Uratowane liski z Bychawy potrzebują imion. Wszystko w rękach internautów. Zobacz zdjęcia

Gracja Grzegorczyk
Gracja Grzegorczyk

Wideo

Zobacz galerię (8 zdjęć)
Miesiąc temu mieszkanka Bychawy znalazła dwa małe liski. Ich matka zginęła, dlatego zwierzęta trafiły pod opiekę Stowarzyszenia Leśne Pogotowie w Skrzynicach Dużych. W przyszłości maluchy zostaną wypuszczone do dziczy. Obecnie Ośrodek szuka imion dla zwierząt.

Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt zajmuje się zwierzętami od około tygodnia. Wcześniej przebywały w dwutygodniowej kwarantannie pod opieką lekarzy weterynarii. Zwierzęta znalazła mieszkanka Bychawy koło swojego domu. Niestety, okazało się, że matka lisków nie żyje. Podjęto więc decyzje o przekazaniu ich Stowarzyszeniu w Skrzynicach Dużych.

– Troszeczkę zostaliśmy zaskoczeni ich wielkością, bo myśleliśmy, że liski będą ciut większe – mówi Lena Grusiecka, prezes stowarzyszenia Leśne Pogotowie, które prowadzi Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Skrzynicach Drugich.

– Obecnie pilnujemy, by liski prawidłowo się rozwijały czyli przede wszystkim dostawały dobrej jakości karmę i miały dużo ruchu. Maluchy szczepimy na choroby wirusowe i wściekliznę, tak jak nasze domowe szczeniaki – dodaje.

Lekarze weterynarii są zgodni, co do tego, że lisy ze swojej natury są w stanie przystosować się do każdych panujących warunków klimatycznych oraz środowiskowych. Sprawia to, że nie mają większego problemu z dostosowaniem się do nowej sytuacji.

By zwierzęta spokojnie dorastały wybudowano im specjalną wolierę.

Docelowo lisy zostaną wypuszczone w przyszłości do lasu. Dlatego podjęto szereg działań prewencyjnych. Jest to jednak proces długotrwały. - Od początku natomiast staramy się, żeby do lisków zaglądała tylko jedna osoba. Niestety powinny czuć lęk przed człowiekiem bo to człowiek jest ich największym wrogiem – tłumaczy prezes Stowarzyszenia.

Ośrodek dalej szuka imion dla lisów. – Padła propozycja, że w związku z tym, że jest to taka słodycz, jeden będzie się nazywał „Sło”, a drugi „Dycz” – mówi Lena Grusiecka. Swoje propozycje możecie składać pod zdjęciami i filmikiem z małymi liskami opublikowanymi na facebookowej stronie Stowarzyszenia.

Stowarzyszenie Leśne Pogotowie - Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt to projekt grupki miłośników przyrody, która działa od 3 lat. - Pomysł na jego założenie pojawił się, gdy coraz więcej osób zgłaszało się do nas z prośbą o pomoc dla dzikich zwierząt – wskazuje Lena Grusiecka.

A jak działa ośrodek w czasie epidemii koronawirusa? - Ośrodek jest ciągle otwarty nie zawiesiliśmy działalności nawet na chwilę. Każdego miesiąca, nawet w dobie koronawirusa przyjmujemy po kilkadziesiąt zwierzaków potrzebujących pomocy – tłumaczy prezes Stowarzyszenia. - Niestety w związku z tym, że finansujemy się tylko ze środków własnych i darowizn zaczyna brakować nam funduszy, miejsca i zwyczajnie czasu i powolutku ograniczamy przyjmowanie nowych podopiecznych. Staramy się jednak nie pozostawiać zwierzaków bez pomocy i "dzielimy się" opieką z innymi ośrodkami – dodaje.

Przedstawiciele Stowarzyszenia chcieliby, by w przyszłości tego typu działania pomocowe wspierane były przez lubelskie samorządy oraz instytucje ochrony środowiska. Okazuje się, że ośrodków, takich jak Leśne Pogotowie jest zwyczajnie za mało.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie