Tysiące rowerzystów wzięło udział w 24. Święcie Roweru w Lubartowie (WIDEO i ZDJĘCIA)

know
W niedzielę, od samego rana na parking PSB Mrówka, przy ul. Nowodworskiej 34, zjeżdżali uczestnicy 24. Święta Roweru. Impreza wymyślona przez znakomitego w przeszłości kolarza, Janusza Pożaka, wyrosła na jedną z największych imprez rowerowych w Europie.

Cechą charakterystyczną Święta Roweru jest brak limitów czasowych, czy liczby narzuconych do przejechania kilometrów. W Lubartowie nikt się nie ściga. Tutaj jazda rowerem jest wyłącznie przyjemnością i okazją do spędzenia niedzieli w rodzinnym gronie.

Niemal od samego początku imprezy uczestniczą w niej Radosław i Sylwia z Lubartowa, którzy w tym roku przyjechali z dwójką dzieci oraz bratanicą. Patryk po raz pierwszy samodzielnie przejechał jedną z przygotowanych tras. - Wyruszyliśmy na najkrótszą trasę, mieliśmy jedną kraksę, ale obyło się bez płaczu i jesteśmy z niego dumni. Przejechał cały dystans i dumnie odbierze koszulkę - mówili rodzice.

Przez cały dzień na ul. Nowodworskiej jeździły tysiące rowerzystów. Już przed południem liczba zarejestrowanych osób wyniosła ponad 8 tysięcy. W tym roku organizatorzy przygotowali w sumie 14 tysięcy pamiątkowych koszulek, które otrzymuje każdy, kto chociaż raz, w dowolnym czasie i dowolnym tempem, pokona jedną z tras. A do wyboru było ich aż siedem, o różnej długości i nawierzchni.

- Było wiele osób, które po raz pierwszy wzięły udział w Święcie Roweru - mówi Janusz Pożak. - To świadczy, że impreza przyjęła się i spodobała uczestnikom. Ma ona na celu uaktywnić społeczeństwo, aby w taki sposób spędzali wolny czas - dodaje pomysłodawca święta.
Uczestnicy mogli także skorzystać z bezpłatnego znakowania rowerów.

**"Mistrzowie kibicowania". Szwedzi przeszli przez Lublin (ZDJĘCIA, WIDEO)
Podniebny spacer po dzielnicy Rury (ZDJĘCIA Z DRONA)
“Chęć na Pięć”: 636 biegaczy dotarło do mety na Czechowie (ZDJĘCIA)
Pikieta w obronie Puszczy Białowieskiej. Chcą lasu, a nie fabryki desek (ZDJĘCIA, WIDEO)

Jesteśmy też w serwisie INSTAGRAM. Obserwuj nas!

**

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 18

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

b
benk

Sanctus Pedalis Roverus został patronem? OBoże!!;)

O
Olka

15 tys. to szacunki Policji. Nie wiadomo ilu rzeczywiście było rowerzystów.

i
ili

1. Nie szukałam mniejszych rozmiarów, ale były i XL, L, M...
2. Ja też dojeżdżałam z Lublina. Naprawdę nie jest to problem. Koszulkę pobrałam po przejechaniu trasy 36 km.
3. Dla p. Pożaka to niewątpliwie sukces, że impreza rozrosła się z dwudziestu paru osób przy pierwszym ŚR do tysięcy.
4. Sceny nie zauważyłam, bo akurat to mnie najmniej interesowało.
5. Na imprezę przyjeżdża mnóstwo ludzi nawet z odległych miejscowości. Ba, nawet z sąsiednich krajów.
6. Dla jasności, to aktualnie jest to największa (najliczniejsza) rowerowa impreza amatorska w Europie.

g
gość

Dzisiaj raczej mówimy koszulka dziecięca, ale starsze pokolenie używa nadal koszulka dziecinna, tak jak niegdyś zalecano. W sprzedaży są zarówno koszulki dziecięce, jak i dziecinne.

g
gosc2222

Koszulki mogą być i dziecinne, i dziecięce. Faktycznie częściej dziecięce. Mamy też obuwie dziecinne. Polecam słownik j. polskiego. Ot drobiazg.

Co do koszulek, to chyba Pani szukała mniejszych rozmiarów. Albo brakowało chwilowo. Nie zmienia to faktu, że brak koszulek dla dorosłych. Niezwykle szybko się kończą już od 3 lat.

Dla koszulki się nie jedzie, ale one wpisały się w tradycję tej imprezy. Dlaczego więc mam jej nie dostać? Sprawa druga, trudno mi rywalizować z miejscowymi, gdy ja muszę do Lubartowa dojechać z Lublina. W nocy mam wyjeżdżać?

Chwalenie się tysiącami uczestników jest od kilku lat, a nacisk na to zjawisko jest coraz większy. Proszę posłuchać p. Pożaka.

Jeszcze ok. 2009 r. było 5-7 tys. Ze względu na pogodę mało było w 2011 r.

Scena jest dodatkiem, tylko że nic długo się nie dzieje. Jakoś między 11 a 16 nic nie zauważyłem, poza grochówką. Po prostu wieje nudą, a jeszcze kilka lat temu były występy dzieci, jakieś piosenki, tańce. Dziś wszystko to zredukowane bardzo mocno. Za to dymu z kiełbasy sprzedawanej było od groma. Sorry, ale robi się zwykły jarmark z jedzeniem.

Owszem, p. Pożakowi życzę jak najlepiej, bo jest to wielkie wydarzenie jak na Lubartów, ale warto zadać sobie pytanie, czy ma byc to wyłącznie dla miejscowych, czy też rowerzystów z odleglejszych miejscowości.

i
ili

Ale to "bydlę" nie było z lubartowskiego święta roweru ;-)

e
eres

Mimo, że nie lubię takich spędów, to co roku jestem na tej imprezie by się spotkać z innymi grupami rowerowymi, by pojeździć i pogadać z nimi, bo na treningach nie ma czasu na pogaduchy. Brawo dla organizatorów, że Wam się chce.

S
Słowik

Tak się składa że my bardzo lubimy tego kolarza i to miasteczko też. Celem imprezy jest propagowanie jazdy na rowerze i bezpiecznej jazdy i wiele elementów z zakresu BRD jest na niej akcentowanych. Ale dla niektórych to tylko promocja kolarza więc nie ma co strzępić języka.

i
ili

Na ŚR wytypowano 7 tras różnej długości i o bardzo różnym przebiegu. Istnieje możliwość wybrania bardziej odpowiedniej dla siebie trasy. Ja też nie lubię tłoku, dlatego omijam szerokim łukiem najkrótszą, 17-kilometrową, która jest najbardziej zatłoczona. Wprawdzie kilka tras na pewnych odcinkach się łączy i nie sposób zupełnie uniknąć innych rowerzystów, ale wybierając odpowiednią trasę, na sporym odcinku można mieć przyjemność z jazdy :-)

i
ili

Małe sprostowanie.
1. Koszulki nie "dziecinne" lecz "dziecięce" ;-) Drobiazg. Jednak po godz. 12 była jeszcze pełna rozmiarówka (sama odbierałam).
2. Nie ma konieczności jednoczesnego odbierania koszulki i dyplomu (na koszulkę jest kupon, a przy odbieraniu dyplomu oddaje się kartę). Wiele osób tak robi, że po przejechaniu jednej trasy odbiera koszulkę (nawet większość z tych, którzy jeżdżą więcej niż 1 okrążenie), a kartę zwraca dopiero pod wieczór. Ale czy się jedzie dla tej koszulki???
3. Organizacja wcale nie jest gorsza, ale faktycznie jest o wiele trudniejsza (łatwiej zapanować nad grupą kilkudziesięciu osób niż nad tysiącami, a było ponad 14 tys. osób).
4. Nie chodzi o bicie rekordów. Po prostu tyle osób przyjeżdża i nikt nikogo nie zmusza.
5. Święto Roweru zawsze było albo w ostatnią niedzielę czerwca, albo w pierwszą niedzielę lipca (częściej jednak w czerwcu).
6. Scena jest tylko dodatkiem.
7. Kameralne imprezy to były przeszło 20 lat temu, a nie kilkanaście ;-)
Ja - mimo wszystko - polecam imprezę. Wielki ukłon w stronę organizatorów, bo zapanowanie nad taką masą ludzi, zorganizowanie tak wielkiej imprezy to naprawdę trudna sztuka. Wielki podziw dla pań wydających grochówkę, za intensywną pracę tyle godzin w upale, przy gorących kotłach.

g
gość2222

Jeżdżę do Lubartowa już kilkanaście lat. Kiedyś były to mniejsze, kameralne imprezy, dziś to już gigantyczny tłok. Niestety, organizacja jest gorsza, bo coraz trudniej nad tym zapanować. Bicie rekordu uczestników staje się bez sensu, bo przy okazji tego na scenie aż do wieczora nic się nie dzieje. A na wieczór mnóstwo ludzi rowarem wraca np. do Lublina, i scena zostaje dla miejscowych.
Następna sprawa to koszulki. W tym roku już po 12.00 były koszulki tylko dziecinne, podobnie było 2 lata temu. Dorośli musieli się spieszyć z rana, ale wtedy zdawali kartę uczestnictwa i dyplom dostawali z mała liczbą przejechanych kilometrów.
Kiedyś święto było w pierwszą niedzielę lipca, a teraz przesunięto zaraz po zakończeniu roku szkolnego, tylko że w tym dniu jest natłok imprez.
Za rok już do Lubartowa nie pojadę.

e
edi

robił koło kościoła?

T
Też cyklista.

Bardzo dziękuję za wyczerpujące wyjaśnienie, ja jednak wolę ciszę i spokój na rowerze, las woda ale niestety towarzystwa samochodów nie da się ominąć, ale nie jestem wrogiem rodzinnego spędzania czasu wolnego na rowerze, na rowerze jeżdżę od 1992 roku, trochę już nabiłem kilometrów, ale to osobiste osiągnięcia, Pozdrawiam serdecznie i życzę ,,szerokości"

g
góral

Zjeździłem w młodości Lasy Kozłowieckie i powiat Lubartowski, dzisiaj na święto roweru nie jeżdżę bo mnie to nie interesuje. Ale uważam że to potrzebna impreza, zwłaszcza żeby zachęcić dzieciaki, zasiać ziarno. Nie rozumiem jak można być przeciwnym.

p
pedalarz?

Święto Roweru to jedyna impreza w Lubartowie, która chwyciła i rozkręca się z roku na rok. Świetna inicjatywa - tak trzymać. I ten widok kilkuletnich dzieciaczków na swoich malutkich rowerkach na 17 km trasie - szacun :) Pozdrowienia dla malkontentów - może w końcu się przełamiecie i zamienicie 4 koła na 2 przynajmniej na ten 1 dzień w roku.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3