To nie UFO. To tylko awaria rosyjskiej rakiety

Kazimierz SikorskiZaktualizowano 
Jak się wydaje, na norweskim niebie pojawiła się rosyjska rakieta Buława. Paradoksalnie rezygnacja przez Rosję z tych pocisków naruszy nuklearną równowagę na świecie

Mieszkańcy niewielkiego norweskiego Trondelag zobaczyli najpierw na niebie świetlną spiralę, która po chwili bezruchu zaczęła wirować, by po jakimś czasie zniknąć za horyzontem.

- Nie było to ani tak zwane północne światło, ani efekt zorzy - twierdzili specjaliści z Norweskiego Instytutu Meteorologicznego, którzy jako pierwsi musieli tłumaczyć przerażonym ludziom, co się wydarzyło na niebie.

W ciągu kolejnych chwil spirala skryła się w chmurach, ale po chwili z nieba wystrzelił snop światła, a następnie - jak zeznali świadkowie - tajemniczy obiekt przepadł. Niemal w tym samym czasie odezwali się Rosjanie, zapewniając, że nie prowadzili w tym rejonie prób rakietowych.

- To była kula ognia, otoczona zielonym i niebieskim światłem - wspomina Fred Hansen z miasteczka Bo. - To mogła być rakieta, która wybuchła w powietrzu - dodaje z kolei Totto Eriksen z Tromso. - Odprowadzałem wtedy moją córkę Amelię ze szkoły, kiedy nas ten widok zaskoczył. To było i fantastyczne, i przerażające zarazem.

To nie był meteor
Znany norweski naukowiec Knut Jorgen Roed Odegaard tylko bezradnie rozkłada ręce. - Na początku sądziłem, że to meteor, który pędzi ku nam, ale to wszystko trwało za długo - dodaje. Operatorzy wieży lotniska w Tormso twierdzą, że w ich rejonie ta dziwna łuna zniknęła po dwóch minutach.

- Pytaliśmy Rosjan, czy to nie ich rakieta, ale nie było potwierdzenia - mówił pracownik Obserwatorium Geofizycznego w Tromso Truls Lynne Hansen, który dodał, że Rosjanom nie raz zdarzało się tracić kontrolę nad swymi pociskami.

Z każdą jednak chwilą pojawiało się coraz więcej informacji sugerujących, że mogła to być rosyjska rakieta. Nieoficjalnie po kilku godzinach przyznał to Jon Espen Lien, rzecznik norweskich sił zbrojnych. - Rosjanie testują swoje rakiety na Morzu Białym i Morzu Barentsa - przypomina Lien.

Norwescy wojskowi w tym czasie już byli niemal pewni, że to dziwne światło to rosyjski pocisk balistyczny Buława wystrzelony z pokładu okrętu podwodnego "Dmitrij Donskoj" na Morzu Białym. Potwierdził to zresztą w rozmowie z norweską telewizją TV2 anonimowy oficer rosyjskiej armii.

Od kiedy pojawiła się tylko nazwa Buława, budzi ona z jednej strony podziw rosyjskich generałów, z drugiej zaś strach zachodnich dowódców. Jest to międzykontynentalna rakieta balistyczna budowana z myślą o wyposażeniu w nią nowych rosyjskich okrętów podwodnych klasy Borej. Jej podstawowa konstrukcja jest oparta na rakietach typu Topol-M, które w kodzie NATO określane są jako SS-27. Te ostatnie bazują na naziemnych platformach mobilnych.

Kiedy rakieta Buława startuje, jej całkowity ciężar dochodzi do 37 ton. Może przenosić do 10 głowic jądrowych, które są - co budzi respekt wroga - indywidualnie naprowadzane na cel. Jej zasięg wynosi co najmniej 8 tys. kilometrów. Jest to pocisk na paliwo stałe, który miał być na wyposażeniu rosyjskich sił morskich w 2008 r.
Rosyjscy wojskowi twierdzą, że Buława jest w stanie bez trudu pokonać praktycznie każdy system obrony przeciwrakietowej na świecie. Jej techniczne parametry, jak można się domyślać, są okryte tajemnicą.

Sam Władimir Putin, kiedy był jeszcze prezydentem, określił ten pocisk mianem superbroni XXI w. - To będzie kluczowy element naszego arsenału nuklearnego - obiecywał prezydent i zachęcał wojskowych do kolejnych testów.

Nieudane próby rakiet
A próby tej rakiety trwają już od grudnia 2003 r. Wykorzystywany jest do nich specjalnie przystosowany do tego okręt podwodny "Dmitrij Donskoj", który analitycy zachodni określili klasą Tajfun. Ale początkowy zapał polityków oraz wojskowych studziła każda kolejna nieudana próba. A bez stuprocentowej pewności nie ma szans na wprowadzenie tej broni do służby.

- I nikt tak naprawdę, włącznie z rosyjskimi generałami, nie wie, kiedy te nowoczesne pociski będą na stanie rosyjskiej floty - mówi generał Stanisław Koziej, były wiceminister obrony narodowej, który dodaje, że wokół Buławy i przeprowadzanych prób jest aura tajemniczości.

Na razie wiadomo tylko, że z dwunastu prób sześć zakończyło się fiaskiem. Ostatnia - udana - odbyła się w połowie tego roku. Wtedy to po pokonaniu kilku tysięcy kilometrów po 20 minutach lotu pocisk spadł dokładnie tam, gdzie miał upaść, na poligonie Kura na Kamczatce. Wcześniej jednak miny porządnie rzedły generałom, bo kiedy trzeci test pocisku okazał się niewypałem, a stało się to trzy lata temu, w Rosji zaczęto nawet mówić, że być może trzeba będzie zrezygnować z seryjnej produkcji tej rakiety.

Nie odpuścimy Buławy
Te informacje dementował jednak od razu dowódca rosyjskiej marynarki wojennej adm. Władimir Masorin. - Dwie próby z Buławą odbędą się w 2007 r., pozostałe przeprowadzimy w przyszłym roku - powiedział wtedy Masorin w Sewastopolu, bazie rosyjskiej Floty Czarnomorskiej na Krymie, na Ukrainie. Był tak pełen nadziei, iż dodał nawet, że testy nowej międzykontynentalnej rakiety balistycznej zakończą się w 2008 r. Już wiadomo, że były to obietnice na wyrost.

Załamanie testów Buławy jest też problemem dla rosyjskiej floty podwodnej, która miała być wyposażona w tego typu pociski. Pierwszy taki okręt - "Jurij Dołgorukij" - już wchodzi do służby. To pierwszy atomowy okręt podwodny wybudowany w Rosji po rozpadzie ZSRR. Jego budowa trwała ponad 10 lat. W 2018 r. okręty tej klasy mają stać się trzonem morskich strategicznych sił jądrowych Rosji.

W budowie znajdują się już dwie kolejne inne jednostki tej klasy: "Aleksandr Newski" i "Władimir Monomach", a do końca 2017 r. w służbie powinno się znaleźć osiem takich okrętów. Zastąpią one wycofywane okręty klasy Tajfun.

Admirał Masorin był przekonany, że kolejne testy z Buławą przeprowadzi się już z pokładu "Jurija Dołgorukiego". Teraz te plany padają.

Lepiej, by się udało

Paradoksalnie jednak nieudane próby Buławy mogą tylko zakłócić równowagę nuklearną na świecie. Pociski te planowane na okrętach podwodnych, a więc praktycznie nieuchwytnych dla przeciwnika traktowane są jako broń tak zwanego drugiego uderzenia, jako ewentualny odwet po pierwszym nuklearnym ataku wroga. Jeśli Rosjanie stwierdzą, że nie będą mieli w pełni sprawnych tego typu pocisków, a z Buławami im do tej pory nie wychodzi, to skoncentrują się na rakietach pierwszego uderzenia, tak by nie dać się zaskoczyć przeciwnikowi, Innymi słowy - Rosjanie będą cały czas trzymali rękę na czerwonych przyciskach, gotowi w każdej chwili do odpalenia rozlokowanych na ziemi rakiet. Taka sytuacja jest generalnie niebezpieczna dla pokoju.
Topole też nie wychodzą.
Poza Buławami Rosjanie sygnalizują również problemy z rakietami typu Topol. Miały być one obok Buław flagowymi pociskami balistycznymi. Moskwa nie żałowała jeszcze dwa lata temu środków na te pociski, a chodziło głównie o najnowszą generację tych rakiet umieszczanych na mobilnych wyrzutniach. Topole, jak zachwalali rosyjscy generałowie, to rakiety o zmiennym torze lotu, o zmiennych nawet prędkościach, a wszystko po to, by zmylić urządzenia radarowe wroga. Teraz okazuje się, że w kasie rosyjskiego resortu obrony zaczyna brakować środków, kryzys i spadki cen surowców boleśnie dotknęły ten kraj.

W tej sytuacji cisza zapanowała nad przyszłym traktatem rosyjsko-amerykańskim w sprawie redukcji arsenałów nuklearnych. Poprzedni układ wygasł właśnie 5 grudnia, kolejny miał być podpisany przez amerykańskiego prezydenta Baracka Obamę i prezydenta Dmitrija Miedwiediewa. Ale gdyby taki dokument był już gotowy, świat wiedziałby o nim praktycznie wszystko.

Tymczasem i w Moskwie, i Waszyngtonie panuje na ten temat cisza i nic nie wskazuje na to, by nowy traktat ograniczający posiadanie przez każdą ze stron od 1500 do 1650 głowic nuklearnych w tym roku został podpisany. Kiedy to się stanie, tego politycy w najważniejszych światowych stolicach teraz nie są w stanie powiedzieć.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Materiał oryginalny: To nie UFO. To tylko awaria rosyjskiej rakiety - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3