Spotkania Teatrów Tańca: Ann, nareszcie!

    Spotkania Teatrów Tańca: Ann, nareszcie!

    Andrzej Z. Kowalczyk

    Kurier Lubelski

    Aktualizacja:

    Kurier Lubelski

    Scena ze spektaklu "Q61"
    1/2
    przejdź do galerii

    Scena ze spektaklu "Q61" ©Maarten Vanden Abeele/materiały organizatora

    15. Międzynarodowe Spotkania Teatrów Tańca zbliżają się do końca; przed nami jeszcze tylko jeden wieczór prezentacji. Można już zatem z wolna zacząć przymierzać się do podsumowań. Oczywiście jeszcze nie całościowych, na te dopiero przyjdzie czas. Ale można już domknąć pewien wątek pojawiający się w moich relacjach w ostatnich dniach. Mam na myśli spektakle Ann Van den Broek, których mieliśmy aż trzy i były to realizacje duże, pełnowymiarowe, pozwalające na dość dobre wniknięcie w jej twórczość.
    Ann Van den Broek była przez organizatorów zapowiadana, a przez publiczność oczekiwana jako największa gwiazda tegorocznych Spotkań. Najzupełniej słusznie. Pisałem o niej, że jest wybitną choreografką, jedną z tych osobowości, które kształtują oblicze europejskiego tańca współczesnego i nadal to podtrzymuję. Mam też wrażenie, iż nie zawiedli się widzowie, bowiem przyjęcie spektakli było wręcz entuzjastyczne. Ja sam jednak do owego entuzjazmu przyłączyć się nie potrafiłem. A dlaczego - wyjaśniałem w dwóch kolejnych recenzjach. Ale nie traciłem nadziei, że może wiele zmieni trzeci spektakl. I rzeczywiście - zmienił.

    Nie cofam ani słowa z tego, co napisałem po dwóch pierwszych prezentacjach. Ale po obejrzeniu "Q61" mogę nareszcie powiedzieć: na taką Ann Van den Broek czekałem. Może dlatego, że ta realizacja to swego rodzaju podsumowanie, zamknięcie jakiegoś etapu jej twórczości, a w takich razach daje się z siebie wszystko, a nawet… więcej. Tak chyba było w tym przypadku. I powstał spektakl kompletny, prawdziwe arcydzieło. Wizualnie piękny, czysty, ale nie wypolerowany sztucznie na "wysoki połysk". Świetnie skomponowany i poprowadzony dramaturgicznie, pięknie domknięty w logiczną całość, bez najmniejszych pęknięć czy choćby skaz. Wypełniony szlachetną w formie, pozbawioną zbędnych ozdobników choreografią, genialnie wykonaną przez szóstkę znakomitych tancerzy. Powtórzę: właśnie na to liczyłem i czekałem od samego początku festiwalu, a nawet dłużej - od chwili, gdy poznałem jego program. Spektaklem "Q61" Ann Van den Broek zapisała się w kronice najlepszych realizacji nie tylko tej, ale wszystkich edycji Spotkań.

    W owej niespisanej (jeszcze) kronice nie umieszczam spektaklu "Odisseo" włoskiej Compagnie Zappala Danza, ale nie znaczy to, że nie doceniam tej realizacji. Przeciwnie - uważam ją za ważną i dopełniającą wątki, które pojawiły się w zaprezentowanym w ubiegłym roku spektaklu "Instrument 1". Tamta realizacja Roberta Zappali w dużej mierze poświęcona była poznawaniu sycylijskich tradycji. Z pozoru wyglądało to na egzotyczną ciekawostkę, ale było czymś znacznie więcej. Wobec tego spektaklu należało zastosować interpretację rozszerzającą. Zappala bowiem, dostrzegając odchodzenie owych tradycji w przeszłość, zadał pytanie, co otrzymujemy w zamian. I wskazał, że może to być pseudokulturka klubów, disco i "chippendalesów". A to już problem nie tylko lokalny, lecz globalny; również nasz. Zwycięstwo owego "kulturowego plastiku" nie zostało wprawdzie definitywnie przesądzone, ale spektakl wyraźnie wskazuje, że takie niebezpieczeństwo jest jak najbardziej realne.

    "Odisseo" rozpoczyna się dokładnie w tym miejscu, w którym zakończył się "Instrument 1" i wzmacnia oraz rozwija zawartą w nim tezę. To zjadliwy, ale bardzo gorzki zarazem pamflet na naszą kulturową rzeczywistość. Obraz upadku już nie tylko tradycyjnych kultur, lecz być może całego kulturowego dziedzictwa, zastępowanego przez lekkostrawną pseudokulturową papkę. Zappala pokazuje to bardzo dosadnie. Jego spektakl jest celowo eklektyczny i chaotyczny. Nie stroni nawet od kiczu, który jednak nie jest autorskim kiksem, ale świadomie użytym środkiem. Niestety - tak wygląda nasz świat. W wielkim stopniu podzielam punkt widzenia i diagnozy Zappali, ale nie chciałbym kończyć tej relacji w tonacji jednoznacznie minorowej. Mam nadzieję, że dopóki są twórcy dostrzegający zagrożenia i mówiący o nich, dopóty nie wszystko jest jeszcze stracone.

    PROGRAM na 13 listopada - niedziela


    Godz.18.00 - Teatr Muzyczny - "To" (50 min.) - Karen Foss Quiet Works (Norwegia)
    Godz. 20.00 - Chatka Żaka - "Fiuk/Ukryci ludzie" (43 min.) - Compagnie Pal Frenak (Węgry/Francja)
    Godz. 22.00 - Warsztaty Kultury - "Kilka piosenek o miłości" (25 min.) - Iwona Olszowska (Polska); "Czy filozof może mówić o tańcu?" (35 min.) - Witold Jurewicz i Juliusz Grzybowski (Polska)

    Czytaj treści premium w Kurierze Lubelskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo