Stalinizm w oparach makabreski

RedakcjaZaktualizowano 
Triumfujący na polskich ekranach "Rewers" to nie tylko świetnie zrobiony film z szansą na Oscara, ale też udana próba okiełznania czarnym humorem mroków stalinizmu - pisze Mariusz Grabowski

O tym, że "Rewers" będzie kinowym hitem tego roku, przekonali się już latem widzowie 34. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Debiutancka fabuła Borysa Lankosza zgarnęła w cuglach Złote Lwy i nie dała szans konkurentom, zostawiając w tyle produkcje m.in. Agnieszki Holland, Janusza Morgensterna i Ryszarda Bugajskiego. Doczekała się nawet etykietki jaskółki, która zwiastuje zmiany w siermiężnej polskiej kinematografii mielącej od lat te same nazwiska i pomysły.

I choć sceptycy kiwają przecząco głowami, dowodząc, że popkulturowe rewolucje nie zaczynają się od jednego, choćby najbardziej udanego fabularnego dzieła opowiadającego - jak w tym przypadku - o stalinizmie zdemistyfikowanym czarnym humorem, to jednak mogą się mylić. Bowiem "Rewers" to film naprawdę dobry, na sukces którego składa się wiele równie smakowitych ingrediencji.
Ale przede wszystkim świeży, choć wykpiwanie grozy lat 50. miało już swój epizod w polskim kinie. Reprezentowanym wszelako nader skromnie "Zezowatym szczęściem" Andrzeja Munka, tragikomicznymi losami Jana Piszczyka (1960) i późniejszym o kilka dekad "Pułkownikiem Kwiatkowskim" Kazimierza Kutza, sensacyjną opowieścią o sprytnym lekarzu, któremu udało się oszwabić UB.

Wszystkie inne filmy to wielkokalibrowe rozrachunki z tragiczną nadwiślańską historią, pełne martyrologicznych schematów i bogoojczyźnianych zaklęć, obowiązkowo przewiązanych kirem. Na ich tle "Rewers" to wręcz erupcja humoru. Podszyta ironią i zręcznie opowiedziana intryga umiejscowiona w 1952 roku (nieprzypadkowo większą część filmu zrealizowano w konwencji czarno-białej) zawiera w sobie ponadto dosyć uniwersalizmu, aby można ją było oglądać bez bólu głowy w każdym miejscu na ziemi.

Odbywamy oto wycieczkę do najczarniejszego epizodu naszej najnowszej historii, aby spotkać trzy kobiety reprezentujące trzy pokolenia inteligenckiej warszawskiej rodziny. Damy zamieszkują jedno małe mieszkanko w kamienicy na Hożej i na swój sposób mierzą się z komuną. Ekscentryczna babcia snuje plany swoich małych wojenek, matka z aptekarskim rodowodem sypie jak z rękawa życiowymi dowcipami, a my oglądamy całą historię przez losy wnuczki Sabiny, zakompleksionej redaktorki wielkiego państwowego wydawnictwa (czyżby nieśmiertelny Czytelnik?), która wikła się w dość dwuznaczny związek z demonicznym Bronisławem. PRL-owski macho po krótkim romansie okazuje się, niestety, prostackim ubekiem z prowincji.

Ale toku opowieści nie da się już zatrzymać, pędzi on wartko do kulminacji, w której przyjdzie nam nieoczekiwanie poznać drugą stronę niewieściej natury. Bowiem gdy Bronisław, niczym Mefistofeles, przystępuje do kuszenia naiwnej Sabiny, ta - niewiele myśląc - truje go po prostu specyfikami z matczynej szafki. A potem, wraz z poczciwą matuchną, rozpuszcza w wannie w kwasie solnym. I właśnie owo zderzenie szalejącej za oknem stalinowskiej grozy z rasowo popkulturowym konceptem, jakim jest oryginalny sposób pozbycia się ubeckiego zewłoka (kinomani znający "Nikitę" Luca Bessona będą wiedzieć, o co chodzi) sprawia, że zwycięża śmiech. I od razu widzimy całą dwuznaczność akcji pokazującej podwójne życie bohaterów: z jednej strony zaangażowanych w budowanie przodującego ustroju, z drugiej zaś przeżywających osobiste bunty i opory. Ma więc rację reżyser Borys Lankosz, skądinąd wielki miłośnik kina amerykańskich obrazoburców braci Coen dowodzący, że "Rewers" jest po prostu filmem dobrze "napisanym".
A to już zasługa scenarzysty Andrzeja Barta, wielce tajemniczej postaci rodem z literackiego świata. To on jest także autorem powieściowej wersji "Rewersu", na podstawie której powstał film. Ale ma w swoim CV także głośne "Rien ne va plus" (1991), "Pociąg do podróży" (1999) i "Don Juana raz jeszcze" (2006). A rok temu triumfował znakomitą "Fabryką muchołapek", opowiadającą o wyimaginowanym procesie Chaima Rumkowskiego, samodzierżawcy łódzkiego getta. Obaj panowie, Lankosz i Bart, spotkali się dziewięć lat temu i od tej pory artystycznie nie rozstają się ze sobą. Razem zrealizowali już kilka dokumentów, m.in. świetnie przyjęty 50-minutowy "Radegast", który rok temu zwiedził wszelkie liczące się festiwale filmowe.

Iprecyzyjną, pisarską rękę widać też w "Rewersie". Zresztą, jak przyznaje w wywiadach Lankosz, dobry scenariusz to najsłabsza strona polskiego kina. O wiele łatwiej dobrać aktorów. A takich w jego filmie nie brakuje. Grająca Sabinę Agata Buzek udowadnia niedowiarkom, że aktorką została nie tylko dlatego, że stał za nią opiekuńczy cień ojca premiera. O klasie Krystyny Jandy (matka Sabiny) powiedziano już tyle, że nie warto strzępić języka.

Specjalne owacje należą się też Annie Polony (babka), która wieńczy całość tego damskiego tria życiowym sprytem i sporą dozą rozsądku. A takiego nigdy dosyć, kiedy planuje się wydać za mąż wnuczkę, która nie ma, niestety, urody Grety Garbo ani fortuny Heleny Rubinstein. Z trudnego zadania bycia nadwiślańskim Humphreyem Bogartem znakomicie wywiązał się również Marcin Dorociński, który ostatnimi czasy dawał się wciągać w rólki cienkich przystojniaczków uwodzicieli na planach mdłych fars dla ćwierćinteligentów. Może przypomni sobie dobre, ambitne czasy, choćby te, kiedy królował w rewelacyjnym "Pitbullu" Patryka Vegi.

To wszystko składa się na udany antyschematyczny sukces Lankosza. Trudno sobie oczywiście wyobrazić, że od tej pory wszystkie polskie filmy historyczne będą - wzorem jego "Rewersu" - zręcznie balansować na granicy tragedii i czarnego humoru. Ale raz na pewien czas nie zaszkodziłby powiew ożywczej inności, która przewietrzyłaby nadwiślańską filmową martyrologię. Zwłaszcza że śmiech nie musi wcale odbierać filmom wartości, choćby edukacyjnych: w "Rewersie" na równych prawach z fabułą funkcjonuje świetna, ściągnięta z epoki scenografia, pochody 1-majowe, powiewające sztandary, pieśni masowe i precyzyjnie odtworzony cały komunistyczny sztafaż.

A poszukiwaczom kinowych niezwykłości warto przypomnieć, że reżyser "Rewersu" postrzega swoje dzieło także w kategoriach demonologicznych. "Ta historia, w moim odczuciu, jest opowieścią nie tyle o czasach stalinowskich, co o diable" - mówił w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej". A przecież wątek diabelski jest w kinie polskim eksploatowany nad wyraz nędznie. Filmowy Bronisław, funkcjonariusz złowrogiego resortu, który jako czart wcielony uderza w konkury do Sabiny, spija smakowite nalewki jej matki, a wreszcie daje się wysłać na tamten świat, może być dla reżyserskich naśladowców Lankosza postacią inspirującą i symboliczną. I dodatkowo świetnym terapeutycznym argumentem tezy, że nawet największe narodowo-historyczne traumy da się oswoić, choćby - jak u duetu Lankosz - Bart - przez wymyślną makabreskę. A to jeszcze jeden z powodów, dla których warto wybrać się na seans "Rewersu". Idę o zakład, że takiego filmu jeszcze w polskich kinach nie oglądaliście.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Materiał oryginalny: Stalinizm w oparach makabreski - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

d
ds

co to za recenzja, w ktorej opowiada sie tresc filmu??

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3