reklama

Tyłek stwardniał mi przez ostatni rok. Walczyłem, i to było bolesne

RedakcjaZaktualizowano 
Bartek Syta
O poszukiwaniu charyzmy, rozbieraniu się przed Bartoszem Arłukowiczem, trudnych rozmowach przy czerwonym barszczu z Jerzym Szmajdzińskim i aksamitnym wycinaniu konkurentów, z Grzegorzem Napieralskim rozmawiają Anita Werner (TVN 24) i Paweł Siennicki.

Jak często Bartosz Arłukowicz ogląda Pana nagiego?
Nie ogląda.

Rozebranego do pasa też nie ogląda?
No, rzeczywiście, jak osłuchuje płuca, to od czasu do czasu ogląda.

Czyli Arłukowicz jednak ogląda Pana rozebranego od pasa w górę?
Dobrze. Chorego Napieralskiego ogląda.

A klaty nie chce Pan publicznie pokazać?
Rozebranego ogląda mnie tylko żona. I od czasu do czasu Arłukowicz lub inny lekarz.

Dlaczego nie?
Od czasu do czasu polityk powinien pokazać się od innej strony. Jednak bardzo łatwo przeholować. Wolę więc, by ludzie kojarzyli moją pracę, a nie klatę.

Czyli udział w "Tańcu z gwiazdami" jest przekroczeniem granicy śmieszności?
Chyba nie.

A pokazanie klaty?
Sam nie pokazałbym.

A profesor Senyszyn tańcząca z gwiazdami będzie się Panu podobała?
Będę oglądał. I tyle.

Co wynika z komisji hazardowej?
Na razie posłowie z komisji śledczej otworzyli książkę, która jest zapisana nie tak, jak chciałaby Platforma Obywatelska, tylko tak, jak napisało życie. I okazuje się, że PO nie jest święta.

Torpedy zostały odpalone, płyną już w stronę pancernika?
Ostatnie sondaże pokazują, że tak. Na razie czytamy tę książkę i coraz ciekawsze strony przed nami.

Pan bywał w Pędzącym Króliku?
Nigdy. Ale widzę, jak źle działa nasze państwo. Bo w sprawie przecieku w kancelarii premiera nic się nie dzieje. A dziennikarzom podejrzanym o przekazanie informacji niejawnej momentalnie zostały przedstawione zarzuty.

Prokuratura jest dyspozycyjna?
Dlaczego prokuratura tak błyskawicznie działa wobec dziennikarzy, a minister Drzewiecki czy poseł Chlebowski nie mają żadnych zarzutów?
Dziś prokuratura jest wykorzystywana politycznie?
Tak. Czuję taką samą duszną atmosferę jak za rządów PiS-u.

Jakie ma Pan na to dowody?
Też boję się już CBA, bo jednego żołnierza politycznego zamieniono drugim. W sprawach dotyczących rządzących prokuratura działa ociężale jak słoń, a inne są traktowane ekspresowo.

Ale w jakich sprawach prokuratura jest słoniem?
Choćby w sprawie narkotyków znalezionych u liderów zachodniopomorskiej Platformy. Znaleziono przy nich olbrzymie ilości narkotyków i bynajmniej nie wyjaśniono, skąd i na co, a u ważnych polityków PO były ilości wręcz hurtowe.

Politycy PO handlowali narkotykami?
Nie zajmuję się plotkami.

Afera hazardowa jest podobna do afery Rywina?
Cóż, dla mnie afera Rywina jest wirtualna! Mimo to, a może właśnie dlatego Leszek Miller dał komisji wszystko, o co wnioskowała: billingi, księgi wejść i wyjść, całą dokumentację. Dziś komisja hazardowa nie dysponuje podstawowymi dokumentami. PO robi wszystko, by tę aferę zamieść pod dywan.

Miller powinien uczyć się od Tuska, jak zamieść aferę pod dywan?
Coś w tym jest. Ale poczekajcie. Już dziś można powiedzieć, że standardy PO, o których tak dużo mówił premier Tusk, sięgnęły bruku. Myślę też, że afera hazardowa pociągnie za sobą znacznie poważniejsze konsekwencje. I będzie skutkować postawieniem zarzutów przed Trybunałem Stanu.

Komu?
Wiele wskazuje na to, że przeciek mógł wyjść z kancelarii premiera.

Ale z Ryszardem Sobiesiakiem grał w tenisa też Jerzy Szmajdziński. Jakie relacje łączyły go z tym biznesmenem?
Szmajdziński jest politykiem aktywnym sportowo, mieszka na Dolnym Śląsku i grał w tenisa z wieloma osobami. To normalne.

Te kontakty były tylko sportowe?
Przecież nie czytaliśmy w gazetach stenogramów z podsłuchów Szmajdzińskiego i Sobiesiaka.

Pytał Pan o to Jerzego Szmajdzińskiego?
Mam do niego pełne zaufanie.
Przecież Sobiesiak był skazany za korupcję. Takie kontakty są kompromitujące dla polityka.
Każdy polityk spotyka się z jakimiś ludźmi, których przeszłości nie zna. Nie wiemy, z kim się spotykamy, każdy może sobie ze mną zrobić zdjęcie i nim później machać.

Nie kupujemy tego.
Sprzedaję, co mam.

To musi Pan lepiej sprzedawać. Partner od gry w tenisa nie jest człowiekiem przypadkowo spotkanym na jakimś spotkaniu.
W klubach tenisowych gra się z różnymi osobami. I czym innym jest gra w tenisa, a czym innym robienie interesów. Nie słyszałem, by ten pan mówił o "prostowaniu" Szmajdzińskiego. Nie słyszałem też, by któregoś z ważnych polityków lewicy nazywał czereśniakiem.

Ale grywa się w tenisa także ze skazanymi za korupcję?
Politycy nie mają przecież wokół siebie służb specjalnych, nikt nam nie mówi: uwaga, ten ma zarzuty. To skąd mamy to wiedzieć?

Akurat nie słyszeliśmy, żeby Pan spotykał się z biznesmenami o podejrzanej przeszłości.
I oby tak zostało.

Jerzy Szmajdziński jest na ty z Ryszardem Sobiesiakiem?
Sami go zapytajcie.

Pan już odnalazł w sobie charyzmę?
Nie szukałem.

Może warto?
A powinienem?

Nie ciągnie Pan notowań SLD do góry za uszy.
W ostatnich trzech sondażach zyskiwaliśmy po 3,4 procent.

Cieszy się Pan? To Pańska zasługa?
Cieszę się bardzo, a to zasługa całej drużyny.

Dlaczego SLD teraz zyskuje?
Ciężko pracujemy i nie ma już sporów wewnętrznych między nami. Chcemy być alternatywą dla dwóch kłócących się partii politycznych, dla wojujących Kaczyńskiego i Tuska, niepoważnego Palikota i mało kompetentnych ministrów.
Te spory bardzo przeszkadzały SLD?
Przeszkadzały. Na grudniowej konwencji wyłoniliśmy kandydata na prezydenta, określiliśmy nasze cele, którymi są wybory prezydenckie i samorządowe. Wreszcie pokazaliśmy, że jesteśmy formacją pojemną, bo pokazaliśmy, że jest miejsce dla Millera, Kwaśniewskiego, Olejniczaka i Szmajdzińskiego.

Jesteście mniej konfliktowi, bo Wojciech Olejniczak wyemigrował do Brukseli?
Bo więcej ze sobą rozmawiamy.

E, tam. Nie toczycie sporów personalnych?
Już ich nie ma. A wypowiedzi, które szkodziły Sojuszowi, były niepotrzebne.

Wkurzały Pana?
Wkurzały nas wszystkich głosy dystansujące się od decyzji władz krajowych. To było bolesne i niezrozumiałe. Mam wrażenie, że przez to robiliśmy dwa kroki do tyłu, a jeden do przodu.

Zawiódł się Pan na Olejniczaku?
Wyjaśniliśmy sobie wszystko, i to jest najważniejsze.

Olejniczak może być kandydatem na prezydenta Warszawy?
Może.

To dobry kandydat?
Jeżeli pociągnie listy wyborcze w Warszawie, to tak.

Może Grzegorz Kołodko byłby lepszym kandydatem?
Kołodko to wybitny ekonomista, znakomity profesor. Służy mi radą i pomocą. Dziś Olejniczak ma rekomendację warszawskich władz SLD. Decyzję w tej sprawie podejmą władze krajowe.
Zobaczymy, czy może wprowadzić Sojusz w stolicy do pierwszej ligi. Oczekuję dobrej koncepcji kampanii wyborczej.

I co jest tą pierwszą ligą?
Druga tura wyborów.

Olejniczak daje na to gwarancję?
Życzę Wojtkowi jak najlepiej. Ale jest za wcześnie o tym mówić.

Olejniczak może zostać podkupiony przez PO?
Jestem przekonany, że zostanie w SLD.
PO go kusi?
Wierzę, że Wojtek jest na to odporny. PO próbuje takie gry prowadzić, tak zagrała z Danutą Hübner.

Jak zagrała?
Kupiła Danutę Hübner.

Danuta Hübner dała się sprzedać?
No cóż, niestety, tak.

Zmienił się Pan w ciągu ostatniego roku?
Dużo się nauczyłem.

Czego?
Przeżyłem. Wiele się nauczyłem, wiele razy się potknąłem i wyciągnąłem z tego wnioski.

Mówiąc kolokwialnie: stwardniał Panu tyłek.
Tak. Walczyłem o swoje poglądy, sprawy i wielokrotnie było to bolesne. Dla nikogo nawet szczypanie nie jest przyjemne.

Stał się Pan bezwzględny?
Nie jestem bezwzględny. Po prostu słucham innych.

Ale konkurentów aksamitnie Pan wyciął?
Kogo wyciąłem?

Olejniczka, Kalisza...
Nieprawda. Olejniczak ma silną pozycję w Sojuszu, Kaliszowi też nie dzieje się krzywda.

Ryszard Kalisz próbuje być Janem Rokitą?
Tak. Jak go słucham, to mam takie wrażenie.

I skończy jak Rokita? Zostanie komentatorem?
Wolałbym, żeby nie. Jest znakomitym adwokatem, prawnikiem, ale wolałbym, żeby swoje pomysły i przemyślenia przekazywał na zarządzie krajowym SLD, a nie w mediach.

Patrząc na Tuska i Schetynę, wierzy Pan w przyjaźń w polityce?
Widzę, że otoczenie Donalda Tuska rywalizuje i jest w kontrze do otoczenia Grzegorza Schetyny. To widać gołym okiem.
Nie ma przyjaźni w polityce?
Jest. Ale polityka wystawia ją często na ciężką próbę.

A jest Pan pewien lojalności swojego odkrycia Bartosza Arłukowicza?
Ciężko walczyłem, żeby znalazł się w komisji śledczej.

Wygrał Pan.
Tak. I wiem, że zrobiłem świetną rzecz, mamy w tej komisji najlepszego z najlepszych. Arłukowicz bardzo dobrze dochodzi do prawdy.

I staje się gwiazdą.
Świetnie, bardzo się z tego cieszę.

On jest przyszłością SLD?
Obym miał więcej takich Arłukowiczów.

Może jednak grać na siebie, a nie na SLD? Nawet nie jest członkiem partii.
Nie boję się tego. On gra na nas, ale w tym sensie, że robi wszystko, by wyjaśnić tę aferę. I robi to bez zadęcia.

Czy Arłukowicz może być w następnych wyborach kandydatem lewicy na prezydenta Polski?
Piszę dla Bartka różne scenariusze, ale przed nami kilka lat długiego marszu. Na razie dobrze dla Szczecina byłoby, gdyby został prezydentem tego miasta.

A jakie scenariusze Pan pisze dla siebie?
Żeby zrealizować swój program, warto być premierem. Na razie moim marzeniem jest, żeby Szmajdziński odegrał dużą rolę w wyborach prezydenckich i znalazł się w drugiej turze wyborów prezydenckich. I wiem, że tak się stanie.

Podobno umówił się Pan z PiS-em, że zostanie marszałkiem Sejmu.
To bzdura. Takie plotki rozpowiada Roman Giertych, polityk, który już zszedł ze sceny, a dziś jest inspirowany przez Platformę.

A kiedy chce Pan zostać premierem?
Na razie mamy przed sobą wybory samorządowe i prezydenckie. W przyszłym roku czekają nas wybory parlamentarne. Nie wiemy, co się w ciągu najbliższych 12 miesięcy wydarzy. Ale to będzie rok kluczowy. Jestem przekonany, że po wyborach prezydenckich zacznie się duże przegrupowanie sił na scenie politycznej. Poparcie będzie się raczej przelewało z PO i PiS-u w stronę SLD. Scena polityczna znów się otworzy.
Dlaczego?
Bo nie wiemy, co się stanie z Platformą po wyborach prezydenckich. Jeśli wygra Tusk, to partię czeka walka o przywództwo i o fotel premiera. To gubi każdą partię polityczną. Widać, że tam ścierają się mocno frakcje Gowina i Palikota. Zmiany czekają też PiS, bo Kaczyński zapewne przegra wybory. Wielu będzie szukać ucieczki, tratwy przed wyborami do Sejmu, więc wtedy mogą się dziać różne rzeczy.

I jaki ma Pan plan?
Chcę ugrać wszystko, co możliwe, zagrać o jak najwyższą stawkę. Dlatego wierzę, że Szmajdziński wejdzie do drugiej tury, a wtedy wszystko może się zdarzyć. Nie śmiejcie się.

To zabawne.
Kaczyńskiemu też nikt nie dawał szans, a na kilka miesięcy przed wyborami prezydenckimi Tusk miał kilka procent. Zobaczycie, że Szmajdziński będzie w drugiej turze.

A Włodzimierz Cimoszewicz sprzedał się Donaldowi Tuskowi?
Nie wiem. Zapytajcie Cimoszewicza.

Co mówili Pańscy koledzy z europejskich lewicowych partii, gdy kandydował na szefa Rady Europy?
Dziwili się, że były lewicowy premier jest zgłoszony przez liberalnego polityka.

I co Pan im mówił?
Że to specyfika polskiej polityki. Ale mówiłem im, że to naprawdę znakomity polityk o dużym doświadczeniu. Na dowód tego wielokrotnie przywoziłem, nawet na piśmie, poparcie dla niego.

Może poprzeć Platformę i Tuska w wyborach prezydenckich?
Nie wierzę, że po takim faulu, jakiego doświadczył w ostatnich wyborach ze strony polityków PO i samego Tuska, mógłby coś takiego zrobić.

Cimoszewicz jest wykorzystywany przez Tuska?
Na pewno Donald Tuska ma takie plany. Nie wiem tylko, czy jest wykorzystywany, czy daje się wykorzystywać.

Pan rozumie Cimoszewicza?
Każdy podejmuje sam decyzje. I tyle.
Nie tyle. Pięć lat temu Szmajdziński popierał mocno kandydaturę Cimoszewicza, dziś nie ma rewanżu.
Na miejscu Włodzimierza Cimoszewicza robiłbym wszystko, żeby pomagać kandydatowi SLD. Tak po koleżeńsku.

Były premier zachowuje się niewdzięcznie?
Każdy wybiera swoją drogę.

Ma Pan do niego żal?
Polityka to jest gra dorosłych ludzi. Jeśli popełnia się błędy, to wcześniej czy później przyjdzie za nie zapłacić.

Ale boli Pana zachowanie Cimoszewicza?
Boli. Niektóre wypowiedzi Włodzimierza Cimoszewicza mnie raniły.

Lubi Pan Cimoszewicza?
Zawsze bardzo go ceniłem. Ale nasze relacje nigdy nie były tak bliskie jak z Jerzym Szmajdzińskim czy Aleksandrem Kwaśniewskim.

A wyobraża Pan sobie, że on wystartuje jednak w wyborach na prezydenta?
Bardzo trudno mi sobie to wyobrazić. Żeby prowadzić tę kampanię, trzeba mieć zastępy ludzi w całym kraju. A ludzie SLD mają swojego kandydata, w którego wierzą.

Ale gdyby w tych drzwiach stanął Cimoszewicz i powiedział, że jednak zdecydował się kandydować?
To życzyłbym mu wszystkiego najlepszego. I powiedziałbym mu również, żeby rozważył jednak poparcie Jerzego Szmajdzińskiego, bo on ma większe szanse.

Na razie raczej nie.
To zobaczymy. Zrobiliśmy własne badania, widzimy, jak wokół niego szybko buduje się poparcie. Po pokazaniu doświadczenia Jerzego Szmajdzińskiego ludzie zobaczą w nim cechy, za które lubili Włodzimierza Cimoszewicza. Spokój, opanowanie, dystans do tej bieżącej polityki i tych wszystkich kłótni.

Czyli wybraliście brata bliźniaka Cimoszewicza?
Najlepszego z najlepszych.

Cimoszewicz dołączy do PO?
Naoglądałem się w Polsce tylu rzeczy, że już nic mnie nie zdziwi.
On jest typem wojownika w polityce?
Nie. Jest raczej typem konsekwentnego polityka.

Jest za słaby jak na współczesną politykę?
Polityka jest dziś o wiele brutalniejsza, niż była 5 lat temu.

A jak Pan namówił Szmajdzińskiego na kandydowanie?
Bardzo dużo i często rozmawialiśmy.

O czym?
Przekonywałem go, że nie jesteśmy na torze kolizyjnym, że z mojej strony nic mu nie zagraża. Ja mam jeszcze czas. Ale on może dziś pomóc przede wszystkim SLD i może zrobić w tych wyborach niespodziankę.

I tak o to pozbył się Pan konkurenta w walce o przywództwo SLD.
Przecież gdyby Szmajdziński chciał zostać przewodniczącym, toby nim został. Tylko mali ludzie szukający konfliktu nas sobie przeciwstawiają.

Mówi Pan do nas językiem politycznej gadki. Dużo wina albo wódki się przelało, jak rozmawialiście ze Szmajdzińskim?
Nie uwierzycie, ale jedliśmy zupę. Barszcz czerwony z uszkami.

Irytowało Pana, że Szmajdziński zachowywał się jak budyń?
Właśnie nie. On był bardzo profesjonalnie przygotowany. Zadawał mi trudne pytania dotyczące drugiej tury, czy daje mu gwarancję, że partia zaangażuje się w jego kampanię. Pytał, czy ja osobiście się włączę i będę z nim jeździł po kraju.

Jaki wynik uzna Pan za sukces?
Będziemy w drugiej turze.

Pan woli grać z PiS-em czy z PO?
Nie gram z nimi, ani w piłkę nożną, ani w żadne inne gry.

Ale z kim się lepiej układa?
Najłatwiej i najsympatyczniej z PSL-em. Oni przyjmują argumenty i nie węszą spisku.

Ale Pan ciąży w stronę PiS-u, a Szmajdziński ma dążyć do porozumienia z PO.
To fałszywe wrażenie.
Ale w sprawie ustawy medialnej Szmajdziński dogadał się z PO.
I Donald Tusk nas wtedy oszukał. Zresztą przy podobnym stoliku.

Pan uważa, że nadszedł czas, żeby zasypać rów podziału na czerwonych i resztę świata?
Czas podziału na postsolidarność i postkomunizm już się zakończył.

I wyobraża Pan sobie sojusz z PiS-em?
Nie.

A ile kosztuje biuro dla Oleksego i Millera?
Nic nie kosztuje, to jest w siedzibie SLD.

Otworzył Pan arkę Noego i zbiera na nią wszystkich ludzi lewicy?
Dobrze, że historyczni przywódcy SLD są razem z nami, pogodzili się i współpracują. A Leszek Miller i Józef Oleksy już dostali ode mnie zadania.

Są od tajnych misji?
Mają zająć się propagowaniem idei europejskich.

To strasznie nudne. A Miller z Oleksym znajdą się na listach wyborczych?
Nic o tym nie mówią, nawet nie sugerują tego.

Niedługo pewnie zaczną.
Dziś w ogóle o tym nie myślę. Będziemy o tym rozmawiać za rok.

Czyli na razie zrobił Pan z nich eksponaty w izbie pamięci SLD.
Nieprawda.

Pan teraz woli być Che Guevarą niż Zapatero?
A skąd się wziął teraz ten Che Guevara? Nie mogę znaleźć kontekstu.

Dał się Pan wymazać smarem i zrobić sobie zdjęcia na motorze.
Ale dlatego, że to był Junak, motor produkowany w Szczecinie.

Umie Pan jeździć na motorze?
Umiem.

To skąd te złośliwe plotki, że Pan nie umie?
Na wasz temat też pewnie wiele złośliwych plotek krąży. Ciekawe, czy napiszecie o nich w wywiadzie...

Grzegorz Napieralski jest szefem SLD. Po konflikcie z byłym szefem partii Wojciechem Olejniczakiem stanął też na czele klubu Lewicy. Z wykształcenia jest politologiem. Ma 36 lat

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Materiał oryginalny: Tyłek stwardniał mi przez ostatni rok. Walczyłem, i to było bolesne - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 11

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

a
akni11

Napieralski doprowadził do odsunięcia się wyborców od lewicy.Mam poglądy lewicowe ale SLD w wydaniu Napieralskiego to katastrofa, nigdy na nich nie zagłosuję

S
Sybirak

Napieralskiemu twardnie dupa od pierdzenia w stołek i nicnierobienia.

w
west

Nie jestem fanem postkomuchow i po prawdzie jest mi wszystko jedno kto tam urzeduje, ale gdybym mial [teoretycznie] wybierac miedzy Millerem, a tym pajacem Napieralskim, to dalbym kreske za Millerem.
Bo Miller wprawdzie jest ......, ale przynajmniej z cohones, a nie jak ten wyszczekany pajac jedynie buc jakby zywcem przeniesiony z zmp-owskiej agitki z lat 50-tych.
Ten Szczecin to jakies dziwne miejsce sie porobilo. Co kto tam wylezie do politykie, to wieksza niemota. Wlasciwie to nie widac roznicy miedzy nimi. Napieralski Jojo Brudzinski czy inny Nitras. Wszystkie podobne....

s
slaw

Coraz więcej Polaków widzi ,że prawicowe oszołomy nie są w stanie rządzić Polską.Mamy kolejny kryzys gospodarczy,poprzednie po rządach Suchockiej i Buzka.Tak jak wtedy tak i teraz Lewica będzie musiała się zająć odbudowaniem gospodarki

J
Jan 68

Proszę się nie dziwić. Wszystkie portale idą w kierunku tabloizacji, bo sobie wychowują czytelników niczym Berlusconi Włochów . Poważne tematy są pomijane natomiast te mniej chwytliwe ale ważne dla gospodarki i społeczeństwa ukazują się na portalach niszowych. Podam przykład: wywiad z Napieralskim- to jakiś bełkot, gdybym był wydawcą zwolniłbym dziennikarza za ten chłam, kompletnie nieprzygotowany, bez pojęcia pyta o jakieś błahe sprawy, żadnych danych, porównań itp. Aż się boję o moje dzieci w jakiej rzeczywistości będą żyć za 20 lat.

S
Sybirak

Polska-Times-Napieralski, Onet-Szmajdziński, Gazeta- PiS z SLD, naprawdę można się pożygać. Ani jednego zdania na korzyść Rządu.

J
Jan 68

Ten człowiek prawdopodobnie każe wyprowadzić sztandar SLD. W tej partii nie ma żadnej wizji, sposobów na rozwiązanie problemów społecznych, jest tylko jakaś polemika personalno - sytuacyjna. To taki partyjny aparatczyk, niezły w podjazdowej wojnie o stołki. Mam nadzieję że w przyszłym sejmie nie przekroczą 5 % progu i być może za 6 lat wyłoni się jakaś lewica która będzie myśleć dłużej niż w perspektywie doraźnych celów (patrz koalicja w telewizji). I pomyśleć że kiedyś przywódcą tej formacji był Kwaśniewski ( mimo swoich wad i przywar miał jakiś cel - kurczowe trzymanie się drogi do UE i NATO, czy też popieranie rozwoju samorządności). Chciałbym usłyszeć docelowy pomysł na Polskę od Napieralskiego (nie tylko że trzeba więcej socjalu dla emerytów i ubogich oraz domaganie się większych wydatków budżetowych, ale co zrobić żeby socjalu było mniej a ludzie byli bogatsi i bardziej wykształceni).

z
zarskalewica

Wokół i z udziałem SLD skrystalizuje się nowa większość parlamentarna A.D. 2011.
Młode przywództwo SLD będzie już na tyle rozpędzone by zawalczyć o najwyższą stawkę!

s
sęp

Panie Napieralski wyrzucić Kalisza,Olejniczaka,Cimoszewicza z SLD.To są ludzie bez kręgosłupów.Niech idą do PO tam zbierają wszelkiej maści odpady.Koalicję niech pan tworzy z kimkolwiek byle nie z PO.

s
sex polityczny

Napieralskiemu tylek stwardnial, czyli w domysle Olejniczkowi zmiekl. Moze sie jednak okazac, ze znajda sie amatorzy na twardy tylek i bedzie bieda.

a
anna12

Bardzo dobry,wywazony wywiad.Moze troche rozni sie od wywiadow innych politykow,gdzie sperma i krew zajmuja istotne miejsce.Bez zadecia,ale i bez kompleksow.Tak trzymac!!!!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3