Szpitalne sklepy dla bogatych

Beata Kozian
Sklepiki i kioski spożywcze na terenie lubelskich szpitali należą do najdroższych w mieście. - Ale na tym polega właśnie wolny rynek - podsumowuje Lidia Baran-Ćwirta, miejska rzeczniczka konsumenta w Lublinie.
Sklepiki i kioski spożywcze na terenie lubelskich szpitali należą do najdroższych w mieście. - Ale na tym polega właśnie wolny rynek - podsumowuje Lidia Baran-Ćwirta, miejska rzeczniczka konsumenta w Lublinie.
Sklepiki i kioski spożywcze na terenie lubelskich szpitali należą do najdroższych w mieście. W cenie są zwłaszcza zdrowa żywność, owoce, warzywa, wody mineralne i soki owocowe.

- Idę do mamy w odwiedziny. W osiedlowym sklepie zapomniałam kupić wody. Zdębiałam, jak zobaczyłam cenę cisowianki - nie kryła wczoraj zdziwienia w holu szpitala przy al. Kraśnickiej w Lublinie pani Agnieszka. Za małą, półlitrową buteleczkę mineralnej zapłaciła 2 złote, o ponad 1 zł więcej niż wynosi jej cena w hipermarkecie. Jeszcze więcej kosztowały tanie o tej porze roku pomidory. Za średniej wielkości okaz zapłaciła 70 groszy. Takich pomidorów na kilogram potrzeba sześć. Wyszło więc na to, że sklepik sprzedaje je w rekordowo wysokiej cenie 4,20 zł za kg. W hipermarketach półki uginają się zaś od pomidorów po niecałe 2,50 zł za kilogram.

Choć w szpitalu przy al. Kraśnickiej artykuły spożywcze mają w swej ofercie co najmniej trzy sklepiki, to różnice w cenach są niewielkie. Zamiast korzystnej dla klientów konkurencji, sklepy zgodnie koegzystują.

Nieco taniej niż przy al. Kraśnickiej jest w szpitalu dziecięcym przy ul. Chodźki. Tam woda mineralna cisowianka jest droższa od tej z hipermarketu tylko o 50 gr na butelce. Agnieszka Osińska, rzeczniczka prasowa szpitala, wyjaśnia, że szpital nie ma wpływu ani na ceny, ani na asortyment w szpitalnych sklepikach. Czasami tylko kieruje prośby, by w sprzedaży dominowały zdrowe produkty. Lidia Baran- Ćwirta, miejska rzeczniczka konsumenta w Lublinie, też zauważyła, że w szpitalnych sklepikach, a nawet w ich okolicy, ceny artykułów są wyższe niż w innych rejonach miasta. - Ale na tym polega właśnie wolny rynek. Są punkty w mieście, w których można podnosić ceny, bo i tak na towary znajdują się nabywcy. Okolice szpitali do takich się zaliczają - mówi miejska rzeczniczka konsumenta.Klienci nie muszą robić w nich zakupów. To ich wybór, choć pewnie wymuszony okolicznościami. Ktoś, kto nie chce przepłacać, powinien zawsze pamiętać, by idąc do szpitala w odwiedziny, zakupy zrobić gdzie indziej.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

t
tek
Nie ma się czemu dziwić: to jest normalne, że w małych sklepach jest drożej niż wdużych marketach, a w szpitalach te pierwsze dodają sobie marże, żerując na uczuciach ludzi chorych lub ich rodzin. Bo czego się nie zrobi dla chorego?
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie