To już jest sezon Diego Simeone. A może być tylko lepiej

Hubert Zdankiewicz
Gdy obejmował Atletico Madryt, znany był przede wszystkim jako piłkarz. Dziś niektórzy widzą w Argentyńczyku drugiego José Mourinho.

Gdy latem ubiegłego roku Real Madryt i Barcelona wydawały dziesiątki (dziś niektórzy twierdzą, że nawet setki) milionów euro na Garetha Bale'a i Neymara, lokalny rywal Królewskich, Atletico, rozważał zatrudnienie... Grzegorza Krychowiaka. Przy całym szacunku dla reprezentanta Polski, ale to najlepiej pokazuje finansową przepaść dzielącą ten klub od dwóch potentatów hiszpańskiej Primera Division. A jednak w tym roku ubogi krewny może sprzątnąć rywalom sprzed nosa mistrzowski tytuł. Może też pozbawić Królewskich wymarzonego, dziesiątego triumfu w Lidze Mistrzów.

- Jeszcze nic nie wygraliśmy - powtarza jak mantrę Argentyńczyk. Ale nawet jeśli Atletico straci na finiszu prowadzenie w lidze (w niedzielę przegrało nieoczekiwanie 0:2 z Levante), a 24 maja w Lizbonie Puchar Europy wzniesie kapitan Realu Iker Casillas, nikt nie będzie kwestionował jego umiejętności. W tym sezonie dołączył do elitarnego klubu trenerów celebrytów, jak Pep Guardiola, Jürgen Klopp, Carlo Ancelotti czy José Mourinho, do którego coraz częściej zresztą jest porównywany. Trafnie, bo nieobce są mu pomysły słynnego kolegi. Nie tylko te taktyczne, bo pod jego kierunkiem Atletico nie gra może pięknie, za to piekielnie skutecznie (mieszkający w Hiszpanii były reprezentant Polski Mirosław Trzeciak określa jego grę obronną mianem "chamskiej" i "bezczelnej"), zupełnie jak zespoły prowadzone przez Portugalczyka.

Simeone przypomina "The Special One" również w innej kwestii. - Nurkowanie jest dla niego charakterystyczne. To aktor, nie piłkarz - rzucił niedawno pod adresem Neymara. - Niektórych boli, że jesteśmy tak wysoko i walczymy o tytuł - stwierdził innym razem, wiadomo pod czyim adresem. Mourinho lepiej by tego nie ujął.

Prowokować lubił już jako piłkarz. Wielu kibiców do niedawna kojarzyło go przede wszystkim z powodu incydentu z Davidem Beckhamem podczas mundialu w 1998 roku. Wschodząca gwiazda reprezentacji Anglii wyleciała wówczas z boiska za kopnięcie Simeone. Tak to przynajmniej zinterpretował sędzia, bo w rzeczywistości najpierw to Argentyńczyk staranował i przewrócił rywala, a ten w odwecie lekko kopnął go w łydkę. Przyszły trener Atletico padł jednak jak rażony piorunem, a osłabieni Anglicy przegrali mecz po rzutach karnych i musieli wracać do domu.

- Cały Simeone, tylko go dotkniesz, a on już robi teatr. "Mamma mia, urwał mi nogę" - śmiał się później jego kolega z Interu Mediolan Gianluca Pagliuca. Beckhamowi jednak do śmiechu nie było, bo po turnieju jego kukły zawisły na latarniach w niemal całej Anglii. Obaj panowie uścisnęli sobie dłonie dopiero cztery lata później, przy okazji meczu Anglia - Argentyna na mundialu w Korei i Japonii. Choć i wtedy Simeone próbował zdekoncentrować szykującego się do wykonania rzutu karnego rywala.
O tym, że potrafił również grać w piłkę, mogli się przekonać za to m.in. kibice Widzewa, który rywalizował przed laty z Atletico w grupie Ligi Mistrzów. Mistrzowie Hiszpanii wygrali wówczas w Łodzi 4:1, a on zdobył dwie bramki. Był wówczas kapitanem i - co ciekawe - drugim strzelcem zespołu z Vicente Calderon. 12 bramek w sezonie to okazały wyczyn jak na piłkarza, którego podstawowym zajęciem była walka w środku pola. Jedna więcej, niż zdobył w 106 spotkaniach reprezentacji, z którą zagrał na trzech mundialach, dwukrotnie wygrał Copa America i wywalczył w 1996 r. srebrny medal olimpijski w Atlancie. Ma też w dorobku m.in. Puchar UEFA (dziś Liga Europy) z Interem.

Celebrytą od dawna był w rodzinnym kraju. Za sprawą żony, byłej modelki, Caroliny Baldini. W zasadzie już byłej żony, bo została z ich trzema synami w Argentynie, a plotkarskie media coraz częściej wspominają o rozwodzie. Ci dwoje spędzili ze sobą prawie dwie dekady, a dla rodaków byli tym, czym dla Anglików Beckhamowie, a dla Hiszpanów Iker Casillas i Sara Carbonero. "El Cholo" i jego "La Chola" - tak pisały o nich miejscowe bulwarówki.

Gdy w grudniu 2011 roku obejmował Atletico, zespół był na dziesiątym miejscu w lidze, z czterema punktami nad strefą spadkową. Dopiero co odpadł też z Pucharu Króla, po porażce z trzecioligowym Albacete. Z Simeone zakończył sezon na piątym miejscu, przebił się również do finału Ligi Europy, w którym pokonał Athletic Bilbao, prowadzony przez jego byłego trenera z reprezentacji Argentyny Marcelo Bielsę.

Rok później zdobył Puchar Hiszpanii. Tym cenniejszy dla kibiców, że w finale Atletico pokonało Real Mourinho i to na Santiago Bernabeu. We wrześniu znów ograł Królewskich (już z Ancelottim), przerywając niechlubną serię Rojiblancos, którzy przez 14 lat nie potrafili wygrać w lidze z Królewskimi. Media wpadły w euforię...

On sam twierdzi jednak, że to przede wszystkim zasługa piłkarzy. - Gratuluje ich matkom. Dały im wielkie jaja - stwierdził zwycięskim półfinale Ligi Mistrzów z Chelsea, w którym "Pasja Atletico pokazała Mourinho, czym jest piłka nożna" - jak to obrazowo ujął hiszpański "El Confidencial". - Oni mnie nie zawodzą. Darzę ich wielkim uczuciem. Kocham ich za to, jak się poświęcają. To ich zasługa, a nie moja - mówił wcześniej, po ćwierćfinałowym zwycięstwie nad Barceloną.

Ciekawe, co powie po finale w Lizbonie?

Wideo

Materiał oryginalny: To już jest sezon Diego Simeone. A może być tylko lepiej - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3