Teatr Muzyczny: Udał się ten „Bal w Savoyu” (RECENZJA)

    Teatr Muzyczny: Udał się ten „Bal w Savoyu” (RECENZJA)

    Andrzej Z. Kowalczyk

    Kurier Lubelski

    Kurier Lubelski

    Teatr Muzyczny: Udał się ten „Bal w Savoyu” (RECENZJA)
    1/6
    przejdź do galerii

    ©Dawid Jacewski

    Na sobotnią premierę „Balu w Savoyu” Paula Abrahama w lubelskim Teatrze Muzycznym oczekiwałem z dużą ciekawością, nie pozbawioną wszakże pewnego niepokoju. Ciekawość wynikała z tego, że bardzo lubię ów utwór i uważam go za ważny w historii teatru muzycznego, bo właśnie w nim klasyczna operetka spotyka się ze współczesnym musicalem. Niepokój zaś brał się stąd, że doskonale pamiętam i wysoko cenię jego poprzednią lubelską inscenizację z roku 1989 i obawiałem się trochę, że może mi się ona nieco „nakładać” na tę nową realizację.
    Obawy te jednak okazały się płonne. Nie „wykasowałem” oczywiście z pamięci wcześniejszego „Balu w Savoyu”, ale chęć porównywania – jeśli nawet się pojawiała – to na krótko i z pewnością nie wpływała na odbiór nowego spektaklu. Stało się tak, bowiem obydwie realizacje były utrzymane w zupełnie odmiennych stylistykach. Ta sprzed blisko 30 lat, w reżyserii Ryszarda Zarewicza, od strony inscenizacyjnej była tradycyjną operetką, tyle tylko, że miast walców i polek rozbrzmiewały w niej shimmy, tango, foxtrotty i inne melodie charakterystyczne dla lat 30.
    XX wieku. Twórca obecnej realizacji, Artur Hofman, od tradycji operetkowej całkowicie się nie odciął, bo na to nie pozwala libretto, ale tę bardzo operetkową historię (przykład: założenie balowej maseczki powoduje, że mąż nie poznaje własnej żony!) wziął niejako w nawias, potraktował wręcz farsowo. Korzystał z estetyki burleski, a nawet elementów slapsticku, nie nadużywając ich wszakże, lecz utrzymując w granicach, w których komedia pozostaje komedią, nie przekształcając się w błazenadę. W rezultacie otrzymaliśmy spektakl przypominający klasyczne amerykańskie komedie muzyczne z lat 20.i 30 ubiegłego wieku, które wciąż mają wielu zwolenników. A jednocześnie nietrudno tu dostrzec, jaka jest geneza współczesnego musicalu.

    W tę zaproponowaną przez reżysera konwencję bardzo dobrze i sprawnie wpisały się wszystkie zespoły wykonawców – od solistów, poprzez chór, balet wyraźnie dobrze czujący się w utrzymanej w stylu epoki choreografii Violetty Suskiej, po prowadzoną przez Tomasza Biernackiego orkiestrę, grającą przecież na co dzień odmienną muzykę. Ale oczywiście uwagę najbardziej przyciągali soliści. A pisania o nich nie można rozpocząć inaczej jak od roli Daisy; ta premiera była bowiem odkryciem grającej ją Krystyny Sokołowskiej. Ta utalentowana artystka już wcześniej nadzwyczaj udanie prezentowała się organizowanych przez Teatr Muzyczny koncertach, a także w farsie „Kiedy kota nie ma”, ale dopiero „Bal w Savoyu” pokazał skalę jej umiejętności i możliwości. Świetny śpiew, wielkie utanecznienie, bardzo dobre aktorstwo, wreszcie – autentyczna vis comica (fragment jednej z arii wykonany w stylu hard rockowym jest bezcenny) złożyły się na rolę kompletną, którą „kupuje się” od pierwszego wejścia na scenę, smakuje przez cały spektakl i zapamiętuje na zawsze. A godzi się dodać, że w ów sobotni wieczór mieliśmy w teatrze dwie Daisy. Jedną – na scenie, drugą zaś – Krystynę Szydłowską, która grała tę rolę w poprzedniej inscenizacji „Balu w Savoyu”, a prywatnie jest mamą Krystyny Sokołowskiej – na widowni. Wspominam o tym fakcie nie bez powodu, albowiem z jednej strony wskazuje on, iż Krystyna Sokołowska ma rzeczywiście scenę we krwi, z drugiej jednak pozwala przypuszczać, że zmierzenie się ze świetną i pamiętną rolą zagraną wcześniej przez mamę, mogło być dla niej dodatkowym wyzwaniem. Z którym – podkreślę to raz jeszcze – poradziła sobie fantastycznie.

    Z najwyższym uznaniem przyjąłem również rolę Madeleine w wykonaniu Kamili Cholewinskiej-Lendzion, która niedawno wręcz urzekła mnie jako Saffi w „Baronie cygańskim”. Artystka pokazała Madeleine odbiegającą od wizerunku, jakiego można się było spodziewać. Pokazała ją nie jako dość ciapowatą ofiarę losu, która niby chce się zemścić, ale jakoś tak bez przekonania, lecz silną, znająca swoją wartość kobietę, której niewiele potrzeba, by uwolnić tkwiącego w niej wampa. Co sprawia, że choć wiemy, iż w gabinecie nr 9 pomiędzy nią a Celestynem do niczego nie doszło, możemy zrozumieć, że jej mąż, Arystyd, mógł uwierzyć w jej deklarację niewierności i poczuć się co najmniej zaniepokojony. A skoro już mowa o Arystydzie, to wyznam, że w premierowym spektaklu zabrakło mi w tej roli Witolda Matulki, na którego występ bardzo liczyłem. Podobno jednak, tego znakomitego artystę będzie można zobaczyć i usłyszeć 18 czerwca na operowej scenie Centrum Spotkania Kultur, i tej okazji nie można przegapić. Ale by być uczciwym dodam, że grający w sobotę Arystyda Jakub Gąska zaprezentował się lepiej niż się spodziewałem. Mam wrażenie, iż reżyser okiełznał nieco nadekspresyjną manierę artysty i utrzymał ją w granicach możliwych do zaakceptowania. Wreszcie czwarty z grona głównych bohaterów – Mustafa-Bej. Grający go Patrycjusz Sokołowski stworzył dobrą komediową rolę, nie popadając jednak w przerysowanie, do czego konstrukcja tej postaci może skłaniać, a nawet zachęcać. Nader sprawnie również współpracował z innymi wykonawcami – wokalno-taneczne duety Mustafy z Daisy były prawdziwą ozdobą spektaklu. Ale uwagę warto zwrócić nie tylko na role główne, lecz także drugoplanowe: Archibalada (Jarosław Cisowski) czy Tangolitę (Dorota Szostak-Gąska), a nawet epizody, że wspomnę Romana Kamińskiego w roli krawca Alberta, którego suknia (w rzeczywistości – bardzo udane dzieło Magdaleny Baczyńskiej vel Mróz) ma – cytuję – „damę z towarzystwa zmienić w zdzirę z półświatka”. Krótko mówiąc cały zespół twórców i wykonawców ma swój udział w sukcesie sobotniej premiery.

    Bo rzeczywiście udał się ten „Bal w Savoyu”, czego wyrazem była wyjątkowo długa owacja na stojąco oraz komentarze wygłaszane na gorąco przez widzów. Polecam go naszym Czytelnikom i mówię: do zobaczenia na którymś z kolejnych spektakli, bowiem na pewno wybiorę się nań raz jeszcze.

    Czytaj treści premium w Kurierze Lubelskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (21)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Do Pani Kamili....

    Me(ga)loman (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3

    Pani Kamilo. Jako stały bywalec teatrów operowych i muzycznych w Polsce i Europie chciałbym sie odnieść do Pani Komentarza z którym sie do końca nie zgadzam. Uważam Panią za świetną śpiewaczkę i...rozwiń całość

    Pani Kamilo. Jako stały bywalec teatrów operowych i muzycznych w Polsce i Europie chciałbym sie odnieść do Pani Komentarza z którym sie do końca nie zgadzam. Uważam Panią za świetną śpiewaczkę i śledzę Pani karierę od lat, jeszcze z czasów ŁTM. Uważam że 26 mają nie będzie Pani u boku... Będzie Pani w tym samym rzędzie a nawet z przodu! Źycze wielu sukcesów i trzymam kciuki za dalszy, dobry rozwój kariery! zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Kochani!

    Zgłoś naruszenie treści / 5

    Bardzo dziękuję za wszelkie słowa uznania jak i te "bezinteresowne" słowa krytyki;) Obiecuję przeanalizować przy lampce dobrego wina,wszak jestem tylko człowiekiem i posiadam wady,rozumiem że...rozwiń całość

    Bardzo dziękuję za wszelkie słowa uznania jak i te "bezinteresowne" słowa krytyki;) Obiecuję przeanalizować przy lampce dobrego wina,wszak jestem tylko człowiekiem i posiadam wady,rozumiem że ,"Gość" może pochwalić się nienaganną figurą i głębokim ,ciepłym głosem zapewne będzie kiedyś okazja osobiście porównać;) .Póki co pozostaje mi zaprosić na spektakl z inną obsadą,powinien zadowolić!A ja zapraszam na moje koncerty,najbliższy już 26 maja w Warszawie gdzie będę miała zaszczyt wystąpić u boku Wielkiej Grażyny Brodzińskiej.Ślę moc serdeczności kończąc maksymą "Liczba Twoich wrogów świadczy o ilości Twoich sukcesów". Kamila Lendzion.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    FIGURA NA BALU

    OLA (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 2

    Jestem kobietą a mimo to z przyjemnością patrzyłam na Panią Kamilę. Tak trzymać, sex bomba, doskonale sprawdziła się w premierowej obsadzie.
    Świetnie zagrane i zaśpiewane. Jedna z najlepszych...rozwiń całość

    Jestem kobietą a mimo to z przyjemnością patrzyłam na Panią Kamilę. Tak trzymać, sex bomba, doskonale sprawdziła się w premierowej obsadzie.
    Świetnie zagrane i zaśpiewane. Jedna z najlepszych inscenizacji w Lublinie. Gratulacje dla całego zespołu.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Figura na Balu...

    Facet (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 8 / 2

    Figura - chciałbym taką w swoim domu! Wreszcie nie anoreksja tylko KOBIETA pełna sexa'pealu, wdzięku i pełna KOBIETY!!! myślę że panowie następnym razem przyniosą ze sobą lornetki. Ja przyniosę...rozwiń całość

    Figura - chciałbym taką w swoim domu! Wreszcie nie anoreksja tylko KOBIETA pełna sexa'pealu, wdzięku i pełna KOBIETY!!! myślę że panowie następnym razem przyniosą ze sobą lornetki. Ja przyniosę dwie, jedną dla Pani od redaktora, bo chyba nie widziała jaki to był dobry spektakl!!! A może jakiegoś okulistę i laryngologa polecić bo lornetka chyba sama nie pomoże. Może też i jakiś trzeci specjalista? Wiadomo jaki :) Facet - prawdziwy!zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    re; figura na balu

    gość (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 5

    Przez lornetkę to ogląda się coś subtelnego, delikatnego a nie duży brzuch wieloryba. Głos piskliwy, buzia owszem miła i nic poza tym.


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Re

    Kamila Lendzion (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5

    Bardzo mi przykro , że aż takie złe emocje targały i targają "Gościa" po przedstawieniu z moim skromnym udziałem, polecam spektakle z inną obsadą może zadowolą i zatrą niesmak po moim brzuchu i...rozwiń całość

    Bardzo mi przykro , że aż takie złe emocje targały i targają "Gościa" po przedstawieniu z moim skromnym udziałem, polecam spektakle z inną obsadą może zadowolą i zatrą niesmak po moim brzuchu i piskliwym głosiezwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Figurka

    Ola (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5

    Czy Pani Pan gość może się ujawnić chętnie porównam figure obiektywnie Pani Kamili i mam nadzieję że z figurą modelki! Pani Kamili proszę się nie przejmować pewnie napisał jakiś stary wieloryb z...rozwiń całość

    Czy Pani Pan gość może się ujawnić chętnie porównam figure obiektywnie Pani Kamili i mam nadzieję że z figurą modelki! Pani Kamili proszę się nie przejmować pewnie napisał jakiś stary wieloryb z Teatru z piskliwym głosem bo przecież każdy sądzi według siebie i porównuje też głównie do siebie!!! Pani Kamilo na scenie wygląda Pani zjawiskowo. A głos Pani przenosi na wyżyny sztuki... Ola mgr sztuki. Niestety chuda.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Re

    Kamila Lendzion (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Bardzo mi przykro i doprawdy ubolewam nad faktem iż "Gościem" targały i targają tak negatywne emocje po przedstawieniu z moim udziałem

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Bal w złym guście

    Gość (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 11

    Byłam z redaktorem na innym przedstawieniu. Obsada i reżyseria mierna. Pani Kamila i jej figura nie do tej roli. Dyrygent nie jest zgrany z orkiestrą, (być może to wina muzyki) natomiast balet...rozwiń całość

    Byłam z redaktorem na innym przedstawieniu. Obsada i reżyseria mierna. Pani Kamila i jej figura nie do tej roli. Dyrygent nie jest zgrany z orkiestrą, (być może to wina muzyki) natomiast balet bardzo mi się podobał, ogólnie wyszłam rozczarowana. Jednak zgadzam się,że zabrakło Pana Matulki. Redaktor tej recenzji jest mało obiektywny. Jednak każdy ma prawo do własnej oceny.zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Expert

    Rhobar (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

    Widzę, że mamy tu eksperta od reżyserii, dyrygentury, orkiestracji, baletu i modelingu. Żeby lecieć takim hejtem po wszystkich, to trzeba przynajmniej wiedzieć o czym się mówi. Po pierwsze: obsada...rozwiń całość

    Widzę, że mamy tu eksperta od reżyserii, dyrygentury, orkiestracji, baletu i modelingu. Żeby lecieć takim hejtem po wszystkich, to trzeba przynajmniej wiedzieć o czym się mówi. Po pierwsze: obsada to byli ludzie najlepiej przygotowani na dzień premiery, (i ten punkt też odpowiada na pytanie dotyczące Pana Matulki) po drugie: o tym czy dyrygent był zgrany z orkiestrą czy nie może ocenić tylko muzyk orkiestrowy który z nim pracuje.Poza tym zwykle jest na odwrót, że to muzycy mają się dostosować do dyrygenta ale normą jest, że obie strony dopasowują się do siebie. Pan Biernacki jest stosunkowo nową postacią w TM wiec muzycy uczą sie jego a on muzyków. I tak to działa. poza tym różni dyrygenci dyrygują w różny sposób ale chyba takiemu ekspertowi jak Pan nie muszę tego tłumaczyć. Wszak rozmawiam ze znawcą. Jednak jeśli w szale rozczarowania zechciałby Pan zajrzeć do orkiestrionu to zapewne swym wprawnym eksperckim okiem zauważyłby Pan, że dyrygent prowadził premierę z pamięci czyli bez partytury co zasługuje na wysokie uznanie..Poza tym tylko tchórze krytykują anonimowo. Pozdrawiamzwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    haha

    Ja (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 10 / 2

    A może Pan Matulka nie zagrał żadnej premiery bo się wg realizatorów do tej roli nie nadawał. Wszak chyba wszyscy chcą aby premiery grali najlepsi...

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Re

    Bywalcy (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 8 / 3

    Oj chyba jakaś zazdrosna koleżanka po fachu;) a co do Pana Matulki nam Go kompletnie nie brakowało, Pan Jakub Gąska był w tej roli rewelacyjny!!!

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Bal...

    Beatta (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 7

    Chyba że w Operze RUSAŁKA Dvořáka - tu pasowałyby :) na balu i ta w Savoy'u jakoś nie bardzo

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Udał sie ten bal w Lublinie

    Pianista i ska (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 7 / 7

    Rzeczywiście udał się ten bal, byliśmy z żoną na premierowym przedstawieniu, gwiazdą wieczoru była na pewno Pani Kamila Lendzion. Brawo! To dobry nowy nabytek dla tej sceny której ostatnio...rozwiń całość

    Rzeczywiście udał się ten bal, byliśmy z żoną na premierowym przedstawieniu, gwiazdą wieczoru była na pewno Pani Kamila Lendzion. Brawo! To dobry nowy nabytek dla tej sceny której ostatnio brakowało gwiazdy. Co do innych gwiazd to co się nie dośpiewa i nie dotańczy to trzeba do-wyglądać. Długie rozpuszczone włosy są nie dopuszczalne na scenie, nie wygląda to najlepiej, szkoda że styliści teatralni o tym nie wiedzą. Efekt byłby lepszy a liczy się całokształt. Podsumowując świetna realizacja!!!zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Co to w ogole za tekst?!

    Rhobar (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 3

    Co to w ogóle za tekst, że: .."coś jest niedopuszczalne na scenie.".Nie lubie jak ktoś pisze, że: "tak się nie robi, bo nikt tak nie robi..." Gdyby tacy ludzie jak Pan(i) przygotowywali artystów do...rozwiń całość

    Co to w ogóle za tekst, że: .."coś jest niedopuszczalne na scenie.".Nie lubie jak ktoś pisze, że: "tak się nie robi, bo nikt tak nie robi..." Gdyby tacy ludzie jak Pan(i) przygotowywali artystów do występu to nadal tkwilibyśmy w abażurowych sukniach i kokach na głowie.. "..bo tak się robi i dobrze wygląda.."
    Styliści teatralni widocznie uznali, że tak będzie dobrze i mają do tego święte prawo.
    Co do samej recenzji to widać z kim sympatyzuje Pan redaktor, a kogo nie lubi..No ale cóż nie ma obiektywnych recenzji..zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Bal w Savoyu w TM w Lublinie!

    Me(ga)loman (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 14 / 5

    Jedna z najlepszych inscenizacji Operetkowych jakie oglądałem od 5 lat. Wielkie ukłony w stronę Dyrekcji za kontynuowanie dobrych polskich tradycji Operetkowych. Świetna reżyseria, choteografia...rozwiń całość

    Jedna z najlepszych inscenizacji Operetkowych jakie oglądałem od 5 lat. Wielkie ukłony w stronę Dyrekcji za kontynuowanie dobrych polskich tradycji Operetkowych. Świetna reżyseria, choteografia ruch sceniczny no i oczywiście Soliści. Zacznę od głównych ról. Pani Kamila Lendzion świetnie poprowadzony głos, miekki i finezyjnych gdy bohaterka cieszy się mężem, potężny i pełen dramatyzmu gdy mąź przestaje klęczeć na kolanach... A powinien.... Doskonale dostosowany do tej roli, aktorstwo wyważone, pełne wdzięku i uroku ale gdzie to konieczne pełne ekspresji i wzmożonego wyrazu. Prawdziwa gwiazda sobotniej premiery. Pan Jakub Gąska świetny w roli nie wiernego małżonka. Miły w barwie głos, dobrze osadzony w dobrym miejscu. Lekkie góry, których z przyjemnością się słucha. Głosy solistów dobrze wspōłbrzmiały co jest istotne dla słuchacza. Druga Para Daisy i Mustafa też przyjemne w odbiorze. Doskonałe, komediowe i sceniczne sympatyczne. Cały zespół stanął na wysokości zadania. Gratulacje. Całaść dopełniła dobra aranżacja, pomysły i sama inscenizacja. Na pewno nie raz jeszcze wybiore się na to piękne przedstawienie by posłuchać pięknej muzyki. I poństwo też się wybierzcie bo naprawdę warto. Warto pooddychać świeżym powiewem lekkiej muzy!!! Warto też wyrobić sobie własne zdanie na temat tego przedstawienia bo nie zawsze recenzje są wnikliwe i profesjonalne szczególnie te w gazetach, lepsze są od widzów którzy czują sercem .... Profesjonalna recenzja premierowa moim skromnym zdaniem powinna dotyczyć dwóch premierowych przedstawień i być recenzja porównawczą wszystkich solistów tych z 2 obsady również. Bo może im też należą się brawa...???
    zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Może by tak po polsku

    kaczorek (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 10

    No nie... obcokrajowiec chyba to pisał, sądząc po gramatyce i ortografii...


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Hallo...

    Asia (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 3

    A niby gdzie te błędy? Zresztą nawet jeśli... To treść odpowiednia! Jak się pisze w elektronicznym urządzeniu to literki same się przestawiaja, też nie wiem dlaczego.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Recenzja ?

    pianista (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 9 / 1

    Pan Andrzej Z Kowalczyk ma zawsze odmienne wrażenia od reszty widowni. Do czego oczywiście ma prawo.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Recenzja?

    Widzowie i fani Teatru (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 12 / 2

    Odnosimy wrażenie,że byliśmy ze znajomymi na zgoła innym spektaklu niż autor artykułu...Recenzja niespójna i mało zrozumiała,pomijająca kompletnie tych artystów, dzięki którym ta premiera...rozwiń całość

    Odnosimy wrażenie,że byliśmy ze znajomymi na zgoła innym spektaklu niż autor artykułu...Recenzja niespójna i mało zrozumiała,pomijająca kompletnie tych artystów, dzięki którym ta premiera rzeczywiście była sukcesem.Całe szczęście publiczność ma prawo do własnego zdania:)zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Ale o co chodzi?

    ProroKK (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 7

    Ale o co chodzi? Można prosić o rozwinięcie. Komentarz pusty i nic nie wnoszący. Może trochę więcej?

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo