Strzeż się, bój się. "Uwaga! Granica" w Galerii Labirynt

Sylwia Hejno
Performans Janusza Bałdygi
Performans Janusza Bałdygi Wojciech Pacewicz/Galeria Labirynt
„Uwaga! Granica“ brzmi trochę jak ostrzeżenie. Artyści pokazują, jak to szczególne miejsce stawia nas w stan gotowości.

„Czymże jest Polska? Jest to kraj między Wschodem a Zachodem, gdzie Europa już poczyna się wykańczać, kraj przejściowy, gdzie Wschód i Zachód wzajemnie się osłabiają” - pisał Witold Gombrowicz. Organizatorzy podwójnej wystawy „Uwaga! Granica“ w białostockim Arsenale i lubelskim Labiryncie postanowili przypomnieć jego słowa, zapytać o ich aktualność i odszukać nowe linie podziałów.

- Ta wystawa jest dla obu galerii czymś bardzo naturalnym. Obie mają podobne programy, obie znajdują się także przy wschodniej granicy, a temat granic stał się szczególnie nośny. Staraliśmy się zaprosić artystów spoza Schengen, ale gościmy także tych z Polski, Francji czy Rumunii - mówi Monika Szewczyk, kuratorka wystawy w Labiryncie i szefowa Arsenału. W tym samym czasie Waldemar Tatarczuk, dyrektor Labiryntu, kuratoruje białostockiej części ekspozycji.

- Chcieliśmy, żeby obie wystawy się uzupełniały, aby po odwiedzeniu jednej z galerii widz czuł potrzebę zobaczenia, co jest w drugiej. Prezentujemy zatem niektóre prace, które w obu galeriach się powtarzają, takie, które są kompletnie różne i te, które składają się z dwóch części. - dodaje Monika Szewczyk - Przykładem może być praca Elżbiety Jabłońskiej: w Lublinie przyjęła formę gigantycznego wydruku z wszystkimi punktami granicznymi, z kolei w Białymstoku te punkty na mapie są dziurami, przez które prześwituje światło, co pokazuje, że są to miejsca trudne, bolesne - opowiada.

Czy Schengen stało się nową żelazną kurtyną? Sceny z przeszukiwania przez celników, które uwiecznił Piotr Wysocki na granicy polsko-ukraińskiej to goła rzeczywistość. Beznamiętna, filmowa relacja obnaża także konflikt: to, co dla jednych jest uzasadnioną walką z przemytem (łącznie z wyłamaniem drzwi samochodu) dla drugich bywa rozpaczliwą walką o przetrwanie. Pragnienie znalezienia się w tej „lepszej“ części Europy wiąże się nierzadko z upokorzeniami. „Leż i czekaj“ tytuł pracy Mykoli Ridnego jest jak rada, której druga część mogłaby brzmieć: „tylko się nie wychylaj”. Jego performans pod niemiecką ambasadą w Kijowie nie traci na znaczeniu pomimo lat - jednostka nie ma szans w starciu z urzędową machiną strzegącą porządku granic. - My też tego doświadczyliśmy przy transporcie prac czy kłopotach z przemieszczaniem się artystów, szczególnie ci ze wschodu mają ogromne problemy z wizami - opowiada Monika Szewczyk.

Polska na szachownicy państw niewątpliwie awansowała, zmieniły się jej troski. Dwa portrety Janusza Bałdygi mogłyby być tego synonimem: na jednym widzimy młodego artystę, częściowo zasłaniającego twarz, na drugim, w tym samym geście, jego postać obecnie. Pierwszemu towarzyszy pytanie „wpuszczą/nie wpuszczą”, drugiemu „wejdą/ nie wejdą”. Znaleźliśmy się po tej drugiej stronie muru. Dla artystów jest on symboliczny. Przykładowo Sabina Shikhlinskaya zlokalizowała i wyliczyła około 70 rodzajów murów, które występują w ponurej architekturze rodzinnego Azerbejdżanu. Mur, narysowany, oddzielający nas od uchodźców znalazł się także na zewnątrz galerii. Autor muralu, Dan Perjovschi w prześmiewczy, kąśliwy sposób w formie rysunków i słownych żartów dotyka stereotypów i lęków przed obcymi. Przykład: „za każdym razem, gdy przekraczam granicę, dyktator przewraca się w grobie. Nie przestaje się kręcić od 1990 roku”.

Artyści przedstawiają granicę jako punkt szczególnie drażliwy, taki, gdzie podmiotowość jednostki zostaje na chwilę wzięta w nawias. To miejsca styku narodowych własności, nasączone lękiem, bo tam właśnie zaczynają się wojny. Granice są także stanem ducha. - Gdy trzy lata temu pracowałam nad podobną wystawą o tytule „Deprivation”, jedna z artystek wyznała, że chociaż od dłuższego czasu już może poruszać się swobodnie, to zawsze, gdy czeka na kontrolę celną, odczuwa niepokój, jakby zrobiła coś złego. Wydało mi się to bardzo trafne - podsumowuje Monika Szewczyk.

„Uwaga! Granica”, Galeria Labirynt, ul. Popiełuszki 5/Galeria Arsenał, Elektryczna 13,Białystok

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie