Stek jak na ranczu, chińskie pierożki i ciasta bez cukru. Nowe restauracje w Lublinie kuszą oryginalnymi smakami (ZDJĘCIA)

Piotr Nowak
Mangopistacja, czyli słodkie połączenie zielonych orzechów, pomarańczowego musu przełożonego białym kremem z nerkowców to hit kawiarni Ciacho bez cukru przy ul. Kościuszki 3. Lokal oferuje ciasta bez glutenu, bez laktozy, wege i bez cukru chociaż na słodko
Mangopistacja, czyli słodkie połączenie zielonych orzechów, pomarańczowego musu przełożonego białym kremem z nerkowców to hit kawiarni Ciacho bez cukru przy ul. Kościuszki 3. Lokal oferuje ciasta bez glutenu, bez laktozy, wege i bez cukru chociaż na słodko Małgorzata Genca
Udostępnij:
Lublinianie uwielbiają jeść i to, coraz częściej, poza domem. Korzystają na tym restauratorzy, którzy nie poprzestają w wysiłkach, żeby zaspokoić głód nowych smaków. Dlatego przybywa lokali serwujących niecodzienne dania.

Słodko, ale bez cukru
Mangopistacja, czyli słodkie połączenie zielonych orzechów, pomarańczowego musu przełożonego białym kremem z nerkowców to hit kawiarni Ciacho bez cukru przy ul. Kościuszki 3. Lokal oferuje ciasta bez glutenu, bez laktozy, wege i bez cukru chociaż na słodko

- Pomysł się zrodził z potrzeby. Od zawsze starałem się wyeliminować cukier z diety. Chciałem stworzyć ciasto, które ma dużo mniej kalorii niż standardowe, żeby bez obaw mogli raczyć się nim sportowcy – przyznaje Karol Babicz, właściciel kawiarni i sportowiec.
Metodą prób i błędów sam doszedł do przepisów na idealne ciasta bez cukru. Powstawały one we współpracy z dietetykami i sportowcami. Dziś ma około 30 receptur, z których na co dzień w kawiarni można spróbować co najmniej kilku wypieków.

To rozwiązanie dla sportowców, diabetyków, osób uczulonych na niektóre składniki, wegetarian i wegan lub po prostu osób, które mają ochotę na coś słodkiego. Właściciel stawia na produkty wysokiej jakości, bez tłuszczy rafinowanych. Ciasta dostępne są na miejscu, jak i na zamówienie.

Stek jak od ranczera
Na dobrą muzykę, sztukę i dużo grillowanego jedzenia stawiają właściciele Jimmy’s Art Grill przy ul. Jasnej 7. Menu to połączenie kuchni amerykańskiej, bliskowschodniej i orientalnej. Królują steki i żeberka z dodatkami, ale też nachosy i meze plater, czyli coś dla wegetarian.

- Traktujemy jedzenie jak sztukę. Pochodzimy z artystycznej rodziny, więc połączenie restauracji z galerią i lokalem muzycznym było naturalnym wyborem – przyznaje Andrzej Gumieniak, który razem z Jakub Zyskowski założyli Jimmy’s Art Grill. Ściany lokalu zdobią obrazy. Weekendami odbywają się tu koncerty.

A skąd Jimmy w nazwie lokalu? Wszystko zaczęło się w holenderskiej Hadze, w której przez lata mieszkał Andrzej Gumieniak. Polak uwielbiał dania z grilla w restauracji prowadzonej przez Mohammeda z Egiptu. Kucharz długo nie chciał wyjawić przepisów na swoje dania, aż w końcu tajemnicę zdradził Andrzejowi Gumieniakowi. Menu lubelskiej restauracji powstało właśnie w oparciu o przepisy Mohammeda, którego przyjaciele nazywali Jimmy. To właśnie od jego imienia pochodzi nazwa lokalu.

- To nasz hołd dla Jimmiego. Stawiany na najwyższą jakość. Wszystko robimy sami, nawet keczup i musztardę – zastrzega właściciel.

Od tego weekendu w restauracji działa klimatyzacja. W poniedziałek rusza specjalne menu lunchowe dostępne w godz. 12-15.

Orientalna alternatywa dla „ruskich”
„Jeżeli będziesz szedł w górę kłaniaj się wszystkim, bo nie wiadomo, którędy będziesz wracał” – to stare chińskie znajdziemy na ścianie restauracji Parowooz, która mieści się przy ul. Skłodowskiej 15. Lokal specjalizuje się w tradycyjnych chińskich pierożkach serwowanych w bambusowych koszykach.

- Jest w nich coś uzależniającego – przyznaje Agnieszka, właścicielka lokalu. Pierwszy raz natknęła się na nie w Warszawie i ich smak od razu ją zachwycił. Postanowiła wprowadzić je w Lublinie. – Mają orientalny smak, są bardzo lekkie, bo przyrządzone na parze, bez tłuszczu, glutaminianu sodu i konserwantów.

Częstymi gośćmi lokalu są studenci pochodzący z Azji. Klienci mogą wybierać ręcznie robione pierożki z jednym z 17 różnych farszy. Największym zainteresowaniem cieszą się te z wieprzowiną i krewetkami. Można też zamówić sałatkę np. z alg morskich i zupę won ton na intensywnym bulionie wołowo – drobiowym.

Lokal jest klimatyzowany. Pierożki można zjeść na miejscu, albo zamówić.

Śmietankowe tacosy na ochłodę
Truskawka z oreo, cytryna z miętą i chałwą, a może lodowe tacosy? Na różnorodność stawiają właściciele lodziarni Roll&Drill - Lody, jakie chcesz przy ul. Świętoduskiej 8.

W menu m.in. tradycyjne gałki, zawijane lody tajskie, bąbelkowe oraz shake z lodów. Dużym zainteresowaniem cieszą się lody w waflu uformowanym na kształt tacosa, czyli niewielkiej łódeczki.

Nowością są tzw. drill ice cream, czyli lody gałkowe wymieszane z dodatkami (np. pokruszone oreo, chałwa, płatki, kinder bueno, delicje, ptasie mleczko i pączki).

- Ogranicza nas tylko wyobraźnia - twierdzą sprzedawczynie.

Zakupy z „dark store” coraz popularniejsze

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Oby tylko po jakimś czasie jak się już wypromują nie dodawali glutaminianów czy innych spulchniaczy ,
H
Haha
2019-06-23T22:56:31 02:00, Polak:

Polska kuchnia jest najlepsza!. Schabowy,bigos itd.smażone mrówki,psy i koty nas nie interesują!.

Cebulak

s
system
Pierożki są przyzwoite w smaku, ale zbyt drogie. Porcją za 19 zł nie najadłam się, a jem niewiele.
P
Polak
Polska kuchnia jest najlepsza!. Schabowy,bigos itd.smażone mrówki,psy i koty nas nie interesują!.
Dodaj ogłoszenie