reklama

"Sprawa niemiecka" może zdeterminować polityczną przyszłość Rokity

Bogdan Rymanowski Zaktualizowano 
Płacić czy nie płacić? Oto jest pytanie. Z takim szekspirowsko-finansowym dylematem zmaga się Jan Rokita. Niemcy nie mieli litości dla bohatera "incydentu monachijskiego". Decyzja prokuratora była dotkliwa: albo zapłaci trzy tysiące euro grzywny, albo musi odsiedzieć miesiąc w areszcie.

Tyle mogą kosztować niedoszłego "premiera z Krakowa" kultowe już słowa "ratujcie mnie, biją mnie Niemcy!". Wykrzyczane po tym, jak nie podporządkował się poleceniu i nie opuścił samolotu z Monachium do Krakowa.

Taki jest finał awantury z gatunku "płaszcza i… kapelusza", które państwo Rokitowie chcieli schować w klasie biznes, mimo że mieli bilety na ekonomiczną. Awantury zakończonej szturmem niemieckiej policji, która bez ceregieli, za to w kajdankach, "kryminalistę" z Polski sprawnie, acz gwałtownie wyprowadziła.

Tak jak na początku roku, tak i dzisiaj Polacy są w tej sprawie podzieleni. Ci, dla których zachowanie Rokity było szaleńcze czy wręcz groteskowe, domagają się teraz, aby jak najprędzej zapłacił za zszarpane nerwy stewardes, stres interweniujących policjantów i oczekujących na odlot pasażerów.

Ich argumenty brzmią logicznie: "porządek musi być", nie ma świętych krów i w ogóle szkoda, że polityków traktują tak tylko za granicą. Ci zaś, którzy w Rokicie widzą ofiarę niemieckiej opresji, namawiają go, aby nie płacił i poważnie zastanowił się, czy nie dać się honorowo zamknąć.

Ich racje również wydają się spójne: skucie i wyrzucenie z samolotu przy akompaniamencie niemieckich przekleństw może dla każdego skończyć się traumą. Poza tym trudno wyobrazić sobie podobną bezwzględność LOT-u wobec polityka z Niemiec.

A co na to sam Jan Rokita? Na razie milczy. Opędza się od mediów, a z dziennikarzami porozumiewa się jedynie za pomocą mejli. Tłumaczy w nich, że żadna z niego gwiazda popkultury, dlatego "wara od jego relacji z Niemcami". Swoich zamiarów ani kroków zdradzać nie zamierza, bo przecież licho (prokuratura) nie śpi. Ze strzępów wypowiedzi można wnioskować, że krakus Bawarczykom odpuścić nie zamierza, trzech tysięcy euro za niewinność płacić nie chce, pobytu za kratami się nie boi, a w najbliższym czasie do Berlina się nie wybiera.

Rzeczywiście, determinacja godna podziwu. Jednak wcale nie jestem pewien, czy Jan Rokita decyzję w sprawie grzywny już podjął. Mam nawet wrażenie, że nachodzą go poważne wątpliwości. Bo to nie jest tylko sprawa honoru (choć go nie lekceważę) ani kasy (ten komentator i wykładowca na stan gotówki nie powinien narzekać). To jest jego "być albo nie być".

Dawny przyjaciel Tuska (ach, te wspólne dysputy o historii przy winie) wie, że "sprawa niemiecka" może zdecydować o jego politycznej przyszłości. To nie żarty. Po prostu nie wierzę w to, że Jan Rokita sam "wykastrował się" z politycznych ambicji. Polityka była, jest i będzie jego pasją. Nawet jeśli dzisiaj patrzy na nią z dystansem i pogardą.

Potrafię sobie zatem wyobrazić, że przy obecnym tempie "zgrywania się" polityków ludzie zatęsknią za intelektem Jana Rokity. Potrafię sobie też wyobrazić, że możliwa jest zamiana ról z żoną - ona z Wiejskiej odejdzie, on powróci. Tylko jednego wyobrazić sobie nie potrafię. Że dokona tego, ciągnąc za sobą ten niemiecki balast.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Materiał oryginalny: "Sprawa niemiecka" może zdeterminować polityczną przyszłość Rokity - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 10

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

E
Elka

Panie redaktorze, dobrze, że przypomniał pan, iż państwo Rokita kupili bilety na klasę ekonomiczną a nie biznes - z tej bowiem chcieli skorzystać za friko. Nie wydaje mi się tez, żeby załoga niemieckiego samolotu wiedziała, że Rokita jest politykiem, podobnie jak nie sądze, żeby załogi polskiego Lot-u znały twarze i nazwiska niemieckich posłów, zwłaszcza byłych. A nawet, gdyby i w jednych i w drugich liniach znali, to byłoby nieuczciwe wobec zwykłych pasażerów, gdyby politykom dawali specjalne przywileje. Mam tylko nadzieje, że p. Rokita zachowa sie przyzwoicie i mandat zapłaci. Bo nawet Krakusy-centusie maja chyba swój honor.

A
Anilah

Nie pisze, że TW nie może - toć oni przecież ustawę pisali!

W
Widukind

a pisze tam że może być TW na przykład ? Bo to na uczelniach
normalka.

A
Anilah

Ustawa o Szkolnictwie Wyższym:
Art 109, p. 1, podp. 3) brzmi:
"Nauczycielem akademickim może zostać osoba, która:
.....
3) nie została ukarana prawomocnym wyrokiem za przestępstwo umyślne, ... ".
Więc z tymi wykładami na uczelni mogą być kłopoty a szczególnie wtedy gdy o
wyczynie Rokity bedzie tak głośno, że prawomyślny rektor uczelni o tym usłyszy.

c
cynik

I wreszcie za granicą pokazano, że demokracja traktuje wszystkich równo. Ach, szkoda, że to nie u nas...

A
Anilah

pisząc: "Pozostaje mu pisać artykuły i wykłady na uczelni" ! Czy awanturnik z wyrokiem to dobry wykładowca wyższej uczelni? Zob. ustawa o szkolnictwie wyższym.

W
Widukind

w Niemczech ! Alem się uśmiał . Ich kolejni kanclerze umoczeni w paskudne przekręty, jeden to nawet sie nie krył że jako kanclerz pracował dla Rosjan -popisali, pogadali i po dywan. Naziści pobierają państwowe emerytury bo przecież Deutschland uber alles , za 6 robót u bauera wypłacili kobiecie 2.000 DM, a żołnierzowi z września za 6 lat oflagu nawet nie powiedzieli przepraszam s.......syny. Nie po drodze mnie z Rokitą bo to bufon ale aż się prosi np. niemieckiego pirata drogowego na ziemię, skuć kajdankami i 25 tys. kary. Zobaczycie jak mordy germańce rozedrą. A im polska policja nawet nie daje punktów karnych ! Jak widać z zabójstwa Polaka w Kanadzie nie ma żadnych wniosków.

p
pablo55

"Trudno wyobrazić sobie podobną bezwzględność LOT-u wobec polityka z Niemiec" - napisał p. Rymanowski.
Trudno sobie wyobrazić głupsze zdanie. To co? Na pokładach samolotów mają wozić katalogi zdjęć polityków z wszystkich krajów, bo a nuż trafi się jakiś?
Czy - zgodnie z Pana rozumowaniem - dowolny niemiecki polityk miałby prawo awanturować i szarogęsić się w samolotach LOTu?
Co do reszt się zgadzam, choć nie sądzę by ludzie zatęsknili jeszcze za p. Rokitą; raczej z niecierpliwością poczekają na zniknięcie z mediów szanownej małżonki.

B
Basia

Panie Bogdanie; ale to dzięki Wam dziennikarzom ta sprawa została ośmieszona do granic możliwości, a to z kolei miało wpływ na postawę naszego rządu, który nic nie zrobił, aby wstawić się za swoim obywatelem.
Pan Rokita nie jest łagodnym kotkiem, ale nie zasłużył na takie traktowanie.

A
AntiPiS

Zgadzam się z Panem co do diagnozy - trudno będzie Rokicie znaleść nową partię po tym "incydencie monachijskim". Uchodził za człowieka oczytanego, inteligentnego, kultaralnego, wręcz szarmanckiego - a tu taka plama ... Pozostaje mu pisać artykuły i wykłady na uczelni.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3