Spotkania Teatrów Tańca: Bez eksplozji, ale momenty były...

    Spotkania Teatrów Tańca: Bez eksplozji, ale momenty były (relacja, program na środę)

    Andrzej Z. Kowalczyk

    Kurier Lubelski

    Kurier Lubelski

    Scena ze spektaklu „każdego dnia”
    1/2
    przejdź do galerii

    Scena ze spektaklu „każdego dnia” ©materiały prasowe

    Inaczej niż zazwyczaj rozpoczęły się tegoroczne, 16. Międzynarodowe Spotkania Teatrów Tańca. Nie od spektaklu, lecz debaty pod hasłem "Dlaczego taniec?" zorganizowanej w Starym Teatrze w cyklu "Bitwa o kulturę". Wpisanie jej do programu festiwalu skłania do poświęcenia jej kilku zdań w relacji z pierwszego wieczoru Spotkań.
    Przyznaję, że było to dla mnie pierwsze spotkanie z owego cyklu; od poprzednich odstraszało mnie nieco słowo: bitwa, użyte w tytule. Dawno już bowiem wyrosłem z wieku, którym chce się staczać bitwy. Tym razem wszakże ów batalistyczny motyw wydaje się uzasadniony. Bowiem choć taniec (w rozmaitych formach i odmianach) zdaje się przeżywać w Polsce niebywały rozkwit, to rzeczywistość - jeśli przyjrzymy się jej dokładniej - wcale nie wygląda tak różowo. Joanna Szymajda, wicedyrektor Instytutu Muzyki i Tańca nie kryła, że na ministerialnej "drabince" nakładów taniec lokuje się bardzo nisko. Zatem walczyć o niego należy i warto.

    To jednak - by zacytować klasyka - "oczywista oczywistość". Bardziej interesujące wydało mi się pytanie zawarte w drugiej części tytułu debaty: Dlaczego taniec? Mam wrażenie, że odpowiedzi na nie będzie tyle, ile zapytanych osób, co wczorajsze spotkanie poniekąd potwierdziło. Mnie zresztą odpowiedź nie nastręcza żadnych trudności, a brzmi ona: bo było to i nadal bywa wyzwanie. Jestem w pewnym sensie "wychowankiem" Spotkań Teatrów Tańca, bowiem to wraz z ich początkiem (dosłownie: z pierwszą edycją) zacząłem na serio zajmować się tańcem współczesnym. Oczywiście były wcześniej znakomite spektakle Jerzego Leszczyńskiego oraz recenzenckie "przygody" z Polskim Teatrem Tańca, pantomimą Tomaszewskiego czy teatrem Wojciecha Misiury, ale były to jednak tylko epizody. Teatr dramatyczny, offowy i muzyczny miałem wówczas stosunkowo dobrze rozpoznany, natomiast obszar teatru tańca to była niemal terra incognita, z niewielkimi poznanymi przyczółkami, a za to pełna białych plam. Ich wypełnianie zajęło ładnych parę lat, ale pobyt na terytorium tańca współczesnego wcale nie wydaje mi się jałowy. Wciąż bowiem pojawia się tu chyba więcej niż gdzie indziej ludzi, zjawisk i zdarzeń zaskakujących, prowokujących i skłaniających do refleksji. Liczę na to, że takie zdarzenia przyniosą również tegoroczne Spotkania.

    Artystyczny program festiwalu rozpoczął spektakl "każdego dnia" w wykonaniu cie. toula limnaios. Spektakl - rzekłbym - nieco nierówny. Inspirowany "Mitem Syzyfa" Alberta Camusa, odnosi się w jakiś sposób do absurdu egzystencji, ale w gruncie rzeczy nie powiedział mi nic, czego bym wcześniej nie wiedział. Zdarzały się w nim chwile takiej oczywistości, że myśl widza "odlatywała swobodnie", niekoniecznie w kierunku, jakiego zapewne oczekiwała twórczyni spektaklu. Nie olśniła mnie także choreografia Touli Limnaios, choć przyznaję, że jej tancerki i tancerze zaprezentowali rzeczywiście dobry poziom techniczny. Ale z drugiej strony były tu też momenty, gdy realizacja wprost przykuwała uwagę, a nawet wzbudzała niepokój graniczący z fascynacją. Uzyskanie takiego efektu dramaturgicznego to wielkie osiągnięcie twórczyni spektaklu. Ów nastrój świetnie wzmacniała bardzo dobra muzyka Ralfa Ollertza i wykorzystane przezeń niepokojąco brzmiące efekty dźwiękowe. Współpraca choreografki z kompozytorem w pełni uzasadnia umieszczenie "każdego dnia" w programie festiwalu, którego motywem przewodnim są twórcze spotkania osobowości.

    Początek tegorocznych Spotkań nie był może tak "wystrzałowy" jak w roku ubiegłym, kiedy zobaczyliśmy nową realizację Hanny Strzemieckiej. Ale spektakl niemieckiej kompanii, mimo zastrzeżeń, o których wspomniałem, wart był pokazania i zobaczenia. A dalej może być jeszcze ciekawiej.

    PROGRAM NA ŚRODĘ


    Godz. 18.00 - Warsztaty Kultury: Vera Mantero (Portugalia) - "Olympia" (17 min.), "Bieg ciszy - wersja Very Mantero" (film, 45 min.), "Co można powiedzieć o Piotrze" (17 min.)
    Godz. 20.00 - Chatka Żaka: Yasmeen Godder (Izrael) - "Nadchodzi koniec burzy" (60 min.)
    Godz. 22.00 - Warsztaty Kultury: spotkanie z artystkami - Yasmeen Godder i Verą Mantero

    Czytaj treści premium w Kurierze Lubelskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo