowało się szacunków, ilu Żydów mogło zginąć z rąk nieniemieckich na terenie Polski - bo mordowali ich nie tylko Polacy, ale również Litwini, Ukraińcy. Padają różne liczby, ale za każdym razem duże. Pewnie o nich dyskutować będziemy jeszcze wielokrotnie.

Gross rozbił mur milczenia wokół stosunków polsko-żydowskich w czasie wojny, Pan teraz demitologizuje żydokomunę. Jak wiele białych plam w relacjach Polaków z Żydami zostało?
Zasadniczym problemem dla Polaka jest spojrzeć na wojnę oczami Żyda, poprzez doświadczenie zaszczutego I mordowanego masowo narodu. Bo tutaj fakty są istotne, ale ważniejszy jest właśnie sposób patrzenia. Gdy rozmawiam z izraelskimi studentami czy historykami, to widzę, że z kolei oni nie umieją spojrzeć na historię Polski oczami Polaków. Te obie perspektywy są od siebie bardzo dalekie, często wydają się niemożliwe do pogodzenia. Właśnie dlatego uważam, że zasadniczą kwestią jest brak umiejętności przekroczenia granicy dzielącej obie perspektywy.

CZYTAJ TEŻ:
* Prof. Śpiewak został dyrektorem Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie
* Prof. Śpiewak: Polskim nieszczęściem po 1989 r. są sekty nacjonalistyczne
* Wojciechowski: Nie będę przepraszał Żydów. W Polsce nie było im najgorzej
* "W Polsce jest wielu Żydów wirtualnych. Następuje renesans kultury żydowskiej"
* Wokół książki Grossa: Polacy mordowali Żydów. To norma czy patologia?

Z polskiej perspektywy główną przeszkodą wydaje się brak wiedzy. Skoro bowiem nie wiedzieliśmy o paleniu Żydów w stodole w Jedwabnem, to trudno mówić o różnych perspektywach do jakiejkolwiek dyskusji. Tymczasem te fakty upublicznił dopiero Gross.
Nie wydaje mi się, aby Polacy tego nie wiedzieli przed jego publikacjami. Może ta wiedza nie była dyskutowana publicznie, ale ona istniała. Kilka lat temu widziałem film dokumentalny o rodzinie Henryka Grynberga, pisarza mieszkającego teraz w Waszyngtonie. Jego reżyser Marceli Łoziński razem z Grynbergiem chodzili po domach w Dobrem kilkadziesiąt lat po wojnie, pytając o los jego ojca i malutkiego brata, który zginął w czasie wojny. To było zadziwiające, ale ludzie po 50 latach od tych wydarzeń pamiętali właściwie każdy szczegół dotyczący jego rodziny. Oni to doskonale utrwalili w swej pamięci, zapisali w niej ówczesne wydarzenia z niewiarygodną precyzją. Chodzi tylko o to, że taka wiedza lokalna nigdy nie stała się wiedzą ogólną, nie weszła do kategorii myślenia o wspólnym losie.

Najlepszym na to przykładem jest kwestia szmalcowników. Ich prześladowania Żydów uciekających z getta warszawskiego są bardzo drobiazgowo opisane, a jednak z dyskusji publicznej są oni właściwie wyparci. Podejrzewam, że większość Polaków, zwłaszcza młodych, tego terminu zwyczajnie nie zna.
Znów się nie zgadzam. W każdej rodzinie warszawskiej jest osoba, która kiedyś zetknęła się z takim procederem. Każdy Żyd, który ocalał z getta warszawskiego, zetknął się ze szmalcownikami. Także oni istnieją w naszym zbiorowym losie, ale ten rodzaj wiedzy został zepchnięty i ukryty, nie wszedł do obiegu intelektualnego.

Tyle, że Niemcy czy Francuzi nauczyli się przepraszać za wydarzenia z II wojny światowej. My nawet nie umiemy o tym rozmawiać. Uda nam się nadrobić zaległości w tej dziedzinie?
Polacy zrobili bardzo wiele, jeśli chodzi o proces skruchy. Nie jestem pod tym względem bardzo krytyczny. Proszę zwrócić uwagę, jak w wielu niewielkich miejscowościach powstają stowarzyszenia zajmujące się pamięcią o przeszłości, które zbierają informacje o losie Żydów kiedyś mieszkających w ich regionie, o stosunkach polsko-żydowskich. Widać więc wyraźnie, że praca nad pamięcią ciągle trwa.

Dopiero się zaczęła - taki termin wydaje mi się bliższy prawdzie.
Tak, Niemcy, Francuzi dyskutowali o tym 20 lat temu. Ale proszę pamiętać, że w Polsce dużo ważniejszym tematem była komunistyczna przeszłość, problem sowieckiej okupacji, hitlerowskich mordów. To były główne problemy. Mam wrażenie, że dopiero po przełomie w 1989 r. Polacy uzyskali prawo do pełnej żałoby po swoich bliskich - chodzi tutaj o żołnierzy Armii Krajowej pomordowanych przez komunistyczne władze czy polskich oficerów zabitych prze Sowietów w Katyniu. Pod tym względem proces skruchy jest opóźniony w czasie - ale na pewno nie można mówić, że jest opóźniony.

Cała Europa bardzo długo skrywała pamięć o Holokauście.
Zgadza się. Przecież pierwszy film dokumentalny o Szoah powstał w Polsce, była to "Ulica graniczna" Aleksandra Forda z 1949 r. Kolejne produkcje powstały dopiero w późnych latach 60. To najlepszy dowód na to, że ten proces przywracania pamięci dokonał się dopiero kilkadziesiąt lat po wojnie - i mówimy teraz o krajach w pełni demokratycznych, z pełną wolnością słowa i niezależnymi mediami.

Rozmawiał Agaton Koziński

Paweł Śpiewak, "Żydokomuna", wyd. Czerwone i Czarne, Warszawa 2012, cena 39,90 zł

CZYTAJ TEŻ:
* Prof. Śpiewak został dyrektorem Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie
* Prof. Śpiewak: Polskim nieszczęściem po 1989 r. są sekty nacjonalistyczne
* Wojciechowski: Nie będę przepraszał Żydów. W Polsce nie było im najgorzej
* "W Polsce jest wielu Żydów wirtualnych. Następuje renesans kultury żydowskiej"
* Wokół książki Grossa: Polacy mordowali Żydów. To norma czy patologia?

Koronawirus fake news. Oto największe absurdy.

Wideo

Materiał oryginalny: Śpiewak: Żydokomuna rządząca Polską to szkodliwy stereotyp - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 55

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

m
mm

Panie Spiewak jest Pan sprzedawczykiem .Ile Panu płacą za wypisywanie tych bzdur ?.

o
owski

Żygam i nie mogę przestać po co to przeczytałem o Jezu co za bzdury zakłamane.

W
Weles

I to też ciekawe jeszcze wieś Koniuchy i masakra w Nalibokach .Mordów w obu wsiach dokonała partyzantka radziecka i żydzi.

W
Weles

Zakłamanie platformersów jest ogromne dla Bartoszewskiego było kilku zydów esbeckich dla tego członka PO syna żyda Śpiewaka,, Ludzi, których by można określić terminem "żydokomuny", było bardzo niewielu.Tutaj lista
józef różański ,józef kratko, ludwik przysuski
leon rubinsztein, zygmunt okręt .edward kalecki ,julian konar
bernard konieczny ,henryk piasecki ,józef światło ,mieczysław mietkowski ,roman romkowski ,jakub berman ,ferdynand chaber ,juliusz hibner
nesanel kichler marcel reich-ranicki , bernard borys schildhaus,
salomon morel ,helena wolińska ,aleksander wolski ,ozjasz szechter
michał drzewiecki ,józef wekselberg , beniamin wejsblech
antoni alster ,michał hakman ,wacław komar ,zygmunt braude
marek fink ,marceli kot ,michał bron
mieczysław broniatowski ,jan wołkow ,markus kac
józef cyrankiewicz leon andrzejewski
julia brystiger ,henryk toruńczyk
józef czaplicki , atol fejgin ,ignacy krzemień ,hilary minc ,ryszard tatarczyk
emil merz ,stefan michnik ,julian polan-haraschin
józef feldman , adam kornecki,henryk holder ,
kazimierz graff ,maria gurowska ,władysław litmanowicz
Tutaj dodajmy też żydówkę Hanne Rojer mame Anny Komorowskiej żony Prezydęta z Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego a potem MBP.

A
AN

Uderz w stół a nożyce sie odezwią.

k
koleżanka ze studiów

Czy warto przeczytać książkę Śpiewaka na ten temat? Warto, ale na pewno nie można jej traktować jako syntezy wiedzy na temat związków polskich Żydów z władzą komunistyczną w Polsce w najbrutalniejszym etapie czyli od 1944 roku do 1953-6. Nie warto wierzyć Śpiewakowi na słowo, a przytaczane przez niego dane samemu weryfikować z trzech powodów. Śpiewak jest stroną tych badań. Jest Żydem, jednak rodzinnie ( więc, można zakładać, że i emocjonalnie), powiązany z opisywanym przez siebie środowiskiem polskich komunistów. To po pierwsze. Po drugie, Paweł Śpiewak, zmienia poglądy, wraz ze zmianą atmosfery w Polsce. Dawny liberał :) nie wykazujący zainteresowania religią teraz zaczyna być wielkim entuzjastą i znawcą Tory :)) A po trzecie Śpiewak jest zwyczajnym dyletantem. Pogooglujcie chwile i wcale nie ma tak dużo książek na swoim koncie. W Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego przeglądałam jego Klasyczne Teorie Socjologiczne i jest to najcieńszy, merytorycznie najsłabszy podręcznik o tej tematyce.

a
aska

przeczytaj i wyslij

A
Avadoro

"Przecież pierwszy film dokumentalny o Szoah powstał w Polsce, była to "Ulica graniczna" Aleksandra Forda z 1949 r." - "Ulica Graniczna" to film fabularny.

t
tylko prawda jest ciekawa

[..]Na historię Jedwabnego natknąłem się, czytając książkę Reubena Ainszteina, ale przyznam się, że nie zwróciłem na to większej uwagi. Wymienia się tam Jedwabne dosłownie jednym słowem w litanii miejscowości, gdzie autor oskarża Polaków o popełnienie pogromów latem 1941 roku. Bardziej zaszokowało mnie stwierdzenie tego badacza, że "polscy naziści" w 1944 roku w Powstaniu Warszawskim zabili więcej Żydów niż Niemców - czyli między sierpniem a październikiem 1944 r. - AK i NSZ miały wymordować około 15.000 Żydów.

Dobrze pamiętamy, że w 1994 r., w roku półwiecza Powstania Warszawskiego, "Gazeta Wyborcza" piórem Michała Cichego rozpętała dyskusję o "czarnych kartach Powstania", powtarzając oskarżenia Ainszteina. Jak dowiódł Leszek Żebrowski, całkowicie wyssane z palca. Jak się okazuje, Cichy i Gross posługują się podobną skrajnie nierzetelną "metodologią": manipulacje źródłami, przemilczenia i kłamstwa. Jaka była Pana reakcja na rewelacje autorów żydowskich o najnowszej historii Polski?

- Na początku byłem zaszokowany, a potem przyzwyczaiłem się. Postanowiłem do tych opowieści podejść bardzo poważnie, a więc sprawdzić je. Weryfikowałem te relacje m.in. w Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie (AŻIH). Dam przykład. W przechowywanej w Yad Vashem relacji, Gedala Erenberg zeznał w języku jidysz, że jesienią 1942 r. Narodowe Siły Zbrojne wymordowały siekierami pod Zakrzówkiem kilka rodzin żydowskich. Ale z relacji tej wynikało, że Erenberg był w tym czasie w niemieckim obozie, a więc nie był świadkiem bezpośrednim. Tymczasem w AŻIH zachowała się relacja inż. Adama Urlicha, z której wynika, że kilku Żydów siekierami wymordowali zwykli bandyci - a nie NSZ. Innych Żydów zabili Niemcy przy ewakuacji ludności wsi. Spytałem też o tę sprawę dwie mieszkanki Zakrzówka. Potwierdziły odpowiedzialność Niemców i bandytów. Na koniec w Archiwum Państwowym w Lublinie, Oddział Kraśnik, znalazłem pismo samego Erenberga z 1945 roku, w którym pisze o Żydach z Zakrzówka zamordowanych przez Niemców, co potwierdza pismo innego świadka żydowskiego z tego okresu. Tak było też z innymi relacjami żydowskimi, które udało mi się zweryfikować. Czyli, jest tam trochę prawdy, trochę zgadywania, trochę przesady. Normalnie; pamięć ludzka nie jest przecież perfekcyjna. Nakładają się na to zadrażnienia, resentymenty.

W mediach toczy się żywa dyskusja (ale nie zawsze jest ona "poważna", jak pokazują publikacje "Wprost") o Jedwabnem, ale tak na dobrą sprawę stoimy ciągle w miejscu. Gross nie przedstawia dowodów, tylko przypuszczenia, badacze podejrzewający, że mord w Jedwabnem był dziełem Niemców, nie potrafią, czy nie mogą przy pomocy źródeł uzasadnić swojego przekonania.

Publicystom nie chodzi zwykle o dyskusję, a o bezdyskusyjne przekonanie do swego punktu widzenia. Ich rola jest jednak ważna, bowiem mogą zasugerować pośrednim czy bezpośrednim świadkom, z których każdy słyszał albo widział tylko okruchy tragedii, pewną interpretację wydarzeń w Jedwabnem. Jest to naturalne zjawisko ogłupiania mózgów przez propagandę. Na przykład, żołnierz NSZ Marian Boblewski wspominał mi, że "po wyzwoleniu [sic] złapało mnie NKWD i śledczy celnym wykopem zmiażdżył mi oko. Miałem wtedy 17 lat". Proszę sobie wyobrazić, co zaszło w mózgu tego człowieka, który był niewątpliwie antykomunistą, że akt zniewolenia, czyli zdobycie Polski przez Sowietów w 1944 roku, które tak tragicznie odbiło się na nim, na jego rodzinie, kolegach i na kraju, potrafił nazwać "wyzwoleniem". Propaganda czyni cuda. Po prostu komuniści i lewicowcy skonstruowali cały świat symboli i zmonopolizowali język. Nakreślili ramy, w których poruszamy się do dziś. Dlatego właśnie historycy przykładają taką wagę do współczesnych dokumentów oraz wspomnień.

Nauka pod kontrolą

Dlaczego tak trudno dotrzeć do prawdy o wydarzeniach w Jedwabnem?

- Bo przez 50 lat w Polsce nie było wolności słowa. Przecież w wolnej Rzeczpospolitej takie sprawy zostałyby rozpatrzone, a na pewno nagłośnione od razu po wojnie. W niewoli komunistycznej nie było to możliwe; co najwyżej sprawy takie załatwiano częściowo - śledztwo dwa tygodnie, a proces jeden dzień. I Jedwabne "załatwione". Teraz stoimy przed straszliwie zaniedbaną stajnią Augiasza nauki polskiej. Nie ma metodologii prowadzenia badań regionalnych; tradycja obiektywnego dociekania prawdy została stłamszona. W końcu nie ma funduszy ani środków na badania; a jak są, to pozostają w większości pod kontrolą ludzi wywodzących się z poprzedniego systemu, albo nie bardzo chcą zerwać ze starymi przyzwyczajeniami - bo nie potrafią.

Jedna rzecz jest znamienna. Gdy ukazali się "Sąsiedzi", a potem zaraz zaczęły się sypać w "Gazecie Wyborczej" artykuły przyjmujące za pewnik tezy Grossa, okazało się, że polemistom brakuje rzeczowych argumentów. Nie ma opracowań pierwszej sowieckiej okupacji na ziemiach północno-wschodnich RP, stosunków polsko-żydowskich, historii Kościoła katolickiego z tego okresu. A trudno się bronić nie przedstawiając faktów. [...]

m
misianty

Dwieście lat razem Sołżenicyna z pewnością rozwieje jakiekolwiek wątpliwości...
Ciekawe też, że polskich Żydów, w tym liczne grono wspaniałych polskich patriotów żydowskiego pochodzenia wymordowali Niemcy, wobec czego absolutna większość Żydów zajmujących stanowiska w PRL po 45 r. stanowili Żydzi-bolszewicy, którzy przyjechali z Armią Czerwoną.
P. Śpiewak widać tego najzwyczajniej w świecie jeszcze nie zauważył.

ł
łowca czerwonych

Z jakiej synagogi piszesz te kłamstwa?

j
ju

Przytoczę więc szerszy tekst publikacji Marka Jana Chodakiewicza („Żydzi i Polacy 1918- 1955”, str. 316), z którego ów istotny dla wątku fragment zacytowałem w swoim wpisie:
We wrześniu 1941 roku pułkownik Stefan Rowecki (‘Grot’) stwierdził:
“Proszę przyjąć jako fakt zupełnie realny, że przygniatająca większość kraju jest nastawiona antysemicko.
Nawet socjaliści nie są tu wyjątkiem. Różnice dotyczą tylko taktyki postępowania.
[Osób] zalecających naśladowanie metod niemieckich prawie nie ma.

------
Ktos inny napisal:
zarazajaja tym swoim prymitywnym antysemitizmem swoje polskie dzieci aby sie nie musieli przed nimi wstydzic....

Nawet tajne organizacje, pozostające pod wpływem przedwojennych aktywistów Klubów Demokratycznych lub Polskiej Partii Socjalistycznej, akceptują postulat emigracji jako rozwiązanie problemu żydowskiego.
Jest to dla wszystkich równie oczywiste, jak na przykład konieczność usunięcia z karaju Niemców. [...]
Antysemityzm jest obecnie postawą szeroko rozpowszechnioną.”

j
ju

Oto tylko kilka niewielkich fragmentów historiografii traktującej o tamtych czasach.
Emanuel Ringelblum w swoich wojennych notatkach zapisał, że już w
1941 r. Żydzi ukrywający się po "stronie aryjskiej" nie czuli się
bezpieczni, szantażowani - często wracali do getta.
Nic w tym dziwnego, gdyż, jak pisał w raporcie (25.9.1941 r.) do
Londynu dowódca AK Grot-Rowecki, "przygniatająca większość kraju jest nastawiona antysemicko".
Emanuel Ringelblum pisał w swoim warszawskim bunkrze niejako “na
gorąco”:
"Obok agentów policyjnych szantażyści i “szmalcownicy” są wieczną zmorą Żydów po aryjskiej stronie. Nie ma dosłownie Żyda
“na powierzchni” czy “pod powierzchnią”, który by nie miał z nimi do czynienia raz albo kilka razy i nie musiał się od nich
wykupić większą lub mniejszą sumą pieniędzy. [...]
“szmalcownictwo” zaczyna się z chwilą przejścia Żyda przez bramę getta albo dla ścisłości już u bram getta, które są obserwowane przez roje #szmalcowników”!. W każdym Żydzie, opuszczającym getto,
widzi >>szmalcownik>szmalcownicy>szmalcownik>wypadu>Szmalcownicy

j
ju

Nie uda sie Wam przekrzyczec prawdy, chlopaczkowie z polskiego ciemnogrodu ;)))
Swiat i tak juz sie dowiedzial. Z grzecznosci (czesto) wam wszystkiego nie przypomina, koledzy szmalcownicy.
Nie zapominajcie, ze miliony Polakow zyloe w czasie wojny tylko z polowania na Zydow. 95 % Polakow, ktorzy zgineli pomagajac Zydom zginelo przez.... Polakow, ktorzy doniesli na nich Niemcom/Granatowej policji.
Nie zakrzyczycie tego. Nawet z pomoca prymitywnej TV prymitywnego... ksiemdza. Juz za pozno aby zakryc prawde berecikami ;)))

A Humer byl i pozostal czystej krwi Polakiem. Nieczytaty ciemnogrod polski jednak wie tyle o tym co sie nauczyl w 3 kladsie podstawowki...

j
ju

Nie uda sie Wam przekrzyczec prawdy, chlopaczkowie z polskiego ciemnogrodu ;)))
Swiat i tak juz sie dowiedzial. Z grzecznosci (czesto) wam wszystkiego nie przypomina, koledzy szmalcownicy.
Nie zapominajcie, ze miliony Polakow zyloe w czasie wojny tylko z polowania na Zydow. 95 % Polakow, ktorzy zgineli pomagajac Zydom zginelo przez.... Polakow, ktorzy doniesli na nich Niemcom/Granatowej policji.
Nie zakrzyczycie tego. Nawet z pomoca prymitywnej TV prymitywnego... ksiemdza. Juz za pozno aby zakryc prawde berecikami ;)))

A Humer byl i pozostal czystej krwi Polakiem. Nieczytaty ciemnogrod polski jednak wie tyle o tym co sie nauczyl w 3 kladsie podstawowki...

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3