Strzały pod Uniwersytetem Medycznym w Lublinie: Studenci ćwiczyli procedury medyczne

Adrian Tomczyk
Grupa uzbrojonych, umundurowanych mężczyzn wnosi do budynku kolegę, który został postrzelony podczas ataku terrorystycznego - świadkami takich m.in. scen mogły być osoby, które przechodziły w piątek obok Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. To jednak nie sceny z filmu sensacyjnego, a jeden z wielu scenariuszy jaki mieli szansę odegrać uczestnicy konferencji MedIQ, dającej studentom kierunków medycznych możliwość zmierzenie się z realnymi zadaniami w ramach określonych specjalizacji.

Wydarzenie miało formę zawodów: - To już piąta edycja konferencji - mówi Mateusz Woźniakowski, organizator i zarazem student V roku kierunku lekarskiego. - Nasi uczestnicy mierzą się w pięcioosobowych drużynach, rozwiązując scenariusze oparte o symulację wysokiej wierności, w których leczą z jednej strony człowieka, a tak naprawdę pracują na symulatorze, który pozwala mierzyć m.in. tętno, temperaturę i wszelkie życiowe parametry - dodał.

Poczynaniom studentów przyglądali się jurorzy, którzy oceniali słuszność i skuteczność działań. Oceniana była nie tylko jakość ale i czas w jakim zostało wykonane zadanie. Studenci nie znali wcześniej ani zadań ani warunków z jakimi będą musieli się zmierzyć. Trzeba było wykazać się zimną krwią i wiedzą.

- Na studiach nie zawsze mamy szansę spotkać się z pewnymi sytuacjami takimi jak warunki bojowe. Trzeba poradzić sobie z dużym stresem: strzały, krzyki, umierający pacjent. Forma symulacji pozwala nauczyć się nad tym panować, nie tylko na polu walki ale i w SOR-ze czy na sali operacyjnej - podsumowuje swój udział Krzysztof Ślusarczyk, student IV roku kierunku lekarskiego, jeden z uczestników zawodów.

Podczas zawodów zmierzyło się sześć drużyn: cztery z Polski oraz po jednej z Ukrainy i Belgii.

Rozstrzygnięcie zawodów oraz wyniki zostaną ogłoszone w sobotę po zakończeniu drugiego dnia konferencji.

Plac Litewski jak nowy (ZDJĘCIA Z DRONA)
Imprezy w Lublinie i regionie. W weekend nie siedź w domu
Juwenalia 2017 w Lublinie. Happysad i Luxtorpeda na scenie (ZDJĘCIA)
Studencki korowód przeszedł ulicami Lublina (ZDJĘCIA, WIDEO)
Ataki pseudografficiarzy w Lublinie. Kto oszpecił Lubartowską?

Jesteśmy też w serwisie INSTAGRAM. Obserwuj nas!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

u
urazowy
To może ze złamanym palcem mam czekać tydzień na dostanie się do lekarza rodzinnego, a potem trzy miesiące do ortopedy? Szpitalny Oddział Ratunkowy ma ratować życie i ZDROWIE.
p
przecz
SOR - szpitalny oddział RATUNKOWY. To nie jest przychodnia że każdy z bolącym paluszkiem powinien się tam znaleźć.
A skoro już się tam cię przyjęli tak jak chciałeś, to dlaczego walczyłeś o wypis?
l
lbn
Głosujcie na PO i N - wtedy nie będzie ćwiczeń tylko prawdziwe akcje ratujące Polaków po "eventach" "inżynierów i lekarzy" z azji i afryki :)
s
sas
procedurami,a życie i tak napisze całkiem inny scenariusz....
g
gość
Na SOR-ze to trzeba się nawalczyć o przyjęcie jeżeli dojechało się samemu , a później trzeba walczyć o wypis bo trzymają dobę czy trzeba, czy nie trzeba
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie