18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Tajemnice listów do partii. Prośby i donosy z lat 1949-53 (ZDJĘCIA)

Małgorzata SzlachetkaZaktualizowano 
Lublin z 1954 roku, na ulicach ciągle częściej można było zobaczyć furmankę niż samochód. Ośrodek Brama Grodzka-Teatr NN, fot. Edward Hartwig
Prośby o mieszkanie w ludzkich warunkach, pracę, ale też donosy na najbliższych sąsiadów - takie listy znajdziemy w korespondencji do Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w Lublinie.

- Jak w soczewce odbijają się w nich problemy ówczesnej Polski, dlatego są tak ciekawe. To wyjątkowe świadectwo epoki - podkreśla dr Katarzyna Zawadka z lubelskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, która przeanalizowała korespondencję lubelskiego Komitetu Wojewódzkiego PZPR z lat 1949-1953. Listy są w zasobach Archiwum Państwowego w Lublinie.

Znajdziemy tam na przykład donosy wysyłane przez gorliwych członków komunistycznej partii. Jeden z nich ostrzega przed mężczyzną, którego cała rodzina "jest wrogo ustosunkowana do obecnej rzeczywistości, co świadczy, że ostatnio nie podpisali Apelu Pokoju, mówiąc, że chcieli wojny, zarazem występując jawnie przeciw spółdzielczości produkcyjnej i obecnemu rządowi jako zacięci wrogowie, a nie mówiąc już odnośnie Zw. Radz."

Przełom lat 40. i 50. to czas, w których ludzie mieli jeszcze nadzieję na odejście Rosjan z Polski. "Do smutnych należy taki objaw, że kiedy wieczorem przelatywało już od dłuższego czasu niewidziane ok. 15-20 samolotów ze światłami, to cała ludność wyszła na ulicę i uczyniono taki gwar, uciechę, że już na pewno wojna będzie. Wynika z tego, że wolą wojnę jak spółdzielczość produkcyjną mimo że przeważnie żonaci i posiadający małe dzieci (...) "- czytamy w innym donosie.

Moje dziecko umarło na gruźlicę

Kto wysyłał listy do partii? Dla wielu był to ostateczny środek, korzystali z niego w naprawdę istotnych sprawach.

- Po zakończeniu wojny jednym z największych problemów był brak mieszkań, ale ludzie prosili też o pomoc w znalezieniu pracy albo w dostaniu się na studia - mówi dr Katarzyna Zawadka z lubelskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.
Z listów wyłania się prawdziwy obraz ówczesnego życia. Koniec lat 40. i początek 50. to czas mozolnego wychodzenia Polski ze zniszczeń wojennych. Pracownik Lubelskich Zakładów Mięsnych w Lublinie skarży się, że koczuje w kuchni szwagra, pięć osób musi się zmieścić na 8 metrach kw. powierzchni.
Autor innego listu, który mieszka z rodziną w suterenie, napisał, że jego dziecko umarło na gruźlicę, na tę chorobę zapadła też jego żona. "Dotychczasowe prośby o nowy lokal nie odniosły rezultatu pomimo opinii wydziału kwaterunkowo-mieszkaniowego, że obecne mieszkanie nie nadaje się do użytkowania" - czytamy.

"Świadomy członek partii" pracował u "kułaków"

Autorzy starannie dobierają argumenty, wybierając te, które powinny być przekonywujące dla komunistycznych władz.

- W listach odbija się język propagandy, ludzie mieli nadzieję, że dzięki temu ich sprawa będzie szybciej załatwiona - podkreśla Katarzyna Zawadka.

Instruktor szkolenia ideologicznego podaje, że jest synem chłopa z powiatu biłgorajskiego. Jego rodzice zginęli w 1943 roku na Majdanku, a on sam w czasie wojny był wywieziony na roboty do Niemiec. Przyznaje się też, że przez pół roku po powrocie do Polski utrzymywał się "z zarobku u kułaków", ale szczegółowy życiorys podany później ma przekonać władze, że obecnie jest całkowicie lojalny wobec partii. Na razie mężczyzna razem z żoną nocuje w biurze, na podłodze. Córkę, która ma tylko dwa i pół roku, zmuszeni byli oddać na wychowanie.

Autor prośby do PZPR zaznacza, że jako "świadomy członek partii" pogodził się z losem, ale interweniuje, bo widzi możliwość dostania mieszkania na ZOR-ach, a jednocześnie wierzy "że Partia nasza dba o człowieka". Dowiadujemy się też z tego listu, że jego autor szukał pomocy w wielu urzędach, ale był odsyłany z kwitkiem. Dlatego też pozwala sobie na gorzki komentarz: "(…) śmię twierdzić, że nasi towarzysze są biurokratami i ciągle domagają się pism i podań, a nie widzą palących spraw i człowieka."

Autorka innego listu miała nadzieję, że partia pomoże odszukać ojca jej dziecka, który zniknął po tym, jak usłyszał o ciąży: "Ja nie mogę sie sama meczyć z dziecakiem, bo jakie to cieszkie wychowanie jednemu jak wszystko trzeba kupić nawet mleko" (pisownia oryginalna). I dodaje, że jest jej tym ciężej, że jej matka jest wdową, a ona nie ma swojego mieszkania.
Odrębną kategorią były donosy, w tym przypadku przede wszystkim anonimy.

- Ludzie najchętniej donosili na sąsiadów i przełożonych. Na przykład autor donosu na kierownika magazynu w Gminnej Samopomocy skarżył się, że miał on zmuszać robotników do picia wódki i kazać im pracować za darmo w swoim gospodarstwie. Przy tym liście znalazła się dopisana adnotacja władz, że zarzuty się nie potwierdziły - wyjaśnia Katarzyna Zawadka z IPN w Lublinie.

Dziś niejeden chłop powiada, że ja wywalczyłem dla syna swego więzienie

Przełom lat 40. i 50. to także czas gnębienia niepodległościowego podziemia przez UB. Ci, którzy nie złożyli broni, nadal się ukrywają. Zamek Lubelski ciągle jeszcze jest więzieniem, w którym zapadają wyroki śmierci na członków Armii Krajowej. Ślad trudnej politycznej sytuacji znajdziemy w listach do Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Lublinie.

Katarzyna Zawadka w swoim artykule na temat korespondencji do KW PZPR zacytowała fragment listu mężczyzny, który prosił o zwolnienie syna aresztowanego przez UB: "przykro mi jest jako ojcu i jako staremu KPP (członkowi Komunistycznej Partii Polski - K.Z.), że zarzuty czynione mnie ze strony miejscowej ludności, że ja jako ojciec walczyłem od szeregu lat i za swoją działalność komunistyczną siedziałem dwa lata w więzieniu w Siedlcach skazany wyrokiem Sądu Okręgowego przez rząd Sanacyjny, a dziś niejeden chłop powiada, że ja wywalczyłem dla syna swego więzienie".

- Czasami do Komitetu Wojewódzkiego trafiały listy wysyłane na przykład do "Sztandaru Ludu". Autor jednego z nich skarży się, że poza Lublinem brakuje chleba - mówi Katarzyna Zawadka z IPN w Lublinie. I podkreśla: - Listów dotyczących warunków życia jest więcej niż tych poruszających wątki polityczne.

Korzystałam z artykułu Katarzyny Zawadki "Obywatelu sekretarzu..." z Teki Komisji Hist., OL PAN, 2009 r. Cytaty listów podajemy w oryginale.

Posłuchaj, jak się żyło w PRL

W czwartek, 17 października, w XXIII LO im. Nauczycieli Tajnego Nauczania, przy ul. Józefa Poniatowskiego 5 w Lublinie, odbędzie się konferencja pt. "Życie codzienne na Lubelszczyźnie w latach 1944-1956". Początek o godz. 10.

W programie są następujące wykłady: prof. dr hab. Janusz Wrona (UMCS w Lublinie) - Oczekiwania Polaków po II wojnie światowej, dr Tomasz Osiński (IPN, Oddział w Lublinie) - "Epoka reglamentacji". Wpływ dostępności i cen towarów na poziom życia, Agnieszka Jaczyńska (IPN, Oddział w Lublinie) - 22 Lipca - lud wobec święta władzy, dr hab. Jacek Witold Wołoszyn (IPN, Oddział w Lublinie/KUL) - Czas wolny czy kontrolowany, Justyna Dudek (IPN, Oddział w Lublinie) - Życie codzienne i niecodzienne konspiratorów, dr Katarzyna Zawadka (IPN, Oddział w Lublinie) - "Jak trwoga, to do partii". Obraz codzienności w skargach do Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w Lublinie.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 40

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

k
k...cz

A ty i "uszanka" "cepicie"- Cep Cepa Cepem Pogania.

k
k...cz

proboszczu... proboszczowi...widać, że skończyłeś "komsomołkę".

d
dr Marco

Kołtunem..

d
dr Marco

Swemu proboszczu...

d
dr Marco

Swemu proboszczowi

d
donosiciel

Dziwisz donosi do skarbówki? ale wątpię, że podatki.

k
k...cz

uprzejmie donoszę, że dr Marco to skunks.

k
k...cz

lepiej piana niż smród z twojej paszczy.

d
dr Marco

Ze swego pyska. Amen

d
dr Marco

Super mieć tę świadomość

k
k...cz

wal się macieju w walonkach.

k
k...cz

powtarzam masz również mendoweszki jak ruskie tanki.

m
maciej w uszance

tj chyba cos obrazlwego skoro musza byc ...,,kropeczki,, Spadaj .

d
dr Marco

Słuchać Radyja 2 Ryje

k
k...cz

poziom geniuszu adekwatny do adwersarza.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3