Średnia 4,85. Zza więziennych krat. Osadzeni studiują, mają też na siebie zarabiać

Agata Wójcik, Marcin Koziestański
Tomasz Koryszko/materiały KUL
Pracują i studiują. Coraz częściej więźniowie myślą o perspektywach po wyjściu na wolność. A Ministerstwo Sprawiedliwości chce, by także na siebie zarabiali.

Od dawna myślałem o tym, by rozpocząć studia. Są one przecież ukoronowaniem całego procesu edukacji. Gdy nadarzyła się okazja, nie wahałem się ani chwili - mówi Romek, który został przeniesiony z Zakładu Karnego z Sieradza do Aresztu Śledczego w Lublinie, by rozpocząć studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

Razem z nim, dzięki porozumieniu podpisanemu pomiędzy uczelnią a lubelską jednostką penitencjarną, w październiku 2013 r. naukę na kierunku „Praca socjalna ze specjalnością streetworking” rozpoczęło 35 osadzonych. Przez pierwszy rok studiowali w areszcie, gdzie mogli korzystać nawet z wyposażonej specjalnie dla nich biblioteki. Przez dwa kolejne lata przychodzili na zajęcia na uczelnię, gdzie na roku byli ze zwykłymi studentami.

Część osadzonych podczas niedawnej, bo czerwcowej, uroczystości w areszcie odebrała już dyplomy ukończenia studiów.

Bez ulgi, ale z dobrymi wynikami

- Na początku liczyliśmy na specjalne traktowanie. Jakąś taryfę ulgową, ale wykładowcy stawiali nam takie same wymagania jak reszcie studentów - opowiada Romek. Jak dodaje, studenci też traktowali ich jak zwykłych kolegów - pomagali przy pisaniu pracy czy użyczali swoich notatek. Ostatecznie Romkowi udało się zakończyć studia licencjackie ze średnią ocen 4,85.

- Nie jestem do końca zadowolony. Wiem, że stać mnie na więcej. Dlatego chcę kontynuować studia i zdobyć tytuł magistra - dodaje osadzony. Na razie nie wie, czy studia przydadzą mu się w przyszłości. Jak mówi: - Nie ma co planować pięć lat naprzód, mimo to chciałbym związać swoją przyszłość z pracą socjalną, ale gdy nie będę miał wyjścia, będę pracował i na budowie, żeby jakoś się utrzymać - zwierza się Romek.

Zadowolony ze studiów jest także Piotr. Decyzję o ich podjęciu podjął wspólnie z rodziną. Pochodzi z Białegostoku, a przenosząc się do jednostki w Lublinie, musiał liczyć się z ograniczonym kontaktem z bliskimi. Jego rodzice są już w podeszłym wieku, więc pokonanie takiego dystansu jest dla nich sporym wyzwaniem.

- Uznaliśmy jednak, że szkoda by było nie skorzystać z takiej szansy. Skoro i tak siedzę w więzieniu, to mogę wykorzystać ten czas w sposób konstruktywny. Poza nauką spodobał mi się kontakt ze światem wewnętrznym. Będąc na uczelni, miałem szansę zapomnieć o szarej codzienności - opowiada Piotr, który na wolność wyjdzie na początku czerwca 2021 r. Również on myśli o rozpoczęciu studiów magisterskich. Ostateczna decyzja, czy osadzeni je rozpoczną, będzie należała do kierownictwa jednostki.

Rekrutacja, weryfikacja i indeks

Osadzeni, którzy rozpoczęli naukę na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, pochodzili z całej Polski, a na czas studiów zostali przeniesieni do jednostki w Lublinie. By dostać się na pracę socjalną, musieli przejść, tak jak wszyscy kandydaci, procedurę rekrutacji. O tym, czy mogli podjąć studia, decydowali także pracownicy Służby Więziennej.

- Długość odsiadywanego wyroku nie grała roli. Nie wszyscy mogli chodzić na uczelnię, chociażby ze względu na rodzaj przestępstwa, którego się dopuścili. Nie stało to jednak na przeszkodzie do kontynuowania studiów. Wykładowcy prowadzili dla nich zajęcia w jednostce - mówi mjr Tomasz Suseł, kierownik działu penitencjarnego Aresztu Śledczego w Lublinie.

Jak podkreślała na początku projektu prof. Iwona Niewiadomska, kierownik Katedry Psychoprofilaktyki Społecznej KUL: - Te osoby mają nieraz znacznie szerszą wiedzę o problemach występujących w tych trudnych środowiskach niż pracownik socjalny. Dzięki temu, jeśli będziemy ich słuchać, mogą wskazać wiele ważnych spraw odnośnie do wykonywania takiej pracy socjalnej na ulicy.

Studia dla więźniów zorganizował Instytut Nauk o Rodzinie i Pracy Socjalnej na Wydziale Teologii KUL. Dodatkowo pracownicy Katedry Psychoprofilaktyki Społecznej KUL przeprowadzili badania sprawdzające skuteczność pomysłu ułatwienia studiowania osobom odbywającym karę w procesie ich resocjalizacji i zwiększenia szansy na włączenie do życia społecznego.

- Badano zarówno zmiany zachodzące w nich samych, percepcję społeczną osadzonych jako studentów i streetworkerów, a także zmiany stereotypów na temat więźniów. Wyniki badań będą opracowane w ciągu kilku miesięcy - informuje Katarzyna Bojko z biura prasowego KUL.

Więźniowie z dyplomami

Z 36 osób rozpoczynających studia, do egzaminu licencjackiego przystąpiło, bądź w najbliższym czasie przystąpi, 18 absolwentów.

- Osadzeni rezygnowali z różnych powodów. Decydowali o powrocie do jednostki, gdzie będą mieć częstszy kontakt z rodziną, czy wychodzili na wolność - wyjaśnia mjr Suseł.

Poza tym kilka osób wzięło urlop dziekański lub kontynuuje studia na niższych latach. - Studia wpłynęły na nich pozytywnie i mogą pochwalić się dobrymi wynikami. Kilku otrzymało nawet stypendia - mówi kierownik działu penitencjarnego.

Wychowawca na wywiadówce

W Polsce każdego roku ok. 50 osadzonych podejmuje studia. W zdecydowanej większości to skazani, którzy przebywają w zakładach typu półotwartego i otwartego. Mogą oni wybrać uczelnię, na której chcą studiować. Warunkiem jest to, by była ona w pobliżu zakładu karnego czy aresztu śledczego, w którym odbywa karę.

Trzeba dopełnić także wszystkich formalności. Ostateczną decyzję podejmuje dyrektor więzienia. Jest ona oparta na wnikliwej analizie m.in. czynu, którego dopuścił się skazany i jego zachowania w zakładzie karnym. Strażnicy muszą mieć bowiem pewność, że osadzony wróci po zakończonych zajęciach do zakładu.

Nieco większa swoboda panuje w wyborze szkoły. Przy jednostkach działa bowiem osiemnaście centrów kształcenia ustawicznego, które prowadzą szkoły podstawowe, gimnazja, licea ogólnokształcące, zasadnicze szkoły zawodowe, szkoły policealne oraz organizują kwalifikacyjne kursy zawodowe. Realizują one takie same podstawy programowe i programy nauczania jak szkoły prowadzone na wolności. W naszym okręgu działają one w Opolu Lubelskim i Włodawie. Nauka jest dobrowolna. Wyboru nie mają jedynie skazani objęci obowiązkiem szkolnym, czyli tacy, którzy nie ukończyli 18. roku życia. Osadzonych w tym wieku jest jednak mało.

- Gdy są wystarczająco zmotywowani, nic nie stoi na przeszkodzie, by wysłać ich na drugi koniec Polski do jednostki, która organizuje interesujący ich kurs - mówi kpt. Bartłomiej Turbiarz z zespołu prasowego Generalnej Służby Więziennej. I dodaje: - Na świadectwie nigdzie nie jest napisane, że ukończyli naukę w więzieniu. Jest podany tylko numer szkoły. Nie chcemy stygmatyzować więźnia u pracodawcy.

Więźniowie mogą uczyć się także poza zakładem karnym. Z tego przywileju korzysta rocznie ponad stu osadzonych. Otrzymują oni tzw. przepustkę szkolną.

- Wychodzą lub dojeżdżają do szkoły samodzielnie bez konwoju, co nie oznacza, że nie są przez nas kontrolowani - wyjaśnia mjr Suseł z Aresztu Śledczego w Lublinie, gdzie poza zakładem uczy się dziewięć osób. Na zajęcia chodzą w weekendy. I dodaje: - Wychowawca jak rodzic chodzi na wywiadówki. Interesuje się frekwencją i ocenami podopiecznego.

Z wykształceniem słabo

- Kiedy jeszcze byłem wychowawcą, bardzo zachęcałem osadzonych do podjęcia nauki. Tłumaczyłem: ,,Ma pan trzy lata wyroku i nie posiada pan żadnego wykształcenia. I tak siedzi pan w więzieniu i niewiele ma do roboty, a przez dwa lata można zdobyć zawód” - opowiada kpt. Turbiarz. Jak mówi, powody, dla których więźniowie podejmują naukę, są różne. Najczęściej to próba zapełnienia wolnego czasu lub chęć podniesienia swoich kwalifikacji, by rozpocząć nowe życie na wolności.

Jak przyznają pracownicy zakładów karnych, z wykształceniem więźniów nie jest najlepiej. Jak wynika z danych Służby Więziennej, najwięcej osadzonych posiada wykształcenie zawodowe (ponad 23,3 tys.) i podstawowe (ok. 20,9 tys.). Na dalszym miejscu znajduje się wykształcenie gimnazjalne (ponad 10,4 tys.).

Jeżeli już decydują się na podjęcie nauki, a jest to ponad 3 tys. osadzonych rocznie, to najchętniej biorą udział w kursach przyuczających do zawodu, kwalifikacyjnych kursach zawodowych i uczęszczają do liceum ogólnokształcącego.

Przykładowo, w jednostkach we Włodawie i Opolu Lubelskim mogą oni zdobyć takie zawody, jak: betoniarz-zbrojarz czy murarz-tynkarz. W pozostałych jednostkach więźniowie przyuczani są m.in. na krawców, kucharzy, cukierników, elektryków, ślusarzy, stolarzy, fryzjerów czy informatyków.

Z oferty nauki korzystają przede wszystkim młodociani skazani, którzy odbywają karę po raz pierwszy. Stanowią oni 66% wszystkich uczniów szkół przywięziennych.

W przywięziennych szkołach pracuje ponad 300 nauczycieli, sale wyposażone są w podobny sprzęt, jak w zwykłych placówkach, a niekiedy lepiej, bo w niektórych na ścianach wiszą nawet tablice multimedialne. Jak wynika z raportów sporządzonych przez SW, największą bolączką takich szkół jest problem z wycofywaniem się uczniów z nauki. Więźniowie rezygnowali z nauki głównie ze względu na polecenie sądów, zwolnień z zakładu karnego lub aresztu śledczego, ze względu na bezpieczeństwo czy wspomniany już utrudniony kontakt z rodziną.

Praca plus nauka = resocjalizacja

- To jeden z naszych celów, by przygotowywać osadzonych do życia na wolności. Nie chodzi o to, by zamknąć ich w celi i odciąć od świata. Kontakt z rzeczywistością utrzymują właśnie dzięki nauce i pracy. Wielu właśnie woli wybrać pracę, coraz więcej jest bowiem płatnych ofert - mówi mjr Tomasz Suseł.

Ministerstwo Sprawiedliwości widzi potrzebę pracy wśród więźniów i chce ich skłonić do utrzymywania siebie. Ma na tym zyskać również Skarb Państwa.

- Możliwość podjęcia pracy przez osadzonych daje im szansę przyuczenia do zawodu i przyczynia się do późniejszej aktywizacji zawodowej skazanych - podkreślała wczoraj na konferencji prasowej ppor. Edyta Radczuk, inspektor w Okręgowym Inspektoracie Służby Więziennej w Lublinie. Konferencja została zwołana w związku z realizacją programu Ministerstwa Sprawiedliwości, który zakłada, że więźniowie muszą pójść do pracy.

Program zakłada, że w latach 2016 - 2023 w całej Polsce ma powstać 40 hal przemysłowych przy zakładach karnych i aresztach śledczych, w których będą mogli pracować więźniowie. Pomysł ma na celu zaktywizowanie szczególnie tych więźniów, którzy do tej pory nie pracowali, ponieważ nie mogli opuścić więziennych murów.

- W naszym okręgu, z istniejących ośmiu zakładów karnych i aresztów, hale przemysłowe powstaną na pewno w czterech miejscach: w Krasnymstawie, Hrubieszowie, Chełmie i Włodawie - poinformował na wczorajszej konferencji mjr Marek Abramowicz. Najbardziej rozwinięta jest budowa zakładu produkcyjnego na terenie ZK we Włodawie. Umowa z jedną z firm została już podpisana. Powstać tam ma zakład meblarski. Znajdzie w nim pracę 200 więźniów i 100 osób z „cywila”.

Więźniowie będą więc zarabiać na siebie. Dostaną 48 proc. z wypłaty, 20 proc. przekazanych zostanie na rzecz Skarbu Państwa, a 25 proc. na Fundusz Aktywizacji Zawodowej Skazanych oraz Rozwoju Przywięziennych Zakładów Pracy. To właśnie ten fundusz jest odpowiedzialny za finansowanie programu.

- Dzięki pracy więźniowie będą mieli środki finansowe na własne potrzeby, da to też możliwość finansowego wspierania rodziny oraz pokrywania kar, grzywien i alimentów - podkreśla Radczuk.

Także przedsiębiorstwa, chcące zatrudniać skazanych, mogą liczyć na wiele profitów. - Zatrudnienie nie będzie opierać się na umowie o pracę, a na korzystnym dla pracodawcy skierowaniu do pracy. Pracodawca nie będzie musiał również odprowadzać składki zdrowotnej, gdyż więźniowie mają zapewnioną opiekę medyczną w macierzystych zakładach - dodaje Radczuk.

Skazanemu zatrudnionemu na podstawie skierowania do pracy przysługiwać będzie po roku pracy urlop w wymiarze 14 dni roboczych (zwykły pracownik ma do dyspozycji 26 wolnych dni).

Okręgowy Inspektorat Służby Więziennej w Lublinie składa się z ośmiu jednostek penitencjarnych, w których przebywa 4161 osadzonych. W skali całego kraju OISW Lublin zajmuje obecnie pierwsze miejsce w powszechności zatrudnienia skazanych wśród wszystkich inspektoratów w Polsce. Najwięcej pracujących więźniów jest w Areszcie Śledczym w Lublinie.

- Pracuje u nas 1879 osadzonych, z czego ponad 500 wykonuje prace odpłatnie w różnych zakładach produkcyjnych czy remontowych. Reszta pracuje nieodpłatnie na rzecz Straży Miejskiej czy domów pomocy społecznej. W skali wszystkich więźniów, odsetek tych pracujących wynosi aż 48 proc. - podkreśla Jacek Zwierzchowski, rzecznik prasowy dyrektora okręgowego Służby Więziennej w Lublinie.

Jak przekonuje Zwierzchowski, skazani bardzo chętnie uczestniczą w pracach. - Pracodawcy naprawdę nie mają się czego bać - przekonuje Zwierzchowski. - Przedsiębiorca zyskuje sumiennych, rzetelnych i zdyscyplinowanych pracowników, którzy z zaangażowaniem wykonują powierzone im obowiązki - dodaje rzecznik.

Plusów jest znacznie więcej. Każda ze stron powinna być zadowolona ze współpracy. - Osadzeni pracując, czują się przydatni, pożyteczni, nabywają umiejętności pracy w zespole. Pojawia się u nich poczucie sensu życia. Poczucie bycia docenionym przez innych pomaga w podniesieniu własnej wartości - podkreśla Zwierzchowski.

Czy pracodawcy zechcą skorzystać z tej oferty? To się okaże.

1879 osadzonych z Aresztu Śledczego w Lublinie pracuje, z czego ponad 500 wykonuje prace odpłatnie w różnych zakładach produkcyjnych czy remontowych. Pracujący to 48 proc. wszystkich więźniów.

48 proc. wypłaty trafi do więźniów, 20 proc. do Skarbu Państwa, a 20 proc. na fundusz pomocy pokrzywdzonym oraz pomocy postpenitencjarnej - zakłada projekt rządowego programu pracy dla więźniów, w ramach którego w całej Polsce ma powstać 40 hal przemysłowych przy zakładach karnych i aresztach śledczych. W naszym regionie powstaną one w Krasnymstawie, Hrubieszowie, Chełmie i Włodawie.

W zakładach karnych na terenie Polski przebywa obecnie ponad 59 tys. osadzonych. Przy jednostkach penitencjarnych działa 18 centrów kształcenia ustawicznego, kształcą one na wszystkich poziomach edukacji poza studiami wyższymi. Osadzeni jednak też studiują. Rocznie jest to ok. 50 skazanych.

Wykształcenie więźniów
Największa grupa osadzonych ma wykształcenia zawodowe, na kolejnych miejscach plasuje się wykształcenie podstawowe i gimnazjalne.

Wideo

Komentarze 16

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Milosz Tęcza

A skad ja moge znac Pana Ksiedza Profesora ?

M
Mojsze

To może zamień się z nimi miejscami?

b
bogu

Będziemy mieli wykształconych kryminalistów.

v
vvvvvv

szukaj na fb:

Kz Nszz Solidarnosc Organistow

(z do-PiS-kiem: 2; 3 i 4).

Resztę obejmuje PiS – lamowska CENZURA.

K
Konfesjonał

No cóż księzulki widza wszystko przez Kratki Konfesjoału podobnie jak bywalcy pierdli.
A przyp[adkiem nie są to Kandydaci do SEMINARIÓW DUCHOWNYCH?

n
niedouczony

Też tak chcę , tylko że ja mam rodzinę , kredyty , obowiązki i zapie..... od rana do wieczora . Szanowni panowie przestępcy , alimenciarze , gwałciciele , pijani kierowcy i inna swołocz ma czas na studia !!! Za chilkę wykształcenie wyższe będą posiadali właściciele pokaźnych wyroków bez "zawiasów" !!!!
Dobra zmiana działa .

w
wynajem

chyba koles zapomniales o jednym zerze a to jest roznica

P
PP

Co zrobić jak ktoś jest ciotą i nie bierze 3 miesięcznej kaucji ?

b
bolo

bandytą nie jestem a też chcę studiować i pracować - czy mogę???.......

W
Wynajmująca

Mi też przydarzyła się taka sytuacja, ale byli to studenci (w zasadzie 3 studentki) Uniwersytetu Medycznego w Lublinie - więc nie KUL. Tak jak różni ludzie tak i studenci, nie ma reguły. Ja zwróciłam się do rodziców tych osób bo miałam umowę i odzyskałam pieniądze. Problem był tylko taki że musiałam i tak mieszkanie doprowadzić do ładu, wymienić lodówkę (zostawiły jedzenie i wyłączyły lodówkę) - więc całość poszła na doprowadzenie mieszkania do używalności w takim stanie je zostawiły (a tylko miesiąc mnie tam nie było).

m
majka z bajki

Niczym się nie różni od osadzonych złodziei. Teraz gęby przestępców pokazują w Internecie, wiec może warto.

m
majka z bajki

..a jednak...
brawo chłopaki :)

p
pytajnik

A podatek za wynajem mieszkania odprowadzony?

l
lucyper

za pieniądze pokrzywdzonych...

l
landlord

Studentka "prawa" KUL nie zapłaciła mi za wynajem mieszkania za 4 miesiące zwodząc, mówiąc, że jest chora itp itd. Przetrwała do końca czerwca wykorzystując pobłażliwość, po czym zwiała. Gratuluję studentów i skutecznego systemu kształcenia - skreślcie K i L z nazwy, bo zakrawa to na kpinę. Generalnie mógłbym jej strasznie zaszkodzić ale szkoda mi czasu i zdrowia - całą kasę, którą mi wisi potraktuję, jako moją ofiarę na kościół i przez 5 lat mam płacenie na tacę i ofiarę "po kolędzie" z dyni. Generalnie słaba uczelnia - najgłupsi studenci wśród uczelni publicznych.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3