Trwa walka o władzę. Kto będzie szefem PO?

Anita Czupryn
Grzegorz Schetyna i Tomasz Siemoniak oficjalnie rozpoczęli wyścig o władzę w Platformie. Czy na start zdecyduje się Borys Budka i co może ugrać dla siebie.

TVN24/x-news

Grzegorz Schetyna zdaje sobie sprawę, że to być może ostatni moment, by jego ambicje przejęcia Platformy znalazły swój wyraz w partyjnych wyborach. Nic więc dziwnego, jak sam zapowiada, że jego kampania to będzie krew, pot i łzy. Tomasza Siemoniaka sytuacja w partii - po rezygnacji Ewy Kopacz - zmusiła go do kandydowania. Za Siemoniakiem stanęli: Rafał Trzaskowski (a były przecież i takie głosy, aby to on wystartował po władzę w partii, bo czas na młodych), Małgorzata Kidawa-Błońska, Hanna Gronkiewicz-Waltz, Joanna Mucha. I już dziś wiele wskazuje na to, że szala zwycięstwa może przechylić się na stronę Tomasza Siemoniaka właśnie. Są już pierwsze sygnały, które o tym mówią. Po pierwsze w wyborach do prezydium klubu przepadła Katarzyna Mrzygłocka, kandydatka Grzegorza Schetyny. Po drugie Sławomir Neumann i jego otoczenie wyraźnie unikają jednoznacznych deklaracji, że poprą Schetynę. Choć Neumann, wygrywając z Ewą Kopacz przywództwo w klubie parlamentarnym Platformy, miał poparcie Grzegorza Schetyny. - Schetyna poparł Neumanna w starcie o szefa klubu parlamentarnego PO, ale jednostronnie - wówczas rozgrywka polegała na tym, że Schetyna zobaczył lukę, w którą można wsadzić nogę i natychmiast to zrobił - mówi Paweł Piskorski. Ta luka ujawniła się tuż po przegranych przez PO wyborach, na spotkaniu zarządu partii, gdzie już wtedy opór przeciwko Ewie Kopacz był silny - wtedy premier zaatakowana została właśnie przez Sławomira Neumanna. Schetyna doskonale więc zdawał sobie sprawę, że popierając Neumanna, będzie osłabiał Ewę Kopacz. A że ona wykazywała wtedy jeszcze zdeterminowanie, by startować na szefową Platformy, poparcie Schetyny dla Neumanna w wyborach na szefa klubu istotnie ją osłabiło. - To nie oznacza, że Schetyna był wtedy dogadany w tej sprawie z Neumannem. Przecież miał swojego kandydata na szefa klubu, czyli Andrzeja Halickiego, którego jednak wycofał, jak tylko zobaczył, jaka wygląda sytuacja - wspomina były polityk Platformy.

To wtedy też, jak informowały media, Donald Tusk do końca miał namawiać Ewę Kopacz do startu na szefa klubu PO, grając niejako wbrew niej. - To prawdopodobne - uważa Paweł Piskorski. Jego zdaniem Tusk szukał silniejszego kandydata przeciwko Schetynie. Dla byłego premiera realnym problemem jest sytuacja, kiedy partia znajdzie się w rękach Schetyny.

Oczywiście Tomasz Siemoniak nie jest wielkim liderem, żeby mógł odzyskać władzę od PiS i Tusk zakłada, że przez jakiś czas ten PiS będzie rządził, może nawet przez dłuższą chwilę. W związku z czym chce tylko, żeby ta Platforma się od niego nie odcięła. A jeśli tak, to na czele Platformy nie może być Schetyny. - To oznacza w praktyce i jak sądzę, tak to wyglądało, Donald Tusk chciał sprawdzić Ewę Kopacz: „Jeśli jesteś taka silna, że jesteś w stanie wygrać w klubie, to kandyduj. Jeśli nie, to trzeba znaleźć silniejszego lidera i najgorsza byłaby sytuacja, w której do końca bylibyśmy przekonani, że ty, Ewa jesteś w stanie wygrać ostateczne głosowanie, a okazałoby się, że się nieprzyjemnie zdziwimy”. Więc absolutnie wierzę w to, że Donald Tusk tak postąpił - mówi Piskorski.

Jeśli dziś więc, a to jest widoczne, Sławomir Neumann i jego otoczenie się waha, nie chcą ujawniać, na kogo postawią w wyborach o przewodniczącego Platformy, to prawdopodobnie oznacza to, że nie będą też chętni, aby przekonywać członków Platformy, by głosowali na Schetynę.

Nie do przecenienia wydaje się też tu rola samego Prawa i Sprawiedliwości. Były polityk PO zwraca uwagę, że z punktu widzenia PiS, Tomasz Siemoniak to lepszy wariant niż Grzegorz Schetyna. Co by o Schetynie nie powiedzieć, to może on być bardziej zajadłym, zaciętym przeciwnikiem PiS. A PiS takiego przeciwnika nie potrzebuje. Potrzebuje Platformy, która jest niezdolna do odebrania mu władzy, która gdzieś tam sobie coś pokrzykuje, ale władzy nie odbierze - mówi polityk. No i, co istotne, PiS ma narzędzia, aby utrudnić Grzegorzowi Schetynie walkę o władzę w PO. Już choćby z tego powodu, że wciąż niezakończone jest śledztwo w sprawie afery informatycznej, które jednak bije w Schetynę, bo dotyczy ministerstwa, któremu on szefował, w jego czasach i dotyka jego najbliższych współpracowników. - PiS, jak widać po wydarzeniach ostatnich dni, nie patyczkuje się. Gdyby uznało, że lepiej uniemożliwić Schetynie przywództwo, bo jest tego przywództwa bliski, to mają instrumenty, żeby przyczynić się do kłopotów Schetyny. Tomasz Siemoniak w tej konfiguracji wydaje się spokojny, wygodny. Dla PiS jest idealny .
Wciąż nie wiadomo, czy w końcu w tym wyścigu o szefa PO udział weźmie Borys Budka. - To klasyczny przykład człowieka, którego przed nominacją na ministra sprawiedliwości nikt w ogóle nie znał, po nominacji ministerialnej - prawie nikt nie znał. Koneserzy wiedzą, że był ministrem sprawiedliwości, ale tak naprawdę, publicznie nie jest znany. W Platformie nie ma żadnej silnej pozycji - zauważa Piskorski. I dodaje: - No, bo kiedy on mógłby zostać wiceprzewodniczącym partii, gdyby tego startu nie zapowiedział? Kto by na Budkę chciał głosować? Prócz rodziny i znajomych, to nikt partii na niego nie zagłosuje, bo nie wyobraża sobie, że Budka mógłby pociągnąć partię. Staruje, żeby coś wytargować - uważa. Może być więc i tak, że niezależnie, czy Borys Budka wystartuje na przewodniczącego, czy nie, to może ułożyć się z Siemoniakiem, zawrzeć polityczny deal i w finale zostać u niego jednym z jego wiceprzewodniczących. A tym samym swoje ugrać.

Grzegorz Schetyna jest dziś praktycznie bez wyjścia, bo start w wyborach o przewodniczącego też może być jego ostatnią deską ratunku, aby w Platformie coś znaczyć. - Aby wygrać, musiałby zdarzyć się dla niego zbieg pozytywnych okoliczności, ale prawdopodobnie nie wygra - potwierdza były polityk Platformy. Możliwe jest jednak i to, że Grzegorz Schetyna wzmocni się na tyle, że nie będzie wypadało Siemoniakowi go wyrzucać, tylko zaproponuje mu stanowisko wiceprzewodniczącego. Dla Schetyny to jest bardzo istotne, bo przecież parę razy uciekał spod noża, już wydawało się, że zniknie w politycznym niebycie. - Wyobrażam sobie też sytuację, że Schetyna i jego ludzie zostaną całkowicie zmarginalizowani. Bo to nie jest przecież kwestia tylko samego Grzegorza Schetyny, Andrzeja Halickiego czy Rafała Grupińskiego. To jest problem, jak dużo ludzi jest w stanie się za nim opowiedzieć? - podkreśla Piskorski. Sytuacja Platformy jest dziś zgoła inna - już nie chodzi o serwituty, czy apanaże, jakie miałyby być rozdawane, bo dziś rząd jest w rękach PiS, a nie PO. - To jest więc kwestia tego, kto będzie przez Platformę broniony, a kto nie będzie. Jeśli PiS zacznie odbierać władzę w sejmikach, co jest bardzo prawdopodobne, to zaczną się też problemy bytowe dużej armii tych ludzi, którzy przez osiem lat, a w samorządach to nawet przez dziesięć, nie byli na rynku pracy, tylko utrzymywali się z polityki. Wielu liderów tutaj gra też nie tylko o siebie, ale i o swoje otoczenia - mówię tu o liderach regionalnych. Będzie więc raczej poszukiwanie wariantów, jak się wydaje, asekuranckich, w tej całej sytuacji - taką wizję kreśli Piskorski.

Czy możliwe więc jest w tych okolicznościach, aby Grzegorz Schetyna próbował jednak szukać porozumienia i dogadać się z Donaldem Tuskiem? Dla wielu obserwatorów sceny politycznej taka droga nie jest możliwa. Między Schetyną a Tuskiem narosło zbyt wiele emocji. - To już nie jest kwestia tego, że Schetyna siądzie z Tuskiem i powie: „Donald, ja będę ciebie popierał, a ty nie protestuj przeciwko mojemu przewodniczeniu”. Za dużo padło słów, złamanych obietnic, za dużo było przejawów nielojalności, aby teraz mogli sobie zaufać. Donald Tusk doskonale wie, że Grzegorz Schetyna jako przewodniczący partii, to dla niego znacznie gorszy wariant niż Siemoniak - uważa były poseł PO. Ale inną rzeczą jest to, jak realną władzę w partii ma Donald Tusk. Piskorski zgadza się, że jego pozycja jest schodząca. - Dziś już nie jest tak, jak kiedyś, że co powie Tusk, to wszyscy będą zachwyceni i będą przytakiwać: „O tak, rzeczywiście, Donald tak powiedział, to trzeba tak zrobić”. Inna więc jest dziś pozycja samego Donalda Tuska - mówi Piskorski. Jednakże, nawet mimo dużego osłabienia, nadal w kuluarach samej partii, Tusk może silnie oddziaływać.

Wideo

Materiał oryginalny: Trwa walka o władzę. Kto będzie szefem PO? - Polska Times

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
BiBa

A tak właściwie, to w PO latami nic innego nie robią, jak się ustawicznie wybierają i wachlują. W tej organizacji każdy na
każdego ma jakiegoś haka, kalibru mniejszego czy większego. Więc jak oni sami mają się skutecznie oczyścić? Niestety,
wewnątrz samej PO takiej możliwości nie ma bo ona nie istnieje. Ale jest możliwym zewnętrzne oczyszczenie PO z jej
negatywnego autoramentu. Oto cztery adekwatne wyjścia na to właściwe wyleczenie PO z jej istotnych choróbsk:

•w PO należałoby zatrudnić, na czasową umowę zlecenia, prezesa Kaczyńskiego wraz z team jego wychowanków
•PO wystawić na giełdę do odsprzedaży, i co jeszcze przed jej całkowitą degeneracją
•posłów PO przegrupować do jej siostrzanej frakcji Nowoczesna PO, a po części i do Kukiz15
•ustanowić komisarza sądowego i PO poddać procesowi likwidacji. Po czym wprowadzić syndyka masy upadłościowej

d
don Pedro

i słychać KWIK odrywanych od koryta świń.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3